19 kwietnia 2009

Advanced D&D


W ramach wstępu do przyszłego postu będącego konspektem (mojego i Ala) settingu do Advanced Dungeons & Dragons naszło mnie kilka przemyśleń z obserwacji "postPDF-owego rynku" i fanów tego systemu. W latach 90-tych kilka milionów ludzi kupiło Drugą Edycję (PHB, DMG, MM) bijąc wszelkie rekordy popularności. Poprzedni, podobnie spektakularny rekord, to oczywiście hicior w postaci Classic D&D (od Basic po Immortal, Franka Mentzera). Chwilę potem nadeszła era settingów - przez jednych uważana za Objawienie, przez innych jako gwóźdź do trumny i dalsze pofragmentowanie fanów AD&D. Dzisiaj, w dobie renesansu poprzedniczek 2E, obserwując scenę za Oceanem widać, że 2E ma się dobrze, a genialne niegdyś settingi żyją nadal (tandetnym żywotem, ale jednak). Zrobiłem trochę "środowiskowego" wywiadu pośród 20 RPG-owców z US i Kanady, obserwowałem przez pół roku eBay oraz rodzime Allegro. Wziąłem pod lupę parę dużych serwisów, które do dziś publikują materiał do 2E i naprawdę nie jest źle.



1) Prawidłowością jest, że wśród znajomych każdego z kim rozmawiałem są osoby, które regularnie grają w 2E, mają swoje kluby poświęcone tej edycji i kolekcjonują podręczniki do niej. Nawet wśród konserwatywnych Grognardów, co dziwi, bo 2E nie jest przecież RPG-iem old schoolowym i dla większości jest bękartem, który ojca może i ma tego samego, ale matkę (tak, tą z kolcami na łbie) inną. Szacuje się, że grających w 2E jest w przybliżeniu tyle samo, co w 3E (nie w 3.5E - tych jest więcej). O ile klony WotC dość szybko przestają być "aktualne" (3 edycje w ciągu 8 lat), to 2E ma się dobrze i posiada wierną, niereformowalną bazę fanowską. [W Indianapolis organizuje się małe konwenty na kilka tysięcy osób, które są poświęcone wyłącznie 2E. Na GenConach i różnych Game's Days prowadzi się stare edycje takoż - Al.]

2) Na aukcjach można znaleźć bardzo dużo podręczników do 2E. Co najciekawsze, w Polsce znikają one dość szybko, często po wykorzystaniu opcji "Kup Teraz". Dodatki do niby-kultowego Kultu (przy całej mojej sympatii do Szwedów) potrafią zaliczać po kilka tur i wracają często po dłuższym czasie nieobecności ponownie. Nawet polska edycja 2E, słabo przetłumaczona i z pomieszanymi z różnych wydań ilustracjami sprzedaje się na pniu. Pomimo krytyki polskiego wydania przez opiniotórczego (i stereotypotwórczego) MiM-a w połowie lat 90-tych, historia tej edycji rządzi się własnymi prawami. Nawet u nas, pomimo narosłych stereotypów by MAG i ochłapów jakie spolszczył TM-SEMIC, w porównaniu np. do wydanych na naszym rynku In Nomine czy starego Wilkołaka/Maga światy 2E mają się nieźle.

3) Serwisy. Często pozmienianie na potrzeby nowszych edycji, oferują wciąż nowy materiał do 2E. O ile stare strony znikają bezpowrotnie, o tyle w kilku miejscach można spokojnie liczyć na to, że znajdziemy nowy materiał potrzebny na zbliżającą się sesję. Karty, przygody, nowe kity, całe netbooki, settingi - wszystkiego jest w brud i cieszą się dużym powodzeniem. Myślę, że to duży wpływ kultowych gier cRPG opartych na AD&D. 3E + nie może poszczycić się takimi pozycjami jak Baldur's Gate, Torment, Eye Of The Beholder czy seria Pool Of X. Plus, nikt już dzisiaj nie ściga fana, który zrobi nową kartę do AD&D, jak ma to miejsce w przypadku klonów WotC (Ema's Page). Mówi się też o stworzeniu "retro" klona tej edycji - sukces pierwszej takiej inicjatywy, HackMaster, pokazał, że warto.

