2 marca 2009

K. P.

Dzień Kazimierza Pułaskiego. Dzień obchodzony w niektórych Stanach (np. w Illinois) jako wolny od pracy. K. P. pamiętany jest tam jako bohater, który wraz z innymi (Lafayette, Von Steuben) podłożył podwaliny pod "Wolność Naszą i Waszą". W Baltimore znajduje się nawet Aleja Pułaskiego. O tym dniu można było dziś usłyszeć w polskich mediach całe gówno. Zerowy PR, jak z Okrągłym Stołem - ot, pożreć się, ponadymać, ukraść 5 minut w historii dla siebie. Standard.

Zapytałem znajomego Amerykanina o ten dzień i o jego ogólne skojarzenia z Pułaskim, Polakami. Oto, co odpisał:


Bleedin' Poles. Who do they think they are? Turning up everywhere and putting the world to rights without so much as a by-your-leave, confirming heliocentrism, inventing helicopters, discovering Radium, supporting Washington. The nerve of it!

"For our freedom and yours" indeed. ;-)



To trochę więcej niż nasze tradycyjne: "
Dzień Pułaskiego? Chujztymkurwa!".

A
pod tym linkiem inny przykład rodzimego idiotyzmu.

5 komentarzy:

Luc du Lac pisze...

Paderewski czy Penderecki albo Pułaski... za 100 lat nikt ich nie będzie odróżniał :)

Albino pisze...

Dodę od Wiśniewskiego też nie. ;/

Borejko pisze...

A ja wogle to sie z Tobą nie zgodę, Maliszewski tez pisze o tym - ja może jestem zaslepiony przez pryzmat pewnego fragmentu naszej historii, ale Puławski, dla mnie jako polaka tak naprawdę nie znaczy coś Wielkiego. Sa inne persony ważniejsze odnotowania. Ale to oczywiście moje zdanie.

Albino pisze...

Oczywiście. Tyle że mi chodziło raczej o ogólną świadomość rodaków o tym, jak ich ziomkowie są postrzegani gdzie indziej. Wiesz - w mediach mówi się o Dodzie, a nieporównywalnie mniej o popularności takiego Vadera (czy innego Behemotha) za granicą. Podobny mechanizm, tylko inny przykład: Bagiński - facet był kompletnie olewany i nieznany do czasu nominacji oskarowej. Mówię o ogóle, nie o ludziach "ze środowiska". Innymi słowy, piję do: "cudze chwalicie, swego nie znacie".

Borejko pisze...

A to jasne. Skoro wymieniasz to wiesz dobrze że o Vaderze, Bagińskim wiedziano małowiele, a dopiero jak pojawiły się wieści w Telekspresie,pewnie i Fucktcie to ogół podniósł głosy "Tak tak to My Polacy".