31 marca 2009

Eliade i Harlequiny

2 komentarze
Post niejako polemiczny z notką Albusa o wyższości Eliadego–prozaika nad Lovecraftem. Przeglądając zawartość zbiorów w Projekcie Gutenberga, natrafiłem na (zaległą) lekturę pn. The Willows (1907) Algernona Blackwooda – klasyka pulpowego horroru i fantasy. Jedno z kluczowych i kanonicznych opowiadań konstytuujących XX wieczny horror, a właściwie utwór, który wywarł duży wpływ na twórczość jego ojca, czyli H. P. Lovecrafta. Abstrahując jednak od zachwytów i peanów Lovecrafta na cześć tej broszurki, przejdę do niej samej i skonfrontuję z prozatorstwem Eliadego.

30 marca 2009

Eliade i Fantastyka

0 komentarze
Mircea Eliade, Tajemnica doktora Honigbergera. Książka jednego z najważniejszych religioznawców XX wieku nie jest może ucztą dla bibliofila o „wybrednym podniebieniu”, ale rozpatrując ją jako krótką formę fantastyczną, jest dość ciekawa. Całość opowiada o poszukiwaniu przez głównego bohatera mitycznej Śambhali – legendarnej krainy na Wschodzie, w której tryumfuje „duch nad materią”. Nawiążę w tym miejscu do H. P. Lovecrafta. Pamiętam, że Eliade z ironią wypowiadał się o jego twórczości, a utwór ten pokazuje pewną alternatywę (równie grafomańską co u HPL-a) w jaki sposób można konstruować i opowiadać „dziwne historie”.

CośtamKoń

9 komentarze
Aktualizacja: Blog James'a Maliszewskiego, Grognardia istnieje już rok. Tu mała retrospekcja.

Obejrzałem filmik na blogu Borga (tego od Dżezgotu) pokazujący kolejkę przed jakimś tam konwentem w Polszy. Ilość ludzi zrobiła na mnie spore wrażenie, bo gdy ja bujałem się po konach, chlałem i rzygałem w organizatorkach Szedariad czy dzieliłem karimatę z losową (d3-1 do wyboru) fundomowiczką, to tak ze 100-300 osób przyjeżdżało na tego typu zloty. No, trzysta, to już była pełna ekstrawaganza i esprit. Pamiętam któryś tam Krakon, prawie 1000 osób. Pomyślałem sobie wtedy: "Ojapierdolę, GenCon".

29 marca 2009

Rozmowy Przy Gorzałce #1

0 komentarze
Albino: Wariant "Obiadów Czwartkowych": Rozmowy Przy Gorzałce (w skrócie: RPG) czyli ględzenie przy weekendzie (w dwóch częściach), ze współtwórcą Inspiracji, starym wyjadaczem: Wielebnym o. Kanonikiem. :)
Ojciec Kanonik: Widzę, że lubisz termin "stary wyjadacz". Jak Ci odpisał Borejko w poprzedniej notce - to trochę średnio przystający termin, biorąc pod uwagę długi okres istnienia hobby, a polskie realia. Adrian walił w pieluchy jak wychodziło 3LBB, ja systematycznie zapełniałem tetrę jak wydawali PHB do AD&D 1E. Ominęła mnie prawdziwa rewolucja i pierwsza dekada istnienia hobby, więc żaden tam "stary wyjadacz", please.

27 marca 2009

Książkakomiks

2 komentarze
Zwykła - niezwykła pozycja w kanonicznym nurcie "uczy i wychowuje bawiąc Obywatela Czytelnika", znanym co starszym Polakom. Niezwykłość Dwaj z galaktyki Gryfa to mariaż formy powieści z komiksem. W 1987 roku, kiedy komiksy, obok resoraków z Matchbox były cenną "walutą" w różnych podwórkowo-szkolnych transakcjach, taka pozycja była co najmniej dziwna. Ni to książka przygodowo - fantastyczna, ni komiks pełną gębą.

25 marca 2009

Studium Samotności

0 komentarze
Serce to samotny myśliwy, klasyka literatury podejmującej próbę ukazania kategorii samotności nadal nie traci nic ze swojej uniwersalności. Zmieniają się ludzkie typy, Murzyn nie musi walczyć za dobro braci, marksiści nie są już tak naiwni, a przeciętny robotnik korporacyjny ma taki sam dostęp do informacji i rozrywki jak nuworysz czy przedsiębiorca. Sama samotność jednak się nie zmienia, powodów trochę ubyło, doszły nowe, ale rdzeń tej kategorii zostaje taki sam – izolacjonizm pośród sobie podobnych.

24 marca 2009

Aktualizacja

4 komentarze
Al: Po małym odświeżeniu wyglądu bloga, czas powitać nowego czytelnika, Nimsarna. Prowadzi on blog poświęcony swojemu autorskiemu systemowi i światu [i rysuje gołe pół-orczyce barbarzynki ;) - O. K.], Ścieżka. :) P. S. Komentarze są, link jest w formie komiksowego dymka obok tytułu danego postu.

