21 lipca 2009

Dwa arty z ojczyzny erpegie

Dwa ciekawe artykuły dla chcących dowiedzieć się jak wygląda wydawanie RPG-ów w US czy różne ciekawostki "od zaplecza".

Pierwszy to post szefa Goodman Games - bardzo ciekawy pod kątem podkreślenia historycznych "wysokich fal" pokoleń RPG-owców, ekonomiczne / popularnościowe przełomy w hobby, etc. My opinion on D&D 4E.

Drugi napisał James Mishler, wieloletni wydawca i projektant, a także szef maleńkiej firmy retrogamingowej Adventure Games Publishing. Tu jest znacznie ciekawiej (ale też i historycznie). James opisuje różne rzeczy "z zaplecza" związane z wydawaniem gier w US. The Doom of RPGs: The Rambling.

9 komentarzy:

Key-Ghawr pisze...

W kwestii artykułu Jamesa Mishlera. Rzeczywiście, istotny wpływ na wzloty i upadki RPG ma rozwój konkurencyjnych form rozrywki. Pamiętajmy jednak, że regres nie dotykał wyłącznie jednego hobby (w domyśle RPG). Wystarczy spojrzeć na nasz rodzimy rynek.

Przed 1994 rokiem atencja wielu graczy w Polsce koncentrowała się raczej na grach planszowych niż RPG. Wydaje się, iż wydanie polskiej edycji WFRP spowodowało znaczny odpływ w stronę RPG dotychczasowych planszówkowców grających w gry Sfery i Encore. Wiem, bo sam jestem tego najlepszym przykładem i znam ludzi, którzy robili podobnie.

Aktualny kryzys RPG w Polsce i na świecie ma mnóstwo przyczyn. Faktem jest, że wielu ludzi grających kiedyś intensywnie w RPG przestało dysponować tak dużą ilością wolnego czasu. Praca, rodzina oraz inne obowiązki sprawiają, że wielu starszych erpegowców gra od święta, albo wcale. Ewentualnie zmienia hobby na mniej czasożerne. Tą sytuację również znam z autopsji. Sam gram więcej w gry planszowe niż fabularne. A i dawnych kolegów łatwiej nakłonić do partyjki przy planszy niż na sesję.

Nie wiem ilu erpegowców obserwuje rynek konkurencyjnych hobby, ale od 4 lat wyraźnie widać w naszym kraju renesans gier planszowych. Wystarczy wejść do Empików, zwłaszcza w większych miastach, by zauważyć pustoszejące szafy z podręcznikami do RPG, które zastępowane są regałami z grami planszowymi.

Rewolucja zapoczątkowana na Zachodzie w połowie lat 90-tych przez German-Style Boardgames trafiła w końcu do Polski. Powstała aktywna społeczność internetowa, sklepy, profesjonalny periodyk, a polskiej produkcji gry (głównie chodzi mi o Portal) zaczynają być powoli zauważane na Zachodzie. Po latach próżni w końcu mamy w Polsce renesans planszówek. Dla RPG nadeszły trudne czasy, ale może i one się kiedyś odrodzą? Na razie przyszłość gier fabularnych nie wygląda różowo, ale tak samo marnie (albo jeszcze gorzej) wyglądał w Polsce rynek planszówek z 9, 8 lat temu.

Ojciec Kanonik pisze...

Co do planszówek, zgadza się. W jakimś wywiadzie Adamski (szef Encore) opowiadał ile schodziło planszówek w PRLu - kilkaset tysięcy to była norma. Później RPG, bitewniaki i coraz łatwiej dostępne komputery jak Amiga, 8-bitowce i 386/486 też nieźle kicknęły planszówki. Pewnie i dzisiaj planszówki (fantastyczne, nie jakieś casualowe "dla całej rodziny") nie mają takich nakładów jak wtedy. Pomimo widocznego renesansu.

I mnie właśnie to zastanawiało zawsze. Encore / Sfera udowodniły, że Polacy są jednak narodem ludycznym i potrafią bawić się w coś więcej niż biesiady, hiphop zią i tańce na lodzie, ale jest jakiś (okresowy mam nadzieję) defekt czy mentalny marazm od czasów zmiany ustroju.

