21 października 2009

Karnawał Blogowy: Najważniejsze Reguły

Kolejna, piąta już rundka borejkowskiego Karnawału Blogów RPG. Gospodarzy Zuhar (na blogu SIX). Temat tej edycji, to: Najważniejsze reguły. Jest to dla mnie okazja do napisana o możliwości / potrzebie odzwierciedlenia różnic płciowych w mechanice, o którym wspomniałem (Anaboria: Płeć i Początki) w kontekście naszego świata i problemie historyzujących settingów w ogóle. Małe doprecyzowanie na końcu.



Jedne z ciekawszych reguł z jakimi miałem do czynienia w hobby (a poruszającymi dość istotny aspekt "pulpowego stylu" dla mojej mieszanej płciowo grupy), to tworzenie postaci kobiecych za pomocą opcjonalnego materiału Gary'ego Gygaxa do OD&D, zamieszczonym w (np.) Liaisons Dangereuses #72 z roku 1977. Są one dla mnie ciekawe o tyle, że stanowią próbę ujęcia w mechanikę pewnej stereotypowej niezręczności graczy czy też potocznych wyobrażeń o relacjach damsko-męskich w RPG, które wyrastają wprost z niezgrabnej (pod tym względem) prozy Lovecrafta czy Howarda (i wielu innych pisarzy Złotej Ery pulpy). Ogólnie: kobieta w literaturze fantastycznej z tamtego okresu to różnego sortu femme fatale, zdradziecka dziwka, romantyczna Cyganka, wyemancypowana wojowniczka w "chainmail bikini", sukkub lub wyuzdana okultystka sprowadzająca naszego dzielnego awanturnika na Ciemną Stronę Mocy przy pomocy Niepojętej Magii (czyt. sexappealu). Innymi słowy: zawsze sexy, zawsze w jakimś stopniu wyemancypowana i najczęściej sprowadzająca na faceta problemy. Inny archetyp nie był atrakcyjny. Relacje sprowadzały się w zasadzie tylko do seksualności i uprzedmiotowienia kobiety (lub mężczyzny, jeśli wyszło dzierlatce to, co zamierzała). W fandomie lat 70-tych, jak wiadomo, grających kobiet było wtedy w hobby bardzo mało, ale każda, która zechciała zagrać kobiecą postacią, miała dodatkowe możliwości i obostrzenia mechaniczne. I tak:

1) Różne limity na atrybuty dla obu płci. Np. kobiety miały mniejszą Siłę (d6+d8 zamiast 3d6) oraz Kondycję. O ile Siła nie ma znaczenia w zadawanych ranach, kobieca Siła ją ma - im większa broń, tym większy minus do obrażeń. Natomiast, co jest do przewidzenia, awanturnicza dzierlatka ma zawsze premię +1 do sztyletów. Kobiece postacie posiadały zamiast Charyzmy współczynnik Uroda (aż 2d10). Miały też ciut mniej HP-ków. Zróżnicowanie współczynników ze względu na płeć nie jest głupie (i nie jest też jakoś specjalnie seksistowskie), omija pułapkę alogicznej poprawności politycznej, ale sam nie stosuję tego typu zasad - zdaję się na doświadczenie graczek i ich wybory zgodne z koncepcją postaci. No i nie żyjemy w tamtej dekadzie i nie gramy w jakimś zapyziałym, szowinistycznym klubie dla podstarzałych wargamerów. ;)

2) Inne tytuły klasowe - bardzo dobra i logiczna zasada (np. zamiast Swashbucklera jest Battle Maiden). Opcja przydatna, acz kosmetyczna, którą zawsze stosuję w swojej kampanii.

3) Ograniczony wybór klas dla postaci kobiecych. Nie wszystkie kobiety z innych ras (jeśli były stosowane jakieś poza ludźmi) mogły wybrać dozwoloną dla mężczyzn tej rasy rolę - i tak, Hobbitka nie mogła być Złodziejką. Nawet ludzkie kobiety nie mogły być Mniszkami czy Zabójczyniami. Nie stosuję - nawet gdybym chciał, nie potrafię znaleźć sensownej interpretacji tych zasad, ich źródła w literaturze i miejsca dla nich w domowej kampanii.

