17 września 2009

Anaboria: żółte tipi


Przy okazji jednej z ostatnich dyskusji przypomniały mi się PRL-owe sklepy wojskowe. Te z żółtymi firankami, coby przepychu nie było widać, bo plebs miał normalne sklepy z octem, gumą "Donald" i papierem toaletowym, po który trzeba było stać d4 h. Były jeszcze inne formy dzielenia społeczeństwa na bardziej ludowych i mniej ludowych. Zabawki na talony - niby rzecz w porządku, bo owe talony dostawały tylko placówki oświatowe (przedszkola, żłobki, zerówki, internaty). W teorii. Ktoś, kto rozbijał się Wołgą lub zajechanym Mercedesem (czyli odpowiednio: dzieci SBków lub badylarzy z Berlina Zachodniego) miał ich takoż pod dostatkiem. Abstrahując od absurdów socu w wydaniu polskim, ad Anaboria.



Prawie każda osada, bez względu na rasę, posiada coś w rodzaju najcenniejszej rzeczy, która zajmuje centralne miejsce w strukturze budującej tożsamość plemienia. Wraz z wymieraniem kultów zoototemicznych, których pozostałości można jeszcze napotkać w dżunglach M'Głowy, powstała naturalna potrzeba wśród większości plemion na posiadanie przedmiotu-symbolu, który konsoliduje więzy krwi, wspólną historię oraz tradycję danej społeczności. Owy przedmiot przechowywany jest zazwyczaj w Żółtym Tipi (Hudløs Hus) - namiocie umiejscowionym w centrum wsi, niedaleko głównego paleniska, przy którym obraduje starszyzna, wódz i szamani.

Przedmiotem może być dosłownie wszystko: róg gazeli, stare pampootie, ociosany krzemień, kość słoniowa, zatopione w żywicy źdźbła trawy, ludzka bądź gadzia czaszka, etc. Jego historia powiązana jest ściśle ze sławnym lub ważnym dla plemienia Duchem Przodka. Może to być potężny szaman, który zabił gazelę gołymi rękoma i wyżywił jej mięsem całe plemię. Mogą to być buty wielkiej Amada, która wielokrotnie przeprowadzała swoich braci i siostry przez niebezpieczne terytoria M'Głowy. Plemienną relikwię mogą oglądać wszyscy podczas większych rytuałów i świąt, kiedy to zostaje ona odsłonięta w celu podkreślenia braterskiej więzi i wzmocnieniu poczucia bycia jednym plemieniem. W innych przypadkach, cenny przedmiot może być zobaczony tylko za zgodą starszyzny - jeśli pozwolą, szamani i wódz nie mają nic do powiedzenia.

Ludzie traktują Żółte Tipi z najwyższym szacunkiem. Mawiają, że każdorazowe oglądanie przedmiotu budzi Ducha Przodka, z którym relikwia jest skojarzona. Dlatego ten, kto chce zobaczyć plemienny "totem", musi mieć ku temu ważki powód - oraz zgodę starszych. Jeśli ktoś zbezcześci namiot bądź sam przedmiot, na plemię spada gniew oraz niełaska Przodka. Szamani mogą dostać wizerunek winowajcy w wizji (70%) i jeśli go / jej nie ukarzą, całe plemię może ucierpieć w podobny sposób, jak w przypadku zanieczyszczenia strumienia będącego pod opieką Bogini o Dwóch Twarzach. Jeśli relikwia zostanie ukradziona lub zbezczeszczona przez wrogie / inne plemię, Duch będzie domagał się jej powrotu do Żółtego Tipi - to otwiera DM możliwość poprowadzenia tematycznej wyprawy na tereny obcego plemienia w celu jej odzyskania. Permanentna strata relikwii, to wielomiesięczne rytuały ułaskawiające Ducha Przodka, co wiąże się zazwyczaj z niedostatkiem, ogólną nerwowością i bijatykami (często zgonami), nieudanymi polowaniami, chorobami, złą pogodą i, koniec końców, wybraniem nowej relikwii.


Ilustracja: F. Frazetta


P. S. Albino przez jakiś czas nie będzie pisywał na naszym blogu - sorry for inconvenience.

Brak komentarzy: