20 lipca 2009

Elektroniczny Dungeon

Ostatni repost z NewPlay (a także z "D&D"). Lista gier komputerowych opartych o OD&D/ Classic D&D oraz AD&D (obie edycje) - sporządzona z pomocą Wiki i własnej pamięci.




Lata siedemdziesiąte

* dnd 1975 - prawdziwy old school - gra z gatunku roguelikes, chociaż powstała dużo wcześniej niż sławny Rogue. Mechanika szczątkowa, wzięta wprost z OD&D.
* Dungeon 1975


Lata osiemdziesiąte

* Dungeons & Dragons Handheld 1981
* Advanced Dungeons & Dragons: Cloudy Mountain 1982 gra zręcznościowa firmy Mattel – znana mi tylko ze spotu reklamowego.
* Advanced Dungeons & Dragons: Treasure of Tarmin 1982
* Pool of Radiance 1988 Pierwszy wielki hit, świetna gra i dbałość o szczegóły świata FR. Gra ta zapoczątkowała sławne Gold Box – cykl mniej lub bardziej udanych gier opartych na podobnym silniku graficznym.
* Heroes of the Lance 1988 Premiera komputerowego Dragonlance. Średnio udana.
* Curse of the Azure Bonds 1989 Kolejny hit – fabuła, jak w większości Gold Box, napisana przez ludzi z T$R – tu Jeff Grubb & Kate Novak. W tych czasach, wydarzenia z gier komputerowych uzupełniały jeszcze to, co było opisywane w podręcznikach.
* Dragons of Flame 1989 Beznadziejna zręcznościówka w realiach Dragonlance – spektakularna porażka i zmarnowana licencja.
* Hillsfar 1989 Oryginalna, ciężka do gatunkowego zaklasyfikowania gra. Świat Forgotten Realms. Produkt jest częścią gier zebranych pod wspólną nazwą Epic (Gold Box – ale nie była w nim zawarta). Bardzo grywalna i wciągająca.
* War of the Lance 1989 Kolejny gniot z logo Dragonlance. Pozycja kolekcjonerska.