4) Większość ról kobiecych posiada specjalne zdolności działające podobnie do zaklęć (lub są to nowe, "kobiece" czary): Zwodzenie (cecha wrodzona; patrz Córka Lodowego Giganta Howarda), Trucizna, Zauroczenie Mężczyzn I - III (tu pojawia się spuścizna ojców nowożytnej fantastyki, tej niegrzecznej z Ameryki, wszak Tolkien był prawicową konserwą), Tarot, Uwodzenie Humanoidalnego Potwora (hyh), Przerażające Piękno, Roztopienie Umysłu. Rzecz jasna, nie stosuję.

5) Do tego wszystkiego Gygax pododawał kilka zróżnicowań, np. Kapłanki o światopoglądzie Law nie używają Urody, a normalną Charyzmę (coś jak paskudne zakonnice z Linijką Perswazji +3?).

Jakkolwiek nie byłyby to rzeczy w większości śmieszne, niezgrabne - jak ich literackie pierwowzory bazujące na mentalności i świadomości płciowej pierwszych dekad XX wieku - samo zróżnicowanie mechaniczne kobiet i mężczyzn jest bardzo fajną i dziś raczej niespotykaną koncepcją w popularnych RPG. Zastosowanie poprawnego skrótu, sprowadzenie wszystkiego do samego odgrywania i stwierdzenie, że nie ma żadnych różnic, jest zbytnim uproszczeniem i może być nudne dla mieszanych grup uczestniczących w zabawie. Abstrahując od podanego przykładu starych zasad, i innych, niezbyt udanych prób, nadal chciałbym zobaczyć w popularnych grach RPG coś w rodzaju współczesnego "hipermarketu reguł" oddającego różnice płciowe w zasadach. Ludzie potrafią wymyślać masę ras i reguł na obrażenia i inicjatywy dla urozmaicenia gry / kampanii, a zapominają o takich istotnych rzeczach jak różnica płci. Zasady napisane na miarę i wiedzę naszych czasów, gdzie płeć piękna nieporównywalnie częściej obecna jest na sesjach, a pisarstwo fantastyczne nie jest już domeną Samotników z US lub feminizujących żon znanych poetów angielskich z XIX/XX wieku. Takie reguły mogą przynieść sporo radochy i nowych możliwości, stanowić koloryt kampanii, etc. Zmagać się z tym warto, byle nie popaść przy tym w pułapkę izmów.

Sprostowanie: notka nie promuje żadnej poprawności politycznej, równości płci, etc. Wręcz przeciwnie, jest refleksją nad ważnym, acz pomijanym dzisiaj w RPG rozdziałem płci w języku mechaniki, a jako przykład podałem kilka starych zasad Gary'ego, które jako jedne z pierwszych (i nie jedyne) starały zmierzyć się z tą materią. Biorąc pod uwagę nurt literatury, z którego wyrastała OD&D, zasady są w porządku i role femme fatale jak najbardziej na miejscu. Tyle że dzisiaj sytuacja w sferze obyczajowości, gusta literackie i wiedza o płciowości człowieka są inne, a ludzie nie grają (jak wtedy) tylko w tą grę + klika innych z niewielu obecnych na rynku. Chodziło mi raczej nie o potępienie takich specyficznych zasad ad określony styl, jak w przykładzie, a o sam fakt, że o ile kiedyś próbowano tego typu rzeczy (pioniersko i dość topornie, niestety) ruszyć, to dzisiaj zagadnienie to obchodzi się poprzez udawanie, że płeć nie ma znaczenia - bezsensowny skrót poprawnościowy, wzięty z różnych izmów (głównie feminizmu w miejsce starego maskulinizmu, etc.). Tak więc: nikt nie przekona mnie, że historyzujący Pendragon to system dla kobiet, a seksistowski Macho Women With Guns dla facetów - i są to dla mnie gry niegrywalne "by the book" na dłuższą metę w przypadku, gdy grupa składa się zarówno z graczek, jak i graczy. Gender does matter.

Ilustracja: stąd

23 komentarze:

Zuhar pisze...

