20 lutego 2009

Cień Baobabu

Leżący w cieniu wielkich drzew europejczyk jest z pewnością odprężony. Wchłania zapachy egzotyki i pławi się w niej. Nieważne czy jest to turysta czy też żołnierz. Obaj mają wszak poczucie tego, iż są zdobywcami, że należą do białej, agresywnej rasy, która zdołała podbić militarnie i ekonomicznie bez mała cały świat. Jakież to "prymitywne" społeczności udało się owej rasie ukształtować na własne podobieństwo! Jeśli któraś z nich nie bardzo chciała się podporządkować (ach, pieprzona autonomia), biały europejczyk brał „gumkę” i wymazywał całe jej struktury. Odsyłał je w niebyt. Później, jeśli miał jakiekolwiek wyrzuty sumienia, rekonstruował ze swoistym przekąsem historię, zachowania i wygląd generalny zniszczonej przez się kultury. Oczywiście sprawa przyczyny „wymazania” była bagatelizowana, a całość opublikowana (jeśli w ogóle) w i tak nie czytanych przez resztę „białasów” akademickich zeszytach. Po kilku latach potrzebnych na uprzątniecie i zeuropeizowanie nowych terenów, człowiek – zdobywca rozwija przemysł: najpierw ekonomicznie potem politycznie i wreszcie powstaje TURYSTYKA. Ma ona wiele wymiarów. Podziwianie kuriozów i wytworów „wymarłej” cywilizacji; zwiedzanie uspakajających białe sumienia rezerwatów, więżących rdzennych niedobitków; seks–turystyka z oswojonymi i zafascynowanymi jedyna słuszną kulturą (europejską), ale wciąż prymitywnymi tubylcami...

Obrazek ten jest w wielu aspektach nieco przebrzmiały, ale zawarta w nim postawa europocentryczna jak najbardziej aktualna, by nie powiedzieć: ponadczasowa. Przecież wiadomym jest, że inny znaczy tępy i pół ludzki. Cóż o muzyce wiedzą tacy hindusi czy jacyś tutsie. Religia chrystusowa – najbardziej uniwersalna i złożona – zdaje się być objawieniem wśród zabobonów i animizmu Południowej Ameryki. Postawy i style życia przeciętnego europejczyka wyprzedzają o lata świetlne nieukształtowane formy zachowań murzynów! Nie mówiąc już o różnicach anatomicznych i semantycznych... Choćby tylko w takiej Polsce rzadko kto czyta książki czy słucha MUZYKI (z akcentem na pierwszą sylabę). I bynajmniej nie świadczy to o tym, że naród nasz jest prymitywny! Jeśli już czegoś słuchamy lub coś czytamy, to kierujemy się (oczywiście) wysublimowanym, środkowoeuropejskim smakiem estetycznym.

Zjednoczone Stany Ameryki Północnej... to osobna sprawa. Wszak tylko oni mają cudowną i jakże skuteczną political corectness. Tylko ten ekletyzm narodowy kręci najwspanialsze filmy, tworzy najlepsze piosenki, rysuje najlepsze komiksy... Zjednoczeni żywią nawet cały świat swymi niedoścignionymi kulinarnymi wytworami rodem z mikrofali. Są po prostu przedstawicielami znakomitej rasy białej. Są jej wyżynami intelektualno – artystyczno – polityczno – ekonomicznymi. To przecież oni są doskonałym przykładem jak nawet najgorsi osobnicy owej rasy: wyrzutki społeczne, mordercy, awanturnicy i złodzieje zdolni są do europeizacji podludzi zwanych tam natives. Tam też, leżąc w cieniu czerwonych modrzewi, zajadając się wspaniałym popcornem, biały człowiek dojdzie do podobnych wniosków jak turysta leżący pod egzotycznym baobabem.

Jaka jest miedzy nimi różnica? Oczywiście, że nie ma żadnej... Oba osobniki są rasy białej, są zdobywcami i okupantami, ale niosą też światło wiary i wiedzy ciemnej masie (żeby nie powiedzieć czarnej czy czerwonej – lub po prostu ciemnoskórej). Gdzie więc leży sukces tych agresywnych zwierząt? Odpowiedź jest dość prosta: w wysokim poziomie cywilizacyjnego rozwoju, we wrodzonej ekspansywności i okrucieństwie oraz w braku sumienia (hipokryzja NIE jest sumieniem!). To nie Die Kunst der Fuge czy Portret Ginevry Benci powaliły na kolana lub wyeliminowały „prymitywne” kultury innych. To nasi chłopcy – ludzie zakompleksieni i niezbyt zdrowi psychicznie ruszyli na podbój. Mundur sprawił, że poczuli się wreszcie Europejczykami. Mieli władzę nad życiem i śmiercią całych narodów. NARESZCIE!!!. Dodatkowo nierzadko otrzymali niezbędne namaszczenia i krzyżyki na sztandarach – to zawsze przynosiło szczęście i... dodatkowe pieniądze, sprzęt zagłady etc.

