17 marca 2009

Wywiad: Artur Marciniak


Notka ta jest zapisem mojej rozmowy z Arturem Marciniakiem, która miała miejsce na blogu (dawno i nieprawda) Demons & Dragons. Za namową Białasa publikuje ją tutaj. Mała informacja dla młodszych czytelników: Artur Marciniak był redaktorem naczelnym czasopisma Magia i Miecz w połowie lat 90-tych (od ok. 25 numeru) i jej stałym współpracownikiem od początku. Możliwość przeprowadzenia owego mini wywiadu pojawiła się spontanicznie z chwilą, gdy Artur zaczął komentować i wspominać swoje początki w hobby w dyskusji pod jednym z postów. Dyskusja z Arturem zaczęła się przy okazji ogólnej polemiki o Jacku Ciesielskim, MiM-ie etc. Za jego zgodą poskładałem "las wątków" w jeden tekst i publikuję poniżej.



***

Rozpoczął Artur:

Z całym szacunkiem do pana Ciesielskiego, mam odmienne wspomnienia dotyczące genezy wyrażenia "gry fabularne". Pamiętam dzień w redakcji MiM, kiedy zabraliśmy się za tworzenie słownika pojęć RPG, potrzebnych nam przy wydawaniu Magii i Miecza i potem przy poprawianiu koszmarka, jakim było tłumaczenie Warhammera. Zastanawialiśmy się jak tłumaczyć samo RPG, NPC, paręnaście innych terminów. Bohater Niezależny na 100% wyszedł z ust Darka Torunia, gry fabularne - do niedawna dałbym sobie głowę uciąć, że również on rzucił to hasło, ale być może było to na zasadzie "wspomnienia" z któregoś z artykułów Ciesielskiego. Czy Darek w roku 1990 grał 10 lat? Ze Żwikiem, Jackiem Rodkiem, paroma innymi osobami... O 10 latach nie pamiętam, ale z pewnością było to ładnych parę: sześć, siedem co najmniej.

Jeśli D. Toruń użył tego terminu w "czasach MiMa", to prawdopodobnie bazował na już obecnym, autorstwa Jacka Ciesielskiego. Moje pierwsze pytanie: jak to było z tym autorstwem Kryształów Czasu w latach 80-tych? Tzn. ilu tych autorów było, czy to prawda, że jeden z nich odszedł był?

KC - nigdy nie miałem z nimi wiele wspólnego, a z tego co wiem, opisywana tu historia z kontynuacją pracy nad grą przez A. Szyndlera - bazującym na podstawach stworzonych przez kogoś innego - jest prawdą. Śmierć jednego z autorów też jest prawdą, z tego co pamiętam była ona dość tajemnicza i chyba nie do końca została wyjaśniona, ale ja słyszałem o tym już wyłącznie "piąte przez dziesiąte", z trzeciej reki. Na pewno znajdą się osoby znacznie lepiej zorientowane. Z tego co wiem, KC w postaci, w której zostały dane MAGowi (do redakcji, opracowania i wydania) były jednak w bardzo dużym stopniu dziełem Artura - mocno pozmieniał wcześniejsze rzeczy, powprowadzał mnóstwo własnych rzeczy.

A jak Ty zaczynałeś swoją przygodę z RPG? Bezpośrednio czy ktoś Cię w to hobby wciągnął? Rok?

Zaczynałem chyba jak większość ludzi grających w RPG w moim wieku: od artykułów w Razem albo od Labiryntu Śmierci - nie pamiętam już co było wcześniej. Pamiętam jak super grało się w jedną gierkę z Razem, na podstawie wędrówki przez Morię, z tymi śmiesznymi wargami mającymi jedna nogę na rysunku. Zagrywałem się nią wraz z młodszym bratem. A jeszcze wcześniej razem z nim zrobiliśmy super - tak nam się wówczas wydawało - grę strategiczna, wielka mapa, żetony, jednostki, zasoby itd... Potem, zaciekawiony artykułami p. Ciesielskiego, szukałem RPG, ale znalazłem je dopiero na studiach w Lublinie. Działał tam wówczas bardzo prężnie Klub Miłośników Fantastyki i sekcja gier Cytadela – stamtąd, na przełomie 1990/91, pożyczyłem pierwszy prawdziwy podręcznik – Cyberpunka. W tym samym czasie prowadziłem w takiej malutkiej, strasznie kaszaniastej telewizji prywatnej w Lublinie magazyn o fantastyce... Robiąc jakiś program poznałem Jacka Rodka, zaprosił mnie do siebie do domu. Pogadaliśmy, zaprzyjaźniliśmy się, Jacekzaproponował mi pomoc w robieniu przygotowywanej wtedy właśnie do druku Magii i Miecza. Przez niego poznałem sporo osób, które wtedy grały w Warszawie. Było ich całkiem sporo, już niektórzy mieli paroletni staż. Chyba najstarszymi weteranami jakich znalem to właśnie Jacek Rodek, Wiktor Żwikiewicz i Darek Toruń, był jeszcze Adam - niestety nie pomnę nazwiska - który również grał razem z nimi. Miałem rzadką możliwość czerpania pełną garścią u źródła i z tego korzystałem. No i wtedy rzeczywiście gry to było 75% mojego życia... Fajne czasy, super wspomnienia...

