10 czerwca 2009

Blog Karnawał: Wróżenie z fusów

Ciężko jest (mi) pisać o przyszłości gier RPG w Polsce, zwłaszcza, że specyfika ich rynku i gusta są kompletnie różne od światowych, a sam raczej niewiele wiem o tym, co dzieje się pod tym względem nad Wisłą. Poza tym, sam rynek jest szczątkowy (widać to "gołym okiem"), inicjatywy fanów tych gier albo nieliczne, albo niezbyt oryginalne i bez żadnego wpływu na to, co dzieje się na świecie, zwykle powielające to, co można dostać "tam". Bazuję więc na wiedzy, którą mam dzięki linkom i newsom podsyłanym przez znajomych (bardziej obytych w tym, co się dzieje) oraz własnej sporadycznej obserwacji "RPG na półkach (nie)hobbystycznych sklepów".


Jedynym ważnym wyróżnikiem w ogólnym obrazie zanikania RPG w Polsce (jak i na świecie, jeśli porównujemy "dziś" do Złotej Ery pierwszej połowy lat 80-tych) są nowe technologie, które ostatnimi czasy mocno spluralizowały rynek gier i każdy może napisać własny system, wydać go laserowym drukiem w formie podręcznika, sprzedać za pomocą Allegro, rozreklamować przez serwisy, fora czy blogi. To dość dobrze zastępuje brak tych gier na półkach dużych sklepów czy hipermarketów (w US jest podobna tendencja - Albino). Oczywiście, nie generuje to "nowego pokolenia" graczy, a urozmaica wybór "zastałych" fanów tego, w co mogą grać. Inicjatywy takie jak Ścieżka, Trójca czy Wyspy Przeznaczenia są dla mnie symptomami tego, co może dziać się w niedalekiej przyszłości - wysyp (choć to hiperbola) autorskich, bardziej niezależnych podręczników, łatających "dziury" w rynku. To rozumiem przez zwiększenie (właściwie to zaistnienie jakiegokolwiek) pluralizmu.

Zabawne, że jedynym systemem s-f (wiecie, chodzi o kosmos, działa na rufie i ufoludki - nie wszczepy) były przez wiele lat Gasnące Słońca, które nie mają tej wagi popularności / historycznej co np. Traveller. A gdzie Twighlight PL, GURPS Space PL, Star Wars / Star Trek PL, Dark Heresy PL, Gamma World PL, Alternity PL? Nowe technologie otwierają możliwość każdemu, kto zechce wypełnić tą lukę, dać nareszcie realny wybór fanowi s-f nieznającemu lengłydża na kupno interesującej go pozycji. Plus, pojawienie się wreszcie różnych wariacji systemów dziś już niedostępnych. To z kolei paralela do Old School Renaissance, gdzie korzystając z różnych licencji można w zasadzie odtworzyć treść (ale nie ducha ;) ) prastarych podręczników. Kto wie, czy polski "old school" (KC, WFRP 1E) nie doczeka się popularnych dzięki e-społeczności i coraz łatwiejszej możliwości druku "retro" klonów?

Sprawa ostatnia, związana takoż z nowymi możliwościami. Print on demand. Autorski materiał do różnych systemów, który mógłby być dostępny nie tylko w formacie PDF, a w druku. W Polsce nie ma (jeszcze) sklepów internetowych, które drukują fanowskie inicjatywy. Pisząc "sklepy" mam na myśli Lulu.com czy MagCloud. W US tego typu model sprzedaży sprawdza się bardzo dobrze, umożliwia powstawanie naprawdę fajnych inicjatyw, które takoż różnicują całe hobby i nie stanowi tylko sposobu, by Joe Grafoman mógł opublikować swoją "książkę". Pewnie - można wysłać swój system do Lulu (chociaż nie wiem, czy nie ma jakichś obostrzeń dla publikujących spoza US / Kanady), tyle że potrzebna jest polska, lokalna opcja, nieobciążona abstrakcyjnymi cenami za shipment.

Ergo: Przyszłość RPG w Polsce widzę w spluralizowaniu tak gustów, jak i samego rynku, gdzie nie będzie 2 wydawnictw na krzyż i 3 systemów do wyboru (z punktu widzenia nieznającego j. angielskiego). Szanse na to są spore - właśnie dzięki nowinkom technicznym. W innym przypadku hobby będzie nadal zdychać dusząc się w sosie 3 systemów/rok, bo ISA ma kaprys, bo Szary Kaziu znalazł sponsora i wydał po 10 latach swój system, etc. Marginalny, niemniej popularny u nas "ruch" Indie jest właśnie wyrazem potrzeby poszerzania skromnych opcji dostępnych dzisiaj w Polsce.

