8 października 2009

And Now for Something Completely Different


W sieci spotkać można coraz więcej klonów bloga gościa, który jako pierwszy zaczął publikować fotki Nieopisywalnych Istot Spoza. Wspominałem niegdyś o tym i nadal podtrzymuję swoją opinię o bezsensie istnienia czegoś takiego. Chodzi o blog Nasza Klasa. Na Tropie Niecodziennych Fotografii. Ostatnio z ciekawości postanowiłem zajrzeć czy to się już wypaliło, czy wręcz przeciwnie. Wyszło na to drugie - przejrzałem blogi jego naśladowców: Nasza-Klasa.peel, Nasza-Klasa Blog oraz Nasza klasa - Absurd anonimowości. Zapewne jest tego w sieci więcej. - nie tylko N-K (gdzieś widziałem coś o Fotce.pl). Tylko po co? Pominę wywód o słabej puli genetycznej nad Wisłą, o Erze Plebsiu i minusach szerokiej dostępności do kultury masowej (medialnej) - bo to truizmy, a kpienie z tego niczego nie zmieni. Owi blogerzy natomiast to nie pythonowi prześmiewcy czy rasowi ironiści (tacy, o jakich pisał Rorty). Wszystko sprowadza się do pokazania palcem: "o debil" i podrasowaniu własnej samooceny. Sensu opisywania tego zjawiska (zarówno pokazywanych, jak i pokazujących) większego nie ma. Wszystko co zostałoby napisane o instynkcie stadnym, samcach alfa, plebejskim lansie, samicach w rui, sublimowaniu braków intelektualnych w pokazywaniu strony materialnej, wykazywaniu się iście zwierzęcą intuicją w miejsce rozumu w podążaniu za modami, byłoby mniej lub bardziej trafne oraz kompletnie niepotrzebne nikomu. Wskazywanie czegoś, co uchodzi za patologię, a jest smutną prawidłowością rzeczywistości plasuje się takoż w tym jałowym dyskursie.



Co z tego ma RPG-owiec? Nieprzebraną kopalnię NPC-ów, tych wszystkich szarych, anonimowych kobiet i mężczyzn mijanych przez postacie graczy na ulicach miast. Każdy z nich ma jakąś swoją historię, skrywane wady, marzenia, różne spojrzenie na świat i siebie samego. Grając w realiach zbliżonych do współczesnych otrzymujemy niezłe źródło trzecioplanowych postaci i statystów. Dziunie przed lustrami, ABSy na "siłce", dresy z Pipidowic Górnych, jakby romantyczne gotki po Photoshopie, kibole z "bitewnymi" ranami, zdziczałe nuworyszostwo, sprytne dziwki, przedsiębiorcze "galerianki", jawnych pedofilów, szczycące się papierami na dysleksję nastolatki i cała ta masa ludzkich typów i postaw, których zazwyczaj postrzega się w światku RPG jako margines i nie widzi się, że tak naprawdę to oni są w większości. Przegląda się to to ciężko, ale wystarczy kilka fotek i powstaje d20+10 NPC-ów z pomijanymi zazwyczaj w grach problemami i egzystencją, która rzadko stanowi tło któregokolwiek miasta na sesjach. Jakiś archetyp dresa czy luz-zioma w przygodzie albo metala / punka / emo + d2 dziwki (równie stereotypowe) tego nie załatwiają.

Ciekawi mnie też jak wyglądałyby takie społecznościowe portale w PRL-u? Co wtedy byłoby promowane, a z czego blogowi "wywrotowcy" śmialiby się po kątach? Wątpię czy ktokolwiek odważyłby się umieścić zdjęcie siebie / zioma lejącego na radiowóz. Jakie tematy dominowałyby na forach takiej strony? Traktorzystki jako Fotkowe gwiazdki. Otwarta seksualność, typy Dziuń i kontrolowane nuworyszostwo też wyglądałyby inaczej. Wiele profili byłoby rządowych - z treściami obowiązującej ideologii. N-K jako źródło wiedzy SB o "solidaruchach". Wyśmiewający byliby czymś w rodzaju elementu wywrotowego, który niszczy narodowe więzi. Coś jak parówkowi skrytożercy. Stoły sylwestrowe na zdjęciach uginałyby się wyłącznie od kubańskich pomarańczy, wódki, słonych paluszków i chleba. Może ktoś robiłby żarty z kartek na mięso? Albo dawał za nie dupy? Czy pani Wiesia ze Spółdzielni Mieszkaniowej nie dostawałaby masy e-prezentów od swoich petentów? Who knows... Taka spekulatywna fantastyka na marginesie mojej kampanii do Basic RolePlaying.

P. S. I jeszcze z ostatniej chwili, dodatek do historii alternatywnej "co by było gdyby?": W 70 latach kiedy Gierek przywoził banany i grejpfruty zamiast D&D? - by Borejko. :D


Zdjęcie: stąd.

4 komentarze:

Borejko pisze...

Te wszystkie klony i sam opisujący Istoty Spoza to Borejko się tak lansuje, tak samo jak on siedzi ranki i wieczory na Portierni by komciować.
Nikt z całej Polski nie mógłby złego słowa na Portiernię powiedzieć.

