10 lipca 2009

Vintage Month #7

Kolejny, syty miesiąc w światku old schoolowym - zwłaszcza pod kątem wywiadów z matuzalemami RPG. I tu ciekawostka, po skończeniu prac nad Planescape i odejściu z TSR, David Cook obiecał sobie nie wracać do RPG (prawdopodobnie czuł wyrzuty sumienia po okaleczeniu planów Gygaxa i zrypaniu AD&D w postaci 2E - huehue), po wielu latach wrócił na forum Dragonsfoot i The Acaeum, ale nie był zbyt wylewny (postać cokolwiek kontrowersyjna wśród grognardztwa). Otworzył się dopiero na Grognardii (ciekawe co palił z Jamesem, że się dał przekonać), co dało nienajgorszy wywiad. ;) Najważniejsze - znalazłem (dzięki OD&D Discussion) prawdziwy skarb, recenzję OD&D z 1975 roku. I uwaga - jak można grać w OD&D?: The optimum solution seems to be play by phone, or when distances are too far, play by mail. I ktoś jeszcze wierzy, że granie przez Skype czy PBM jest nowością i rewolucją? ;D Fascynujący kawał tekstu o wyborach między Dungeon a Wilderness, o tym, że są odnośniki do Chainmail, ale nijak OD&D do niej nie pasuje, że i wtedy zdażali się idioci grający solo klerykiem naparzającym 4 ghoule (zamiast je odpędzić), że 10$ za 3 książeczki to gruba przesada (no a 5000$ w sam raz pewnie...), poddaje kolejne tropy na wykopaliska RPG-owe, etc., etc. Archeologiczne precjoza. No i ADDICT - szczegóły dalej.




Wywiady
* Wywiad ze wspomnianym projektantem, którego nie trzeba przedstawiać. Jedna z ważniejszych [jeszcze żyjących ;)] person w old/new school RPG i cRPG. David "Zeb" Cook (część I, część II). Fragment:

Well, I'm not surprised by the "Red Nails" reference since that was what I was clearly going for. It's my favorite Conan story and the city was based off of it. It was originally something I did for my own campaign and then used it as my resume when I applied to TSR.

:D

* Wywiad z Denisem Sustare - facet wprowadził do RPG klasę druida, współtworzył klasyczne Burrows & Bunnies, a fani AD&D znają jego nazwisko choćby z nazwy zaklęcia Chariot of Sustarre.

* Wywiad z Darlene - jedną z pierwszych dam-ilustratorek w hobby. Tutaj.

* Wywiad ze Skipem Williamsem. Jeden z zaledwie trzech gość zatrudniony przy 3E (pozostali dwaj to Grubb i Greenwood - ze śladowym wpływem na całokształt klonów WotC), który miał w ogóle jakiś kontakt z "Elder Ones" oraz wiedzę i znajomość ol' schoolowych wersji D&D. (ciekawa jest wzmianka o legendarnym, nie wydanym nigdy suplemencie Shadowland do OD&D, a który pokazał się na chwilę jako demiplane w Planescape). Tutaj.

* Wywiad z Kevinem Hendryxem, pracownikiem TSR-u Złotej Ery: Część I / Część II


Projekty
* Rozstrzygnięcie One Page Dungeon Contest. Wkrótce Tabletop Adventures wyda darmowy PDF ze zwycięskimi pracami. W konkursie wzięło udział 112 uczestników.

* Nowa wersja niezłej strony grognarda imieniem Greg MacKenzie (ilustratora TSR-u z lat 76-79)

* Skrócona i pięknie wyjaśniona procedura walki w AD&D 1E - ADDICT. Niewskazane dla casuali, którzy nie potrafią zrozumieć, że THAC0 - AC < d20 = hit. Rozwala fakt, że dołączona jest wersja francuska. Bezapelacyjnie - najlepszy PDF roku. ;)

* Arneson & Gygax wydają w 74' nie D&D, a system s-f - czyli kolejna (po
Mazes & Minotaurs i Encounter Critical) symulakra (słaba, ale mozna przejrzeć; wersja testowa) X-plorers.

