24 sierpnia 2009

Anaboria: strumienie

Strumienie zawsze fascynowały anaboryjczyków. Dzieci Górali z Mrozostóp pytają swoich rodziców czy strumienie mają koniec. Dzieci z Zielonej Piersi pytają o ich początki, a te z M'Głowy właściwie żyją otoczone szemrzącymi, parującymi ciekami. W rejonach Hebanowego Dachu, Murzyni odprawiają przez wiele godzin dziękczynne rytuały za każdym razem, gdy dotrą do choćby najcieńszej strugi wody, która okaże się zdatna do picia. Wśród każdej z ras występuje bogata gama hydronimów związanych ze strumieniem (strumienie "negatywne" nie są określane słowem "strumień"). Oto niektóre z nich:

- marga (strumień)
- müremarga (zdrowy strumień, wody bogate w ryby i roślinność)
- adagmarga (gościnny strumień, o niskich brzegach, łatwe osadnictwo)
- ebelmarga / urdamarga (wartki / szybki strumień)
- nür (strumień nieprzyjazny, trujący)
- tünxi (strumień znikający pod ziemią, carniboryjski)
- šamarga (strumień z górskich czap śnieżnych)
- namarga (bagienny strumień; jeśli zaludniony Wodookimi, wtedy namar)
- šuhan (strumień, w którego wodach znajduje się krew lub padlina)

Wspomnieliśmy o jednym barbarzyńskim guśle, które zakazuje picia wody ze strumienia, gdy uprzednio pił z niego niedźwiedź, lew czy inny duży drapieżnik. Woda taka jest zanieczyszczona krwią ofiar zwierzęcia. Istnieje wiele innych tabu związanych z tym elementem przyrody - a to o zakazie wydalania do strumienia, a to o zakazie tamowania lub rozkopywania go. Naturalne cieki wodne nie są nigdy regulowane i prędzej cała osada osiądzie na jego niezbyt wygodnym brzegu, niż rozkopie lub sztucznie skieruje jego bieg w stronę lepszego terenu. Skąd taki pietyzm w stosunku do strumieni?

Od niepamiętnych czasów po dziś dzień niektóre strumienie cieszą się specjalnymi względami samej Bogini o Dwóch Twarzach. Powiada się, że Natura we własnej osobie w nich się kąpała, piła ich wody lub wpatrywała się w ich toń. Wielu miało i ma do dziś za nic to plemienne tabu i latami, złośliwie lub ze zwykłej beztroski, potrafi zanieczyszczać strumienie. Do czasu. Poniżej przedstawiamy prostą zasadę stosowaną w chwili złamania tabu związanego ze strumieniami w kampaniach anaboryjskich.

Dungeon Master ustala tylko jeden raz czy łamanie tabu odbywa się w stosunku do wybranego przez Naturę strumienia. Bazowo może założyć szansę 50%. W Hebanowym Dachu szansa ta wynosi 70% (strumienie są bardzo rzadkie), a w M'Głowie 30% (jest ich bezliku). Jeśli okaże się, iż strumień cieszy się względami Bogini, należy rzucić na poniższą tabelę w celu ustalenia efektu złamania tabu.

2d6
2 - Winny traci wzrok i słuch, a wyostrza się mu dotyk - do tego stopnia, że cierpi chodząc, ubranie rani go i podrażnia skórę, a jakikolwiek fizyczny kontakt zadaje niewyobrażalny ból.

3 - Duchy z trzeciej kategorii [Anaboria, s.11] przez d6 lat będą uprzykrzać życie występcy.

4 - Winny traci na stałe całe owłosienie, a jego skóra pokrywa się ropniami na d6 tygodni.

5 - W pobliżu zanieczyszczonego strumienia pojawia się drapieżnik (patrz niżej).

6 - Plemienny szaman doznaje wizji podczas snu i wie, że dana osoba naruszyła tabu. Wymiar i dotkliwość kary uzależniona jest od wagi czynu.

7 - J/w, ale wizję otrzymuje Ulogo, znajdujący się najbliżej bezczeszczących strumień! Kara jest niewspółmiernie cięższa do uczynku.

8 - Wokół łamiący tabu pojawia się krwistoczerwona aura widoczna nawet w dzień. Każdy anaboryjczyk wie z czym jest ona związana.

9 - Profan cierpi okrutne bóle i jest w malignie przez d4 dni. Po tym okresie traci po 1 punkcie każdej cechy.

10 - W rodzimej wsi bezczeszczącego gnije całe jedzenie.

11 - Profan cierpi okrutne bóle i jest w malignie przez d6 dni. Po tym okresie traci po 2 punkty każdej cechy.

12 - Jak w 6, ale wizję otrzymuje znajdujący się najbliżej bezczeszczących strumień Druid! Zazwyczaj karą jest śmierć.

Ilustracja: F. Frazetta

3 komentarze:

smartfox pisze...

Język sam obmyślasz, czy odwołujesz się do jakiegoś z istniejących?

Tabu ciekawe, faktycznie, często wyłącza postać z gry, ale w końcu idzie o tabu:)

Albino pisze...

Jak wcześniej wspominałem (lub OK), nazwy pochodzi z kilku języków, mongolskiego, buriackiego, greckiego i Indian oby Ameryk. Większość wprost odpowiada oryginalnej nazwie przedmiotu, a czasami stanowi nazwę własną, bez polskiego odpowiednika. Wyłącza raczej nie, bo nawet jeśli ktoś je naruszy, to jeśli zrobił to nieświadomie, nic się nie dzieje. Zazwyczaj. No i nie zawsze, nawet jeśli występek jest celowy, strumień jest "pod okiem" Bogini.

smartfox pisze...

Tak czy inaczej samo rozwiązanie ciekawe, pozwolą sobie skorzystać.

O buriackim wspominał OK, faktycznie, zapomniałem.