33 komentarze:

Borejko pisze...

Pisałem włąśnie ostatnio, że SF w Polsce to temat zupełnie nieeksplorowany i nawet gdyby wydać Zły Cień w Kosmosie i dać mu wsparcie zrazu zostałby połknięty przez fanów (w pozytywnym sensie)

Borejko pisze...

I jeszcze jedno. "Szanse na to są spore - właśnie dzięki nowinkom technicznym. "
Mówiąc nowomową Bananaramy "IMHO" - Nikłe korekta, tłumaczenia, wreszcie drogi druk i oderwane od rzeczywistości myślenie Wielkich Zachodnich Wydawnictw ("Polska to wielki kraj z gwałtownym rozwojem gospodarczym") i narzucanie cen licencji w związku z tym zabija cenowo je już na starcie (pisał o tym Paladyn na przełomie roku w odniesieniu do WFRP i FFG).
I jeszcze jedno. Niewiele wydawnictw zgadza się na takie zabiegi jak stosował Trzewik drukując pozycje Wallisa tj. całkowicie zmieniając układ podręcznika (porównaj Barona zach. 1ed i Barona polskiego)

Anonimowy pisze...

Ale dzięki darmowym licencjom jak GSL czy OGL (itp.) wydaje się na Zachodzie masę dobrych rzeczy (jak np. sławny remake idei sandboxa w postaci Points of Light Goodman Games). Przenosząc to na polski grunt, szanse są większe na "poszerzenie miejsca" dla różnych gustów, niż powstanie np. 3 nowych, normalnie funkcjonujących wydawnictw RPG-owych.

Pamiętasz pewnie jak swego czasu marudziłem, że old schoolowcy więcej czasu spędzają na omijanie licencji i niełamanie praw autorskich niż konstruowanie klonów. To się już zmieniło i retroklony mają swoje miejsce na rynku - bez żadnego wsparcia ze strony Wielkich Wydawnictw. I znowu w Polsce: Trzewiczek może zmienić jakikolwiek system, bo istnieje masa różnych, dziś już przyjętych i eksploatowanych sposobów na to, by legalnie zrobić wariację / klona czegoś, co już jest "tam", a nie ma "tutaj"

O. K.

Robert pisze...

U mnie na półce większość podręczników jest w języku angielskim. I to się pewnie szybko nie zmieni. Powody są raczej łatwe do odgadnięcia - bo polskich wersji nie ma, są za późno o 5 lat, bo nawet jak ktoś wyda podstawkę do systemu XY, to potem są problemy z dodatkami.
Myślę, że masz rację, jeżeli chodzi o coraz większą liczbę autorek. Ale takie "małe" systemy nie zapełnią luk, które zieją w miejscach, w których powinny znajdować się systemy "duże" - profesjonalnie wydane, z rozwiniętą linią dodatków, nie mówiąc już o około systemowej literaturze "do kotleta".
Jeżeli chodzi o ceny, to te akurat nie odstraszają. Jak kogoś stać na iPod-a i laptopa, to nie wierzę, że raz na kilka miesięcy nie jest w stanie kupić książki za te 120 zł.

Jeżeli chodzi o systemu SF, to według mnie jest ich ogólnie za mało w stosunku do fantasy. O rynku polskim nawet nie wspominam.

Nie jestem pewien, czy takie spluralizowanie rynku wyjdzie mu na dobre. Znalezienie graczy/MG już teraz graniczy z cudem. Jak każdy będzie chciał grać w coś innego, to nikt sobie nie zagra. Poza tym brak flagowych tytułów, takich jak Warhammer czy D&D może sprawić, że rynek się skurczy i w końcu nie będzie kto miał tych autorek kupować. Pewnie się trochę tym ostatnim stwierdzeniem zagalopowałem i nie będzie aż tak źle, ale jak gdybać, to gdybać :-)

Pozdrawiam!

Ojciec Kanonik pisze...

@Robert

"Ale takie "małe" systemy nie zapełnią luk, które zieją w miejscach, w których powinny znajdować się systemy "duże""

Zapełniają, jeśli bierzemy pod uwagę już grających, a chcących czegoś nowego (i po polsku). Nie generują natomiast "fali" nowych graczy. Tak.