* Finalna
wersja settingu Ruins & Ronins do S&W (miękka oprawa; 79 stron; 9 Euro). I nowa klasa do tego orientalnego świata - tutaj.

*
Nowy konkurs (literacki) ekipy Fight On! pn. Weird Enclaves and Black Pits.

*
Spellcraft & Swordplay w edycji deluxe: tutaj. Czasowo nie działa, ale powinno być do darmowego zassania dzisiaj (albo na Lulu).

*
Microlite74, wersja specjalna 2.0.

*
Adventure Games Publishing do systemu C&C: Monsters & Treasure of the Wilderlands #1, kolejna 100 More Calmitous Curses i nowa seria bestiariuszy: Monstrous Menaces #1,
Monstrous Menaces #2, Monstrous Menaces #3.

*
Nowe moduły: Idol of Orcus (Labyrinth Lord), trzy klasyczne moduły / sandboxy Judges Guild z lat 70-tych w reedycji pod d20 (Thieves of Fortress Badabaskor, Citadel of Fire, Dark Tower) - tutaj. Do postnuklearnego retroklona Mutant Future, One Page Dungeon: MineCo 300 Uranium Ore Complex (autorstwa Tima z bloga The Savage Afterworld).

*
Basic Roleplaying: kalendarz oraz lista ekwipunku do Rome BRP, przygoda In Search of the Trollslayer oraz najnowszy, 13 dodatek: Val-du-Loup (przygody osadzone w historycznym settingu) - PDF.


Magazyny i inne

*
Teoretyzujący art samego Roberta Kuntza - tutaj.

* Footprints #15

* Nie chce mi się sprawdzać czy linkowałem, ale swego czasu powstała inicjatywa w rodzaju
Fight On!, ale nakierowana na BRP. W przeciwieństwie do magazynu retrogamerskiego upadła (zdaje się). Za free można ściągnąć zina Uncounted Worlds #1.

*
Green Devil Face #3 (wiem, że jest, ale gdzie, to nie wiem ;) )

* Domesday Book #4

* Dla tych, którzy pamiętają i lubią pulpowe fantasy pn.
Forgotten Realms z artów Dragona i AD&D 1E, Michael Curtis publikuje cykl dobrych notek o starych Krainach i ich twórcy (którego idee został pospolicie wydupczone i przerobione na farsę dla komputerowych baldurowców - od czasów 2E po dziś dzień). Na początek polecam ten wpis, dalej po linkach.

* Inspirujący art o
podziemiach Moskwy - Ruski Underworld!.

* Historia
RuneQuesta (teraz już wiem dlaczego cena za edycję First osiąga wysokość pierwszych printów OD&D...) - tutaj.

*
Nowy sklep ilustratora Steve'a Zeisera (Curmudgeons & Dragons).

* Kategoria Old School Renaissance na
Noble Knight Games.





I do not suggest these to the average wargamer (sic!)
--- to z tej recenzji

20 komentarzy:

Albino pisze...

ADDICT mnie rozłożył... :X Dostawiłem pod wieścią odpowiednią fotkę. xD

Borejko pisze...

Ja w kwestii formalnej. Dziewoja na ilustracji nie była Guardianem. Dysponowała za to jedną cechą naturalną, mianowicie syfem. Wiem z pewnego źródła, które z tych względów nie kopulowało z nią.

smartfox pisze...

Pola Raksa? Borejko, zajechałeś Pudelkiem:), ale swoją drogą aż się chce dopytać o szczegóły :)

Ojciec Kanonik pisze...

Borejko musi być kimś więcej niż się wydaje. ;)

Borejko pisze...

Oj po prostu kilka lat siedziałem w górach i zdziczałem na trolla.

