5 maja 2009

Anaboria: ad rodzina

Z lęku przed samotnością i wyobcowaniem w plemieniu (co zmniejsza znacznie szansę przetrwania w tym nieprzyjaznym świecie) narodził się specyficzny mit, który występuje w nieco zmienionej formie wśród każdej z ras Anaborii. W najdzikszych ostępach Wysp żyje dziwna i zła istota. Przypomina ona człowieka, choć nim nie jest. Włada ona niedostępnymi i nieprzyjaznymi człowiekowi terenami, nawet wyspiarscy druidzi nie ważą się tam zapuszczać. 

 
Górale nazywają ją Yeti, czerwonoskórzy – Amomongo, plemiona Równin – Almas, a Czarni – Kilomba. Każda z ras opisuje go trochę inaczej, zgodnie z otaczającymi ich kolorami przyrody. Yeti jest szarobiały, Almas zielonkawo – brązowy, Amomongo brązowy, a Kilomba barwy piasku. Ma ponad 2 m. wysokości, porusza się w pozycji wyprostowanej i ma wszędzie sierść. Znany jest z tego, że porywa nieostrożnych lub samotnych wędrowców, odrzuconych starych ludzi i samotne kobiety. Mężczyzn na ofiary dla plugawego Złego Ducha lub na pożarcie, a samotne kobiety do spłodzenia potomka.

Podanie może mieć funkcję regulatywną (coś jak chrześcijańskie Piekło - "nie grzesz, bo będziesz się smażył w Piekle"), wywierającą nacisk na posiadanie rodziny i bycie "w porządku" wobec współplemieńców. Może też być reminescencją dawnych wspomnień z Carniborii i stwór (stwory) ten jest przedstawicielem zdegenerowanej i zniekształconej rasy podziemnego świata, którego nie zabija światło słońca i żyje jak ludzie na powierzchni. Rzecz jasna, może to być tylko objaw starej jak samo myślenie abstrakcyjne człowieka pareidolii (antropomorfizowanie naturalnych formacji skalnych / roślinnych, etc. - np. twarz na Marsie, różne niepotwierdzone objawienia maryjne, Śpiący Gigant z Ontario czy twarz człowieka na tarczy księżyca) - w społeczeństwach pozbawionych odpowiednich narzędzi poznawczych i przesyconych lękiem przed nadprzyrodzonym pareidolia jest przecież normą. Jak więc jest z tym stworem i Anaboryjczykami? Up to DM.

Tekst: O. K.

Brak komentarzy: