25 października 2009

Płeć a RPG: po raz ostatni


Notka poza Karnawałem i poza Anaborią. Dorzuciłem do blogowego Boxa przykład zasad do Basic Roleplaying, które różnicują mechanicznie płcie. Zasady te stanowią dodatkowe opcje / restrykcje dla każdej z płci. Poruszając od miesięcy kwestię różnic płciowych w RPG, jakoś niespecjalnie palę się do stosowania zasad Gygaxa czy też swoich - nie wiem, myślę, że to zgredziarskie przyzwyczajenia i wygodnictwo. Dalej cisnę się w jałowej poprawności politycznej (poza AD&D 1E, gdzie ograniczenia stosuję, bo nie są opcjonalne) - yh. Ad PDF.


Zasady te tyczą się realiów XIX wieku z dodatkowym elementem fantastycznym (wpływ Luny na kobiety). Można by uwzględnić masę innych elementów, wynikających wprost ze specyfiki danego (fantastycznego) świata i rozwinąć kwestię rozdziału tych z Marsa i tych z Wenus w całkiem niezłe narzędzie urozmaicające tworzenie postaci. Różnice płciowe w PDF-ie bazują na przesłankach kulturowych i społecznych obostrzeniach Europy tamtego okresu. Relatywizm kultury, z jakiej wywiodzą się postacie, to kolejna dodatkowa opcja. Fakt oczywisty - realia w Rosji były nieco inne, a na Trobriandach jeszcze bardziej odmienne od Rosji i Europy razem wziętych (anaborejskie ;) ). Do całości można dodać (o czym zapomniałem, rzecz jasna) zawężony wybór Zawodów. I tak na przykład: nie ma szans, by kobieta była Żołnierzem, Księdzem czy Fizycznym Robotnikiem (murarzem, stoczniowcem, górnikiem, etc.). Facet nie ma za wiele wspólnego z zawodami w rodzaju Tkaczka, Zakonnica czy szpitalna Siostra. Każdy GM z łatwością wyłapie zawody niewskazane dla danej płci po zapoznaniu się (nawet ogólnym) z realiami XIX wiecznymi.


Pisząc to, myślałem też o (wymienianych przeze mnie wcześniej) niegrywalnych "by the book" dla grup mieszanych systemach historycznych / historyzujących jak Pendragon, Dzikie Pola czy AD&D: Vikings. Tam nawet nie da się rzeczowo i bez przeginania dać ułamka szansy (mechanicznej i kontekstowej) kobiecie na to, by miała wiarygodną (zgodną z realiami) postać, która uczestniczy w przygodach. W jednej, dwóch, kilku połączonych jedną fabuła - owszem. W wielu osobnych, rozgrywanych przez lata - nie ma szans. Bardziej niż poprawność polityczna w nowoszkolnym RPG, drażnią mnie tego typu seksistowskie systemy (a raczej okresy historyczne, systemy są ok, czasy nie) dla eggheadów, których nie dałbym rady poprowadzić u siebie - gender does matter i wytrych w postaci "samiczka = samczyk" lub że każda kobieta jest "tą jedną na setki tysięcy wyemancypowaną awanturnicą" do mnie nie trafia. Chyba że zakładamy pastisz określonej epoki, wtedy w porządku.


P. S. Albino podesłał mi finalną wersję Anaborii. Posiedzę nad nią i wrzucimy do Boxa do ściągania. Motywacją do pracy nad lepszą wersją było 80 (!) ściągnięć pierwotnego PDF-a. Mamy nadzieję, że i nowa Wam podejdzie. :)

6 komentarzy:

Borejko pisze...

Kurcze miło byłoby jakbyście wyrobili się w tym tygodniu z Anaborią, w związku z tym że Glinthor sam zainicjował Small Press Week PL (heh). Liczę że dołączycie. Z góry dzięki. http://gryfabularne.blogspot.com/2009/10/tydzien-maych-publikacji-rpg-251009.html

Ojciec Kanonik pisze...

Chciałbym, ale średnio z czasem stoję. Jak poprawię, to ślę do Marka - i to też myślę potrwa, bo on całkiem pod obstrzałem szarzyzny dnia powszedniego. Nie obiecuję, ale się postaram.

smartfox pisze...

Po raz kolejny zasygnalizowałeś problem związany z płciami. Jasne, problem jest, ale co z nim robić? Jeśli gracz(ka) bawi się w kolejny neverlandzie, to nie ma problemu, ale co jeśli to włąśnie jest XVII wiek w RzONie, czy dajmy na to legendy arturiański? W zasadzie pozostaje tylko przyjąć właśnie, ze ta jedna (druga, trzecia, en-ta...) postać kobieca to emancypantka, charyzmatyczna baba, która w męskim świecie daje sobie radę. Osobiście przynajmniej innego wyjścia nie widzę, jeśli chcemy grać wiele scenariuszy niepowiązanych jedną osią fabularną.

A co do Anaborii. Nowa wersja to tylko lifting, czy też zostanie dodany nowy materiał?

Ojciec Kanonik pisze...

No tak, nawijaliśmy już o tym kilka miechów temu. Ja nadal jestem za zróżnicowaniem mechanicznym w neverlandach. Sety historyczne... po prostu ich nie prowadzę - u mnie się nie da, są zbyt obstukani w realiach i wiedzą, że emancypantki w dobie Torquemady kończyły na stosach, a w czasach starożytnych / średniowiecznych 1/tysiące coś w ogóle zdziałała. ;)

Anaboria - trochę nowego stuffu, trochę kosmetyki, trochę wyleci (mapy). W sumie tak ze 40 stron będzie.

Pozdrufka.

smartfox pisze...

Ja historycznych nie prowadzę, ale raczej ze względu na średnią popularność u moich graczy, a przyznam, że chętnie bym pogrzebał. Po co wymyślać, skoro rzeczywistość była zwykle bardziej oryginalna. Zresztą Wasza Anaboria w jakiś sposób to udowadnia, odwołując się do konkretnych badań antropologicznych.

Na Anaborię czekam :)

Pzdr

Ojciec Kanonik pisze...

BRP w PRL-u u mnie zaskoczył bez problemu, a to dzięki tej dziejowej poprawce socrealistycznego zrównania płci. Tu gra to znakomicie. Zresztą to już czasy "prawie obecne".

Anaboria - tak, to taki zerpegizowany Levi Strauss, Malinowski i i inne tuzy starej antropologii. Trochę podróżniczego stuffu, trochę religioznawstwa, no i materiału z Barbarian's Handbook, coby w próżni to to nie wisiało. W takich społecznościach, kobiety nadal są przypisane do standardowych ról, ale parę wytrychów się znalazło i Al prowadzi to z powodzeniem grupie mieszanej nie tylko płciowo, ale i rasowo. Napisał mi, że jego czarnoskóra koleżanka w ogóle nie zareagowała na przeniesienie skrótu opisowego czarnych plemion w postaci: "lubią mieć pełny brzuch i nic nie robić". Ot, kwestia dojrzałości, myślę. Wiadomo, rozwój cywilizacji (w sensie technologii / techniki) w rożnych częściach świata wyglądał inaczej i brał się z wielu czynników - w tym z cech rasowych (oprócz uwarunkowań klimatycznych, przepływu informacji, etc.). Kultura natomiast (w sensie hierarchia wartości, podług których człowiek żył) wszędzie była podobna.

Co do PDFa, jak mam chwilę to poprawiam, dopisuję, wywalam, etc. - trochę to potrwa, ale będzie. :)