Bywałem /a pracowałem w innym/w schronisku którego własciciel(ex aktor) ja znał osobiście. Zapytany kiedyś o tamte czasy (4Panza&Dog) opowiedział właśnie dlaczego nie wystepował w tym serialu, odrzekł że właśnie z powodu tej niezwykle niezwykłej choroby.
Dzisiaj chip chłopy okreslałyby Polę jako grypę - każdy ją przeszedł.

Borejko pisze...

I szanując Kierownika owego schroniska wiem że nie rzucał słów na wiatr.
Inna facecja z nim była jak chciał napić się gorzały konkretnej marki tj. Krakusa, a jako że nie było w New Targu takowej wynajął (wtedy 200pln/1h)helikopter i pilot poleciał do Krakowa po skrzynkę (serialnie) gorzały. Przyleciał zostawił sledzie i krzynke.Poleciał.
Bo powiedział że chujowizn nie pija.

Ojciec Kanonik pisze...

No i ja się nie dziwię, że każdy miał - i jakieś 99% następnych, którzy chcieli, a nie mogli. ;) Tak czy siak wtedy to był pikuś i klasa w porównaniu z dzisiejszymi aktorzynami i libacjami vide ten koleś co dla mamony piosenkę zrobił - nie dość, że żenua muzyk i piosnki z dupy robił, to jeszcze naćpać się normalnie nie umiał, zapytaj tego ze schroniska o laskę od rajstop i włosów (ta od Szansy), może ją zna. ;).

Luc du Lac pisze...

ech Borejko - o pewnych sprawach lepiej nie wiedzieć... i pozostać w innym przeświadczeniu

JfO - świetny materiał

Key-Ghawr pisze...

Witam
Jakiś czas temu znalazłem kilka ciekawych komentarzy (ciekawych głównie dla grzebiących w historii D&D). Nie pamiętam by O.K. je omawiał, ani by były wzmiankowane wśród polskich retrogamerów (ale to może to tylko moja skleroza). Na wszelki wypadek podaje linki. Może kogoś to zainteresuje.
1. Na początek komentarz o OD&D autorstwa jednego z projektantów „Dungeoneer RPG” (ciekawe, czy i kiedy ta gra dojdzie do skutku)
http://www.goodman-games.com/forums/viewtopic.php?f=28&t=1217
2. Mike Mearls, główny projektant D&D 4e, opublikował ponad rok temu swoje wrażenia z prowadzenia sesji OD&D (w biurze WotC :).
http://odd74.proboards.com/index.cgi?board=campaignstories&action=display&thread=543
3. Dan Proctor (autor „Labyrinth Lord” ) snuje rozważania na temat relacji OD&D i tzw. B/X D&D.
http://uhluhtcawakens.blogspot.com/2009/05/essentials-of-d-lineage.html
Pozdro
Key-Ghawr

Ojciec Kanonik pisze...

Mike'a Mearlsa cytowałem jeszcze na początku "D&D", grał też z Jeffem Rientsem i zwierzał mu się jak nie cierpi nadchodzacej (wtedy) 4E i ci starsi w WotC grają w OD&D dla inspiracji i odpoczynku. ;)

The sense of improvisation in the game, the idea that anything can happen, really made the game a lot of fun. Mój ulubiony cyctat. ;) Eric Mona, jeszcze przed śmiercią Gygaxa rok temu, też gęsto rozpisywał się, że Paizo w to większości old schoolowcy, "pulpiarze", etc. To coś jak z systemem Chill w drugiej połowie 80's, TSR się sypnęło, Lorraine u steru i stara gwardia (np. Mentzer) przeniosła się do m. in. firmy od tego horroru.

