22 grudnia 2009

(Retro)podsumowanie 2009

W światku retrogamerów RP rok ten był ciekawy. Najważniejszą (i najsmutniejszą zarazem) wieścią, była ta o śmierci Davida Arnesona. Dziwnie się człowiek czuje, gdy kolejna, tak ważna dla jego hobby postać odchodzi. Założyciele hobby, prawdziwi Grognardzi, odchodzą i każde takie wydarzenie przypomina fanom tych wspaniałych gier, jak stara jest ta rozrywka. Dave odszedł, jak żył - cheatując śmierć - przynajmniej w sferze medialnej. Zamieszanie jakie powstało wokół daty jego śmierci było tyle niesmaczne, co - paradoksalnie i groteskowo - przynosiło chwilową ulgę, że jeszcze żyje. Mam nadzieję, chociaż to raczej nie wypali, że podobnie jak Gary w Lake Geneva, Arneson doczeka się swojego pomnika czy innej pamiątki w Twin Cities.


W retrogamingu pojawiło się wiele nowych jakości: różne drogi myślenia o starych grach, próby definicji OSR i produktów z nim związanych, nadal odkrywano i przelewano na papier opisy starych modeli grania w rodzaju Megadungeon czy Sandbox. Tu wypada wymienić inicjatywę Megadungeon Maliszewskiego. Mnie osobiście nieco drażni droga, którą zdają się iść fani klasycznych gier z lat 70-tych - komercjalizacja. Właściwie każdy nowy PDF (nie mówię o POD) jest już płatny. Tylko nieliczni hołdują starej idei create & share za free. Jeszcze rok, półtora roku temu, każdy szanujący się blogger, forumowicz czy Grognard psioczył na marketingową rozwałkę i fragmentowanie hobby w latach 80-tych. Dzisiaj, za 5 stron statystyk potworów do C&C, kiepskich i wtórnych jak to tylko możliwe, trzeba zapłacić nierzadko kilka dolców. Za elektroniczną wersję. Niefajnie.

Będąc przy OSR (który nie jest w pełni tożsamy z retrogamingiem, czyli graniem w stare gry, a raczej z retroklonami i nowymi rzeczami do nich). Swords & Wizardry oraz Mutant Future dorobiły się nagród i nominacji Ennies i gdzieśtamjeszcze. Szczerze, nie zwracam na to uwagi, bo to zwykłe powtórzenie historii z drugiej połowy lat 70-tych i obieranie tej samej ścieżki. Dodatkowo, S&W oraz Fight On! (doskonały zin retrogamingowy) były na liście bestsellerów drukowanych książek na Lulu. Retroklony (LL, S&W, OSRIC) doczekały się kolejnych wersji, ukazało się masę podręczników do starych gier - większość znajdziecie w cyklu Vintage Month na tym blogu. Mnie osobiście spodobała się idea konkursu One Page Dungeon Contest i grubasny PDF z antologią najlepszych projektów. Tak na marginesie - powraca moda na boxy z okresu drugiej połowy lat 80-tych i pierwszej połowy 90-tych. Po WFRP 3ed i pseudo-mentzerowskim Dragon Age na 100% pojawią się kolejne.

Z re-odkryć. Świetna, pseudo-naukowa rekonstrukcja pełnego systemu walki w AD&D 1-1.5E (pn. ADDICT), "dzika" recenzja 3LBB z 75 roku, biuletyny wargamerskie (np. Dangereuse Liaisons), przypomnienie światu o profesorze Barkerze w Der Spiegel i stała kolumna dla classic gamingu w The Escapist. Nobilitowanie kultowych postaci takich jak: Lou Zocchi, Tim Kask, Greg Stafford. Dalsze eksploatowanie możliwości sandboxa i innych starych modeli grania (tu przoduje, rzecz jasna, autor PoL). W miarę docierania do źródeł przez II pokolenie RPG-owców (np. Maliszewski), wielu z prawdziwych Grognardów powraca do pisania o old school RPG lub prezentuje swoje różne projekty po kilku dekadach zupełnej ciszy w sferze naszego hobby. Tu można wymienić Erola Otusa, nową firmę Mornarda / Mentzera / Kaska, Davida "Zeba" Cooka, Roberta Kuntza, Grega Stafforda i wielu innych. Dużo rzeczy wychodzi ponownie (lub po raz pierwszy) na światło dzienne, często za horrendalne ceny (np. kuntzowski World of Khalibrun). Źle nie jest - i najważniejsze, że dociera się do epoki sprzed Braunstein, która przestaje być już tak tajemnicza i tylko-strategiczna.

Basic RolePlaying, chyba jedyny i ostatni oryginalny old schoolowy system, który nie został odkurzony i dostosowany do dzisiejszych potrzeb rynkowych, ma się bardzo dobrze. Ba, na forum Chaosium można przeczytać, że sprzedaje się niekiedy lepiej, niż flagowy produkt tej firmy, Call of Cthulhu. Fajnie. Szkoda, że wysyp fanowskich monografii zalewa tą linię, a stara ekipa nie pisze do niej nic nowego.

