13 czerwca 2009

Wędrówki

Dzisiejsze wędrówki to mały hołd dla najlepszego serialu tej dekady, który trafił do moich ulubionych, anglosaskich evergreens: Black Adder, Flying Circus, Robin Hood, X-Files, A-Team, Northern Exposure i pobił zawartością sarkazmu Californication.



6 sezon we wrześniu! Dla fanów polecam [SPOILER! Opis końcówki 5 sezonu] tłumaczenie świetnego artykułu Giny Bellafante z The New York Times: "Bez happy endu dla frajerów".

3 komentarze:

Albino pisze...

W US nieźle w "TV Series" Shore namieszał. Kilku fatalnych naśladowców też się pojawiło :).

Nukereal pisze...

House w przeciwieństwie do innych seriali potrafi mnie przykuć do fotela. Choć oglądałem go tak wyrywkowo, że nie wiedziałem, iż ma jakąkolwiek "ogólną fabułę" . Chyba będzie trzeba regularnie włączać AXN i wybadać.

Ojciec Kanonik pisze...

Shore namieszał jak swego czasu Carter z X-Files. Ileż to potem kloniarzy się pojawiło - na czele z beznadziejnym aż zęby bolą Psi Factor.

Nuke, właśnie nie same diagnozowane przypadki są istotne, w nich zwykle nie ma nawiązań do kultury - są natomiast w postawie Grega i jego interakcjach z resztą, a dzieje się naprawdę sporo i wiele rzeczy się tam przewija, choćby kpienie ze współczesnego sentymentalizmu - jak to opisała Bellefante.

Cutthroath Bitch (Amber) jest kwintesencją współczesnego japiszoństwa, które w większości sfrustrowane nie potrafi osiągnąć wypłaty pięciocyfrowej. I wiele, wiele innych rzeczy, które są plasyczne w interpretacji. Serial jest, hmm... bogaty w znaczenia i nawet bardziej bezpośredni i interesujący Californication nie dotrzymał mu pola, niestety. ;)