To z Dungeoneer - typowy przykład na DnDizm w różnych grach. To samo było z WoW-em, z inspiracjami dla TES, cytaty w różnych filmach hollywoodzkich (ostatnio widziałem Bibliotekarza z nawiązaniem do D&D, ale i X-Files i Nightmare on Elm Street III, etc.). Masa tego i pewnie niezłą bazę z cytatami twórców / dialogów filmowych / komiksowych można by założyć - popkultura, ot. :)

Cytat z arta o Dungeoneer: Fifth level seemed ridiculously far away..

No griding! :D

Natomiast, z Danem się nigdy nie zgadzałem, bo stwierdzenie, że czegoś nie było w zasadach, bo to była Terra Nova i nie wiadomo było, jakie mechanizmy będa potrzebne jest bzdurą. OD&D nie robiły nastoletnie nerdy z bazową znajomością matmy i jarające się mrokiem i cierpieniem, a wargamerzy, którzy uwielbiali stosy tabel i symulacje wszystkiego. Dziwne, że już po roku były różne dodatki i inne systemy, które dawały masę zasad właśnie. Gość popełnia podstawowy błąd i nie widzi w OD&D guidelines tylko nowoszkolne rules. OD&D to nie system tylko narzędzie do zrobienia systemu. Homebrew x1000 i wychodzi np. taki Basic Roleplaying, Traveller, etc. A co do wykresu - zrobiłem podobny, bardziej operatywny, który rozrósł się w różne pokręcone wariacje (kilka notek wcześniej). ;)

Ojciec Kanonik pisze...

BTW. Key-Ghawr - to pewnie widziałeś?

http://uhluhtcawakens.blogspot.com/2009/07/comments-on-mike-mearls-rpgnet-post.html

I fajny cytat: And I think that's the root of it. All too often I see "problems" with 4e placed on the players and DMs. Players are precious snowflakes who want everything handed to them on a silver platter. DMs are wimps who feed players a steady stream of disposable enemies. Real, bad ass men flip a coin to see if their character is dead or alive.

Ciekawe czy poleci z WotC. ;)

Key-Ghawr pisze...

Dzięki za komentarz. Rzeczywiście, musiałem przegapić Twój wcześniejszy post odnośnie Mearlsa. Mike Pewnie poleci jak Wizbro za 2-3 lata będzie robić 5ed. Dan natomiast poruszył kwestię czy B/X uznawać za pełnoprawną kontynuację OD&D. Jak pisał Steve Marsh, człowiek odpowiedzialny z Expert Set", Also got to invent a new spell to make the clerical spells balance out (so that the number at each level was the same) and turn elves into a character class to fit the way people were trying to play them. But a simple game that you could do what you wanted with rather than a complex game that filled in the gaps for you, that was the goal. Things were kind of nebulous then. Por. http://www.dragonsfoot.org/forums/viewtopic.php?f=11&t=10718&start=270

Key-Ghawr pisze...

Skoro dyskutujemy z Danem, to może jeszcze jeden cytat z jego Bloga: The real successor to the original three OD&D set is Basic D&D (I'm mainly talking Moldvay/Cook here, since the later sets by Mentzer took on a very different path and the first set by Holmes was less complete than Moldvay/Cook), though while they did substantially clean up the core rules, which I think are much better presented in Moldvay/Cook, a bone of contention many people have is that they altered the generation of characters. So in the end, all legal and political issues aside, probably the "best" thing they could have done for OD&D, IMO with my armchair designer's hat on, at the time was to essentially take the path of revising OD&D with an eye toward better explanations for the core three books. I think that final result would have looked a lot like Moldvay/Cook D&D (and in fact I think that was what this was for), but probably without thieves and not with a "merged" elf class. It is interesting that later "basic" D&D was seen as the game for kiddies. If that is true, then OD&D would have to be a game for kiddies also since its complexity is no greater. But in reality we are only talking about presentation, and seeing Moldvay/Cook as a kiddie game is only in the context of comparison to AD&D, coupled with the push to sell the new "basic" D&D to kids since the explanations of game play had been vastly clarified. http://uhluhtcawakens.blogspot.com/2008/10/original-dungeons-dragons-was-rush-job.html
Co Ojciec na to?

