2 sierpnia 2009

Theatrum Mundi #1


Pisząc o obu książkach wykorzystujących w swojej fabule RPG doby boomu na te gry w US (w komentarzach pojawił się Dream Park Barnesa / Nivena, takoż w temacie), pomyślałem o innej stronie tego pokoleniowego fenomenu. Korespondując z J. Maliszewskim zdumiało mnie, że RPG w latach 79-86 było na tyle popularne, że dotowane z państwowych podatków. Organizowano specjalne świetlice, kupowano podręczniki do publicznych bibliotek oraz organizowano kółka hobbystyczne dla małolatów - wszystkie projekty opłacane przez lokalne administracje. Rozmawiając z kolei z kilkoma innymi grognardami, dowiedziałem się, że te wszystkie kolorowanki, pluszaki, komiksy, pisaki i inne gadżety były dostępne, obok normalnych podręczników, w odpowiednikach Polskich sklepów papierniczych czy takich quickstopach jak nasze Żabki czy Ruch . Ot, kostka d20 obok kondomów - pełna kultura. Oczywiście - tak było i już od dziesięcioleci nie jest. Wg Josepha Goodmana podobny boom miał miejsce na początku tej dekady, przy wsparciu kina w rodzaju Władca Pierścieni, gier cRPG i książek Rowling. Pojawił się kolejny, komercyjny wyż i RPG na kilka lat wynurzyło się z otchłani nerd-klubów. Wg tego co Goodman napisał, nakłady 3E dorównywały tym z czasów 1E. Tyle współczesności i podobieństw.





Pisząc o Hobgoblinie (jak się okazało, książce, która miała niemały wpływ na ugruntowanie się pewnego stereotypu), zacząłem zastanawiać się nad dwiema rzeczami:

1) Skąd wziął się stereotyp RPG-nerda, wyalienowanego i wyśmiewanego kujona, dziwaka-outsidera i życiowego loosera? Bo przecież nie z obrazu fana RPG z okresu 69 - 79; nie od dojrzałych, ustatkowanych ludzi posiadających żony i dzieci (w przypadku Gary'ego imponującą liczbę tych drugich) grających w wargames i wczesne RPG; nie od doświadczonych wojną wargamerów jak Wesely czy Hargrave; nie od przećpanych hippisów eksperymentujących z RPG dla "łapania fluidów" i "samodoskonalenia"; nie od Metalheads (mowa o zbuntowanej klasie robotniczej w UK lat 70's), którzy spotykali się na gruncie tego hobby z kompletnie różnymi od siebie ludźmi. To musiało przyjść później - wraz z boomem i diametralną zmianą targetu RPG.

2) Czy zły PR, jaki wytworzył się w latach 80-tych, w znaczny sposób ukonstytuował sposób widzenia RPG przez osoby "z zewnątrz" i czy ma on jeszcze znaczenie dzisiaj? Ciężko jest ocenić co miało wpływ na pojawienie się patologicznych incydentów wśród nowego targetu gier RPG w latach 80-tych. Samobójstwa fanów tych gier zbiegają się z podobnymi wśród fanów muzyki rockowej (paralelą i najjaśniejszym przykładem będzie tutaj, oczywiście, Suicide Solution Ozzy'ego). Czy była to frustracja wynikająca z końca ery idealizmu hippisowskiego i pojawieniem się yuppies i presji w postaci Wyścigu Szczurów; trwająca Zimna Wojna i skandale polityczne; upadek mitu American Dream i stawianie na prostą, tandetną konsumpcję? Nie wiem, w tym miejscu przydałby się zapewne amerykański historyk / antropolog kultury.