Czyli historia podobna i znana ludziom wtedy zaczynającym. Gry – samoróby i "Zrób To Sam" Słodowego: z garści informacji, kilku żetonów i plansz, strzępków reguł zróbmy system RPG. Czy zostały Ci jakieś stare, "szczeniackie" zapiski, które były hybrydą planszówki /paragrafówki i info o RPG z PRL-owej prasy?

Sądzę, że dziś ludziom mającym 15-25 lat trudno sobie nawet uświadomić, jak wówczas wyglądała mizerna realność rynkowa PRL-u. Oczywiście, wiedzą że "nicniebylo", ale ta wiedza jest - jak myślę - jakoś wyprana z poczucia realności, nie jest z ich bajki. Nie zostało mi w sumie nic z tych moich pierwszych dni, być możne gdzieś są jeszcze wycinki z Razem ale to też mało prawdopodobne. Od tego czasu przeprowadzałem się z 6 razy, ostatni raz miesiąc temu, wciąż wszystkie moje rzeczy są w pudlach. Najstarsze rzeczy jakie mam to już rzeczy zagraniczne... chyba ogólnie najstarszą grą jaką mam jest Bushido.

Kiedy jeszcze czytałem Magię i Miecz (czyli do 95/96 roku) zauważyłem pewną ewolucję w Twoich preferencjach RPG, które znacznie wpłynęły na charakter pisma. Od AD&D i kącika Warhammera przez horror i systemy Chaosium po hmm... Warzone i Mutant Chronicles.

To chyba błędne wrażenie, wynikające z ewolucji Magii i Miecza jako pisma. Nigdy nie ukrywaliśmy, że MiM była głownie tubą propagandową MAGa, piszącą o systemach aktualnie wydawanych, przy czym początkowo nie było ich wiele, więc mieliśmy miejsce na inne systemy. Potem tego, po prostu, zabrakło. Zresztą ogromna większość korespondencji, jaka do nas docierała, związana była z prośbami o materiały do wydanych przez nasze wydawnictwo gier. Były przecież znacznie bardziej dostępne niż "egzotyczne" systemy anglojęzyczne. Sam zresztą chyba nigdy nie grałem, zajmowałem się wyłącznie prowadzeniem. Moja "świętą trójcą" był Warhammer, Call of Cthulhu i Pendragon. Nigdy specjalnie nie czułem się związany mechanika, zresztą i tak świat gry i jego realia były dla mnie rzeczą, jaka robiła grę. Potem doszedł do tego Świat Mroku, choć już z wyjątkami, i podchodziłem do niego raczej jako "czytacz". Równolegle z RPG interesowałem się bitewniakami, zresztą to ja zainteresowałem nimi Artura Szyndlera, który po jakiejś rozmowie po zakończeniu sesji Pendragona postanowił "rozejrzeć się w temacie". Dużą przyjemność sprawiało mi kiedyś kolekcjonowanie gier, których settingi mi się podobały. Ale to już dawne czasy, w każdym razie swoja "trójcę" posiadam nadal i, od czasu do czasu, zdobywam jakieś starsze lub całkiem nowe rzeczy do tych gier. Ideałem fajnej gry był dla mnie Pendragon - chciałem go zresztą wydać niezależnie od MAGa, który nie był nim zainteresowany, ale sprawa rozpłynęła się wobec żądań finansowych Chaosium - wówczas dla mnie dość wysokich, choć z perspektywy czasu i mocnej złotówki dziś sumy te wydają się mocno zdewaluowane. Na Pendragonie pewnie i tak wtopiłbym pieniądze, ale frajda byłaby duża... Osobiście zawsze uważałem się bardziej za "kolekcjonera światów", settingów, niż gracza.

