7 kwietnia 2009

Wała ot Czarodzieji

Temat od wczoraj gorący i szeroko / daleko komentowany przez fanów. Nie ma nowych wieści o stanie Dave'a, więc napisze słów kilka o tej śmiesznej sytuacji.



WotC/Hasbro, wzorem T$R (z nazistowskiego okresu istnienia tej firmy) zapowiada walkę z PDF-owym piractwem po tym, jak Player's Handbook 2 (super tytuł, btw.) trafił na P2P tuż po premierze podręcznika. Podano do sądu 8 osób, w tym kogoś z Polski za udostępnianie pirackich kopii. Od czasów premiery 4E wywalono wielu starych pracowników WotC/RPG (czyli większość ekipy z T$R), ograniczono niedawno SRD, zamknięto nieoficjalną stronę z kartami Ema's Page, teraz wzięto na celownik legalne serwisy oferujące kupno podręczników. Wycofano na nich sprzedaż premierowych oraz starych podręczników (O/A)D&D w formacie PDF.

Działania te motywowane są czymś takim:
"these illicit uploads resulted in a substantial number of lost sales and lost revenue to Wizards of the Coast".


Jakby wcześniej nie było tego problemu... Wizards zaczynają działać coraz dziwniej, a starszym fanom RPG przypomina się zapewne scenariusz z drugiej połowy lat 90-tych i podobne akcje T$R, które traktowało swoich klientów jako potencjalnych złodziei i internetowych malwersantów. Mnie w tym najbardziej wkurza to, że teraz właściwie nie da się kupić e-podręczników, które są od dekad out-of-print. Zniknęły PDF-y OD&D/AD&D. Szeroko mówi się o tym, że WotC ma zamiar otworzyć swój własny sklep z taką usługą - i to jest bardzo prawdopodobne. Tak samo prawdopodobne jak to, że wykopanie wcześniejszych edycji ma nakierować fanów-ciemne-owieczki w bezpieczne ramiona Jedynej Słusznej i Wspaniałej 4E.

Zastanawia mnie jeden fakt. Dlaczego ważne dla RPG firmy, istniejące od dekad i mające się dobrze, takie jak Chaosium czy Steve Jackson Games nie wyciągają środkowego palca w stronę swoich fanów? Ich systemy są od lat właściwie te same, odświeżane lekko i bez dzikich fajerwerków z edycji na edycję. W większości są to ci sami ludzie, te same legendy projektanckie i weterani świata RPG. Od czasów Lorraine Williams, (A)D&D nie ma większego szczęścia. Marka zarabia, rzecz jasna, ale... Kiedy 10 lat temu wykupiło ją WotC, ludzie odetchnęli z ulgą - wszyscy mieli dość parodii jaką się stała T$R. No i dostali - pod tą samą nazwą kompletnie inny system, który ratowała tak naprawdę otwarta licencja. Teraz i to nie istnieje w zadowalającej formie i właściwie tzw. "D&D" 4e to już nawet nie jest kompletnie inny system, a kompletnie inna gra.

Gdzie ten styl, elegancja i historyczna ciągłość, które cechują SJG czy Chaosium? Gdzie koherentność, ciągłość/kompatybilność edycji i gdzie otwartość na inicjatywy fanów? W dupie, bo oni gówno wiedzą o tym, co wydają. A z drugiej strony - Pinnacle Entertainment, firma młodszej RPG-owej generacji, wie jak odnaleźć się w internecie. Savage Worlds, nie tak odległy ideowo od starej OD&D przecież, ma się bardzo dobrze w e-sprzedaży. I będzie miało jeszcze lepiej po takich wyskokach Whores of the Coast. To samo z całym ruchem old schoolowym: LL, OSRIC, S&W - to wszystko wyprzedza Idiotów z Wybrzeża podejściem do fana i mentalnością wydawniczą o lata. Ergo: Kończcie Waszmościowie flaszkę i do domu - wstydu oszczędźcie - oddajcie licencję komuś, kto wie, co to w ogóle jest D&D i RPG. Po prostu produkujcie to, w czym jesteście dobrzy, My Little Pony, kolorowe kartoniki i Monopoly - tego nie da się spiracić i żaden fan-złodziej nie zaniży wam zysków. Te prawie 10 lat Tandety & Żenady w waszym wykonaniu wystarczy, Panowie. Naprawdę.

Pointa: Dzięki strategii WotC, będę piracił - choć tego nienawidzę i nie popieram.

12 komentarzy:

Albino pisze...

Niezła młócka. Ad poprzedni post, szkoda gościa, nasze hobby się mocno zestarzało.

Nukereal pisze...

Ta afera z cofaniem PDFów to jedna z największych ściem roku. 4E podoba mi się, jednak działania WotC - ani trochę. Chyba zacznę robić porządki na blogu.

Ojciec Kanonik pisze...