Lata dziewięćdziesiąte

* Secret of the Silver Blades 1990 Kontynuacja serii Epic ze świata Forgotten Realms - całkiem do rzeczy.
* Dragon Strike 1990 Symulator lotu smokiem (chyba pierwszy) w Dragonlance... niezłe.
* Champions of Krynn 1990 Kolejny hicior oparty na silniku swoistym dla gier z Gold Box. Niezła fabuła, epicka przygoda i rzetelne nawiązanie do książek i podręczników opisujących Dragonlance.
* Eye of the Beholder 1990 Gra – legenda. Fan cRPG, jeśli w nią nie grał i nie skończył, nie jest fanem tego gatunku.
* Eye of the Beholder II: The Legend of Darkmoon 1991 Kontynuacja legendy. Komercyjny sukces większy niż w przypadku Pool Of Radiance czy Champions Of Krynn.
* Shadow Sorcerer 1991 Dragonlance.
* Pools of Darkness 1991 Kontynuacja cyklu Epic.
* Death Knights of Krynn 1991 Kontynuacja cyklu Dragonlance zapoczątkowanego przez Champions Of Krynn. Silnik znany z wcześniejszych gier z Gold Box.
* Neverwinter Nights (AOL game) 1991 Chyba pierwszy „MMORPG” - stawka: kilka dolarów za godzinę!
* Gateway to the Savage Frontier 1991 Bardzo dobra, prawie nie liniowa gra - osadzona w The North, Forgotten Realms. Dziesiątki straconych godzin. Takoż na silniczku Gold Box.
* Advanced Dungeons & Dragons: Order of the Griffon 1992 Tytuł mylący, bo gra jest oparta o Classic D&D Mentzera. Świat Mystary.
* Dungeons & Dragons: Warriors of the Eternal Sun 1992 Mystara, Classic D&D.
* The Dark Queen of Krynn 1992 Finał opowieści zapoczątkowanej przez znakomite Champions Of Krynn.
* Treasures of the Savage Frontier 1992 Chyba pierwsze cRPG, w którym pojawia się romans między PC a NPCem. Kontynuacja (udana) Gateway To The Savage Frontier.
* Spelljammer: Pirates of Realmspace 1992 Kosmiczna porażka. Taki ta gra powinna mieć podtytuł.
* Eye of the Beholder III: Assault on Myth Drannor Eye of the Beholder 1993 Zła nie jest, do legendy poprzedniczek nie dorównuje.
* Fantasy Empires 1993
* Forgotten Realms: Unlimited Adventures 1993 To nie gra, a raczej zestaw narzędzi do tworzenia własnych modułów na silniku gier z Gold Boxa. Takoż przeżywa obecnie renesans i modułów w sieci jest sporo. Protoplastka Aurora Toolset.
* Dark Sun: Shattered Lands 1993 Niezła, klimatyczna gra osadzona w Dark Sunie. Jeśli ktoś lubi ten świat, to spodobają mu się obie gry osadzone w tych realiach (druga to Wake Of The Ravager - poniżej).
* Stronghold 1993 Zacna, wciągająca strategia! Mechanika z Classic D&D.
* Dungeon Hack 1993 Świetny i wciągający graficzny roguelike. Luźno osadzony w Forgotten Realms i dość humorystyczny.
* Dungeons & Dragons: Tower of Doom 1993 Najlepsza nawalanka ze scrollem w prawo i z D&D w tytule! Akcja rozgrywa się w świecie Classic D&D, Mystarze. Jej kontynuacja też jest warta zagrania (Shadow Over Mystara – poniżej).
* Dark Sun: Wake of the Ravager 1994 Finał darksunowskiej historii.
* Slayer 1994
* Ravenloft: Strahd's Possession 1994 Nowy silnik, nowe opowieści. Obok jej sequela i Menzoberranzan, to obowiązkowa pozycja dla fanów komputerowego AD&D, przy czym grafika (3d, bo 2d jest ok) już wtedy była obleśna.
* Al-Qadim: The Genie's Curse 1994 Bardzo fajny hack'n'slash i zręcznościówka – jedyna gra osadzona w tym świecie.
* Menzoberranzan 1994 Drizzt i cała masa crapu napisanego przez Salvatore'a. Niemniej, gra bardzo fajna.
* Ravenloft: Stone Prophet 1995 Kolejna, udana wyprawa do Ravenloft.
* DeathKeep 1996 Widziałem, nie grałem – ładne.
* Dark Sun Online: Crimson Sands 1996 Kolejna próba „usieciowienia” D&D – i po raz kolejny nieudana. Co ciekawe, jest jakaś prawidłowość, że D&D po prostu nie daje rady w internecie (vide D&D Online: Stormreach). I o to chodzi! To jest RPG, kurfa...
* Blood & Magic 1996
* Birthright: The Gorgon's Alliance 1996 Jedyna gra osadzona w świetnym świecie Birthright. Bardzo nieświetna...
* Dungeons & Dragons: Shadow over Mystara 1996
* Iron & Blood: Warriors of Ravenloft 1997 Agonia T$R... Bijatyka w Ravenloft...?
* Descent to Undermountain 1997 Nie najgorsza gra (osadzona w Forgotten Realms) o beznadziejnej grafice i silniku quasi-3D firmy Black Isle.
* Baldur's Gate 1998 Ostatnia gra, której twórcy w ogóle czytali podręczniki źródłowe i się przejmowali szczegółami settingu. Po długich latach romansu „komputer – FR” jest to wielkie pożegnanie z Forgotten Realms i ostatnia gra osadzona tak naprawdę w ich realiach.
* Planescape: Torment 1999 Wielkie Adjø T$R-u.

4 komentarze:

Drozdal pisze...

Hej (i od razu przepraszam, za nekromację tematy sprzed miesięcy), lista niczego sobie, do gier oprartych na światach Ad&d nie sięgałem od lat (chyba ostatnią w która próbowałem pograć był Baldurs Gate, którego niestety nie dałem rady strawić).

Mam ogromnie miłe wspomnienia związane z Pools of Darkness i całym cyklem Epic w Frogotten Realms i tym z Krynnu. Dla mnie oddawały one ducha starszego DnD znakomicie z ich niezwykle taktyczną a zarazem nieskomplikowaną walką.

Seria EOTB, to było coś lata temu, niestety nie zostarzała się ona w moim mniemaniu dobrze. Dzisiaj to po prostu kolejny Action RPG, gdzie miałeś czas podczas walki na klikanie jedynie na pprzyciski ataku tańcząc jednocześnie wokoło wrogów, bo tylko tak mozna było uniknąć ich ataków (przypomina sie kapkę Dungeon Mastera).

Serię dwóch pierwszych gier z Darksun'a też wspominam z łezką, gdyż przypominała stary Engine z Serii Epic i wogle świat był odjazdowy jak na tamte lata.

Ravenloft wraz z druga częścia to nie było nic specjalnego - podobnie jak i Menzoberranzan, ale jednym w miarę fajnym rozwiązaniem było okrojenie druzyny do czterech osób oraz możliwośc włączenia trybu poruszania się znanego z serii EOTB. :D

O Al-Qadim: The Genie's Curse - mam podobne do twoich uczucia - ta formuła sprawdzała się doskonale do Action Adventure.

