6 lipca 2009

Strange Highways

Niedawno znalazłem swoje stare wypociny na anglosaskim blogu Jeffa Rientsa - sympatycznie. ;) Wykres przedstawia ogólny zarys dzielenia się D&D na różne systemy, którym przyświecały odrębne idee i sposoby projektowania. Wykres ilustrował też bazową wizję rozwoju systemu wyłożoną przez Gygaxa w jednym z pierwszych numerów Dragona. Grognardztwo poszerzając ten prosty model stworzyło niesamowite, "labiryntowe" wykresy tych wszystkich dróg i podziałów, rozciągali "drzewo genealogiczne" w przeszłość jak i o sławne "dzieci" OD&D w rodzaju RuneQuest czy Traveller. Pamiętam jak porównałem grupę systemów TSR (70-90's) do muzycznej rodziny Deep Purple - i nadal to porównanie podtrzymuję. Jednak nie o tym chciałem napisać, ale najpierw wykresik (specjalnie poszerzony o bastardy WotC'u) ku przypomnieniu:




Klik na powiększenie


Nie samo re-odkrywanie swoich mentalnych wymiocin u grogardztwa nakręciło mnie do dalszych operacji na owym pacjencie. Doszło do tego zagadnienie żywotności edycji, zmiany hobbyzmu w biznes (od Złotej Ery), upraszczaniu i zawężaniu RPG do dzisiejszych standardów oraz... WFRP 3e. O możliwości powstania ruchu "retro-kloniarzy" tego systemu pisałem dawno temu i w niedalekiej przyszłości coś takiego, po prostu, będzie miało miejsce i nadal podtrzymuję tezę, że jeśli w Polsce będzie "retrogaming", to właśnie w postaci powrotów kolesi około 40-stki do 1e (bo linia zapewne będzie dekonstruowana jak to ma miejsce z D&D i AD&D od circa 15 lat). Tak więc to, co poniżej, może sobie wyliczyć "warhammerowiec" i wykresy wykażą mniej więcej taki sam trend. Ad rem. Poszerzenie powyższego posłużyło mi do stworzenia kolejnego, przedstawiającego żywotność tych systemów i ilustrującego coraz bardziej absurdalną strategię wydawniczą kolejnych klonów dziecka Gygaxa / Arnesona. Pierwszy poniżej uwzględnia edycje "połówkowe", drugi kategoryzuje je w pełne edycje - słupki wskazują ilość lat "bycia w druku".


Klik na powiększenie


Do wykresów nie wliczyłem retroklonów, symulakr i systemów takich jak Pathfinder - tylko produkty rdzennych firm (bez materiału third party i retrogamingu). Po zaledwie roku istnienia 4E Hasbro już kręci swoim My-Little-Pony noskiem i brzęczy o zmianach w core rules. Plus, kolejny regres w ogarnianiu "nowych mediów" i coraz większy dystans / olewanie swojego targetu (Sell Your Sole Competition), licencje - lojalki (GSL), popularność Pathfindera (3.5 E) - podsuwa to trzy "futurologiczne" opcje:

  • - w przyszłym roku 4.5E (już wydają "patche", no ale wiadomo: 4E to MMORPG unplugged i aktualki z balansami muszą być)
  • - za 2-3 lata wyjdzie 5E (tym razem połączenie d20 z bierkami, strip-pokerem i Hanną Montaną)
  • - akcja pies ogrodnika: zarzucą linię i nikomu nie odsprzedadzą praw do niej


PiS. Ktoś, kiedyś chyba czytał pewnego bloga - looknijcie na komentarz. :D
(No a ten brytyjski system z 85 r. faktycznie w pytę, aż dziw, że MAG go nie wydał po kopnięciu w kalendarz WFRP - był dużo lepszym zastępstwem niż Earthdown).

8 komentarzy:

Borejko pisze...

Temu też pisałem o Dragon Wariors bo 1 raz usłyszałem z Razem o nim. Natomiast mam pytanie jak bedą się nazywać osoby które grały w 1 ed. nie przeszły do 2 ed i trójki WFRP. No bo retro to chyba nie może tetr(yk)ogamery ?

