14 sierpnia 2009

Anaboria: PDF

Albinus Elricus: Złożyłem i poprawiłem nasz materiał do AD&D Anaboria: A Soap Opera With Dinosaurs Around w jeden PDF. O. K. zwinął z bloga Smartfoxa fajny gadget i niniejszym zamieszczamy go u siebie wraz z załadowanym końcowym dziełem. Setting będzie nadal rozwijany poprzez sesje, a artykuły do niego nadal będą się tutaj pokazywać. Całość waży 4,2 MB, 30 stron i wszelakie odnośniki w nowych notkach nie będą męczącymi linkami, tylko numerem strony :). Cały czas myślimy jak wykorzystać materiał z The Complete Barbarians Handbook bez naruszania praw autorskich, coby można było przystosować go do ogólnego AD&D. Tak, żeby każdy posiadacz podstawki do Drugiej Edycji mógł - ewentualnie - sobie bez problemowo w nim zagrać bez konieczności posiadania TCBH. Wkrótce planujemy poszerzenie starego PDF-a Kanonika "For Advanced" o poprawione kits z tego bloga oraz mój materiał do tego systemu. Wcześniej było to 6 stron, w planach jest ze 40 (bez obrazków, drobną czcionką, same mięcho). To się jeszcze obaczy.

Canonicus: Jest to bodaj pierwszy od czasów przygód w Talizmanie i wczesnych MiM-ach materiał do AD&D 2E w Polsce. ;) Jeśli ktoś będzie sobie chciał coś z tego PDFa wydrukować, to zamieścimy wersję bez tła i obrazków. Dorzucam old schoolowy modułu, Glubbdubdrib. Cheers.

9 komentarzy:

smartfox pisze...

Oooo fpyte. Już się biorę za czytanie :). Ja bym prosił wersję bez grafik, bo mi czytnik wariuje jak mam pdfy z grafikami.

Zapytam, choć prawie jestem pewien. Albino prowadzisz bez gotowych przygód. O ile rozumiem, cała rozgrywka opiera się na RELACJACH, PLANACH I ZAMIERZENIACH bohaterów?

Kurde, może jednak skusisz się na jakiś mały raporcik z wybranej sesji?

Pozdr

Borejko pisze...

No BOX jest fajny na tle innych chomików i cudaków.

Albino pisze...

W tygodniu zamieszczę wersję do druku. Nie napisałem ani jednego scenariusza (tu big thx dla OKa za pokazanie i agitowanie, że to co dziś jest RPG jest wtórne do free-form lat siedemdziesiątych), a pierwszy trup padł na jedenastej sesji!:) Raportów pisać nie umiem, w sferze dzisiaj pojmowanej fabuły dzieje się niewiele, to czyste roleplay, które u nas się przyjęło i póki co bawią nas same interakcje i stosowanie różnych tabu i zależności plemiennych. Ostatnie wypady poza osadę rozgrywam na czymś w rodzaju sandboxa, ale bez numerowanych heksów i z jedną tabelą losową, która poddaje mi różne abstrakcyjne hasła i na tym improwizuję. Napewno zamieszczę opis wędrówki postaci graczy, gdzie postawiliśmy właśnie na otwartą eksplorację i kilkusesyjny pościg za dziwaczną istotą z Carniborii, która wykończyła kilku współplemieńców graczy.

Box jest ok, trochę problemów z rejestracją i uploadem było na poczatku, ale generalnie pasi.

Ojciec Kanonik pisze...

Al, ja tylko przelotem (OD&D weekend trwa i jest ostro :D) - zrobię tego PDFa print-friendly, spisuj materiał do "For Advanced".

Cheers

smartfox pisze...

Pitolisz Albino, fabułą jest zawsze. Ja i tak poczekam aż coś napiszesz. Blog się nazywa "Inspiracje"? No to inspiruj, inspiruj:).

Na serio, setting świetny. Może zabrzmię życzeniowo, ale czekam na rozbudowę :). Na tle innych settingó, płatnych czy nie tutaj mam coś, co odwołuje się do antropologii i proponuje inną rozgrywkę wedle modelu (sandbox) i tematyki (gra w zwykłej społeczności).