A co do greipfrutów. Opowiadałem znajomym anglosasom jak byliśmy ostatnio na Podhalu na ich gigach o tym że stałem jako mały boy 3 hours za 3 greipfruts from Cuba na christimas time.
Crazy land!!!

A wracając do normalności, czyli wpisu.
Świetny, ale to naprawdę sświetny pomysł. Kiedyś często prowadziłem Wampira (dopóki wirtualnie KK mi nie obrzydził) i to jest nieoceniona skarbnica pomysłów. Naprawdę fajny pomysł na wykorzystanie NK.

Mówiąc polteromową:
"Dziekóweczka masz u mnie plusiunia. Pozdrawiam.
January."

Ojciec Kanonik pisze...

Jak byłem w Norge i pierwszy raz opowiadałem zaprzyjaźnionym tambylcom o PRL i o absurdach realiów dzisiejszej Polski, to też łapali się za głowy. A KamiKadze to wiadomo - właśnie jeden z absurdów dzisiejszej Polski.


Plusio za komcia i...

PozDrooFFka!

Nasza Klasa Blox pisze...

Nawiązując do kilku pierwszych zdań tego posta pozwolę sobie na drobną ripostę na temat mojego bloga. Nie jest moim celem wyśmiewanie ludzi - mimo, że są tam zdjęcia niezwykłe, czasami śmieszne lub kuriozalne. Ludzie sami prowokują do tego, aby spojrzeć na nich pod takim właśnie kątem. Moim celem jest pokazać, że takie właśnie zdjęcia nie są czymś złym, że robią je osoby z dużym dystansem do siebie, a my czasami tego nie tolerujemy i żyjemy w trochę zamierzchłych czasach, nie otwarci na coś nowego. Oglądając kabaret wiemy, że spotykamy się z typowym żartem, na nk taki dystans do siebie i szokowanie jest różnie odbierane. W notkach zostawiam dużą strefę do interpretacji, nie zarzucam informacjami co tak naprawdę powinno widzieć się na tym czy innym zdjęciu. Gdyby nie istniały takie blogi ludzie i tak wymienialiby się informacjami o niezwykłych wyczynach znajomych - każdy ma swój własny powód, ja nie wnikam. Pozdrawiam.

Ojciec Kanonik pisze...

Witam :)

Moim celem jest pokazać, że takie właśnie zdjęcia nie są czymś złym, że robią je osoby z dużym dystansem do siebie, a my czasami tego nie tolerujemy i żyjemy w trochę zamierzchłych czasach, nie otwarci na coś nowego.

Masz pewność, że wszyscy lub choćby większość ludzi z tych fotek robi to z dystansu do siebie, a nie ze zwyczajnej mody / braku krytyki do siebie i aktywnie promują swoją przeciętność nie zdając sobie sprawy z własnej śmieszności (vide lansujące się "Dziunie")?

Oglądając kabaret
Oglądając kabaret wiem, że mam do czynienia z postawą sceniczną, pewną konwencją wyrazu "artystycznego" bazującą na ironii / samoironią lub absurdzie. Tutaj tego nie widzę i nie wiem na czym polega żart? Na wytknięciu palcem kogoś, kto zapewne w większości wypadków po prostu powiela lansowanie swojej przeciętności? Takie: "O debil! hahaha".


Powiem tak - nie potępiam Twojego bloga czy innych tego typu miejsc. Nie twierdzę, że są złe - stawiam tylko pytanie "po co są?". Nie łapię celowości tego typu inicjatyw, jak wolisz. :) Jeszcze inaczej: twierdze, że są bezsensowne, jeśli służą tylko pustemu wyśmiewaniu "gorszych" i nie mają żadnego wpływu na wyśmiewane zjawisko (nie zauważyłem, by tego typu "e-gwiazdki" zanikały w sieci).

Dla mnie jest to rozrywka w rodzaju oglądania Kiepskich. I tu OK. Tyle że nie bazuje ona na fabularnym filmie, a smutnym dokumencie i nie jest to krzywe zwierciadło polskiego społeczeństwa, a ono samo. Wiem, że takie strony są poczytne, ale obawiam się, że głównym powodem odwiedzin jest tutaj (stare jak świat i niskie) podbijanie własnej samooceny poprzez zobaczenie kogoś głupszego / dziwniejszego, w pejoratywnym znaczeniu, od siebie.

Nie wykluczam, że k10+5 osób zajrzy tam parę razy z ciekawości, by zobaczyć Inne Monstra Spoza lub jakiś RPG-owiec zaczerpnie koncept na trzecioplanową postać (to ta druga część mojej notki). Tyle że taką ciekawość można w wystarczającym stopniu zaspokoić w samych portalach społecznościowych.

But hey, to Twój blog, pisz co chcesz, jeśli przynosi Ci to satysfakcję i czytelników. Krucjaty anty nie wszczynam - wręcz przeciwnie, blog mnie inspiruje (fakt, że w sposób inny niż zamierzony). I za to thx. ;)

Pozdrawiam
O. K.