Od punktu drugiego - krótka rekonstrukcja źródeł krytyki w czasie ich "rozkwitu". Wszyscy, którzy choć trochę wychodzą w tym hobby poza podniecanie się podręcznikami i pitoleniu o fluffie, wiedzą o pejoratywnym stanowisku różnych wyznań religijnych (głównie religie mojżeszowe) oraz grup społecznych (zazwyczaj różni radykałowie i konserwatywni puryści skupieni wokół tych ruchów) do RPG. Dzisiaj jest to już marginalne (chociaż zdarzają się "agenci" mentalnie nakierowani na Witchhunting - czytelnicy "D&D" zapewne pamiętają pewnego pastora Baptystów z dużej metropolii US - o tym w notce następnej), ale w interesującej mnie "erze" (1979 - 1992), miało to dość szerokie poparcie i pozostało całkiem sporo publikacji pseudonaukowych, filmów, książek oraz argumentujących przeciw RPG w oparciu o religię artykułów prasowych. Na sieci pojawia się coraz więcej smaczków z materii RPG = Evil, ale nie ma do tej pory pełnego opracowania tej materii - a historia tego konfliktu jest już dzisiaj warta konkretnego, naukowego udokumentowania i analizy.

Ja zacznę swoje amatorskie wywody trochę "od tyłu", bo od 1985 roku i sławnego wtedy w Stanach programu telewizyjnego 60 minutes. Była to w zasadzie końcówka Łowów na Borostwory, etap post-egbertowski, gdzie RPG okazywało się być źródłem zła i wypaczenia tylko dla "naprawdę głęboko wierzących" kół wyznaniowych. Here you go:





Film ten pochodzi już z czasów, gdy popularny komiks Chick Publications, pn. Dark Dungeons ugruntował zły i satanistyczny wizerunek gier RPG. Na uwagę zasługuje fakt, że w powyższym filmie występuje Gary Gygax (współczuję) i Patricia Pulling, twórczyni B.A.D.D (Bothered About D&D; znany też pod kpiarskim skrótem M.A.D.D. - Mothers Against D&D) w połowie lat 80-tych oraz późniejszej książki The Devil's Web: Who Is Stalking Your Children For Satan? (1990). W 60 minutes są to więc powtórzenia podane w sosie pseudoobiektywizmu dziennikarskiego. Sam komiks dostępny jest tutaj. Dodam, że owe wydawnictwo widziało diabła i zło wszędzie - w chrześcijaństwie i prozie Lewisa takoż. Problem z nimi był jednak ten, że mieli spory obszar rażenia i takie komiksy były bardzo popularne w US... Komiks jest dostępny do dziś po wpłacie 750$ - kupujący otrzymuje 10.000 kopii wraz ze spersonalizowaną nazwą kościoła na okładce. Dodatkiem ilustrującym końcówkę ery Witchhuntingu niech będą dwa popularne artykuły anty-RPG niejakiego Williama Schnoebelena - facet był ponoć Wysokim Kapłanem jakiejś pogańskiej religii, uważał się za wampira w latach siedemdziesiątych, zmieniał wyznania jak rękawiczki i rzekomo współpracował z TSR w spisywaniu REALNYCH i DZIAŁAJĄCYCH zaklęć i rytuałów. Fireball !!! ;) Arty: Straight Talk About D&D (1984) i powtórka po latach Should a Christian Play D&D? (2001).


Contrary to the ramblings of D&D defenders like Michael Stackpole, the Necronomicon and the Cthulhu mythos are quite real. - William Schnoebelen


Do ostatniego okresu należy też wliczyć książki A Christian Response To Dungeons & Dragons (niezwykle popularna i opiniotwórcza pozycja; 1987 - link do ściągnięcia), dra G. Northa None Dare to Call it Witchcraft oraz księdza katolickiego, J. Steffona Satanizm jako ucieczka w absurd (1992; wydana w Polsce w 93 roku i rozprowadzana wśród młodzieży oazowej), które sumują wszystkie elementy pejoratywnego postrzegania RPG w czasie post-egbertowskim. Zainteresowanych listem otwartym B.A.D.D. (które szczęśliwie przestało istnieć wraz ze zmianą planów egzystencji przez panią Pulling w 97 roku) odsyłam tutaj.


