26 września 2009

Blog Karnawał: Konwencja & Realia


Uwielbiam PRL. Specyfika tego settingu (absurd i pure nonsense) kasuje w przedbiegach dowolnie wybrany setting fantastyczny. Sam świat jest znacznie bardziej złożony - nawet od Tékumel czy Hârn. Nie można zdefiniować szufladki, w którą PRL można by wcisnąć. Z jednej strony baśniowa kraina rządzona była przez zideologizowanych kretynów wyzyskujących "lud" w podobny sposób jak zdegenerowana szlachta kilkadziesiąt lat wcześniej. Tu jest coś w rodzaju gorzkiej tragifarsy lub, jak kto woli, dark fantasy. Z drugiej warunki ekonomiczne, poziom życia oraz muzyka rozrywkowa - dwa pierwsze tak oderwane od jakiejkolwiek logiki, i dzisiejszych realiów, że trzeba by napisać całą europejską ekonomię i socjologię od nowa, przeanalizować te kilka dekad międzyludzkich i instytucjonalnych zależności i (być może) zrozumiałoby się jak to mogło w ogóle funkcjonować i nie posypać się po kilku latach. Gdyby jakiś wydawca zdecydował się opublikować system w tych realiach, to widzę to jako potężny, czerwony Boxed Set z CD (ze złotymi przebojami socrealizmu i polskiego big-beatu).



Miałem okazję badać i poznawać ten setting z kilku perspektyw, w tym (pobieżnie) językowej - jest to coś wspaniałego. Nie ma chyba lepszego i trwalszego przykładu na to jak można na dekady wytworzyć język w języku, ten znany (co starszym czytelnikom Inspiracji) bełkot telewizyjny i specyficzna retoryka na sali sejmowej i wiecach. Język miał ogromną moc sprawczą - miliony ludzi wierzyło, że żyją w dobrobycie, rzeczywistość była dla każdego tak samo prosta i wyraźnie zdefiniowana - chyba, że był Żydem, imperialistą, rojalistą, AK-owcem, "solidaruchem" czy badylarzem - ale to już inna historia, materiał na drugi Boxed Set (z CD z pieśniami bardów wywrotowców). Do dziś widząc postsocrealistyczną manierę mówienia sobie per "Kolego" lub "Towarzyszu" chce mi się wypuścić barwnego pawia (oraz -d100 Sanity).

O samym PRL-u pisze się i dyskutuje wiele. W RPG ustrój ten zachwyca bogactwem możliwości - wystarczy sięgnąć np. po wersję niemieckiego socu: monograf Berlin 61 do Basic RolePlaying czy dowolną grę osadzoną za Żelazną Kurtyną w okresie zimnowojennym. Prawie od początku mojej kariery RPG-owej, a zaczynałem pod koniec okresu trwania tamtego settingu, próbowałem przenieść do tego medium fascynujący erpegowo, polski "socrealizm". Zaczęło się od Milicji Obywatelskiej - A Deep Storytelling Game, inspirowanej Vampire: TM 2e (circa 1994/95) - opartą na kropkach kpinę zarówno z WW jak i ustroju. Grało się funkcjonariuszami MO i wymagałem na sesjach odpowiedniego języka ("panie władzo", "obywatelu", "wrogi element" i wszechobecna druga osoba liczby mnogiej). Każdy z Milicjantów posiadał (m. in.) cechę Pukanie (dwie kropki baza) oraz wewnętrzne rozdarcie, dzięki któremu cierpiał na sesjach duchowe katusze, a gracz sprawiał wrażenie ambitnego i wrażliwego RPG-owca o wysmakowanym guście. Motywy socrealistyczne (odzywki, styl ubierania się, fryzury, menatlność) przemyciłem kilka razy do Forgotten Realms.

