30 maja 2009

Let's talk about sex

Od początku istnienia takiego wynalazku jak karty cech postaci, pośród wielu tabelek i linijek zawsze znajdowała się rubryka Sex (tzn. może nie od początku, bo na kartach TSR-u z 1976 roku tej pozycji nie ma). Tak nazwana i interesująca każdego gracza linijka znikła w okolicach 2E. Bezpowrotnie – zdaje się. Zastąpiono ją nijakim określeniem: gender, który nieodmiennie kojarzy mi się z pretendującymi do naukowości gender studies. O ile sex miał precyzyjniejsze znaczenie, o tyle gender rozmywa się na szerszej płaszczyźnie i jest określeniem nieostrym, złagodzonym. M. in. z tego względu ulizano 2E wywalając z niej pojęcia demon / devil i zastępując je pierdopodobnie brzmiącymi: Tanar'ri oraz Baatezu. Wyrzucono klasę assassina, rasę pół orka, gołe sukkuby i sylfy, symbole okultystyczne (Gygax, DMG 1E), pulpowy seksizm, nieheroiczny charakter D&D / AD&D, etc.


Każdy, kto widział scany zapisanych starych kart postaci do OD&D/AD&D (et al), zawierające linijkę Sex, mógł zauważyć interesujący opis – wychodzący poza standardowy wpis male/female:

Name: Alissa Class: Elf Alignment: Chaos Sex: Yes, please.

Albo...

Name: Ulf Class: Fightning-Men Alignment: Law Sex: In my dreams...

Lub...

Sex: A lot.
Sex: No, thanks – it's too expensive!




Dociekliwy czytelnik może pogrzebać na różnych portalach (np. Scribd),
forach o OD&D/AD&D (czy innych RuneQuestach), znaleźć zeskanowane stare karty postaci i samemu przekonać się jak bardzo political corectness wpłynęło nawet na takie sympatyczne, rozpoznawalne i naturalne szczególiki naszego hobby i społeczność z nim związaną. Gdzie te czasy, gdy AD&D było bardziej seksistowskie (różnicowało współczynniki ze względu na płeć), „okultyzujące” (Demons & Devils + pentagramy), "rasistowskie" (limity na levele nieludzi), itd. W ramach poprawności zniknęli bezpowrotnie Lizard Men, pojawili się Lizardfolk (humanoidalne jaszczurki w słomkowych kapeluszach orzące pola, wypasające bydło i dojące wieczorową porą krowy - takie free skojarzenia). Howard, Lovecraft, CAS czy Leiber w grobie się przewracają na tą poprawną kastrację wyobraźni i gatunku.

Czarno-biała ilustracja pochodzi z "The Hauntedhouse Of Lingerie vol. I"

8 komentarzy:

smartfox pisze...

Nic dodać, nic ująć. Chora polityczna poprawność, która każe nawet kastrować bajki Grimmów.

Ojciec Kanonik pisze...

Baśnie braci to już dawno cenzurowali. :) A największym przekrętem były informacje o Władcy Pierścieni Jacksona jakoby w drużynie miał być czarnoskóry, jakaś wyemancypowana laska oraz ktoś w rodzaju geja (chociaż patrząc na Legolasa...). Na szczęście ostał się ino idiotyczny wątek romansowy i ultra katolicki (nawet w stosunku do pierwowzoru) Gandalf. Wolę Bad Taste - zdecydowanie. Zresztą Paladyn pisał o metalności pulpowych pisarzy (HPLa dokładnie, ale tyczy się to Howarda i innych):

http://scrollofskelos.blogspot.com/2009/01/czy-lovecraft-by-rasista.html

smartfox pisze...

Zły smak czy inne tego zabawy filmowe (ostatnio norweski Martwy Śnieg, pewnie znasz :)) to insza kategoria niźli Władca Pierścieni, mimo wszystko. Przeinaczyli zresztą nie tylko Gandalfa etc.

Grimmów kastrowano wcześniej, zgoda, ale jakby z umiarem. Mam 5letnią córkę i zdarzyło nam się oglądać filmy animowane na motywach Grimmów. Przerażające jak zanegowali sens parenetyczny, zmieniając wszystko, czasem nawet zakończenie, np. w Czerwonym Kapturku.

Ojciec Kanonik pisze...

Ano właśnie, i zatarcie sensów często uzyskiwanych poprzez kontrast lub syntezę okrucieństwa / seksizmu / kesenofobii ze szlachetnością i ogólnie pozytywnymi wartościami kompletnie to wszystko dekonstruuje i pozbawia pierwotną ideę "kończyn". Zawsze wolałem czytać / grać w stare "teksty" takimi, jakie były i starac się w miarę zobiektywizować i nie przenosić "teraz" na "wtedy" - chyba, że to było celem jakiejś pracy porównawczej, odtwarzaniu ciągu zmian w historii, etc. :) No i koniec końców kiepsko jest, jak Ci jakieś nowe, nieprzystające wątki wchodzą w ulubione hobby. :)

Død snø miałem okazję oglądać w Norge, fajny, ale to nie to samo co klasyki TROMY czy Evil Dead 1-2. :) A porównanie o tyle sensowne (Jackson - gore vs Jackson - Hollywood), że tamto naprawdę biło autentyzmem i radością z robienia filmów (Meet The Feebles + Braindead wliczone).

BTW. Poza tym w King Kongu pojawia się ta sama wyspa, z której wzięli zawirusowanego stwora w Braindead. ;)

smartfox pisze...

Ech Evil Dead, Braindead. Ostatnio Evil Aliens czy facio z mopem Tromy :). Kult.

King Konga nie oglądałem, nie cierpię tej wielkiej małpy:D

Pozdr

Krzemień pisze...

Właśnie określenie "sex" było z dupy wzięte. Taka furtka dla nerdów chodzących na randki z własną ręką by móc się popisać i błysnąć dowcipem. Seksistowkie teksty i dowcipy to tylko potwierdzenie stereotypu gry dla przypałów, siedzi banda pryszczatych chłopców i opowiada sobie o złych kapłankach w bikini armor. Polityczna poprawność jest ok, bo RPG to nie jest typ rozrywki dla męskiej populacji aryjczyków ale dla wszystkich zaintersowanych, w przeciwnym wypadku wyjdzie coś takiego: http://www.youtube.com/watch?v=qCge-g1MO3A&videos=cQHWgIyC-mw

Albino pisze...

Z dupy raczej nie, a z przemian mentalności i postaw w kulturze.

Sex = płeć; gender = rodzaj - gdzie tu widzisz sens? Rozumiem, że zapewne w 3.xE wolisz krasnoludki czy inne drowy z rodzajem zamiast płcią. ;) Co do reszty, hmm... tym sposobem wywaliłeś połowę lit. fantasy do kubła i tak z 80% ilustracji zdobiących książki fantastyczne (horror / s-f i inne takoż). Po co w ogóle grasz w RPG, skoro to właśnie taka fantastyka dla nerdów (spojrzyj na emo / metroseksów w systemie-nieporozumieniu, który WotC nazwało "D&D" - to ta sama moneta, inna strona) lub fetyszystów ejakulujących na widok Lei na łańcuchu Jabby lub mangowych lasek?

P. S. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka! :)

Ojciec Kanonik pisze...

Heeeh. Słowo "seks" kojarzy się w Wolsce nadal z jednym, więc bądź wyrozumiały Białas. :D

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka!Thx, wzajemnie! ;)


BTW> A z dupy nie biorą się np. owsiki?