30 grudnia 2009

OD&D a Figurki: Czyli Dwie Różne Bajki

Do napisania tej notki skłoniła mnie rozmowa z Albino, który właśnie wprowadza w AD&D grupę amerykańskich 17 - 22-latków, wychowanych na 3.xE, którzy po rozegraniu kilku sesji stwierdzili, że: "AD&D odzwyczaja od figurek na sesjach!". Poszukałem pewnej wypowiedzi Gary'ego Gygaxa (starej z M&M przytaczać nie muszę), że D&D i taktyczne wykorzystanie figurek to dwie różne historie. Miniaturki, jako ogólna ilustracja akcji i szyku ekipy na stole, pojawiają się dopiero w AD&D: DMG. Natomiast w 2E, Cook wraca do Oryginalnej Edycji i figurki znikają całkowicie z rozgrywek. Szczerze, nie wiem skąd się wzięło współczesne zafiksowanie na "od zawsze były Advanced Figurki & Maty" wśród RPG-owców. Bywały, wraz z planszami lochów, w boxach z lat 80-tych / 90-tych, będącymi odpowiednikami dzisiejszych Adventure Games. Nie w RPG, a zwłaszcza nie "od zawsze". Poza tym, nie widziałem  / nie słyszałem / nie czytałem o tym, by maty były w ogóle dostępne i wykorzystywane w latach 70-tych. Jeśli w grupach byli niereformowalni wargamerzy, budowało się, po prostu, makiety lub grało na (nietaktycznej, a do eksploracji) planszy Outdoor Survival. Ad wypowiedź Gary'ego, która jest w miarę współczesnym (2003 r.) potwierdzeniem pierwotnej idei gry z 74 r., zawartej w Vol. I:


I don't usually employ miniatures in my RPG play. We ceased that when we moved from CHAINMAIL Fantasy to D&D. I have nothing against the use of miniatures, but they are generally impractical for long and free-wheeling campaign play where the scene and opponents can vary wildly in the course of but an hour.


Na ile dzisiejszy stereotyp o figurkach i matach, jest wypaczaniem percepcji historycznej przez współczesną, tzw. "D&D" czy WFRP 3ed, a na ile wynika ze zwyczajnego braku wiedzy o podstawowej historii uprawianego hobby? W Polsce oczywistym powodem będzie czynnik drugi, ale w US? RPG jest częścią amerykańskiej popkultury o wieloletniej tradycji. Wielu casuali potrafi wskazać kogoś, kto w ich otoczeniu grał w RPG, zwłaszcza wśród starszego pokolenia (80's Theatrum Mundi ;) ). Albo chociaż wiedzą, co to owo D&D jest - przynajmniej ze słyszenia. Rzecz to naturalna, jak w przypadku każdego, w miarę popularnego i rozpoznawalnego na świecie, rodzimego zjawiska popkulturowego. Stawiam więc na to pierwsze - sztucznie wytwarzany przez rynek "dym", zamulający jeszcze bardziej to (i tak już  mętne i podzielone) hobby. Jak to starzy Grognardzi nazywają, ale myślą o czymś innym, z minionej epoki "kwiatów w karabinach" - Purple Haze Funny Bong.

Albino: Mnie reakcja tych kolesi niepomiernie zdziwiła. Odkąd sięgam pamięcią, w AD&D figurki były kompletnie zmarginalizowane. Liczyła się opowiadana historia i szybkie starcia. W podręcznikach podstawowych było może jedno zdanie na temat miniaturek, właśnie takie o ogólnym ilustrowaniu pozycji drużyny względem napotkanych istot. Rozumiem figurkowy hype w 3.xE wzwyż, ale twierdzenie, że tak było od zawsze śmierdzi tanim marketingiem na milę. Niedawno rozpocząłem swoją przygodę z D&D Rules Cyclopedia i tam, nawet w walnych bitwach, nie ma figurek. Reality Blurs? Bleh.

LAST BUT NOT LEAST:


11 komentarzy:

Ojciec Kanonik pisze...

Parafrazując tekst z sesji mojego gracza, który zapytany "Skąd przychodzi" odpowiedział "Z piekła, powiadam":

- Skąd figurki we współczesnym "D&D"?
- Z dupy, powiadam.

;)

Seji pisze...

Ok, mem wyparty. ;)

Ojciec Kanonik pisze...

E nie, Seji - nie piję do tamtego na Bagnie, czysty zbieg okoliczności. Art był wcześniej, gdzieś z miech, półtora temu, jak Al się wpieniał na gości grających w "D&D" Edycję Sprawną Inaczej. Sorry, no offence. :)

Raziel pisze...

3ed. WFRP właściwie nie korzysta z WFRP, mamy takie planszówkowe stand-upy ale je właściwie wykorzystuje się tylko do oznaczenia odległości jeśli ktoś w ogóle chce sobie to wizualizować. Za to obie poprzednie edycje zachęcały do robienia map taktycznych i używania miniaturek, zwłaszcza 1ed. gdzie były rozpisane zasady konwersji postaci z WFRP na zasady WFB i na odwrót. (w kampanii Liczmistrz proponowano nawet część przygody rozegrać jako bitwę przy użyciu WFB)

Raziel pisze...

"3ed. WFRP właściwie nie korzysta z WFRP, "
Z figurek miałem na myśli :P

Key-Ghawr pisze...

Ja pamiętam bitwy na Mystarze przy użyciu War Machine (D&D Companion Set lub Cyclopedia). Zero figurek. Czasami tylko kilka bazgrołów na kartce. Natomiast to zarządzania dominium (patrz D&D Cyclopedia)gracze używali Excela :)

Ojciec Kanonik pisze...

@Raziel

Wiem, że to planszówkowe tekturki - efekt ten sam, taktyka. ;) Stary WFRP - to prawda, ale to i tak była opcja, a nie trzon rozgrywki - no i rok 86+.

@Key-Ghawr
Dokładnie. Taktyka i figurki to były, ale w dodatku Battle System (z którego chyba mało kto korzystał tak naprawdę) i Birthright (a to też już agonia TSR).

Seji pisze...

@OK

Luz. Lepiej mi sie utrwali.

Swoja droga, wiesz moze, skad sie wzielo to "tradycyjne" rysowanie labiryntu, mapa na stole, figurki itd? To, co mlody Tom Hanks pokazuje w strasznym filmie "Let's play monnsters and mazes" ;) ale nie tylko.

Ojciec Kanonik pisze...

To przyszło własnie z boomem i rozwojem gadżetomanii w latach 80-tych. Podobnie jest w filmie z Freddym Krugerem (Dream Warriors), gdzie łepek ma osłonkę mistrza. Wiesz, "fabryczne" karty postaci pojawiły się w 76 roku dopiero. Z czasem obrastało to w różne Adventure Games, zestawy plansz, figurek, counterków. No ale to lata 80-te i stawianie na "ładne" RPG dla wszystkich z możliwych targetów.

Rysowanie mapy było od początku, tzw. Mapper występuje już chyba w 3LBB. Na pewno jest Caller - gość który przekazuje Prowadzącemu, co robi jego 20 osobowa ekipa. Na jednej staroszkolnej sesji było około 2-3 takich grup (w 3LBB liczy się na 20-50 graczy / jednego Referee) - nie wyobrażam sobie taktycznego używania figurek i ustawiania makiety dla każdego spotkania takiej armii. ;)

bekon pisze...

Zdeletowałem błędnego mema. Dzięki.

Ojciec Kanonik pisze...

Spox, ziom, ale:

a) Co to jest "mem"? Sorry, nie znam tutejszej nowomowy. ;)

b) Dlaczego był zły i gdzie był, bo tego też nie czaję. ;)