22 marca 2009

Jurgen

W 1919 roku, skandalista James Branch Cabell publikuje prawdopodobnie pierwszą w historii powieść fantasy, której główną treścią jest wszelkiego rodzaju obscena, seks i parodystyczna rozprawa ze źródłami inspirującymi w tamtych latach tenże gatunek. Chodzi o książkę pt. Jurgen. A Comedy of Justice. Podstawą fabularną utworu są podróże Jurgena po rożnych światach i planach – ale nie w celu ich ratowania etc., tylko dla nieczystej sex-turystyki.


Jest to jeden z kanonicznych utworów fantasy, który kładł nacisk i niejako promował późniejszy znak markowy pulp stories: seksizm, wprowadził wątki komicznego erotyzmu z rożnymi mitycznymi postaciami (np. seks z żoną Diabła), a także rozpoczął nurt parodystyczny i inspirował pisarzy takich jak Piers Anthony (Xanth) czy Terry Pratchett (Discworld). Z innych znanych jego „uczniów” wymienić należy Heinleina, Leibera, Vance'a, Gaimana i Nivena. Spoza światka fantastów: Carla Van Vechten, Elinor Wylie czy H. L. Mencken. Z najlepszych prac akademickich o Cabellu kanoniczną jest cabellowska biografia Sir Hugh Seymour Walpole'a (żadnych powiązań z TYM Walpolem) pt. James Branch Cabell.

Niestety – w Polsce Cabell jest nieznany, tak jak Abraham Merritt (chociaż ten doczekał się u nas kilku publikacji) i wielu innych pionierów fantasy (np. ledwo "liźnięty" Lord Dunsany). Miałem szczęście przeczytać artykuł będący recenzją tej książki, napisany dla Amra przez Fritza Leibera. Sama recenzja, to raczej rozprawa literacka, napisana jak zwykle (w przypadku ojca sword & sorcery) mistrzowskim stylem. Oczywiście – wsiąkłem. Dzięki Cromowi za internet, w 5 minut dotarłem do samej powieści zamieszczonej tutaj (strona Uniwersytetu Virginia). Inne utwory dostępne są na stronie Uniwersytetu Wisconsin oraz w projekcie Gutenberga.

Słowem zakończenia: bardzo dziwnym zbiegiem okoliczności Gray Mouser jest tak samo szelmowski i denerwujący jak Jurgen, kiedy stwierdza: „I'm monstrous clever fellow”.

10/10

3 komentarze:

Seji pisze...

Hmm? :>

Nimsarn pisze...

Ociec strasznie trudno cię znaleźć - ale się udało :P
Jurgen - faktycznie jest nie znany w naszym kraju. A z chęcią bym go poczytał. Z twojego opisu wynika, że jest bardziej przaśny niż Lord Dunsany, którego mimo kilu podejść po prostu nie trawie (może gdybym był mniej zepsuty). Ale wspomniałeś o Anthonym, Vance i innych, których wysoko cenię - lepszej reklamy nie trzeba.
Wielkie dzięki! Czyhał będę na czas aż się polscy wydawcy opamiętają :P

Ojciec Kanonik pisze...

Przaśny jest - reminiscencje tego można znaleźć głównie u Leibera (nie tylko w cyklu newhońskim, ale i Wędrowcu np.) i w Adepcie / Xanth Anthony'ego. Na początku wieku był to skandal obyczajowy. :) Czyta się nieźle w oryginalne i tez czekam na polską wersję... tyle, że jak wydali w końcu w Polszy "Córkę..." Lorda, to po 85 latach - yhh. Może na stulecie premiery się uda. ;D