To zrozumiałe, że MiM promował gry MAGa, chodziło mi raczej o naprawdę widoczną zmianę (za Twojego redaktorowania) ku bitewniakom/karciankom z uniwersum Target Games. A przecież nie wszystkie wydawał MAG.

Ta ewolucja, o której piszesz, wynikała z planów MAGa, zrealizowanych jedynie częściowo. Mieliśmy wydać Mutant Chronicles, mieliśmy też, jako MAG, wydać Warzone i Chronopię. Wtedy wydawało się nam , że tego rodzaju inwestycja w system bitewny ma sens, GW nie chciał udzielić licencji na swojego bitewniaka, choć co jakiś czas dochodziły nas plotki, że ktoś, coś gdzieś szykuje, rozmawia, itd. Stąd duża obecność Mutant Chronicles i Warzone na łamach Magii i Miecza.

Co sądzisz o nowej edycji Pendragona i szerzej, jak postrzegasz w ogóle takie remakes starych systemów?

Z nową edycją Pendragona miałem kontakt niezwykle krótkotrwały, więc nie jestem w stanie ocenić na ile się to zmieniło. Po pobieżnym przejrzeniu miałem silne wrażenie, że to już było w poprzednich edycjach, a nie zagłębiałem się aż tak, żeby wychwycić różnice. Zresztą jeśli tak rzeczywiście jest, to w Pendragonie tak było zawsze. Poprzednie edycje zawsze mocno czerpały z jeszcze wcześniejszych, prezentując stare treści w nowym opakowaniu. Nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało, podobnie jak mechanika, która mi bardzo odpowiadała. Strasznie podobał mi się system zalet i wad charakteru, rozwój postaci, itd.

Zapewne nie ruszyłeś Call of Cthulhu wydanego pod d20?

Nie tknąłem niczego wydanego pod tym szyldem. Mi CoC podoba się tym bardziej, im jest to wcześniejsza wersja gry, choć nawet 5 edycja była dla mnie w miarę. Być może dlatego, że sama gra zawsze była dla mnie bardziej wyprawą w świat opisany w książkach, niż grą jako taką. Miło jest słyszeć, że RPG jest nadal Twoim hobby - chociażby w postaci czytelnictwa. To raczej sentyment. Z biegiem lat zrobiłem się bardzo, ale to bardzo leniwy i już mi się nic nie chce, nawet zbierać czegokolwiek. A już poważniej, ciężko wygrzebać choć trochę czasu na coś więcej poza rodziną, pracą i na trochę rozrywki przy kompie. Mam cały czas chęci nieco intensywniejszego zajęcia się RPG i bitewniakami GW. Teraz pojawiły się nowe możliwości lokalowe, możne coś z tego wyjdzie.

Rodzina, praca – ok. Czas przy kompie... Właśnie owo "czas przy kompie" często jest wymówką na lenistwo przy zorganizowaniu "czasu przy imaginacji". Przypomniała mi się dyskusja sprzed kilku lat: „-Co zajmuje w takim razie czas starym graczom? -Umieranie.”

Mój "czas przy kompie", z ręką bijącą w okolice serca, to rzeczywiście sporo czasu. Inflacja rozrywki, mam szybką, w miarę mnie satysfakcjonującą i nie wymagającą 3h przygotowań. No tak - do tego wypad z gildią w MMO albo symptom "jeszcze jeden level"... MMO są strasznie czasożerne, a ja padłem ich ofiara (inna sprawa, że sam się o to prosiłem).

Napisałeś, że zaraziłeś Artura Szyndlera pasją "bitewniacką". Czy to prawda, że A. S. oszukiwał? Pytam z ciekawości, bo kilku komentujących niedawno o tym wspominało.

