27 listopada 2009

Flashback #1: Definicje

Dawno temu znalazłem fajną definicję retrogamingu. Pierwotnie była to formułka o grach video/komputerowych – poniżej dopasowałem ją do tradycyjnych RPG i zjawiska OSR.

Retrogaming: also known as classic gaming, is the hobby of playing and collecting older role-playing games. These games are played with the original rules and approach. Participants in the hobby are known as retrogamers in the United Kingdom, and classic gamers, or old school gamers in the United States. Similarly, the games are known as retrogames, classic games, or old school games. Retrogaming is often linked to, although not the same as, indie gaming, the hobby of playing games that are not published by any conventional publisher. [podkreślenie własne - O. K.]

Definicję tą można jeszcze uzupełnić o retroclones, retrogames i simulacras. Myślę, że poniższe trzy kategorie dobrze posegregują i rozróżnią grupy produktów, które składają się na współczesny OSR. Rozróżnienia te są już dość popularne i w użyciu, w przeciwieństwie do określonej definicji - tu sprawa ma się identycznie, jak z przy każdej próbie definiowania RPG w ogóle. Ilu ludzi, tyle regułek.

Retroclone (retroklon): system nawiązujący w założeniach mechanicznych i oprawie graficznej do konkretnego zbioru zasad, który w chwili publikacji klona jest niedostępny (out-of-print). Przykłady: Swords & Wizardry, Mutant Future, OSRIC.

Retro-game (retrogra): system opublikowany współcześnie, a powstały w dekadach wcześniejszych; wcześniej niewydany. Przykłady: ZeFRS, Monsters & Mazes.

Simulacrum (symulakra): gra odwołująca się do wyglądu i projektów staroszkolnych RPG, ale nie jest ani klonem konkretnego systemu, ani grą napisaną i nieopublikowaną w ubiegłych dekadach.  Takie "co by było, gdyby?". Przykłady: Mazes & Minotaurs, Encounter Critical, X-plorers.


P. S. Omlet, jak będziesz kiedy we Wratislavii, to masz piwo lub dwa. ;)

10 komentarzy:

Omlet pisze...

Super że się przydaje :-)

smartfox pisze...

Dzięki za definicje. Zastanawia mnie, czy rozmyte granice nie powodują, że czasem może być problem z klasyfikacją danej gry jako retroklon czy symulakry?

Gdzie jest granica między nawiązaniem (retroklon) a odwołaniem (symulakra)? Oba słowa to w zasadzie wyrazy bliskoznaczne.

Pozdr

Omlet pisze...

Z tego co się orientuję symulakra odwołuje się do ogólnych założeń, i - jak to O.K. kiedyś określił - "ogólnej estetyki" ODnD itp., a nie do konkretnych rozwiązań mechanicznych.
PS. Dzięki za link do X-Plorers, nie wiem tylko czy wersja free jest pełna, bo wydaje się trochę... uboga;) A od jakiegoś czasu lubię oglądać symulakry i może coś o jakiejś niedługo napiszę (choć znawcą tematu 0e nie jestem i pewnie nigdy nie będę)

Omlet pisze...

fuck, muszę się chyba nauczyć czytać ze zrozumieniem, bo w sumie nie wiem po co tłumaczę to co jest powyżej :/

Ojciec Kanonik pisze...

Smartfox

Różnica polega na tym, że symulakra naśladuje nie konkretny system, a ogólne podejście - szatę graficzną, modele grania (np. sandbox w Encounter Critical) lub wykorzystuje myk z "what if?" - np. co by było, gdyby Gary i Dave zrobili z OD&D system hard sf (X-plorers).

Retroklon to odtworzenie konkretnego systemu, w podobnej szacie graficznej i z podobymi regułami. Z wyglądu i w czerpaniu z tego samego źródła, do którego obie grupy się odwołują, są takie same

Inaczej:

1) Symulakra udaje coś czego nie było i pyta, czy tak mogło być.

2) Retroklon rekonstruuje i powiela określony system out-of-print. Im wierniej, tym lepszy klon.

Ojciec Kanonik pisze...

Omlet

Wersja free jest okrojona - kilka miechów temu, gdy się to to pojawiło na necie - jeszcze przed znalezieniem wydawcy - zassałem, ale nawet nie przejrzałem. Pewnie płatna jest bardziej kompletna.

smartfox pisze...

Dzięki Ojcze, czyli jak u Baudrillarda, symulakra to kopia bez oryginału :)

Wsio paniatno

Pozdr

Ojciec Kanonik pisze...

Dokładnie jak u "Żana". ;)

Key-Ghawr pisze...

To ja jeszcze z pytaniem. Do jakiej z w.w. kategorii zaklasyfikować "Castles & Crusades". Zauważcie, iż Dan Proctor dosyć trafnie zauważył, iż tylko 2 gry są rzeczywiście retroklonami (OSRIC, L&L) mającymi ambicje w miarę dokładnego naśladowania materiału bazowego. Mutant Future i Swords & Wizardry (mimo oczywistych związków z pierwowzorem) raczej interpretują stare gry nie trzymając się wiernopoddańczo oryginałów (np. w S&W: bonusy do cech, rzuty obronne, rzut na atak w wersji D20).

Ojciec Kanonik pisze...

No i tu jest problem. Z C&C sprawa ma się identycznie jak z Dangerous Journeys Gygaxa. Oba są (w teorii) tym, czym miała być pierwotnie (odpowiednio C&C / DJ) AD&D 3E / 2E. Oba systemy nie opierają się jednakże na AD&D (czyli nie retroklony) i są zarazem grami, które zostały wydane (czyli nie retrogry) - stawiam więc na symulakry. W sumie C&C i DJ to takie propozycje, jak powinny wyglądać te edycje.

Co do S&W - oczywiście. Dlatego parę razy ściąłem się z Finchem, bo jak dla mnie jego gra ma tyle wspólnego z OD&D, co ja z Papieżem. ;) W sumie S&W to bardziej symulakra niż retroklon.