Kartki na mięso, Fiaty, szpulowce, nonajron, "koty", Franie, etykiety zastępcze, kalkomania, kasety Stilon Gorzów, Pewexy, Świat Młodych i ortalion pojawiły się całkiem niedawno w "poważniejszej" idei grania agentami specjalnej komórki "X" w niesławnym IV Departamencie MSW w Basic Roleplaying. Wszystko osadzone jest w pierwszej połowie lat 70-tych (ale nie trzymam się zbyt mocno realiów czasowych - przenoszę wszystkie kurioza PRL-u w jeden okres), a zadaniem agentów jest demaskowanie różnorodnych zjawisk nadprzyrodzonych i religijnych cudów w całym Bloku Wschodnim. Wszystko bazuje na wycinkach gazet, fragmentach audycji z dziwnymi wiadomościami (współczesne takoż, przy założeniu, że gracze zawieszają niewiarę słysząc potencjalnie fantastyczną wiadomość: Prezes TVP nie opuścił budynku przy Wornonicza - nikt nie wie, co dzieje się w środku, ale słychać ze środka jakieś "hajlihajlo"). Poza zmaganiem się i obalaniem różnych guseł (np. objawienia "maryjne" czy cudotwórcy) lub racjonalnym demaskowaniem opętań, stygmatów, spisków czeskich Żydów tworzących Golema, cudami Kościoła Kat., okultyzujących Piłsudczyków, tajnych składników Coca-Coli czy UFO, agenci PRL-u zmagają się ze swoimi codziennymi problemami i baśniowym światem marksizmu-leninizmu. Kolejki, absurdalna inflacja, 3h przemówienia Sekretarza KC (które trzeba wysłuchać i przedyskutować w milicyjnym bufecie), wieczorki zapoznawcze i dansingi z zakładów pracy, kilkudziesięcioletnie kolejki po mieszkanie, nepotyzm i łapówkarstwo - wiecie, cały ten szlam, który niekiedy spotkać można jeszcze dzisiaj, tylko w szatkach kapitalizmu zwanego szumie "demokracją".



Rzecz jasna, któryś z cudów może mieć podłoże nadnaturalne i w każdej chwili na "Kolegę" i "Koleżankę" agentów może spaść napromieniowany radziecki zombie - nie wszystko da się wyjaśnić marksizmem czy darwinizmem - szczęśliwie, bo byłoby to nudne. Nie zakładam jednak żadnego mariażu mainstreamu z fantastyką - prowadzę, po prostu, "symulację" PRL-u, ze wszystkimi dziwactwami, językiem, ideologią i muzyką - i być może coś "fantastycznego" się tam w przyszłości zdarzy. Jeszcze jedno - właśnie à propos muzyki (i dodatków): Irena Santor, Anna Jantar, Trubadurzy (i z 15 innych), są tłem muzycznym na sesjach. Gdybym przesunął akcję w lata 80-te, to polski obciach, Vox, Iron Maiden, polski punk i Franek Kimono - z całą pewnością. Z bogatej filmografii: Alternatywy 4, Miś, Rejs, Rozmowy Kontrolowane, Poszukiwany Poszukiwana i wiele więcej. Z innych, opcjonalnych rzeczy: wódeczka, zagryzki (ew. woda po ogórkach), tuszonka, chlebuś (coby dłużej trzymało). Dla nie pijących - imperialistyczne piwo lub oranżada w woreczkach. Na koniec karta raportu jaką muszą wypełnić agenci po skończonej misji (klik na powiększenie):



Ilustracja: stąd.

6 komentarzy:

Seji pisze...

Dzieki! Dodane. :)

smartfox pisze...

Heh, PRL widać jest z perspektywy 20 lat magiczny. Hmmm ZC w PRLu mi się bardzo podoba, samo granie w "najweselszym baraku kołchozu radzieckiego" już mniej. Wolę jednak Bareję. Śmiech na poziomie, choć przez łzy.

Minęło 20 lat, a w wielu sytuacjach okazuje się, że my jako ludzie czy naród wciąż siedzimy w PRLu. Tak, PRL był magiczny, jak jakiś pieprzony rytuał przyzwania Azathotha czy innego popaprańca by HPL. :)

Pozdr

Borejko pisze...

Znaczy chodzi o to? Heh?
http://www.youtube.com/watch?v=I9eodNpkREA

Ojciec Kanonik pisze...

Buehehe. Dokładnie to. :D

Key-Ghawr pisze...

Dla dopełnienia nastroju groteski pulp-PRL proponuję wykorzystać do prowadzenia tego settingu zasady D&D 4.0. Ciekawe jakie moce "per encounter" będzie miał standardowy funkcjonariusz MO, ile "healing surges" "solidaruch", a jakie rytuały I sekretarz PZPR? :)

Ojciec Kanonik pisze...

Hehe, myślę, że MO ma pałowanie at will, a "solidaruch" kopnięty przesuwa się o dwie kratki i nie może później zrobić shifta (sorry 4.0 znam to tylko z D&D Miniatures, więc nie znam tych wszystkich mocy i innych dziwactw). ;)