The Dungeon Master's Guide lists Hitler among those historical characters who exhibited true D&D charisma. - A Christian Response To Dungeons & Dragons

Naloty FBI na TSR, zakaz grania w RPG w izraelskiej armii, pierwsze materialistyczne wyrzynki na rynku RPG, samobójstwa i zabójstwa rzekomo powiązane z grami, media ugruntowujące stereotyp wyalienowanego nerda-RPG - tak złe PR zaowocowało artykułami i zmianami w produktach wielu "tuzów" naszego hobby. Tracy Hickman - mormon - pisywał gdzie tylko się dało o chrześcijańskiej etyce bohaterów w AD&D, Gary był głównym broniącym to hobby w tabloidach (i filmach w typie powyższego), Stackpole atakował B.A.D.D., gracze-naukowcy rozpisywali się o rozwijaniu przez te gry wyobraźni, orientacji przestrzennej i decyzjonizmu, a David "Zeb-Destroyer" Cook wykastrował flagowy system RPG z golizny, diabłów i demonów. Okres ten, pomimo najbogatszych źródeł umożliwiających proste zrekonstruowanie recepcji RPG przez społeczeństwo, jest jednak jałowy z punktu widzenia retrogamerskiego.


W następnym, środowym odcinku, końcówka okresu old school RPG i era Jamesa Dallasa Egberta. Czyli w poszukiwaniu źródeł stereotypu.

7 komentarzy:

Jetmaniac pisze...

Wygrzebałem to z "Wielkiej księgi ludzkiej głupoty" zamieszczonej onegdaj na cover cd Gamblera: http://img265.imageshack.us/img265/5150/rpgzlo.jpg
U nas było później, ale też musieliśmy się użerać z nagonką.

Ojciec Kanonik pisze...

O, dokładnie. Też uzbierałem masę przykładów nawet sprzed paru lat. O tym będzie w drugiej notce (czyli o stereotypie i wpływie BADD i tamtejszej krytyki na dziwne postrzeganie RPG nawet dzisiaj). Thx.

neurocide pisze...

Książka Jeffreya Steffona - czy jak mu tam było - to opracowanie generalnie o satanizmie, w której poświęcono jeden rozdział na zagadnienia związane z grami DD (sic!). Trafiła mi w łapki kiedy się jeszcze metalizowałem i miałem za sobą ze dwa lata grania. Zarówno w częsci poświeconej muzyce, jak i grom DD Jeffrey pisze niesłychane wręcz bzdury - wynika to z modelu jego pracy, który zaczerpnął od XIX wiecznych uczonych. Polega on na potwierdzaniu założonej tezy, z pominięciem pracy na rzecz jej falsyfikacji (z lenistwa jak mniemam oraz braku wiedzy).

Smieszne jest tez to, że książka trafiając w ręce gówniarzerii metalowej przyczyniała się do materializacji rojeń Jeffa.

Ojciec Kanonik pisze...

@Neurocide

Książka ta wyszła jeszcze przed MiMem w Polsce i w mojej ekipie była dodatkową inspiracją RPG-ową. Wiesz - każde źródło się liczy. ;) Podrzuciła mi ją znajoma z Oazy we Wro w 93. Ponoć księża oazowi ostro zachęcali do czytania jej i cieszyła się sporym powodzeniem. Steffon pracował raczej w sposób niektórych darwinistów, brał przedmiot, urabiał go pod założenie, że wiele zjawisk prowadzi do "eskapistycznego" satanizmu odciągającego ludzi od Trve Religion i Boga, i bez jakiejkolwiek metody zrzynał różnego rodzaju opinie "fachowców" i wrzucał cytaty z pisma oraz relacje z najczęściej swoich praktyk egzorcystycznych lub ewangelizacyjnych. Generalnie bełkot, bo w przypadku RPG była to zrzynka z "A Christian Response..."
i listu otwartego BADD. No ale w Polsce wyszła dość wcześniej i w pewnych kręgach była wyrocznią-hiciorem. :D Co ciekawe, to nie "A Christian Response..." stało się później bazą dla tego typu rzeczy, a właśnie gniot Steffona - jak zajrzysz może kiedyś do kościoła, który w sieni rozprowadza różne broszury i książki, to znajdziesz teksty polskich kleryków lub ludzi piszących pod wpływem tej ideologii - wszystko zerżnięte ze Steffona. ;)

smartfox pisze...

Ojcze Kanoniku (pardon za off topic), wysłałem do Cię maila przedwczoraj. Dotarł może?

Pozdr

Ojciec Kanonik pisze...

Odpisałem, sorry.

smartfox pisze...

Spoko, ogromne dzięki za pomoc. ;)