"Jeżeli chodzi o ceny, to te akurat nie odstraszają. Jak kogoś stać na iPod-a i laptopa, to nie wierzę, że raz na kilka miesięcy nie jest w stanie kupić książki za te 120 zł."

Tak. Plus lenistwo - lepiej zassać z P2P niż wydać kasę. Co ciekawe, w społeczności grognardzkiej kupuje się magazyny i drukuje darmowe retroklony i raczej nie uświadczysz kolesi w rodzaju tego, co jumał Player's Handbook II i twierdził, że to ktoś z jego klubu.

Oczywiście się nie zapędziłeś, a brak sztandarowych systemów w Polsce od zawsze dawał po dupie rodakom, przykład: gdyby w pierwszej połowie lat 90-tych wydano Travellera, nikt by dziś nie robił wielkich ślepi na dźwięk słowa sandbox w RPG. Powiem szczerze, że nie mam nadziei na rozrost hobby, tylko na pluralizm obecnej sytuacji. Granie wciąż w te same 2-3 systemy jest po prostu widoczne w truizmach i braku szerszego oglądu hobby zamieszczanych na polskich stronach. Jeśli społeczność upora się z "brakiem wyboru", wtedy dopiero można zacząć myśleć o "popularności RPG".

Borejko pisze...

Granie w 2-3 systemy to coś co właśnie zniszczyło to hobby. O ile za czasów MAGa mieliśmy jakieś 2 systemy (nowe rocznie) było cacy teraz jest nieco gorzej. W dodatku dochodzi kwestia wsparcia. Ludzikowie myślą sobie że wdadzą system XYZ i wszystko bedzie się kręcić samo. Przykładem zajechania są Dzikie Pola. Gdyby Mochocki ich nie ożywił w Portalu, byłyby na tej samej pozycji co In Nomine, czy Arkona.
Niezgodzę się z tym że cięzko jest znaleźć graczy. Tym bardziej na zróżnicowanym rynku. Sporo osób gra w swój ulubiony system jak np. ja a jako odskocznie stosuje własnie inne systemy coby nie popaść w rutynę. Więc miejsca na polskim rynku jest sporo.

Nimsarn pisze...

Dzięki za pamięć Ociec:D
I jeszcze większe za cynk o Wyspach Przeznaczenia ;)

Osobiście widzę przyszłość polskiego RPG w rozwoju rynku PDF z możliwością druku na żądanie. Moim zdaniem nie rozniesie, to komercyjnego rynku wydawnictw a wręcz podniesie jakości wydawanych podręczników!

"Sporo osób gra w swój ulubiony system jak np. ja a jako odskocznie stosuje własnie inne systemy coby nie popaść w rutynę. Więc miejsca na polskim rynku jest sporo."
Święte słowa - mam nadzieję, że ktoś z kręgu wydawnictw to czyta.

neurocide pisze...

Jak głosi legenda ludowa GURPS PL miał być... Rozmowy prowadzono ponoć i inne takie, ale że ktoś głośno kłapnął, ze ma być to się Dżekson ponoć wykręcił z takiego interesu.

Zresztą, widać że jest nisza na SF i nawet cyberpunka oraz całe military RPG. Neuroshima Hex zawdzięcza swój sukces tej między innmi własnie wytworzonej przez decydentów próżni.

Ludzie łyknęli te gasnące słońca chyba z głodu włąsnie. Bo do dziś nie wiem z czym to się je, mimo, że grałem w to przez jakiś czas. Ale nisza była, klinet czekał, wziął co było, dodatki zwrócił.

Ojciec Kanonik pisze...

@Adrian

Dokładnie, ale szkoda, że monopol miał MAG, teraz Portal/ISA, a nie oni + 5 wydawnictw, co nie jest realne i brak znajomości języka zamyka gracza w puszcze - no chyba, że lubi czytać bzdury o słojach i "łukach życia". Dziury w polskim rynku są dziurami w mentalności polskiego gracza. No ale "wszystko jest na necie" - tyle, że nie polskim i tu jest problem.

@Nim

Ślimak mnie urzekł. ;) W Wyspach też maczałeś palce?

Ojciec Kanonik pisze...

@Neuro

No i właśnie taki ślepy rzut na kompletnie porypany system jak Gasnące Słońca czy głód heroic fantasy i skok na co najmniej II ligowy Earthdawn są jednymi z licznych przykładów na brak pluralizmu - nie było alternatywy, więc brało się, co było i do dziś powielane są te same bzdety, co z czasów artykułów w MiM-ie. Dlaczego nie (odpowiednio) Alternity PL i RuneQuest PL?