Podobać się może, związku ze starymi edycjami nie ma, trójka też nie. Zresztą wiesz, co o tym sądzę. Ale, ale - tak czy siak, niefajnie jak się tak daje w pysk fanom + wmawia im się, że jest tylko jedyna-słuszna droga. Oni chyba naprawdę budują Death Star. ;)

Nimsarn pisze...

Oni chyba naprawdę budują Death Star. ;)
Pewnie tak tyko Darth Vader tym razem powinien być raczej zdziwiony posiadaniem takiego potomstwa.

smartfox pisze...

Mnie zastanawia co innego. Nie jestem PRowcem, nie znam się zbyt dobrze na marketingu, ale to jest przecież strzał we własną stopę tak naprawdę. Kilka podobnych kroków i wyniki sprzedaży mogą im spaść.

Chyba że jestem idealistą i mi się wydaje.

A z Chaosium i SJG faktycznie coś jest na rzeczy. Odpowiednie podejście do klientów/fanów, przykład - cała linia ciekawych suplementów Chaosium z serii Monographs w dużej mierze stworzonych przez fanów (m.in. End Times).

Ojciec Kanonik pisze...

@Nim

Hehe. "I'm your father???" ;)

@Smartfox

Nie mówię, że 4E jest złą grą, wręcz przeciwnie, pisałem kiedyś u Nuke'a na blogu, że na własnych warunkach i we własnym gatunku system jest niepowtarzalny i stanowi nową jakość. Tak samo było z 3E i fenomenem OGL, przełom był. Ale, porównując ciągłość stylu, założeń mechanicznych, ogólnych, wykonania, tych samych projektantów, normalnego stosunku do fanów, etc., z WotC - to SJG / Chaosium są po prostu wzorowymi ekipami, a ich systemy, istniejące od (odpowiednio) wczesnych 80-tych, końca lat 70-tych i są rozwijane organicznie-logicznie. Każdy dodatek jest właściwie kompatybilny z każdą edycją.

Tutaj mamy do czynienia z zarżnięciem poprzedniego dziecka-żyrafy, zrobienie nowego, z hipopotamem. Może kiedyś ktoś wyda stary system TSR-u jako Basic Roleplaying (ten Chaosium jest genialny) i będzie znowu można używać wszystkich dodatków / światów / zasad jakie są w różnych edycjach OD&D - > AD&D.

Jeszcze co do taktyki WotC. Jeśli szybko nie otworzą własnego sklepu, ze wszystkimi edycjami, po prostu sprzedadzą licencję (oby), bo im piraci wymiotą jeszcze więcej zysków.

meryphillia pisze...

Ale się spinacie... ;]

Hasbro = BigMuthafuckaCompany = FuckinBigMoney

I tyle w tym temacie.

W takich firmach nie myśli się o tym co się robi i jakie ma to znaczenie dla odbiorców, a tylko o tym "ile z tych kupujących debili potrafimy wyciągnąć kasy".

Za miesiąc, dwa czy pół roku, być może WotC zrobi własną usługę dystrybucji pedeefów, która rozwiązaniami i atrakcjami przyćmi wszystkich podobnych dystrybutorów, że aż będą musieli zwinąć biznes, a samo WotC nakręci ponownie taki "hype" że tłumy dzieciaków zabijać się będą za nowe figurki, plansze (sic!) i ostatecznie podręczniki i ich pedeefy...

"who fuckin knows and at last who fuckin care?"

Dla mnie, pomimo ciekawego rozwiązania RPG w czasach odmóżdżenia wow'em obecnego pokolenia małolatów za oceanem (a nawet na całym świecie), 4E jest gównianą imitacją wow'a i zakończyła ona etap fascynacji D&D już raczej na zawsze.

Ale...

Należy pamiętać że to tylko gra i na dodatek własność WotC/Hasbro i mogą oni sobie z tym robić co im się żywnie podoba, a ja co najwyżej mogę olać i nie kupić nic od nich (bo i po co skoro nic już dla mnie nie robią ciekawego) i tyle.
Po co jeszcze żalić się iż nie robią tak "jak ja bym chciał" czy wyzywać od nazistów/debili/złodziei/whatever?
W końcu przecież ostatecznie firma może z całkowitym prawem do tego powiedzieć: "stop. nigdy więcej tego szitu" i zwyczajnie zabić markę, nie odsprzedając nikomu licencji.
Co wtedy zrobicie?
Usiądziecie i będziecie płakać? :)

3E pomimo wielu wad była fajnym systemem i lubiłem w nią grać i prawdopodobnie jeszcze do niej wrócę.
Na najróżniejsze książki (których całe mrowie nawet nie przeczytałem i za cholerę nie wiem kiedy przeczytam) wydałem roczne zarobki przeciętnego mieszkańca województwa podkarpackiego i nie płakałem, gdy WotC powiedziało "koniec produkowania milionów ciekawych książek chamy, teraz produkujemy je pod 4E i tylko takie które nam się spodobają".