Dodane - dzięki.

Nimsarn pisze...

Ojciec nie posądzałem cię o taką poprawność...
Prędzej bym powiedział, że napiszesz coś w stylu: "Kobiety w RPG są zawsze piękne, seksowne, nie jest im zimno i nigdy, ale to nigdy nie boli je głowa".
A tu patrz rozczarowałem się :o

Magnesus pisze...

Ja bym chętnie pograł coś w stylu Świata Czarownic, gdzie magia jest różna dla kobiet i mężczyzn, ale trzyma się to kupy i nie jest infantylne, jak w niektórych erpegach.

Ojciec Kanonik pisze...

Nimsarn. Właśnie jestem anty poprawny. Jestem za zróżnicowaniem i brakiem ujednolicenia płciowego. W staroszkolnych RPG było trochę zasad (np. w AD&D kobiety wojowniczki niektórych ras mogły mieć max 18 siły - bez procentów). Nie trawię tego współczesnego unisexu w RPG i mechanicznego skrótu "płeć doesn't matter", ale nie popieram też infantylnych zasad istniejących w starych grach. :)

Co do półgołych babek, którym nie jest zimno - tego akurat artykuł nie wyklucza, bo przynależny to do gatunku fantastyki / stylu przedstawienia, a nie zasad. ;)

Magnes. Właśnie coś takiego, plus oddanie różnych predyspozycji płciowych do różnych rzeczy i uwzględnienie braków w innych.

Borejko pisze...

[HEH]Wyczuwam niszę w którą można by się wbić, na bazie tego co napisał OK "mogły mieć max 18 siły - bez procentów". Np [b]DiDi- Hermaphrodites & Homo[/b][/heh]

Staszek pisze...

A ja tym razem nie erpegowo, tylko kulturowo: mam wrażenie, że w RPG znalazła odzwierciedlenie jedna ze starszych odmian feminizmu. To znaczy taka, która zakładała zrównanie kobiet i mężczyzn.

Tymczasem jest przecież i inne feminizm – taki, który skupia się właśnie na stworzeniu osobnych wyznaczników kobiecości, innych niż wyznaczniki męskości. I to jest chyba to, o czym piszesz. :-)

Ojciec Kanonik pisze...

Tymczasem jest przecież i inne feminizm – taki, który skupia się właśnie na stworzeniu osobnych wyznaczników kobiecości, innych niż wyznaczniki męskości. I to jest chyba to, o czym piszesz.

Jeśli już szukać w historii myśli o płciach wątków określania swoistości obu płci, to akurat feminizm jest bardzo młodziutki i (na razie) mało istotny w porównaniu do fil. greckiej czy Owidiusza. I nie bazowałem na żadnym z odłamów / szkół feminizmu - podobnież z drugą stroną medalu: maskulinizmem. Oba nurty myślenia to zbytnie uproszczenia. Mnie akurat problematyka płci nie kojarzy się z żadnym z tych nurtów, a wręcz taki "nowoszkolny" genderyzm odrzuca mnie na mile.

[...]mam wrażenie, że w RPG znalazła odzwierciedlenie jedna ze starszych odmian feminizmu. To znaczy taka, która zakładała zrównanie kobiet i mężczyzn.

Znowu determinizm do feminizmu. Generalnie - współczesne mechaniczne równouprawnienie płci w RPG jest bezsensu, a feminizm, maskulinizm, seksizm i inne ścierające się izmy wytworzyły taką nijaką sytuację, jak poprawność polityczna i parytety - czyli, jeśli nie da się szybko wytworzyć ewolucyjnie pewnych postaw ad płeć w społeczeństwie, to walniemy ich "łopatą i przyspieszymy proces" - bezsens. Idea jak najbardziej szlachetna, metoda już nie bardzo. Izmy są niefajne, zwłaszcza te z końca XIX i XX wieku, a zasady różnicujące płcie powinny być w podręcznikach. ;)

Staszek pisze...

"Znowu determinizm do feminizmu".