Borejko napisał dziś, że młodzi (stażem) powielają to wszystko, bo nie mają dostępu do tego, co "dinozaur" ma we łbie i z czego intuicyjnie korzysta. To wynika właśnie z braku urozmaicenia - czyli konkretnych periodyków i wielości systemów RPG w j. polskim.

Pewnych luk nie da się załatać, ale nowe możliwości, konstruktywnie wykorzystane, mogą pomóc w tym, żeby nareszcie jakiś wybór w ogóle był. :)

Luc du Lac pisze...

ja też swoje trzy grosze dorzucę,

po pierwsze mam wrażenie że za sami się ograniczyliście do krótkiego horyzontu czasowego:)

moja wizja :)
RPG będzie powoli wypierane przez łatwiejsze/popularniejsze rozrywki/zabawy. Duże wydawnictwa upadną albo będą dostosowywać się do rynku, (jak np. GW) czyli.
przerzucać na inne produkty.
Rozwinie się za to ruch Indie/Samoróbek - ale tak czy inaczej (prawdziwych)eRPeGowców będzie ubywało.
Myślę że będzie to się działo do momentu gdy w ręce przeciętnego ludzia wpadnie narzedzie do kształtowania rzeczywistości virtualnej - taki G.E.C.K :) - wtedy znów nastąpi rozwój.

to tyle w skrócie :)

Borejko pisze...

Brak systemu pokroju SWEX, GURPS (z masą settingów) i nie na chorych licencjach WoTC to pierwsza wada rynku polskiego.
Druga to oczywista głód rynku polskiego w latach 90 - można było wydawać FS,ED i to się i tak sprzedało. Bo...to był RPG. Tak więc jakakolwiek gra nie pojawiłaby się sprzedałby się.
Odniosę się jeszcz do tego z czego korzystamy intuicyjnie. Korzystamy intuicyjnie z tych elementów, gier, pism które dane nam było zobaczyć (czy to EN, czy PL) problem leży jednak też gdzie indziej, skoro MiM i Portal były naprawdę dupnym almanachem jak grać, srać i prowadzić to dlaczego guru internetowi (bo na takich się kreują ci którzy zaczynali od 1k10 numeru MiMa+5) wybierali najchujowsze elementy z tego co było w MiMie? Padło takie pytanie się in prv z Furiathem.
I Luc de Lac - ja wielokrotnie pisałem o dalszym horyzoncie czasowym A.R. Table z projektorami i mam już wyskrobane część "Przyszłości RPG" z tego punktu widzenia. Szczerze mówiąc zaskoczyły mnie tyle wpisy OK i Paladyna że dotyczą włąsnie tak bliskiej przyszłości. Dlatego wracając wczoraj z gorzałami i piwami na Boże Ciało ze sklepu postanowiłem podzielić mój wpis na dwie częśi dotyczące future RPG. Ale co z tego wyjdzie sam Bananarama nie wie.

Ojciec Kanonik pisze...

E, pisać o "dalekiej przyszłości", to już nawet nie wróżenie z fusów. Brak przesłanek, rynek jest "za dziki" - skąd wiecie, ze ISA za miesiąc (+d6) nie wyda 4E a całkowicie nowe wydawnictwo ostatnią Ars Magicę ze wszystkimi dodatkami? ;)

@Borejko
No i właśnie coś takiego jest brakiem pluralizmu. Wybór ogranicza się do kilku wydanych pozycji, a nie tego, czego się szuka / chce. Poza 2E (a i tak jest to tylko fantasy) nie wyszedł chyba żaden ogólny system (toolbox) - to też ma wpływ na powtarzalność artów: skoro jest d6 takich-a-takich światów i określonych pod nie systemów, to wiadomo, że nikomu nie będzie się chciało ruszyć zwojem i napisać coś spoza tej klatki i łatwiej oprzeć się na MiMie (zwłaszcza, że małolaty w większości chyba nie czytały tego pisma i wydaje im się, że poruszają oryginalne, niedyskutowane wcześniej kwestie - to widzę np. w artach na różnych stronach PL). Gdyby spolszczyli np. Dragona i MiM dalej był w swojej wczesnej formie, to 90% dzisiejszego spamu na spamie by się nawet nie pojawiało jako "ważny problem do polemiki".

Glinthor pisze...

