16 marca 2009

Kopanie Leżącego

Jak powiedział Maestro Lem: "Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu". Zawsze zdumiewał mnie fakt, że tylu ludzi chce promować swoją przeciętność - wszędzie i jak tylko się da. Kiedyś (przed erą internetu) taki osobnik byłby zmiażdżony przez krytyków, ośmieszony przez środowisko czy stanowiłby kuriozum i exemplum patologii, dziś przeciętność jest w cenie. To walor. Naturszczyki robią karierę znacznie większą niż ci z Rejsu, mają od lat programy lansujące ich w TV, reality-shows, YouTube, portale społecznościowe i wiele innych miejsc w przestrzeni kultury.


Jeden z blogerów wpadł na pomysł by sprzedać czyjąś przeciętność w dość ciekawym stylu: tropić i ośmieszać plebejski lans sieciowy. Chodzi o blog Nasza Klasa. Na tropie Niecodziennych Fotografii. Inicjatywa nawet niezła, wykonanie w porządku, ale jest to walka z wiatrakami. Mentalności mas się nie zmieni, zaściankowość skrzeczy w mediach coraz otwarciej i ma w dupie taką (i cięższą) krytykę. Taka donkiszoteria, jakkolwiek sympatyczna, jest niepotrzebna nikomu.

Chyba, że nie chodzi o walkę... Może to (dziś już mocno wyeksploatowany) sposób na leczenie kompleksów, bo jak dla mnie coś takiego ma zazwyczaj jeden jedyny cel: pokazywać, że są w kraju głupsi od nas i można się z nich śmiać do woli. Na zasadzie: "inni mają jeszcze gorzej". Ale to kiepska motywacja - nieświeża i sprzedawana wcześniej przez inne media.

P. S. Swego czasu, na naszym ukochanym "podwórku" taką rolę spełniały Fandomciuchy. Złe nie były, ale nadal nie wiem po co były. Tanie skandaliki, tabloidyzacja fundomu i stwierdzenie, że idiota to idiota niczemu sensownemu przecież nie służą. Koń jaki jest, każdy widzi i nie ładnie jest kopać leżącego, nawet jeśli dany kretyn o to się prosi.

11 komentarzy:

meryphillia pisze...

Nie zgadzam się...

Internet daje w końcu pogląd na społeczeństwo takie jakim jest.
Mamy możliwość przeczytać teksty zawodowców, jak i zwykłych szarych ludzi.
W ujęciu publicystycznym mamy w końcu możliwość wybierania tego co chcemy czytać, a i przy okazji możemy poznać opinie ludzi, których magiel profesjonalnej publicystyki w prasie zwyczajnie by nie przepuścił.

I to ma być niby złe?

W końcu nie jestem skazany na czytanie "jedynej słusznej racji" inteligentów, co częstokroć było katorgą, gdy ludzie których uważałeś za rozsądnych robili z siebie debili (przykładowo Parowski w NF)...

To że internet pełen jest debili, to nie dziwne skoro w społeczeństwie pełno takich jest w istocie oraz pełno inteligencików prowokacyjnie idiocieje w internecie za sprawą błędnego mniemania o anonimowości.
Ale czy jest to złe?
Nie.
W końcu tylko twoja własna wola decyduje o tym czy wyniki działań kretynów w internecie będziesz poznawał czy nie.

Cały ten Twój tekst przypomina mi plucie się ludzi na "Magię i Miecz", że: "to już było, a to jest głupie".
Pluli się i pluli, a teraz nie mają ani MiM'a, ani sami nic lepszego nie zaoferowali.
Niby co teraz?
Wprowadzić cenzurę na internet w postaci testu na IQ zanim cokolwiek opublikujesz?

Nikt nie każe Tobie w końcu oglądać/czytać tego co uważasz za głupie, ale dobrze że każdy ma możliwość wyrażania swojej ekspresji, choćby nawet miało to przybierać obraz zmienionego vivoną "Bolka i Lolka" ze stekiem bluzgów zamiast normalnego tekstu scenariusza.

BTW.