Ojciec Kanonik pisze...

Suchary, MiM-iarze, Pokolenie 94' / JP 2E? ;)

Borejko pisze...

W przeciwieństwie do pokolenia wychowanego na sesjach forumowych na Polterze, czyli JP0*






*Jesteś Pan Zero, ( ...PanieZiobro)
hłeh

Key-Ghawr pisze...

Witam
Jako autor linkowanego komentarza potwierdzam słuszność przypuszczenia Ojca Kanonika dotyczącego lektury pewnego bloga. Classic D&D prowadziłem od AD 2002 jako reakcję na wątpliwej jakości system WoTC. Obecnie jestem na RPGowej emeryturze. A Dragon Warriors polecam
Pozdrawiam

Ojciec Kanonik pisze...

No proszę, a jednak łechtaczka to nie mit, a retro w pl istnieje (w postaci d6 zgredów, ale jednak). :)

Pozdro Key-Ghawr

Albino pisze...

Niezły art, aż sobie popatrzę jak to z GURPS wygląda, ale na pierwszy rzut oka to trójka była najdłużej i ta bzdurna tendencja SJG się raczej nie ima.

Key-Ghawr pisze...

O Przewielebny Ojcze Kanoniku. Interesując się dawnymi edycjami A/D&D przez wiele lat nie traktowałem ich w kategorii kulturowego old-schoolu czy retrogamingu. Po prostu prowadziłem tą wersję gry, która bardziej mi odpowiadała od skopanego tworu zwanego D20. Kupiłem na SVGames (które kiedyś dystrybuowały PDFy WotC) sporo podręczników. Na pierwszy ogień poszła Rules Cyclopedia, później Basic/Expert (co prawda w wersji Mentzera) a następnie różne symulakry i inne: Castles & Crusades, BFRPG, a od półtora roku Labyrinth Lord. Tym niemniej sporo informacji dotyczących kulturowego tła naszego hobby zawdzięczam niesławnemu i demonicznemu blogowi prowadzonego przez Tego Którego Imienia Niewolno Wymawiać :). Ze szczerego serca życzę Waszej Świętobliwości dalszych udanych inicjatyw old-schoolowych.
Pozdro
Key-Ghawr

Ojciec Kanonik pisze...

Szanowny Kolego Retrogamerze. ;)

Interesując się dawnymi edycjami A/D&D przez wiele lat nie traktowałem ich w kategorii kulturowego old-schoolu czy retrogamingu.

To zrozumiałe - samo zjawisko retrogamingu jako kulturowo odrębnego to kwestia kilku lat zaledwie. Śmierć Gary'ego była dodatkowym bodźcem, by przeczytać te stare teksty od nowa, rozpocząć konkretną archeologię, odtwarzać stare style grania, tworzyć retroklony i symulakry lub tropić niewydane retrogry. Internet umożliwił też "wypłynięcie" pierwszym Grognardom na szersze wody społecznościowe. Suma tego wszystkiego to Retrogaming, Old School Renaissance, Old Guards i inne wypasione terminy na rzecz, która była od zawsze, ale nie na prawach "powrotów", "re-odkrywania", etc. :)

Lubienie "retro" nie przeszkadza w byciu na czasie, rzecz jasna. Wręcz przeciwnie - nie dość, że zna się jak szeregowcy to, co jest obecnie "on top", wie się skąd się co wzięło, co znikło, gdzie jakiś imbecyl robi ideowy plagiat i wciska go jako rewolucję w RPG. Zawsze powtarzam, że pluralizm najważniejszy, warto o RPG 70's sporo wiedzieć, bo nie ma sensu zamykać się w wąziutkich klatkach współczesnych RPG.

Tym niemniej sporo informacji dotyczących kulturowego tła naszego hobby zawdzięczam niesławnemu i demonicznemu blogowi prowadzonego przez Tego Którego Imienia Niewolno Wymawiać :).

Hastur, Hastur, Hastur! ;) Thx.

Ze szczerego serca życzę Waszej Świętobliwości dalszych udanych inicjatyw old-schoolowych.

Wzajemnie, nadal czekam na jakieś-czyjeś nowe. :)

Odpozdro
O. K.