Ojciec Kanonik pisze...

Oczywiście, że nie jest - inny end-game (w ogóle jakiś, bo pierwotnie nie było limitu), inflacja HP-ków i inny design cech, klas=ras, etc. OD&D + suplementy to też bardziej takie AD&D 0.5. Poza tym, nie wiem czy zauważyłeś, że LL jest lekko na marginesie, a promuje się jednak Swords & Wizardry (no i było bestsellerem Lulu). Dan jakoś specjalnie nie wbił się w grognardztwo, a raczej w ludzi zaczynających od Red Boxa Mentzera - czyli już "drugą falę" (wiesz, dzieciaki, fundom, RPG w sklepach papierniczych i Żabkach ;) ).

B/X i później B/X/C/M/I to w teorii OD&D, ale mocno wyczyszczone, doprecyzowane, z inflacją - przecież dzięki tej inkarnacji (i AD&D) RPG weszły na szeroki rynek w US i stały się zauważalnym fenomenem popkulturowym (+ wielomilionowym biznesem) na początku 80's. Te sety w porównaniu z Original, to coś jakby porównać AD&D 1E do 2E - niby to samo, ale... Plus, to "kiddy game" - coś w tym jest, bo nawet u Mentzera, w dobie gdy w AD&D był osporo golizny, pentagramów i swojsko brzmiących imion demonów, wersja ta (oraz pierwsze B/X) prezentowały odpowiednio: bardziej dragonlace'owskie podejście (Elmore i grzeczne ilustracje) oraz komiksowe (Erol Otus), ale bez tej młócki jaką zwykł Erol malować w Arduin czy AD&D 1E. Szeroki rynek i zmiana targetu, Panie, nic innego.

Wydaje mi się, że pełną kontynuatorką koncepcji OD&D jako zbioru wskazówek i stawianie na otwartość była Arduin (pierwotnie była tylko nakładką i zbiorem pomysłów do Original), a ostatnią TSR-ową, wersja Holmes'a. Niemniej ciągłość koncepcji OD&D, taka ogólna, jest aż po Rules Cyclopedia. BTW. Szczerze polecam RC (ale pewnie ją znasz), świetna alternatywa do AD&D 2E, podobne idee, ale realizacja inna.

Ojciec Kanonik pisze...

I jeszcze: OD&D (+ suplementy) była bardziej "ponura" czego logicznym rozwinięciem była AD&D, która, jak zapewne wiesz, w ogóle nie była heroic (wtedy nawet gatunek heroic fantasy, wiesz, taki z kolesiami o błyszczących zębach, którzy ratują świat, po prostu nie istniał). Okładka "Eldritch Wizardry" szokowała (ta goła laska na ołtarzu ofiarnym), dodatek czerpał nazewnictwo z okultystycznej literatury, a opisy bóstw (ogólnie, w 70's) bazowały na religioznawstwie i entologii, więc i zabijanie dzieci i gwałty czy masowe ofiary się pojawiały (Tekumel np.). Czasy B/X + to już inna era w zasadzie.

Key-Ghawr pisze...

Zawsze wydawało mi się, iż pod względem stylistyki D&D B/X było trochę obok. Tak jakby owocem konieczności płacenia kasy Arnesonowi przez TSR w połączeniu z masową dystrybucją. Rules Cyclopedia znam i prowadziłem tą edycję ze 2-3 lata. Tam i w BECMI to dopiero jest inflacja! Moi gracze doszli do około 25 poziomu i nie było na nich bata. Szczególne przegięcie stanowiły zasady Weapon Mastery. Na pewno to znasz. Od tego momentu uważam, że D&D funkjonuje dobrze na niższych poziomach. Companion Set i kolejne sety Mentzera to już błędy i wypaczenia. Goły B/X nie jest taki zły. Ponadto posiadał kilka naprawdę pulpowych modułów z "Lost City" na czele (wyraźnie inspirowane "Red Nails" Howarda). A co do 3LBB i kwestii inflacji, to zwróć uwagę na strony 17 i 19 w "Men & Magic" (poziomy magic-usera oraz Levels above those listed). A wysokopoziomowe czary i zmianę HD zawdzięczamy pierwszemu suplementowi (Greyhawk).