Eee, przesadzasz z tym determinizmem. Inna rzecz, że zaraz potem sam piszesz "feminizm (...) i inne ścierające się izmy wytworzyły taką nijaką sytuację" (podkreślenie moje). ;-)

Nie będę się spierał, czy w skali 1-10 wagę feminizmu trzeba ocenić jako 1, 4 czy 8. Podrzuciłem jedynie kontekst, który moim zdaniem warto uwzględnić, jeśli już przywołujemy kwestie feminizmu czy poprawności politycznej. Tylko tyle. :-)

MidMad pisze...

Och, napisałeś o jednym z największych problemów kobiecego RPG - chainmail bikini! :D Niewielu śmiałków płci odmiennej zechciało wdziać ją na siebie, ciekawe czemu... ;)

Poważniej, bardzo mi miło (jako przedstawicielce płci odmiennej do odmiennej), że poruszyłeś temat kreacji boleśnie stereotypowych postaci kobiecych na powyższym przykładzie. Wbrew pozorom wielu MG wciąż opiera tworzenie postaci (lub NPC-ek) na podobnych, mrożących niekiedy krew w żyłach i ścinających mleko w krowich wymionach, regułach. Tym bardziej warto wspomnieć o powyższej sytuacji mogącej w pewnych warunkach stać się poważnym problemem.

Disclaimer: celowo nie nawiązuję tu do wszelakich izmów i ich uzasadniania historyczno-filozoficznego, w końcu to tylko wytwór popkultury służący rozrywce.

Ojciec Kanonik pisze...

Mid! ;D

Większość facetów nie widziała na oczy filmu Eda Wooda, Glen or Glenda? i są uwarunkowani wzrocami - ciekawe, że dziś żaden nie chodzi w pończochach jak jeszcze kilkaset lat temu. ;)

No i najważniejsze - masz rację, że izmy są tutaj zbędne, a potrzeba po prostu jakichś fajnych "chilloutowych", apolitycznych reguł, które dają osobne opcje dla płci. Wiesz 5 ras x 5 klas = 25 kombinacji. 5 ras x 5 klas x 2 płcie = 50 kombinacji.

Śmieszne jest zatem wprowadzanie garażowego feminizmu czy maskulinizmu do "teoretyzowania" o RPG, bo tak czy siak wpada się w radykalizmy, co niczym nie różni się od "niedoborów" pisarzy pulpowych (i nie tylko) z I połowy XX wieku.

Pozdro.

Staszek pisze...

"Śmieszne jest zatem wprowadzanie garażowego feminizmu czy maskulinizmu do "teoretyzowania" o RPG".

Czy to jest aluzja do moich komentarzy, samokrytyka, czy jedno i drugie? :-)

Ojciec Kanonik pisze...

Podsumowanie notki, że jakikolwiek izm w radykalnej postaci (a często do tego się sprowadza w popkulturze opozycje płciowe) utrudnia konstruktywną (dla kwestii mechanicznych rozróżnień płci) dyskusję. Wiesz lewaki jedno, konserwa prawicowa drugie, nic kosmopolitycznego ideowo po środku i nadal jest status quo reguł we współczesnych podręcznikach.

Staszek pisze...

OK, w takim razie zgadzam się, aby mówić zradykalizowanym izmom stanowcze nie. :-)

Swoją drogą ciekawe, że i na Polterze, i pod blogiem Furiatha nie ma prawie niczego o mechanice. Ziemia niezagospodarowana.

MidMad pisze...

:)
"potrzeba po prostu jakichś fajnych "chilloutowych", apolitycznych reguł, które dają osobne opcje dla płci"

O to właśnie idzie. Szkoda pakować teoretyzowanie filozoficzno-socjologiczne do rozrywki, bo tylko psuje przyjemność, a do tematu niczego nie wnosi. Z rozważań o problematyce gender już tylko krok do rozważań na temat upodobań seksualnych postaci i ich mechanicznego odwzorowania... ;)

Staszek pisze...

bo tylko psuje przyjemność:

czyżbyśmy zamierzali zadekretować, z czego ludzie mają prawo czerpać przyjemność? ;)

Ojciec Kanonik pisze...