1) W Szwecji, kraiku nieporównywalnie mniej liczebnym, ich narodowy system, Drakar och Demoner [Demons & Dragons ;) ], sprzedał się w nakładzie 100.000 egz. A Äventyrsspel -> Target Games to znana na świecie firma

2) Das Schwarze Auge w Niemczech sporo więcej (plus tłumaczenie na angielski). System od (prawie) zawsze ma wsparcie w grach na PC.

3) Dračí doupě (1990) - tu danych nie mam, ale zastanawia mnie, że Czesi mieli już system, gdy w niby-zajebiaszczej-i-oświeconej Polsce d6+6 użytkowników miało (albo nawet i to nie) na dyskietkach KC.

4) W Polsce, kompletnie alogicznie i absurdalnie, nakłady sięgają żenujących poziomów (a powinny być średnią powyższych), boom na RPG pojawił się dużo później niż u sąsiadów i lepiej napisać jakiegoś fantastycznego gniota (tzw. polską prozę sf/f) niż podręcznik do RPG.

I co tu gadać o niszach jak retro czy indie, gdy mainstream to u nas tylko śmieszna szopka. Temat rzeka dla badaczy polskiej mentalności i ludyczności (żadne tam PTBG czy psychologiczne / filologiczne prace, te mają zerowe znaczenie, są zbyt deterministyczne i bazowo nie "atakują" historyczności zjawiska i nie osadzają go w kontekście przemian polityczno kulturowych).

Key-Ghawr pisze...

Podział planszówek na fantastyczne i "casualowe" jest zbyt uproszczony. Jest również wiele gier ciężej wagi, które oferują trudną i mózgożerną rozgrywkę wykraczającą po za poziom komplikacji rodzinnych w istocie gateway games, jak na przykład: Carcassonne, Ticket to Ride czy Osadnicy z Catanu. Choćby wydawnictwo Lacerta koncentruje się na cięższych strategiach ekonomicznych - Puerto Rico, Wysokie Napięcie, Agricola. Nie wiem jakie mogą być nakłady tych gier, ale ich wydawanie musi się opłacać, skoro publikując gry z wyższej półki da się wyżyć. Po planszówkę typu "Caylus" nie sięgnie raczej typowa rodzina preferująca "Monopoly".

Jeśli chodzi o polskie produkcje, to przypominam o grze "Neuroshima Hex" (wyd. Portal), która odniosła na Zachodzie spory sukces - spójrz chociażby na ranking BGG (chyba około 115 miejsca na tysiące wydanych gier). Nadchodząca produkcja Portalu (Stronghold) również ma spore szanse na sukces na rynkach Zgniłego Zachodu. Od czasów gier Encore zmieniło się bardzo dużo i myślę, że warto być na czasie.

A tak na marginesie, to ciekawe jaką popularność osiągnie w Polsce nowe wydanie Magii i Miecza.

Ojciec Kanonik pisze...

Faktycznie za duży skrót myślowy - chodziło mi o coś w rodzaju "Descent a Chińczyk lub Grzybobranie". :)

Renesans jest, to wiem, tyle że mnie ciekawi czy sprzedają tyle egzemplarzy gier co kiedyś Encore i Sfera. I a propos Sfery, też mnie interesuje jak ma się w PL nowa edycja M&M. Trochę dziwnie Galakta działa, Reapera jak nie ma tak nie ma, nakład podstawki od miesięcy wyczerpany i nikt z tym nic nie robi - przynajmniej na moje nieplanszówkowe oko. Przecież ta gra to żyła złota jest.

No ale planszówki to off top trochę - inne hobby, dodatki są fajne i nie kupuje się tam podstawki-raz-na-całe-życie. Al ostatnio sprzedał coś z 80 podręczników, bo stwierdził, że mu core rules do GURPSa i AD&D wystarczą do wszystkiego - ma mechanikę i levelową i bezprofesyjną, plus. :) To hobby po prostu stoi w opozycji do korporacjonizmu i tyle, w końcu się przestanie opłacać i w US i wróci do 70's i klubów, żadnego pitolenia o słojach, pierdzeniu i wstążkach różnych retardów i będzie git (na co liczę).