"Koń jaki jest, każdy widzi i nie ładnie jest kopać leżącego, nawet jeśli dany kretyn o to się prosi."

Jeśli ten tekst jest twój Jarl, to musisz przyznać, że te zdanie z Twoich ust brzmi dość fałszywie jeśli się wspomnie wydarzenia sprzed paru miesięcy...

meryphillia pisze...

PS. Bo zapomniałem dodać. :P

Co niby czyni "lepszym" ów blog o Naszej Klasie od tego o "fundomie"?

Jak dla mnie oba są dość prostackie, ale ten o NK pnie się na wyżyny prostactwa, bo niby co ma być "żenującego" czy "zabawnego" w dziewczynie, która fotografuje się na masce "Fiata 126p"?
Może dla niej było to wyżyną absurdalnego humoru tudzież zwyczajnie chciał się pochwalić owym samochodem przed znajomymi, przecież wcale nie czyni jej kimś gorszym od typa który się z niej naśmiewa.
Jest nawet wręcz przeciwnie...

Ojciec Kanonik pisze...

Od końca. NK i Fandomciuchy nie różnią się niczym - pod względem tego, po co istnieją / istniały. Czyli bezcelowo (jak pisałem, nie widzę sensu w pokazywaniu "są głupsi od nas, możemy się śmiać"). Ci którzy się śmieją są więc żałośniejsi od wyśmiewanych, tak. Nieoczekiwany konsensus.

Jeśli ten tekst jest twój Jarl, to musisz przyznać, że te zdanie z Twoich ust brzmi dość fałszywie jeśli się wspomnie wydarzenia sprzed paru miesięcy...

Ergo: uważasz, że kopałem kretyna / kretynów, a nie odpowiedziałem (niepotrzebnie) na śmieszne zaczepki ludzi inteligentnych? Thx, bo myślałem, że byłem jedyny, który zauważył, że ten czy ów to idiota. :)

Nikt nie każe Tobie w końcu oglądać/czytać tego co uważasz za głupie

Ale każdy ma prawo komentować i zastanawiać się dlaczego pospolitość jest w cenie i się "sprzedaje", prawda? Socjologom zabronisz badania i publikowania wniosków o reality shows?

Cały ten Twój tekst przypomina mi plucie się ludzi na "Magię i Miecz", że: "to już było, a to jest głupie". Pluli się i pluli, a teraz nie mają ani MiM'a, ani sami nic lepszego nie zaoferowali.
Niby co teraz? Wprowadzić cenzurę na internet w postaci testu na IQ zanim cokolwiek opublikujesz?


Nie pluję (tu coś wprojektowujesz, Mery) tylko zastanawiam się nad celowością takich zjawisk jak ten blog NK czy Fandomciuchy i motywacją ich autorów. Plus, j/w.

Tak więc, nie wiem z czym się nie zgadzasz? Z pytaniem o to czy to jest jałowa "donkiszoteria" czy z drugim, "po co komu coś takiego jak te blogi?". Uważasz, że takie miejsca mają jakiś inny cel?

meryphillia pisze...

Przekornie odpowiem, że nie zgadzam się z Twoim zdumieniem, iż tyle idiotów wykorzystuje swoje prawo do publikowanie myśli za pomocą www. ;)
Zresztą o to mniej więcej mi chodziło.

Analizując Twój wpis, wynika z niego, że w istocie gardzisz ową "przeciętnością naturszczyków"...
A tu nie ma nic do pogardy czy wywyższania się.
Ktoś ma taką chęć wypowiadać się na jakiejś tematy, a internet mu to zapewnia?
Świetnie.
My możemy tylko odcedzać, to co uznamy za dobre i warte uznania, od tego co uznamy za badziewne i nie warte komentarza lub warte wyśmiania (co już podpada pod "wywyższania się", ale czasami trudno się opanować w ekstremalnych przypadkach głupoty i zdrowo jest popuścić nieco ciśnienia ze schowka niskich instynktów ;]).

Oczywiście że każdy ma prawo do komentarza i przecież wynika to jasno z moich powyższych wypowiedzi.
Nie lubię tylko zbytniego czepialstwa, które przybiera z czasem zbyt nachalny obraz albo też czepialstwa w celu wywołania jakiegoś konfliktu.
To zwykłe szukanie "dziury w całym".