Jeśli mowa o dalekim horyzoncie to ja stawiam na pokój holograficzny ze Star Treka.
Wracając na nasze podwórko, to na chwilę obecną pozostaję w grupie pesymistów. Niestety RPG jeszcze przez dłuższy czas zostanie sporą niszą. Wydawanie systemów typu D&D to jest biznes który musi się opłacać. W naszym kraju nad Wisłą podaż nie jest w stanie zapienić gwarancji rentowności wydawania takich publikacji. Wydaje mi się też, że rzeczywistość rynku polskiego oraz jego mentalność nie nie widzi miejsca na małe interesy hobbystyczne tak jak to za wielką wodą, które mogły by dostarczać produkty RPG w ilości wystarczającej na pokrycie i rozwój rynku. Bum mamy już za sobą, a szansa która pojawiła się w latach 90' została zmarnowana. Tak naprawdę tylko jeden system został wydany poprawnie (nie mówię o składzie) - WFRP i zwróćcie uwagę, że w Polsce trzyma się on do dziś. Była reklama, informowanie o następnych dodatkach no i spora ich ilość.
Cała reszta padła po wydaniu kilku podręczników. Brak prezentacji i kontynuacji skutecznie zabił AD&D2ed PL, Shadowruna, Wilkołak, itd. Pod znakiem zapytania stoją tez decyzje co do wyboru systemów jakie miały być wydane GS czy DL. Może była to próba wprowadzenia innowacji, nie wiem.
Wyobraźmy sobie, że w 90'MAG ISA i TM-senic wydały WFRP,AD&D2ed,KC,Shadowruna i kilka innych popularnych systemów, dbając o reklamę, zapewniając stały dopływ dodatków oraz inny fluff w postaci artykułów, czasopism itp.Prawdopodobnie w chwili obecnej gadali byśmy mając za sobą bardzo silne zaplecze fanowsko/wydawnicze RPG.
Niestety "zaniedbania" zarżnęły rynek. Nowy narybek nie zdążył się wykluć lub ukształtować zanim zahibernowano prekursorów. Pozostali tylko twardziele którzy próbują coś zrobić na skalę mikro.

Jeśli rynek RPG miał by się odbudować to musimy wrócić do podstaw, stworzyć fundament, główny pień z którego w późniejszym czasie wyrosną inne konary. Potrzebujemy jednego może dwóch systemów które pociągną za sobą rzesze. Systemów do których dodatki będą się ukazywać regularnie a w raz z nimi wszelaki support ze strony wydawcy mający na celu urozmaicenie i podtrzymanie systemu. Co więcej powinien to być nasz rodzimy system, np Monastyr 2ed z nową mechaniką :-). Może ktoś w końcu wydał by Wiedźmina 2ed, chociaż to trzeba było zrobić razem z grą na PC (następna zmarnowana szansa). Bez tego będziemy siedzieć tu gdzie jesteśmy. ze starymi podręcznikami i notatkami z sesji sprzed 20 lat teoretyzując co by było gdyby.

smartfox pisze...

O.K. - Pokuszę się o stwierdzenie, że o wiele łatwiej jednak grać w fantasy niźli w SF. Jeśli już się gra w SF, to najczęściej w space opery, prawda? Prowadząc Travellera bawiłem się analizy chemiczne składu atmosfery, czytałem o teoriach powstania ciał niebieskich etc. Zasadniczo dużo bardziej przygotowywałem się niż do dajmy na to WFRP czy CP2020.

Zresztą to samo mamy na rynku wydawniczym literackim. Dominuje jednak fantasy (polscy pisarze wychodzi na to, że w 70 % piszą fantasy)

Niestety rządzą gusta czytelnicze.

Ojciec Kanonik pisze...

@Smarfox
Odpowiedziałem u Ciebie.

@Glinthor

Zarżnięta nie zarżnięta, zmarnowana nie zmarnowana - jakkolwiek jest mizeria i sromota, to hobby nadal istnieje (pośmiać jest się takoż z czego, a niekiedy zgroza przejmuje). Takie gdybania mają to do siebie, że nie da się zrobić patentu a la Wells i wydać zamiast Earthdawna w latach 90-tych toolboxa czy porządny system sf albo pulp i łatać dziury, ale można próbować je pozaszywać - dzięki nowinkom, możliwościom - nawet jeśli w skali mikro (fakt).