Osobnik rasy białej może więc czuć się dumny z tego kim jest. Może być odprężony, gdyż oswoił sobie otoczenie w stopniu zadowalającym go. Chwasty wyrwał, gdyż wiedział, że nie wyrosną z nich piękne kwiaty. Mógłby się tylko pokłóć i zdenerwować, a tak odpoczywa w spokoju syty i kontent. Dorzuciwszy jeszcze piękne, wychowane i oswojone natives... nawet ich apetycznych małych chłopców. Oto pełnia szczęścia rasy białej. Wdziać misjonarski habit i hulaj dusza, piekła nie ma. Było, aleśmy je zdobyli i ucywilizowali.

Biała pamięć jest jednak krótka (lub chcemy by taka była jak napisano w części Spokój Bytu). Hedonizm jest „okropnie fajny” (jak powiedziałby Mikołajek), ale po pewnym czasie nudzi... przydałaby się jakaś wojenka! Nie ma z kim? To może sąsiad też się nudzi i założymy „Teatr Działań Wojennych” lub „Arenę Walk” (czy inny patetycznie nazwany, ale zawsze żałosny w swej ontologii konflikt)? Dawno nie było takich obozów czy wojny „światowej”. Poza tym ileż można tłuc arabów, murzynów czy komunistów? Raczej nie bije się leżącego... No, chyba, że ugryzie i zawali nam na głowę parę budynków, ot co...

Baobaby jednakże pamiętają świat nie skażony białą kiłą czy innym syfem z europejskiego piekiełka. Owe drzewa przetrwały ataki wielu pasożytów, pogody i tubylczych „drwali”. Nawet taka mała, nic nieznacząca i krótko (acz intensywnie) żyjąca larwa pocąca się wśród ich korzeni jest tylko mgnieniem „oka”. Kupką organów trawiąco – krzyczących, które zgniją w ziemi. Jeśli biały osobnik nie odniesie znaczącego sukcesu (nie zabije wystarczająco wielu innych podobnych osobników), to pamięć o nim zaginie podobnie jak on sam szybko przestawał pamiętać co wydalił miesiąc temu i ilu „kolorowych” czy „innowierców” udało mu się zabić...



Game Material

Settler Kit (Any Class)

Secondary Skills: any
Weapon Proficiencies: required any firearm
Nonweapon Proficiencies: Bonus: Tracking; Required: Survival; Recommended: any.
Equipment: Bonus: toolkits, tools, expedition stuff.
Specjalne Benefits: +4 reaction in his / her own culture; st vs magic +2
Special Hindrances: -4 reaction in foreign culture lands; greedy personality
Wealth Options: d4 x 5
Races: Only humans.

6 komentarzy:

Luc du Lac pisze...

hmmm...

Luc du Lac pisze...

dyskutowałbym....
każda wystarczająco silna/rozwinieta cywilizacja/kultura starała się narzucić innym swój punkt widzenia świata:)
biali byli po prostu w tym najlepsi (kiedyś)

Albino pisze...

Tak, ale biali, jak pokazała historia, byli najbardziej ekspansywni. Co z tego, że np. Chiny albo Egipt miały przewagę technologiczną nad sąsiadami? Białas jak już dostał możliwość (technologiczną i inną) podboju, to nie zatrzymywał się na sąsiadach. :)

Luc du Lac pisze...

owszem, słusznie zauważyłeś że byli - obecnie nie są, oddali pałeczkę innym - np. chinom - zresztą oni cały czas to robią

Albino pisze...

No tak, tekst, jak napisałem, dotyczy kolonializm, a sytuacja obecna to echa tej dominacji. Niemniej schematy myślowe białasów istnieją w dużej mierze niezmienione - np. ostatnio rozmawiając z dość dobrze wykształconym angolem usłyszałem, że rozwój techniczny i najważniejsze dokonania naukowe zawdzięczamy kulturze Anglosaskiej. Taa, i pomyśl jak zwykły angol/amerykaniec-potoczniak może widzieć świat...

Luc du Lac pisze...

wiesz, jeśli spojrzymy na to w ten sposób to chyba faktycznie najwięcej Nobli (naukowych) dostali anglosasi. Więc w pewien sposób może się poczuwać
przypuszczam że jak pogadasz szczerze (co samo w sobie jest trudne) z chińczykiem to ci dokładnie wyjaśni dlaczego mówią o sobie "państwo środka"