4) Wiecznie żywe światy. Abstrahując od jakości fanowskiego materiału, światy te również egzystują własnym życiem - poza oficjalnym wsparciem WotC. To także przypisałbym fenomenalnej elastyczności i zróżnicowaniu AD&D, ciągłemu inspirowaniu nowych pokoleń grubymi tysiącami stron podręczników do tej edycji. Sprzyja temu rozczarowanie polityką wydawniczą WotC, zarzucanie tych światów i nie odsprzedawanie licencji na nie.

Sam nie jestem (od dawna) zagorzałym fanem Dwójki, niemniej do dziś drażni mnie powielanie stereotypów MiM-owskich o tej edycji. Najlepszym sposobem, by przekonać się o elastyczności i otwartości tych zasad, jest samemu uzbierać kilkanaście (kilkadziesiąt) podręczników i przede wszystkim poznać rzecz, którą z uporem i manierą wszechwiedzącego kretyna poddaje się krytyce. Powyższe cztery punkty świadczą, że te krocie spośród kilku milionów ludzi kupujących podręczniki pod koniec lat 80-tych i w 90-tych, nie było tylko zwykłymi sezonowcami nastawionymi na nowinki mechaniczne. Komparatywnie, po 20 latach 3E będzie zapewne tylko wspomnieniem, wyparte przez kolejne fachowo promowane edycje "D&D" i nie osadzi się w popkulturze jak 2E. Nie wspominając o niewydawanych od dekad wcześniejszych wersjach, które (do niedawna bez żadnego wsparcia) stały się coraz bardziej wyrazistym i ciekawym fenomenem w najnowszej historii RPG.

5 komentarzy:

Behir pisze...

Chyba nikogo nie zdziwi to, że mam dość słabą styczność z AD&D. Dopiero zaczynam czatować na allegro i może zdobędę podręczniki, o ile nie będą kosztować zbyt dużo.

Ale nie o tym chciałem pisać. WotC udostępniło część materiałów settingowych do pobrania ze swojej strony. I to właśnie te podręczniki pokazały mi bogactwo drugiej edycji. Kiedyś potrafili napisać całą książkę poświęconą jednej organizacji (Cult of the Dragon) albo kilka dla różnych upadłych cywilizacji (Myth Drannor, Cormanthor i Netheril). W dobie 3,X materiały settingowe już nie są tak miodne, a czwórka jest tylko do gry, nie do cieszenia wzroku i intelektu ciekawostkami ze świata (dwa podręczniki + przygoda na setting).

Dlatego też zazdroszczę ludziom, którzy mieli okazję grać już w czasach, w których pisano tyle ciekawych, treściwych podręczników.

neurocide pisze...

Art dla mnie i zaraz robię reklamę na swoim blogu tego tekstu. Taki news.

Paladyn pisze...

AD&D dla wielu ludzi był synonimem gier RPG, jak IE równa się internet. śmiesznie wyszło, bo idąc wczoraj spać, stwierdziłem, że należy opisać pokrótce światy. Niemniej, fani dodatki piszą, nawet do takich zapomnianych odnóg ewolucji, jak Mystara. Świat wydawany pokątnie i krótko, a ma rzeszę zagorzałych wielbicieli. Choć zasady 2E są już bardzo anachroniczne, niespójne i trudne do opanowania, to należny im się pomnik ze szczerego adamantium za to że "spłodziły" wiele cudownych "settingów".

Albino pisze...

O.K. napisał mi, że już wybył. Jak wróci, to odpisze na maile i komentarze. Od siebie dodam do wypowiedzi Behira, że za 10-15 lat, jak tak dalej będzie szło, to będziesz postrzegany jako szczęściarz, bo miałeś w ogóle jakikolwiek podręcznik papierowy w ręce, rzucałeś prawdziwymi kostkami i naprawdę grałeś w wyobraźni. ;)

Ojciec Kanonik pisze...

@Paladyn

Mystara "świat wydany pokątnie"? Toż to bazowy setting Classic D&D (wersja Mentzera) był i szedł w setkach tysięcy egzemplarzy. ;) Mystara = Known World + Hollow World. To był hicior TSR-u w latach 80-tych. W 2E trochę nie wypalił, jak i Greyhawk w sumie - gusta się zmieniły.