Ja wychowałem się raczej na innych systemach, niż te, które dominowały / dominują w Polsce, MiMa przestałem czytać w 95 roku, śledzić polski rynek z rok wcześniej. Te nadwiślańskie fusy to okiem z zewnątrz badam. :)

Glinthor pisze...

@Ojciec Kanonik

Pytanie do czego to łatanie nas doprowadzi i ile będziemy czekali na efekty. Wydaje mi się, że łatanie co najwyżej może poprawić merytorykę tego co pojawia się na naszym podwórku, ale nie sprawi, że na rynku pojawią się wydawcy chcący wydać szybko, dobrze i za normalne pieniądze systemy ze światowego TOP10

Luc du Lac pisze...

wydawanie RPG Polsce (i chyba nie tylko) jest średnio opłacalnym interesem, i raczej wszędzie (cały świat) obserwujemy powolne odejście od tej rozrywki.
Więc na wejście dużego wydawcy na nasz rynek nie ma co w ogóle liczyć.

Nimsarn pisze...

@Smartfox
Dlaczego w Polsze łatwiej o fantasy niż SF? Toć zagadka w kraju LEMa...

Porostu pokutuje w naszym kraju pogląd, że jak ma być SF no na mór musi to być HardSF. Że niby do SF trzeba mieć skończony fakultet z astrofizyki - absurd!
Ale do tego sprowadza się większość rozmów Fantasy vs SF (poszukajcie na sieci - dla leniwych: http://esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=6998 - ostatni akapit mnie najbardziej rozbawił).

Fani fantasy z tej pompy się na szczęście wyleczyli inaczej mielibyśmy tylko powieści historyczne, i żaden by tu AS nie pomógł.

@Ojciec
Nie niestety nie maczałem paluchów w Wyspach, a szkoda, bo smakowicie wyglądają ;)

Glinthor pisze...

@Luc duLac

Więc WoTC to kolos na glinianych nogach który polegnie jak TSR. relikt przeszłości. Czyżby czekały nas krótkie serie wydawnicze hard copy wspierane przez PDFy.

Luc du Lac pisze...

WoTC to giant dzięki M:tG - nie zapominajmy o tym. Nie wiem czy polegnie, Magic wciąż trwa na dominującej pozycji na rynku CCG. WoTC wykupili TSR i chcieli(robią) z d&d produkt na wzór M:tG - co niestety (imho i nie tylko) prowadzi do upadku serii. Ale to nie będzie oznaczało upadku WoTC

Borejko pisze...

Nazbierało się tego. Wiec od początku.
Wspomniana przez Jarla 2e DeDe.
Zajehano. Opublikowano co prawda coś tam, ale brakło temu wszystkiemu jakoś rąk i nóg - nie wiem czemu tak się stało nie rozkminiałem tego. Ale jak widzisz nawet po Glinthorze - wszyscy wspominają linię WFRP, nie linię DeDeków, gdzieś tkwił bład. Ale to już kwestia Isy, Liczę że przy 4ed pl ktoś wyciągnie wnioski.

Idąc dalej...

Jeśli rynek ma się odbudować konieczne jest wydawnictwo, które zechce zainwestować spory kapitał w polski rynek. A jak napisał dalej Luc ten interes nie ma sensu. Lepsza budka z warzywami niż wydawanie czasopisma RPG - wniosek z mojej rozmowy sprzed szeregu lat z Mochockim.

smartfox - bzdura, nie zgadzam się i siejesz nowofantastyczność, gdzie fantasy jest dla erpegowców, a SF DLA Inteligiencji. Zresztą Nimsarn o tym pisze.
Jeśli masz ochotę na szukanie realizmu np. w Dzikich Polach, czy szukasz logiki i spójności w WFRP zaręczam Ci że spędzisz na rozkminach więcej czasu niż przy Travellerze, albo tyle samo.

Anonimowy pisze...

Nie mówiąc o fantasy historycznym jak Ars Magica czy Pendragon gdzie naprawdę trzeba pogrzebać żeby wsio miało ręce i nogi. Wizards, nawet jeśli padnie M:tG są i tak częścią Hasbro, oni główną kasę zarabiają na swoich produktach - nie na M:tg czy D&D. Prędzej po prostu sprzedadzą Wizards i zatrzymają ich licencje niż będą się przejmować stanem finansowym Wotc (wtedy padnie jak TSR lub MFG).

Albino

Ojciec Kanonik pisze...

Otóż to kolego (to do Albino) - nie ma szans, żeby Hasbro odsprzedało licencje, nawet jeśli WotC przestanie formalnie istnieć - lepiej zna się na tym Nuke i na jego blogu jest notka karnawałowa o tym.