Dungon Hack - masa sptraconych godzin przed monitorem.

IMHO Shadow over Mystara bije Tower Of Doom o głowę w grywalności, pamiętam że obie one były dostępne w salonach gier (ech prehistoria) kiedy byłem w Liceum, masa straconych godzin z kumplami z którymi grałem w tym czasie w giery fabularne. Automaty, które pozwalały czwórce ludzi na granie jednocześnie - rządziły!

Sugerowałbym zassanie emulatora 3DO i opdalenie choć raz Slayera, spójrz tylko na to jak świetnie na tamte lata wyglądała grafika i ta muza, ech (http://www.youtube.com/watch?v=tcv296o0LSs)

Do usłyszenia!

Ojciec Kanonik pisze...

Siema Drozdal

Nekromancja to jakby sedno tego bloga. ;)

Dzięki za radę ze Slayerem - nigdy nie miałem okazji w to to pograć, a jeszcze czasami wracam do czegoś innego niż Epic FR lub Dragonlance. :) Wiesz może czy jest to abandonware / free rom czy trzeba zassać na lewo?

Co do silnika np. Menzoberranzan. Zauważ, że ta gra, jak i Ravenlofty, pomijając kiepską grafikę - nawet jak na tamte lata - miały swój specyficzny klimat i wprost nawiązywały do tradycyjnego RPG. Mnie się one mocno kojarzą z Caldwellem i stylem wczesnych podręczników AD&D 2E (postacie, okno ekwipunku, obrazkowe wstawki w grze, manuały). To na pewno się im udało, a trochę o to w cRPGach opartych o znane papierowe produkcje. :)

Drozdal pisze...

Siema panie Ojcze Kanoniku!

Slayera to niestety na lewo trzeba by zassać, ale jakbyś mocno chciał to ja służe pomocą. Niestety jest on jeszcze bardziej połamany niz Menzo i Ravenloft ;)

Ja byłem w na tyle szczęśliwej sytuacji, że całą serie Krynnu oraz Epickiego FR miałem w oryginale - cluebooki pomagały niezwykle, zapodając całe masy fuffu, bez którego dało się grać, ale niestety nie wiadomo było za bardzo o co chodzi.

Code wheel do gier Krynnowych co było coś wypasiastego samo w sobie.

Miałem też orginał Menzo oraz drugiego Ravenlofta (rodzina za granicą i te sprawy). Pomijajac problemy z grafika i bugi (szczególnie w Menzo - głęboko w podziemiach) fajnie było spotkać Dritzza. Masa rzeczy w tych grach była fajnie pomyślana, ale niestety niezbyt fajnie zaimplementowana - gaszenie wioski w Menzo, albo wchodzenie w burze piaskowe w Ravenlofcie 2. W tych grach dla mnie brakowało kluczowego elementu starsazych sesji AD&D - mianowicie planowania i taktycznego rozgrywania potyczek (jak w serii epic). Po prostu rwało się wszystko co znajdowało się przed graczami, choć magia była troszke łatwiejsza w użyciu niż to co przezentował swoim engine EOTB.

Wszystkie te gry miały fabułe na w miarę dobrym poziomie, ciekawe historie - szczególnie biorąc pod uwage to ze przynajmniej moji znajomi grali w kapkę inne sesje niż prezentowane w nich historię i nie mieliśmy na przyklad settingu do Ravenloftu - więc była to jakaś tam fajna nowinka.

Mogę pierdzielić o starych grach komputerowych do znudzenia - więc pora przestać.

(I tak najfajniejszymi RPG w historii były Ultima Underworld I i II oraz Betrayal At Krondor) :D

Ojciec Kanonik pisze...

Ano właśnie - i ten cały fluff był do wykorzystania wprost na sesji, plany, moby, NPCe. Zresztą co ciekawsze, większość tych starych cRPG miała też wpływ na lore określonych światów w oficjalnych podręcznikach - np. Azure Bonds czy Pool of Radiance.

EOTB - jeszcze z czasów Amigi, przytłaczał świetną, kolorową grafą, dziwiękami i niesamowitym klimatem (oraz stylem AD&D 2E). Ileż nocy przy tym zarwałem, heh. ;)

Ultimy - pierwszą przeszedłem jeszcze na c64, ale Underworldy już na PC pod DosBoxem - nigdy jakoś nie mogłem się do nich zabrać, ale cykl kanoniczny. Betrayal - Feist jest wielki (plus, to rasowy OD&D-owy Grognard ;) ).

Ze Slayerem - ok, jak znajdę czas i weźmie mnie na komputerowy old school, to na pewno poszukam. :)