Retrogaming, w szerszym, medialnym ujęciu - to moda. W węższym, dla ludzi, którzy grają w stare gry od dekad i nadal będą to robić - niezależnie od tego, czy jest na nie hype, czy nie - to cała kultura grania, style i sposoby prowadzenia, żargon i historia, modele rozgrywki, bogactwo niuansów i barwnych postaci pojawiających się na przestrzeni tych 4 dekad. Liczę, że w przyszłym roku (lub kolejnym) będzie jakiś komercyjny boom. Zjawisko retrogamingu (jako mody) narasta już od ładnych 4-5 lat, a im szybciej to się stanie, tym lepiej. Wypali się pewnie jeszcze szybciej, niż się pojawi i nareszcie będzie można wrócić do garażowego klimatu rozmów i wymiany pomysłów w (retro)stylu 70's. Hermetycznie, z pasją i bez Wojny Edycji, pseudo-naukowego bełkotu (który nic nie wnosi zarówno w hobby, co i w naukę) czy indiańskiego pitolenia o nietzschem w tle i Zdzisiem Edwardsem w Fight On!. Jeśli ktoś zostanie dłużej i polubi klasyczne gry - fajnie. Nowa krew też jest potrzebna. Liczę jednak, że 90% odpadnie i znikną bzdety na 5 stron za 5€.


Czego miłośnikom old school RPG i sobie życzę.

12 komentarzy:

Omlet pisze...

Dzięki za podsumowanie.
A propos "bzdetów za 5 ojro" najbardziej zniesmaczyła mnie nowa, płatna edycja LL - to była pierwsza gra w oldschoolowych klimatach z którą się zetknąłem i szkoda że nowe wydanie wiąże się już z chęcią zysku (chociaż dodatki od początku były płatne).

Ojciec Kanonik pisze...

Wiesz, płatną podstawkę rozumiem - zawsze tak było, ale miałki syf czy średnie przygódki (nawet nie moduły) w stylu tych, co wydaje Raggi, to już przesada. W darmowych biuletynach wargamerskich z 70's wychodziło więcej dodatkowego stuffu niż w tych PDFach OSR-u.

Omlet pisze...

Już nie pierwszy raz wałkujemy kwestię płatnych PDFów liczących 2k6+3 strony ;)
BTW, skąd pobraliście tą templatkę z której teraz korzystacie? Nie mogę nic sensownego znaleźć...

Ojciec Kanonik pisze...

http://www.bloggerstyles.com/

Najlepsze są Wordpressowe.

Behir pisze...

Fajne podsumowanie.

Szczerze powiedziawszy, mam nadzieję, że "moda na gry retro" nie przeminie. Chciałbym, żeby tego typu gry rozwijały się obok gier nowoszkolnych i indie. Tak, żeby każdy miał jakąś opcję lub mógł dobrać sobie grę do tego, na co aktualnie ma chcicę ;). Zrób-to-sam retro, masz-wszystko-na-tacy aktualny mainstream, gramy-konkretnie indie i pewnie jeszcze coś nowego :).

Zresztą, gdyby w Polsce pojawiło się PoD (kiedyś była taka inicjatywa od CKGames, ale nie wyszło) to byłoby naprawdę pozytywne.

A co do płatnych k10+3 pdfów, orientuje się ktoś, czy jest aż takie wzięcie na tego typu twory?

Borejko pisze...

Dzieki za podsumowanko. Behir: Moda nigdy nie przeminie brzmi jak "hejwimetal nigdy nie umrze! ave satan!"

Behir pisze...

Źle się wysłowiłem. Chodziło mi o to, że mam nadzieję, że retrogaming przestanie być modą, a zacznie szeroko rozpoznawalnym nurtem. Oczywiście na tyle szeroko, na ile nasze niszowe hobby pozwala :).

A co do cytatu: "Idziemy kijem mieszać piach!"

Albino pisze...

Behir

Jeśli idzie o LL czy S&W, to widuję je na konwentach w Obamolandii i ludzie faktycznie w nie grają na "twardych" kopiach.

Key-Ghawr pisze...

O.K. Chyba najstarszym żywym system na rynku (w niezmienionej niemal postaci) jest jednak Tunnels & Trolls, a nie Basic Roleplaying w jakiejkolwiek formie.

Ojciec Kanonik pisze...

Racja, Key. Niestety nie miałem okazji zapoznać się ani z pierwsza edycją, ani z ostatnią, więc nie wiem, jak wyglądają zmiany. Mam wrażenie, że samo T&T jest trochę na uboczu, jak Arduin (zresztą tutaj nie ma o czym mówić - to nie jest już tamto Arduin) i chyba tylko BRP jest "zauważalny" w mainstreamowym RPG. Szkoda.

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, Key! :)

Key-Ghawr pisze...

Kupiłe kiedyś T&T 7.0. Nie mam tego w tej chwili przy sobie, ale wyślę Ci i po Nowym Roku.

Ojciec Kanonik pisze...

Ok, dzięki z góry.