@Staszek
Bo to temat niezwykle obszerny i można go "ugryźć" z wielu stron, nie z tej najbardziej oczywistej "opozycja", a "różnice" - na różnych płaszczyznach. Sam zapewne wiesz o starych watkach w psychologii o różnicowaniu płci (wyobraźnia przestrzenna, wyczuwanie smaku soli) - tyle, żeby nie babrać się w "logiach", a stworzyć grywalne opcje - dodatek do ras, profesji, prestiżówek, kits, itd.

@Mid
W Kryształach Czasu, w Wadach, obok nekrofilów i jednorękich był homoseksualista oraz biseksualista. Przykład na bezsensowne zasady ad płeć przez przyszłego (i niedoszłego) PiSowca. ;)

I sztuką jest znaleźć sposób na to, by zrobić fajne reguły, bazujące na rożnych przesłankach, ale bez uciekania się w scientyzm, symulację, określone nurty i inne bzdety. A tyle fajnych nowych opcji i kombinacji by było, yh.

MidMad pisze...

@Staszek
A i owszem, dekretujeMY, co się NAM podoba. Innym podoba się chrumkanie i zawinięte ogonki - i jak widać też mają do tego prawo.

@Uojciec ;)
Ha, to teraz już wiem, dlaczego onegdaj niektórzy moi prawicowi koledzy w KCty grać nie chcieli!

"I sztuką jest znaleźć sposób na to, by zrobić fajne reguły[...]"
O, to, to, to, dobrze prawisz. Karczmarzu, piwa dla tego pana!

Problem w tym, że nie każdy widzi tą kwestię z odpowiednią dozą dystansu, przez co zamyka sobie drogę do wykorzystania pewnych interesujących możliwości, jakie daje te "50 kombinacji"

@Magnesus
Grałam dawno temu w Świat Czarownic, bodaj raz - mechanika oparta bodajże na Savage Worlds z pewnymi modyfikacjami. Też bym zagrała więcej, bo świat spójny i dobrze rozwinięty, nie powielający oklepanych schematów.

Staszek pisze...

"A i owszem, dekretujeMY, co się NAM podoba".

Przy takim postawieniu sprawy – nie ma problemu. :-)


Jeśli chodzi o psychologiczne (statystyczne) różnice między płciami: tak, to może być dobre źródło inspiracji. U facetów m.in. wyobraźnia przestrzenna i myślenie logiczno-matematyczne, u kobiet np. płynność językowa. Chociaż nie są to duże różnice.

Natomiast można by poeksperymentować, nieco wyolbrzymić różnice z naszego świata, być może dodać parę innych – i zobaczyć, jakie uniwersum z tego wyjdzie.

MidMad pisze...

@Staszek
Zapomniałeś o umiejętności multitaskingu i zmysłu planowania/myślenia perspektywicznego u kobiet.
Dobrze, że dodałeś słowo "statystyczne". Znam facetów, którzy mają świetne umiejętności językowe oraz kobiety, które są świetnymi programistkami. W gruncie rzeczy obie płci nie są od siebie tak bardzo różne, w końcu mimo wszystko pochodzimy z tej samej planety :)

Ojciec Kanonik pisze...

Sposób Scobina z przerysowaniem różnic to też jakaś droga. Dodać nowe, byle nie zbyt wydumane, też ok. Myślę o pójściu dalej i wprowadzeniu do tego wątku trzeciej płci: hermafrodyty dla każdej z ew. ras. Serio. 5x5x3 = 75 kombinacji. :> Oczywiście, w old school RPG też coś takiego było - coś skrobnę w wolnej chwili archeologicznego i w nawiązaniu do płci.

Borejko pisze...

No i było kulturowo, socjologicznie, historycznie, feministycznie. A i tak wróciliście do borejkowych Hermaphrodites & Homo

Ojciec Kanonik pisze...

O to to! :D

Staszek pisze...

@MidMad

Zapomniałem o znacznie większej liczbie ciekawych różnic, dlatego posłużyłem się bezpiecznymi skrótami "m.in." i "np.". :-D

Chociaż akurat na temat multitaskingu i planowania żadnych badań nie kojarzę, ale to nie znaczy, że ich nie ma (słabo się na tym znam).

@OK

Skrobnij proszę, chętnie poczytam. :-)