W kwestii klonów. Pamiętaj, że w zeszłym roku Danowi udało się przebić na nieco szerszy rynek dzięki dystrybucji swojego LL poza Lulu. Kupiłem nawet egzemplarz na Amazonie. Wydaje mi się, iż pewien upadek LL spowodowała dość długa absencja autora w necie, a pałeczkę przejęło prężnie rozwijające się S&W (które znalazło ponoć wydawcę). Nawiasem mówiąc drugi print tej gry jest całkiem do rzeczy.

A z innych rzeczy, to warto zwrócić uwagę na system promowany przez EGG przez ostatnie lata - czyli Lejendary Adventure. Póki co mam na półce i nie zdążyłem go jeszcze ruszyć, a Ty?

Ojciec Kanonik pisze...

Ad B/X, masz rację, one były bardziej komiksowe (pomimo Erola), bardziej lekkie i pod nowy (młody) target. Z RC tak to wygląda, i narzucony end-game (Immortals) oraz wielkie bitwy i zarządzanie domeną jest czystym powergamingiem / grindem, ale jako synteza boxów i ostatnia inkarnacja (w dużym uproszczeniu, rzecz jasna) OD&D, to RC ma się nieźle i podręcznik daje radochy na lata.

Ad suplementy OD&D - zawsze twierdziłem, że były porażką i dla mnie liczy się tylko 3LBB - ot, nekro-naziol ze mnie. ;) Suplementy robią z tego coś na kształt turniejowego i zunifikowanego AD&D, pojawia się większa inflacja, zaczyna dominować wizja tylko Gygaxa / Kuntza / Kaska i innych z Lake Geneva (nawet Blackmoor nie jest w 80% materiałem napisanym przez Dave'a).

Ad klony - masz rację, kompletnie zapomniałem, że było coś o tym (w zeszłym roku), że LL był dostępny drukiem na GenConie nawet. Ja zwykle czytam o klonach kronikarsko, coby wiedzieć jak się sam retrogaming ma. Pewnie też preferuję S&W (tzn. chodzi mi ogólnie, bo niby 0e, bo tego klona nie cierpię zupełnie, ascending AC i jeden save, pff), bo masę czasu z Finchem przegadałem, ale chyba nigdy żadnego retroklona nie poprowadzę. :)

Ad Lejendary - słyszałem dużo pozytywnych opinii, dużo neutralnych. Z nowszych rzeczy czytałem tylko Role-playing Mastery, Living Fantasy, World Builder - wiesz, takie ogólne pozycje. Mówiąc szczerze nigdy nie lubiłem specjalnie podejścia do RPG Gygaxa (mówię oczywiście o latach 80's+), wolałem to jak pisał, a nie co. Arneson czy Hargrave pod względem projektowania i eksperymentowania bardziej mi "podchodzą". ;) Ale LJ to raczej solidny RPG.

Key-Ghawr pisze...