Co do reszty, no i dlatego za o wiele bardziej realnym niż powstanie normalnie działającego wydawnictwa, widzę wykorzystanie nowinek i pojawiających się opcji - druk własnym sumptem niewielkiej liczby podręczników, darmowe reklamy na blogach/serwisach/forach, sprzedaż via aukcje internetowe i w końcu, jeśli powstaną, sklepy POD. Wydawnictwa po prostu się nie sprawdzają na polskim rynku i nie ma szans by się to zmieniło w najbliższym czasie.

Co do sf RPG, mnie się ono nie kojarzy z bełkotem politechnicznym, a np. z głębią filozoficzną Odysei Kosmicznej czy "religizującym" Even Horizon, Star Wars to przecież nowa pulpa i technologia gdzie statki, planety i technologia to tylko tło, scenografia. I znowu: powstawanie systemów sf/old pulp/new weird, które dadzą "więcej powietrza" na rynku, to nie rola dla np. ISY czy Cop Corp.

Glinthor pisze...

Nie wiem jak mam rozumieć "widzisz nawet po Glinthorze", ale taka jest prawda, że trzon stanowił młotek. Oczywiście obok był Zew PL, czy Cp2020 PL oraz KC, ale to młotek był tą maszynką napędową polskie masy.

Tak na marginesie, dlaczego bardzo rzadko kupuję polskie podręczniki? Bo gwarancja, że linia będzie kontynuowana jest minimalna.

Luc du Lac pisze...

ale na świecie jest tak samo, tylko tam to się nazywa "nowa edycja"

Spermo pisze...

Ej ludy, wracam do RPG po dekadzie i widze spore szanse na dobra zabawe i nawet niezle perspektywy rozwoju rynku - na co chyba musze wam wszystkim nostalgikom zwrocic uwage - dzieki pomyslom takim jak Klanarchia, Wolsung, RPO i niezlemu trzymaniu sie Neuroshimy, Monastyru. Dobrym pomyslem jest ta seria blogow o przyszlosci RPG, bardzo ciekawie czyta sie wasze opinie jako (twardego?) rdzenia kultury RPG w Bolandzie. Moze wiec w najblizszej przyszlosci zrobmy wszyscy to na co ja sie zbieram - wydajmy kupe kasy na te wszystkie wiodace/wchodzace na rynku polskie produkty. Jest to najlepsze i w najblizszej przyszlosci jedyne co moze odniesc jakis pozytywny skutek. Po drugie, mozecie zaangazowac sie w promocje tych systemow wsrod nowych graczy na konwentach itepe. W dalszej przyszlosci mozecie sie skrzyknac i sprobowac stworzyc "erpeg erpegow"/ "RPG de la RPG" (a la Polonaise), w ramach bohaterskiej walki ratowania slusznej idei tradycyjnego grania. Chyba Furiathowa "Klanarchia" jest taka pierwsza proba, wiec trzeba ja wspierac.

Co do systemow zagranicznych moge niewiele powiedziec bo "lenguydz" zawsze staralem sie szlifowac do perfekcji i nie mialem problemow z dostepem do nich (oczywiscie jesli byly do kupienia w Bolandzie). Nie widze szans na polskie tlumaczenia dla nikogo kto jest tym zainteresowany. Mozna kupic najpierw i potraktowac jako zachete do nauki jezyka ;) Z reszta, dzis nawet ogladanie filmow, sluchanie muzyki i granie na kompie bez znajomosci angielskiego nie daje pelni doswiadczenia.

Wreszcie, co do najdalszej przyszlosci - ludzie, chyba naprawde nam wszystkim chodzi tylko o dobra zabawe ze znajomymi i oderwanie sie od rzeczywistosci poprzez mozliwosc wykreowania wlasnych, ciekawych i partykularnie atrakcyjnych calkowicie interaktywnych swiatow, wiec jak ktos w koncu za naszego zycia zbuduje taki startrekowy holodeck to chyba wszyscy bedziemy szczesliwi grajac w nim wspolnie (np. przez internet). Nie wmowicie mi, ze zapach grafitu olowkowego na papierze drzewnym i obcowanie fizyczne z wielosciennymi koscmi do turlania to jest to co w RPG kogokolwiek kreci. Wszyscy sie chyba zgodzimy, ze gry MMO to jest ziszczenie sie pierwotnych idei prymitywnego RPG i nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie grac w starsze edycje D&D zamiast w WoW (WFRP v. W:AoR czy AoC - do dyskucji).