Hmm... pamięć już nie ta co dawniej. A. S. był przeciwnikiem, z którym ciężko się grało. Artur jest bardzo sympatyczną osobą, ale grając zamienia się w totalnego powergamera, zainteresowanego zwycięstwem za wszelka cenę. Literalne trzymanie się zasad (a nie ich ducha), interpretowanie ich na swoją korzyść... Osobiście raz miałem sytuacje, w której A. odrobinę nagiął na swoja korzyść odległość na stole. A zamieszanie, o którym pisze ktoś z komentujących wyżej zostało wyjaśnione - jeśli chodzi o sytuację na jednym z turniejów - przez samego zainteresowanego i osobę, która rozpowszechniła te wiadomość - jako nieporozumienie, które rzuciło (zdecydowanie niesłusznie) cień na Artura.

Wspomniałeś, że miałeś możliwość uczenia się bezpośrednio od "dinozaurów" i "u źródła". Wiesz może czy któryś z nich grywa / interesuje się jeszcze tym hobby?

Z tego co wiem, w tej chwili chyba już nikt z tych osób, z "I pokolenia", które ja znałem, nie gra. Jacek zajął się ostro rozwojem MAGa, Darek Toruń, jeśli gra, to w MMORPG, o Wiktorze Żwikiewiczu nie mam żadnych wiadomości, ale ponieważ grał z Jackiem i Darkiem, sądzę że i On się nie udziela growo. Grupa graczy Jacka i Darka liczyła więcej osób i z nich cześć być może nadal gra, ale nie mam o nich żadnych wiadomości.

Rafał Gałecki - postać, którą (jeśli idzie o rodzime wpływy na budowanie się mojego hobby) stawiam obok Rodka i Ciesielskiego. Kolejne pytanie wynika z tego, że kompletnie nic nie da się znaleźć o nim na necie, a na polskich konwentach nie bywam od dawna, więc nie za bardzo wiem czy Gałecki tam zagląda lub czy jest "czynnym RPGowcem". Byłeś redaktorem MiMa tuż po Rafale. Mógłbyś coś więcej o nim napisać?

Rafał zniknął z MAGa z powodów prozaicznych: ożenił się i potrzebował stabilnego źródła dochodów, o co w MAGu na początku nie było najłatwiej. Przez długie lata pracował w Secret Service, był chyba sekretarzem redakcji. Wiem że jeszcze stosunkowo niedawno - 2-3 lata temu - pisywał dla gameranking.pl. Co do konwentów - z tego co pamiętam, Rafał specjalnie konwentowy nigdy nie był. Z redakcji osoba która miała najlepsze kontakty z fandomem i udzielała się na konwentach (i nadal udziela, ale w innym charakterze) był Jacek Brzeziński. Jacek zdaje się nawet jeszcze grywa w RPG czynnie, a na pewno nie odszedł od gier - ostatnio pracował na jakimś wyższym (niż szeregowy programista czy grafik) stanowisku przy komputerowym Wiedźminie. Z innych osób... Andrzej Miszkurka został w MAGu, jego zasługą jest rozwój wydawania książek sf i fantasy, Tomek Kreczmar pracował jako tłumacz w Egmoncie (zyskując sobie, zdaje się, wątpliwą "sławę"), a teraz działa w telewizji, ale bliższych szczegółów nie znam. Miłosz co robi to zapewne wiesz, pozostałe osoby to już nie mój "wiek" Magii i Miecza, np. Jurek Rzymowski, który zaczął pracować w redakcji już po moim przejściu do Target Games.

Bardzo Ci dziękuję za wszystkie odpowiedzi i poświęcony czas.


© Inspiracje 2009, Ojciec Kanonik

6 komentarzy:

Borejko pisze...

Że tak powiem pałeczkę z Arturem Szyndlerem przejąłem (podziekuj w moim imieniu Jarlowi heh)- na dzień dzisiejszy powstaje naprawdę obszerny wywiad - natomiast, jak wszystko to kwestia czasu... np. do 20 marca A.Szyndler ma urlop i jest niedostepny.

Ojciec Kanonik pisze...

No, no - zaglądam do Ciebie i czekam, bo ciekawy jestem jak Ci ta inwigilacja A. S. wyszła. :)

Albino pisze...

Dzięki.

Borejko pisze...

Ojciec Ka. ...albo powiem Ci może kiedy indziej. Zapomniałem.

quiteinsaneblablador pisze...

Czy z Panem Marciniakiem idzie się obecnie jakoś skontaktować?

Inkub pisze...

Idzie.
Poproszę maila do siebie.