Co do klonów, to na forum Dragonsfoot wybucha czasem dyskusja o wyższości oryginałów nad symulakrami (i vice versa). Osobiście nie jestem aż tak wielkim fanem stylu Gygaxa, który bywa często niepotrzebnie zawiły (choć taki jego urok). Widać to nawet w "Lejendary Adventures". Alergii na klony nie posiadam. Co więcej, uważam, że symulakry są najlepszymi środkami, które mogą posłużyć popularyzacji OSR. Ponieważ oryginały z oczywistych względów nie są i nie będą dostępne (chyba, że ekipa Wizbro dozna oświecenia), jedym sposobem jest właśnie tworzenie symulakr i ich popularyzacja - zwłaszcza przez wydawnictwa posiadające środki przebicia się do większej ilości odbiorców. Jak pisał Finch, wydane S&W MUSI kosztować określoną sumę zielonych, inaczej będzie wyglądać w oczach konsumentów na totalny badziew (sad but true).Inaczej retrogaming pozostanie domeną iluś tam zgredów, którzy sarkają po kątach na "złe nowe edycje D&D".

Reedycja "Dragon Warriors" jest właśnie przykładem takich działań. Co prawda ten system nigdy nie odniósł sukcesu (był obecny na rynku brytyjskim i australijskim zaledwie przez 2-3 lata, a konkurencja ze strony D&D była zbyt silna) i raczej go teraz nie odniesie. Ale jest i autorzy go rozwijają. Więc jednak można.

Moim zdaniem, ludzie tworzący OSR powinni pójść po rozum do głowy i starać się spopularyzować jeden z klonów na tyle by było o nim słychać w świecie erpegowym. Albo bardziej aktywnie przekonywać takiego Mike Mearlsa (który widać się OD&D interesuje) albo innych Wizbrowców do reedycji, na przykład 3LBB bądź AD&D 1ed, czy coś w tym rodzaju. Ale to tylko marzenia ściętej głowy...

Ojciec Kanonik pisze...

Są nominacje do ENnies i jest Swords & Wizardry (W kategorii free RPG). Jak znajdą wydawcę, to pewnie będzie o tym retroklonie jeszcze głośniej. Tyle że cały myk polega na tym, żeby nie było "biznesu" czy "rynku" retro, bo będzie dokładnie to samo, co pod koniec lat 70-tych. Niestety, taka specyfika tych gier. Wrypią się małolaty, które nawet nie zajarzą co to sandbox (vide fundom.pl - nie wszyscy, rzecz jasna, ale większość) i będą grac w to samo, co zawsze bez minimalnej wiedzy w co grają, etc.

Jak powiedział Mornard: "OD&D to jak budowanie lokomotywy z mydlanej piany, nie każdy się do tego nadaje, większośc woli kupić gotową w sklepie" (vide settingo-mania od czasów 2E po dzisiejsze Savage Worlds - oblecha i kastracja własnej kreatywności. ;) Nic nie ma podanego na srebrnej tacy i nic nie jest ładnie wyjaśnione w podręczniku - i to był największy urok starych RPG-ów.

Zgodze się z Tobą w jednym, fajnie by było kupić, tak jak Dragon Warriors, wierny remake OD&D (jeszcze sprzed wywalenia hobbitów, Balroga i Entów) w drewnopodobnym boxie, z niezmienionymi rysunkami, czcionką (boski Univers 55 ;) ) - wydaną dzisiaj, nawet w cenie 300 zł. Marzenia ściętej głowy. ;)

BTW. Wymiana komentarzy z Tobą i krótka gadka a Alem pomogła mi wybrać system do drugiej tury Karnawałowego Blogu. :)

Borejko pisze...

"Tyle że cały myk polega na tym, żeby nie było "biznesu" czy "rynku" retro, bo będzie dokładnie to samo, co pod koniec lat 70-tych."

OKa! Czy wtym szołbiznesie robiono kiedykolwiek pieniędzy na czymś na czym się da?
Począwszy od AD&D,przezgurpsa, skończywszy na nationbookach i klanbookach. Sorry Wino Tu Wino Tam das is Biznes!
Szczerze mówiąc jestem zadziwiony ze WotC nie wydaje jeszcze ultraOD&D, albo jakiegoś prediendi z dodawanymi dzwonami, afrosami, butelką coca coli z tamtych lat i jednym conversem wypchanym sianem.