Luc du Lac pisze...

ad. Key-Gwahr
co gier mózgożernych to TtR i Osadnicy są przykładem typowo familijnych gier. Caracassonne też - ale faktycznie stopień komplikacji jest znacznie wyższy (zwłaszcza z dodatkami). Gry które wymieniasz są typowymi eurogrami (NHex nie znam)

Właściwszy podział rynku gier planszowych wyglądałby jakoś tak:

-typowe (chińczyk, monopoly itp)
-eurogry (TtR,Catan, PuRi, Agri)
-chamerykańskie (głównie produkcje FFG itp. Doom, TwiligImper, Starcraft,Descent)
-strategiczne i taktyczne (jak sama nazwa wskazuje - najczęsciej typowe żetonówki)

główną linią podziału eurogier od pozostałych jest to że w nich nie występuje otwarcie konflikt między graczami

Key-Ghawr pisze...

Ad. Luc du Lac
Wyraźnie pisałem, że przykładami rodzinnych gateway games są Carcassonne, T2R i Osadnicy. Choć powinienem raczej umieścić te tytuły w nawasie gdyż rzeczywiście to zdanie można rozumieć dwojako. Mea culpa.

W wypowiedzi nie klasyfikowałem planszówek na poszczególne gatunki. Podałem raczej ogólne przykłady bardziej zaawansowanych gier (których mechanika dąży do ograniczenia losowości), a nie będących jednocześnie grami stricte familijnymi (np. Wysokie Napięcie). Z gier planszowych preferuje obecnie cięższe eurogry i czasami amerykańskie gry przygodowe (choć generalnie ameritrash mi się szybko przejadł)

NS-Hex jest moim zdaniem hybrydą ameritrashu i eurogry. Posiada postapokaliptyczny klimat a sednem rozgrywki jest walka poszczególnych armii, ale ogólna mechanika (wykładanie kafelków-jednostek) oraz krótki czas trwania zbliża ją do eurogry. Wielu osobom NS-Hex się podoba. Mnie drażni zbytnie uzależnienie gracza od losowanych kafelków. Z gier Portalu preferuje Witchcrafta.

Ad. O.K.
O ile wiem to opóźnienia w dodruku podstawki do nowego MiMa (jak i brak Reapera) wynikają z:
1. Przyjętej przez FFG polityki zakładającej możliwość publikacji nieangielskojęzycznych wersji dodatków do Talismanu dopiero po pół roku od premiery amerykańskiej.
2. Do tego dochodzą (o ile się orientuję) problemy z produkcją w Chinach (nie dotrzymywanie terminów, itd.).

A wracając do RPG, to myślę że jest to hobby, którego umasowienie nieuchronnie niesie ze sobą ryzyko degeneracji. Chyba rzeczywiście miejsce gier fabularnych (jak i ogólnie pojętej fantastyki) jest przede wszystkim wśród hobbystów. Przeciętny zjadacz chleba dostaje dreszczy na hasło fantasy bądź sf.

Ojciec Kanonik pisze...

Właśnie sprawdziłem i wkrótce ma być dodruk Talismanu i polska wersja Reapera. Co do półrocznego opóźnienia - to wiem, ale Reaper ma nawet w stosunku do tego opóźnienie. To z tymi Chinami - to mnie rozwaliłeś, haha.

No a co do RPG, i na to właśnie liczę.

Those wargamers who lack imagination, those who don't care for Burroughs' Martian adventures where John Carter is groping through black pits, who feel no thrill upon reading Howard's Conan saga, who do not enjoy the de Camp & Pratt fantasies or Fritz Leiber's Fafhrd and the Gray Mouser pitting their swords against evil sorceries will not be likely to find DUNGEONS and DRAGONS to their taste. --- EGG (M&M)

Amen! ;)

Luc du Lac pisze...

co to jest ten Reaper ? jakieś rpg ? planszówka ?? (ok. google mówi że to sys.bitewny)
ktoś w to grał ? czym się różni od dzisiątków innych systemów figurkowo-bitewnych ??

Ojciec Kanonik pisze...

Dodatek do nowej edycji MiM (Talisman). Jest jeszcze Dungeon (czyli stare Podziemia), ale to pewnie Galakta wyda na gwiazdkę.