Pozdr i czekam na ciąg dalszy. Macie w planie rozpisanie, omówienie rytuałów plemiennych, aby magia nie była "fajerbolowata"?

Ojciec Kanonik pisze...

True, true. I najlepiej jak jest jako wypadkowa sesji, a nie z góry założona w scenariuszu - no ale to wiadomo, jestem niereformowalny. ;D Smart, czyszczę już PDF-a, Al (jutro odpisze dokładnie) pisze coś o strumieniach w aspekcie religijnym i do tego trochę nowej mechaniki. Co do magii, b. fajny pomysł - zrobić listę zaklęć pasujących, wywalić setki genericowych i jakoś dopasować to, co zostanie pod nasze naturalistyczne "low-fantasy". Albo on to spisze (a roboty sporo), albo ja - jak skończę cykl, skrobne coś na Karnawał i zapodam wreszcie Vintage Month.

Pozdro

smartfox pisze...

W settingu jest wyraźnie napisane, iż to sandbox, z innej strony trudno mi uwierzyć, że przedstawiciele plemion koczowniczych lub na w pół koczowniczych nie znają otaczającego siebie terenu. Chyba że założenie jest inne np. dzikus z Zielonej Piersi eksploruje Mrozostopy. Ew. gramy kimś spoza Anaborii. To mogłoby być ciekawe, grupa hiszpańskich konkwistadorów.

Choć o namyśle, nie, nie byłoby. Trza by było grać sukinsynami, którzy palą i mordują:).

Tak na marginesie, kolega mi ostatnio przytoczył fragment z Landesa " hmm przypomina mi sie pare zdan z Landesa "O bogactwie i nedzy narodow" jak pisal o podboju Aztekow przezEeuropejczykow. Ci pierwsi w pewnym momencie zaczęli się poddawać bo to, co sie dzialo bylo zgodne z przepowiedniami.
Zaczęli walczyć dopiero wtedy, gdy ich wojownicy mieli okazje pogadać z konkwistadorami. Po prostu wedle cytatu: "skurwysyn miał okazję poznać skurwysyna " i już wiedzieli co i jak. :)

Albino pisze...

Smartfoxie
Miałem na myśli raczej to, że ciężko jest mówić o fabule w znaczeniu przygodowym, gdy z około 15 sesji 10 dotyczyło samych interakcji i "odwiedzaniu rodziny", uczestniczeniu w rytuałach, dbaniu o pełny kałdun i pomaganiu wujowi, który miał wzdęcia :). Od kilku sesji, odkąd gracze zdecydowali się wyjść poza wieś, gramy w coś na kształt sandboxa, a mapę wszyscy znają. Źle się wyraziłem, nie chodziło mi o "eksplorację nieznanych terenów", a bardziej o "idziemy, gdzie chcemy". Wyspa jest znana, ale rzeczy na niej, związane z Carniborią już nie.

Racja, jeśli zdecydują się opuścić wyspę, wtedy będzie klasyczny sandbox, ale póki co, wszystko opiera się, jak napisałeś, na "graniu w plemieniu" i zdarzył się pościg, a właściwie szukanie po całej wyspie istoty, którą wzięli z fomora z Carniborii, a okazał się być członkiem wyrzutków z trzech plemion z rodzinnej wyspy postaci graczy. Wczoraj odkryli gadzi kult tych ludzi i kamienną (!) świątynię Pierzastego Węża, w której wszyscy siedzieli. Na razie planują co zrobić, wrócić do plemienia i poprosić o zbrojny wypad, wejść i pertraktować z outcastami lub zbadać całe miejsce i ichnie zwyczaje z ukrycia i ocenić czy są groźni i czy to nie był jednorazowy atak na ich plemię. No i tutaj dochodzą różne osobowości postaci, każdy w zasadzie ma inne zdanie + Duchy Przodków nie lubią niepomszczonej krwi:).

Albino pisze...

A uczennicę Benedict znam i bardzo lubię. Załapała się jeszcze na końcówkę "dobrych czasów" i miała niezły charakterek:).