Zeby skonczyc pompatycznie - przypomina mi sie Homer (ten od Iliady, nie Simpson) oplakujacy koniec cywilizacji opartej na slowie mowionym, informacjom i kulturze przekazywanym z pokolenia na pokolenia ustnie, wypieranym przez "nowa" cywilizacje slowa pisanego. Jak wiadomo - koles po prostu byl slepy. Jakos tak niesmacznie wiec skoncze pozytywna nuta - grajmy tradycyjnie poki to najlepsze co mozliwe i cwiczmy wyobraznie na czasy kiedy bedziemy mieli mozliwosc robienia tego lepiej.

Ojciec Kanonik pisze...

nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie grac w starsze edycje D&D

To jestem chory mentalnie na schizo odmiana 74'.

Ad rem:
Mówiąc za siebie, mi nie bardzo chce się animować jakieś kluby dla nowych, promować / popularyzować
RPG wśród casuali. Misji nie mam, ale wiem, że są hardkorowcy, którzy to robią i to z niezłym skutkiem - tyle że w skali mikro, bez dostępu do popularnych mediów, etc.

Co do systemu Furiatha, ja po prostu nie jestem targetem - i nawet wrzucone do niego na ostatnią chwilę śladowe Points of Light (aka Wilderness Sandbox) tego nijak nie zmienią. Właściwie od początku mojego grania (20 lat minęło) nigdy nim nie byłem targetem rodzimych Kreatorów. Zawsze wolałem te idee z oryginalnego źródła RPG, czyli kultury anglosaskiej - po co się pałować nadwiślańskimi kalkami, skoro - znając język - można cieszyć się pierwowzorami? Dlatego gadka o lokalnym patriotyzmie i wspieraniu polskiego rynku (w sumie to zaledwie ryneczku) też do mnie nie trafia.

Ale! Systemy takie jak odświeżone KC-ty, Dzikie Pola czy Klanarchia mają szansę zrobić to dla polskiej "fanbase", co Das Schwarze Auge dla sceny niemieckiej. Byle temu ostatniemu systemowi pary starczyło i nie zeszła jak poprzednie, bo problemem nie jest napisać i wydać, a utrzymać długofalowe zainteresowanie i wspierać inicjatywę dodatkami, może prozą i gadgetami, grami PC, etc.

Większość MMO to na razie prymitywny substytut i w niczym nie zastępuje RPG, ani nawet go nie przypomina. Zapełnia za to czas kiedy byśmy zagrać chcieli, a nie ma z kim - tak jak każda inna gra zespołowa. Granie przez Skype czy TeamSpeak już lepiej, ale jeszcze lata upłyną nim takie protezy zaczną naprawdę być substytutami. VR, AG - o tym pisał Borejko, ale to i tak jeszcze nie to.

Dzięki za komentarz i pozdro.

Borejko pisze...

Co wy macie z tą Klanarchią? To Wasz jakiś fetysz?

Ojciec Kanonik pisze...

Chyba chodzi o to, że (za mało wiem, fusy ino) to pierwszy od dłuższego czasu rodzimy system z dobrym PR i ludki mają, po prostu, nadzieję na jakiś przełom, a że dziury (historyczne) są, to takie myki zawsze będą wyglądać na "rewolucję".

Wiesz, podobna zasada: Wiedźmin zabłysnął (na chwilę) w US, sprzedał się dobrze w PL, a Bagiński prawie dostał Oscara, etc. "Dobre, bo Polskie". Jak pisałem w ostatnim komentarzu - do mnie to nie trafia, ale życzę najlepiej.

Spermo pisze...

"To jestem chory mentalnie na schizo odmiana 74'."

Faktycznie, kretyn ze mnie - krytykowac AD&D na blogu o AD&D. Ale mi glupio teraz, przepraszam :)

Moze w ramach pokuty przesle link do arta z dzisiejszego WIRED: http://www.wired.com/geekdad/2009/06/paperless-dungeons-and-dragons-dungeon-mastering-tools/. Wpisuje sie w temat tego blogu i dyskusji.

Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Luz, nic się nie stało - przywykłem. ;)

O takich nowinkach w WotCym D&D często pisuje Nukreal, looknij na jego blog:

http://4dnd.blogspot.com/

O. K.

Albino pisze...

O! Ja też mam niską Sanity! ;)