Sam z pewnością jestem na swoim blogu "przeciętnym naturszczykiem" i pewnie gdybym przeczytał to co tam napisałem dotychczas, to znalazłbym pełno przykładów by dopiec samemu sobie :D, ale nie o to przecież chodzi.
W przypadku takich inicjatyw chodzi o zwykłe hobby/zainteresowania czy jak tam to nazwać, a nie każdy fan jest jednocześnie profesorem Harvardu, a po drugie będąc zwykłym człowiekiem mam jak najbardziej prawo do luźnego podejścia do tematu, a nie robienie z siebie na siłę "profesjonalisty".
Dopóki nie robię z siebie tymi tekstami idioty, to wydaje mi się iż nie ma do czego się tam przyczepić w istocie.

Natomiast blogi "prześmiewcze", jak ten o NK są potrzebne, jak okulary ślepemu...
Zazwyczaj są wynikiem kompleksów twórców lub ich zwyczajnej głupoty wynikającej z małego IQ.
Osobiście olewam je ciepłą strugą, nie zaglądając na nie, tak jak i zresztą nie mam konta na NK, facebooku, gronie, pudelku czy innym badziewiu.
Kogoś bawi taki zalew debilizmu i tam zagląda notorycznie? Jego sprawa.
Mnie to nie interesuje, toteż nie będę wnikał w tajniki funkcjonowania takich miejsc, ani też na siłę próbował ich miłośnikom udowodnić, że są debilami, bo jak sam wiesz jest to idealne zadanie dla Don Kichota.

;]

Chyba piszę o tym samym co wcześniej, ale chyba rozumiesz co mam na myśli.
nie spałem prawie 24h więc proszę o ewentualną wyrozumiałość. ;)

Ojciec Kanonik pisze...

Zazwyczaj są wynikiem kompleksów twórców lub ich zwyczajnej głupoty wynikającej z małego IQ. Osobiście olewam je ciepłą strugą, nie zaglądając na nie, tak jak i zresztą nie mam konta na NK, facebooku, gronie, pudelku czy innym badziewiu.

Widzisz? Sam radykalizujesz. ;) W badaniu fenomenu Dody przez np. socjologa reklamy nie widzę żadnego wywyższania się. Tak samo muzykolog badający ludowe przyśpiewki też nie stawia się ponad to - i tak właśnie to widzę i stawiam problem. Proces promowania przeciętności, potoczności, ma miejsce od dłuższego czasu i zdumiewa mnie fakt, że zjawisko wzmaga się (i to nie tylko w sieci, a np. w literaturze czy muzyce "mainstreamu"). Ciekawość, dlaczego tak się dzieje, jest naturalną tego konsekwencją, a napisanie o tym notki i pytania o celowość tworzenia NK-bloga czy Fandomciuchów jest zasadna, bo też mnie ciekawią ci, którzy pokazują "to idiota, śmiejmy się".

Wyśpij się. ;)

Ojciec Kanonik pisze...

P. S.

Natomiast blogi "prześmiewcze", jak ten o NK są potrzebne, jak okulary ślepemu...

Prześmiewczy to byli np. Monty Pythons - te blogi są raczej albo donkiszoterią albo prostackim sposobem na leczenie kompleksów, a co do reszty: koleiny niespodziewany konsensus. ;)

Rzuciłem tez okiem na Twojego bloga - inicjatywa ok, Rifts, mam wrażenie, jest mało znanym w Polsce systemem, a jest całkiem fajny. Sam grałem w to u znajomego kilka razy. Powinieneś bloga porozwijać. :)

Tajemniczy Pan C pisze...

Witam.

Dorzucę swoje dwa grosze.

W przeciwieństwie do tego na papierze, głos w Internecie szybko zostaje zapomniany. Natomiast, dzięki łatwości dostępu do sieci, jest bardziej - choćby przez kilka miesięcy - widoczny, wobec czego ci, którzy chcą mieć swoje pięć minut, otrzymują je tutaj razem ze wszelkimi pozorami tzw. sławy (słusznej czy nie, to inna rzecz).