Co mnie to niby pasi?
Przecież to ich problem, bo stracili już jednego klienta, mój na pewno nie, bo w zamian za ich książki, kupię sobie coś innego. :)

Świat kręci się dalej...
A was może spotka nagroda i dzięki tej akcji WotC, zbankrutuje ono ku chyba, jak widać, Waszej radości. ;]

Na serio.
Nie róbcie o nic tyle hałasu. ;)

Ojciec Kanonik pisze...

Hałasu? To była zaledwie notka przy całych artach jakie są o tym w necie, a poza tym, Mery, 1) ludzie zostali na lodzie, bo wykupili download i nie mają swoich podręczników. 2) nie da się dostać legalnie starszych wersji systemu w elektronicznym formacie legalnie.

Skąd Nazi(TM)? Bo to już było i tak właśnie nazywano tego typu wyskoki, tyle, że korporacja miała inne literki w skrócie. Gdybyś grał w 4E i chciałbyś publikować swój domowy stuff - jak Nuke u siebie - to byś zapewne odczuł jak ich "licencje" ograniczają takie inicjatywy. To samo w światku retro, każdy właściwie zmaga się z tym jak obejść mocno ograniczające restrykcje i wydać takiego retro-klona, by jak najbardziej przypominał coś, co od dekad jest niedostępne - właśnie przez takie działania, jak te z PDF-ami. A, jak zapewne wiesz, create & share była fundamentalną ideą starych RPG.

meryphillia pisze...

Wątpię by WotC nie było świadome że mogą stać się celem spraw zakładanych przez "poszkodowanych", co jak wiadomo, w USA oznacza często wielomilionowe odszkodowania.
Albo licencja z dystrybutorami pozwalała im się przed tym zabezpieczyć albo szykują dla "poszkodowanych" niespodziankę jakąś.
Co jak co, ale firma nastawiona na zysk dość dobrze pilnuje swojej kasy i wątpię by tego wcześniej nie przemyśleli...

Natomiast co do "Nazi", to pomimo że mieszkam w Polsce, to cały czas grozi mi za wykorzystanie grafik, słynne "case & desist letter", którym hojnie prawnicy Palladium Books, okładali fanów i ich strony internetowe.
Szczerze wali mnie to i nikt nie zabroni mi pisać o tym co lubię. ;]

Ojciec Kanonik pisze...

Mery, no to już Twoja sprawa czy respektujesz prawo wydawców ulubionego RPG-a czy nie. Mnie w tym wszystkim, to właściwie tylko wycofanie starszych edycji z ogólnego, legalnego obiegu wpieniło. Miałem kilka wykupionych downloadów (bez limitu) i te na szczęście mam na HD/DVD etc., ale gdybym nie zrobił buckupu i "trzymał w sklepie", to bym parenaście bucksów stracił.

Niektóre e-podręczniki mam tak "pochowane", resztę dociągnę nielegalnie jeśli coś będę chciał, a nie będę miał skąd, bo sobie WotC nie otworzy sklepu, "który nakręci hype małolatom". To jedyny efekt jaki na czas obecny Hasbro osiągnęło wśród old schoolowców. ;)

meryphillia pisze...

Respektować w ramach bloga respektuje, nie licząc owych grafik (które co prawda mam wycięte z posiadanej kolekcji pdf'ów, których palladium books nie wydawało oficjalnie), ale po pierwsze grafiki te nie spowodują spadku sprzedaży gier palladium, tak samo jak i zresztą nie spowodowały go skany do praktycznie wszystkich podręczników wydawnictwa (co najlepsze ponoć wykradzione zostały one podczas niechlubnego Crisis Of Treachery), a "prawo internetowej publikacji" według ustanowień Palladium, to takie właśnie "nazi działania", jak to określacie, które uderzają bardziej w miłośników gry, niż kogokolwiek innego.

Osobiście wali mnie to, na kilkadziesiąt wydanych książek przez palladium które posiadam w oryginale, tylko kilkanaście kupionych było jako "secondhand", a większość kupiona była w Orc Nest's, czyli moja kasa trafiła do do Palladium. ;]

wydaje mi się iż za jakiś czas okaże się iż jednak będziesz mógł ściągać kopie zakupionych plików, dajcie tylko czas WotC na wyjaśnienie całej sytuacji. ;]

Albino pisze...

Ja, jako fan raczej GURPSa (chociaż uwielbiam AD&D Drugą Edycję) specjalnie nie ucierpiałem. ;) Korpy na pewno wkalkulowali bad PR i zrobią coś, co im się opłaci. Ja słyszałem od znajomego, który jakiś czas był freelancerem w różnych firmach i pisał materiał do d20, że WotC prawdopodobnie wrzuci to wszystko w usługę D&D: Insider. Dwie pieczenie na jednym ogniu upieką: old schoolowcy i fani e-podręczników + niezbyt udany pierwotnie projekt Insidera. To musi się im opłacić.