3 lipca 2009

Sagard the Barbarian

Skończyłem niedawno całkiem przyjemną paragrafówkę napisaną przez G. Gygaxa i będącą pierwszą częścią z cyklu czterech, które opowiadają o losach barbarzyńcy ze świata Greyhawk (starej, pre-2E, znakomitej wersji tego settingu). Gamebook nazywa się The Ice Dragon i uważam ją za jedną z najfajniejszych paragrafówek w jakie grałem. Podoba mi się w niej wszystko, od opisów w jego rozpoznawalnym „Gygax Style”, ciężkich walk, ciekawych postaci, fantastycznych wydarzeń na drodze młodego barbarzyńcy, staroszkolnej bezgatunkowości (opowieść godna sandboxa OD&D) po wyliczanie (na końcu przygody) stopnia zwycięstwa - w stylu pozycji kreatorów tej gałęzi gier, S. Jacksona i I. Livingstone'a. Tą część skończyłem po dwukrotnym podejściu z wynikiem average.


Czyste pulp fantasy, howardowsko-haggardowska opowieść i prosty mechanizm rozgrywki. Gra została napisana w pionierskiej tradycji Fighting Fantasy - postać się leczy, czasami może cofnąć, zdobywa i traci przedmioty, awansuje o poziomy, a sama walka odbywa się przy pomocy kości i odpisywaniu hit points przegranego. Do gry potrzebna jest d4. Obecność „dziwacznej kostki” był czymś w rodzaju porozumiewawczego „wink” do fanów RPG (Gygax opuszczał w tym czasie T$R). Ba, nawet są levele rozwoju postaci - jak w rasowym systemie RPG, a naszą zaprawioną w bojach postać barbarzyńcy można przenosić z książki na książkę. Jej ekwipunek takoż. W klasycznych gamebookach walka zwykle rozstrzygana jest losową liczbą wziętą ze stron książki (tradycyjne flip-page), specjalnej tabeli, d4 lub proponowany jest rzut monetą. Cały cykl stanowi długą, spójną opowieść w old schoolowym Greyhawk. Historię pełną zwrotów akcji charakterystycznych dla literatury sword-n-sorcery, szybkiej śmierci, neandertali, pięknych kobiet, zapomnianych ras i ich technologii, zdradzieckich dziwek, barbarzyńskiego honoru i przygody.

Przypomniała mi się w tym miejscu T$R-owska, napisana przez Davida Cooka Blizzard Pass, gra zdecydowanie słabsza, bardziej toporna, przewidywalna i mniej dynamiczna. Korzystała wprost z systemu Classic D&D, a nie z prostej mechaniki stworzonej na potrzeby paragrafówki, co potwornie "zmuliło" ten produkt i upodobniło do kiepściutkiej Nocy Tajemnic do WFRP (tłumaczenie w Labiryncie #2). Zastosowanie znanego systemu RPG w paragrafówce nie prowadziło nigdy do dobrych rezultatów (chyba, że zarobieniu paru dolców na marce) i w tym gatunku gier zawsze podobały mi się rozwiązania Fighting Fantasy - zasad stworzonych na ich potrzeby, a nie na siłę implementowanych i uciążliwych. Paskudne hybrydy.

Książki z cyklu Sagard The Barbarian, jak już wspomniałem wcześniej, osadzone są (dodatkowy atut) w starym Greyhawku i wychodziły tuż przed wyniesieniem się (lub w jego trakcie) Gygaxa z macierzystej firmy. Stanowią świetne uzupełnienie „diety” każdego fana hobby w staroszkolnym wydaniu oraz są źródłem wiedzy o gygaxiańskim Greyhawk prawie na równi z kultowym Folio. Polecam każdemu fanowi dobrych paragrafówek, old scholowego AD&D/D&D, pulpy oraz prozy Gygaxa. Niestety, serwis Home of the Underdogs, z którego można było legalnie ściągnąć te skarby (jak i wiele, wiele innych, świetnych paragrafówek - abandonware), zakończył swój żywot kilka miesięcy temu.


Cykl Hero's Challange obejmuje:
The Ice Dragon
The Green Hydra
The Crimson Sea
The Fire Dragon


Autor: Ojciec Kanonik

7 komentarzy:

smartfox pisze...

Ech od lat nie grałem w paragrafówki. Ostatnio miałem kontakt z różnymi interactive fiction z internetu, kiedy przygotowywałem się do zajęć ze studentami.

A wcześniej? Chyba Wojownik Autostrady.

Pozdr

Ojciec Kanonik pisze...

IF w sensie Zork, Amnesia? Wypas. :)

smartfox pisze...

Zorka tak, o AMnesii słyszałem, natomiast poczytywałem IF z lat po 2000 roku. Jest grupka zapaleńców, która pisze takie rzeczy pod różne czytniki na PC.

Pozdr

Albino pisze...

Mnie od jakiegoś czasu wessała "braterska" scena IFowców czyli Roguelikes. Super sprawa, wiele pełnowartościowych projektów.

smartfox pisze...

Roguelike wciągają jak bagno. Swoją droga kojarzysz serię Zandband? I nieco dalej od rogue, ale nadal podobne: Avernum?

Anonimowy pisze...

Fajny art:

http://www.gamesetwatch.com/2008/05/column_play_roguelikes_odd_and.php

Avernum i to drugie tej samej firmy jest niesamowicie wciągające. :)

O. K.

Albino pisze...

Zangband kojarzę i resztę wariacji też :) Avernum nie bardzo.

OK - ten art (kiedyś pisałeś o rogalikach & związakch z retroRPG) i linki u Ciebie mnie wkręciły w te gry. Nawet Demise kupiłem i Mordor o którym pisał Omlet :)