Jedyne, czego pozostaje się nauczyć, to nieokazywania zdumienia na chęć promowania swojej mierności przez idiotów. Przed Internetem sytuacja wyglądała podobnie, wbrew temu, co pisze Ojciec Kanonik. W mojej opinii nie chodzi o bezlitosną krytykę głupoty, bo idiotów ona po prostu nie rusza, ale o bezlitosne jej przemilczanie, zwłaszcza w sieci. Dlatego popieram zdanie Meryphilii w stu procentach.

Z Internetem związany jest też pewien wątek ekologiczny. Biorąc pod uwagę to, że liczba samych tylko tomików poezji wydawanych w Polsce sięga około 2-3 dziennie (prawdopodobnie w chwili, gdy czytasz te słowa, powstaje właśnie kolejny polski poemat), śmietnik o nazwie Internet pozwoli przetrwać kilku drzewom, które nie zostaną ścięte na pożytek grafomanii.

Pozdrawiam,
C

Ojciec Kanonik pisze...

Tajemniczy, a przypominasz sobie by ktoś taki jak Rubik komponował utwory dla miast na zamówienie? Raczej nie, bo "kupowało się" u najlepszych. Nawet socrealistyczne mózgi od kształtowania kultury muzycznej wybierały tylko tych najlepszych, nie Krzysia Krawczyka czy Czerwone Gitary, a np. Lutosławskiego czy Serockiego, prawda?

Lans szarości i często patologii (mam na myśli np. "zdejmowanie simlocków nastolatkom w licytacjach" - pewnie słyszałeś i o tym) zdumiewać mnie zawsze będzie i pewnie zawsze będę sobie stawiał pytanie "po co?". Ale masz rację - ignorowanie jest lepsze i bardziej dla lansujących się bolesne, tyle że mamy wolność słowa i przecież nie szkodzi zadać to pytanie głośniej (a i tak nikt z lansowanych i tych co lansują się na lansie przeciętności tu nie zajrzy). :)

Pozdrawiam
O. K.

Tajemniczy Pan C pisze...

Ojcze Kanoniku.

Wobec podanych przez Ciebie przykładów nie mógłbym dalej zaprzeczać. Fandomciuchy, nasza klasa i youtube są jednak rzeczami innego kalibru, niż oferowane miernotom zamówienia publiczne z kasy państwowej, bo te drugie oficjalnie legitymują troglodytów na oczach wszystkich, i tu nie ma co siedzieć cicho, skoro boli.
To w ogóle temat na trochę inną dyskusję, dokąd wiedzie nas tzw. kultura masowa, czy postęp. Albo czy w ogóle nad tym ktokolwiek panuje?

No i masz rację, matoł jeden z drugim rozdziawi mordę i zacznie wyć głosniej, wobec czego przemilczanie działa tylko w granicach indywiduum i jest społecznie nieskuteczne, ale mimo wszystko to raczej dobrodziejstwo, że nie mozna kogoś zamilczeć na śmierć, jak to było możliwe np. w poprzedniej epoce w Polsce.

Tajemniczy Pan C pisze...

PS. Pisząc o miernotach, nie odnosiłem się bezpośrednio do Rubika, czy w ogóle kogokolwiek, a raczej do samego trendu - bo ten rozwija się na wielu polach, w TV publicznej, radio itd.

Ojciec Kanonik pisze...

dokąd wiedzie nas tzw. kultura masowa, czy postęp. Albo czy w ogóle nad tym ktokolwiek panuje?

Tu nawet dziesiątki książek i wiele dyscyplin naukowych raczej niczego nie przewidzi i nie da odpowiedzi, ale jasne, że pytania o kulturę masową (ja ją rozumiem jako media), kulture popularną i tzw. postęp generują masę pytań w rodzaju "co dalej?". Moje "po co?" w stosunku do masowej też się w to wpisuje i jest czysto akademickie przecież. :)

Stawiać takie pytania warto, kopać się z kretynami na ich rynsztokowych poziomach rozumowania już nie - believe me. ;)