O. K.: Megadungeon Maliszewskiego w powijakach, jest już materiał, są grafiki , ale jakieś techniczne problemy mają - obsuw ze startem strony: tydzień (weekend). Polecam, przy okazji, zbierającego pozytywne opinie darmowego retro-klona (w języku francuskim) Epées & Sorcellerie.

22 marca 2009

Jurgen

3 komentarze
W 1919 roku, skandalista James Branch Cabell publikuje prawdopodobnie pierwszą w historii powieść fantasy, której główną treścią jest wszelkiego rodzaju obscena, seks i parodystyczna rozprawa ze źródłami inspirującymi w tamtych latach tenże gatunek. Chodzi o książkę pt. Jurgen. A Comedy of Justice. Podstawą fabularną utworu są podróże Jurgena po rożnych światach i planach – ale nie w celu ich ratowania etc., tylko dla nieczystej sex-turystyki.

21 marca 2009

Wędrówki

0 komentarze
Kolejny znakomity mash-up dający wgląd w fantastyczną alternatywą wizję “co by było gdyby?”. Mix ponownie na wysokim poziomie realizatorskim, a oba style grania niesamowicie się uzupełniają. Szkoda, że tak niezwykłe wydarzenie nigdy nie miało miejsca.


18 marca 2009

Greensleeves

6 komentarze
Trochę spóźnione powitanie, ale "lepiej późno niż wcale". Chciałem powitać i pozdrowić obserwujących blog:

Borejko - "stary wyjadacz" RPG, prowadzi blog Gry Fabularne
Krzemień - fan D&D, prowadzi blog Krótko i zwięźle o RPG
Nukereal - fan najnowszej edycji D&D, prowadzi blog 4DND
Noirlettes
O. K. - współtwórca Inspiracji.
Petter Platter - znajomy O. K. (?) prowadzi narcystyczny blog ( :) ) Bez cukru, proszę...
Tajemniczy Pan C - prowadzi blog o hmm... turystyce / wędrówkach (?) :) Tajemnice Pana C

17 marca 2009

Kanon D - dur

0 komentarze
Notka w żadnej mierze nie odkrywcza, a stanowiąca sumę z prostej obserwacji jak muzyczne dzieła inspirują w dalszym ciągu muzykę popularną. Kanon Johanna Pachelbela (Kanon und Gigue in D-Dur für drei Violinen und Basso Continuo). Niemiecki kompozytor uchwycił w kilku akordach tego barokowego utworu matematyczne piękno muzyki.

Wywiad: Artur Marciniak

6 komentarze

Notka ta jest zapisem mojej rozmowy z Arturem Marciniakiem, która miała miejsce na blogu (dawno i nieprawda) Demons & Dragons. Za namową Białasa publikuje ją tutaj. Mała informacja dla młodszych czytelników: Artur Marciniak był redaktorem naczelnym czasopisma Magia i Miecz w połowie lat 90-tych (od ok. 25 numeru) i jej stałym współpracownikiem od początku. Możliwość przeprowadzenia owego mini wywiadu pojawiła się spontanicznie z chwilą, gdy Artur zaczął komentować i wspominać swoje początki w hobby w dyskusji pod jednym z postów. Dyskusja z Arturem zaczęła się przy okazji ogólnej polemiki o Jacku Ciesielskim, MiM-ie etc. Za jego zgodą poskładałem "las wątków" w jeden tekst i publikuję poniżej.


16 marca 2009

Kopanie Leżącego

11 komentarze
Jak powiedział Maestro Lem: "Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu". Zawsze zdumiewał mnie fakt, że tylu ludzi chce promować swoją przeciętność - wszędzie i jak tylko się da. Kiedyś (przed erą internetu) taki osobnik byłby zmiażdżony przez krytyków, ośmieszony przez środowisko czy stanowiłby kuriozum i exemplum patologii, dziś przeciętność jest w cenie. To walor. Naturszczyki robią karierę znacznie większą niż ci z Rejsu, mają od lat programy lansujące ich w TV, reality-shows, YouTube, portale społecznościowe i wiele innych miejsc w przestrzeni kultury.

14 marca 2009

Amor Omnibus Idem

0 komentarze
Niezwykle ciekawy romans naszkicował Eustachy Rylski w swoim znanym opowiadaniu pn. Dziewczynka z hotelu Excelsior. Opowiadanie to jest dostępne w wydanej kilka lat temu antologii współczesnych pisarzy polskich o tytule Pokaz Prozy. Sama książka zła nie jest, a jak to bywa w przypadku antologii - jest nierówna. Bibliofilskie oko cieszy czołówka polskich literatów, ale sama pozycja została wydana z dość pretensjonalnych przyczyn. Wydawnictwu Literackiemu wyszło takie lekkie „ssanie kasy” z biednych liseur & liseuse poprzez wydanie „The Best Of” na tematy średnio już dziś atrakcyjne. Jest też film oparty o tą nowelę (mam na myśli „Dziewczynkę z...”), ale mówi on zupełnie o czymś innym i ma wiele dodatkowych, niepotrzebnie udziwniających i zbędnych elementów. Olać film i do najważniejszego - do opowiadania.

12 marca 2009

Magnum In Parvo

1 komentarze
Kultura nie wynika wprost z zabawy, jakby to ujął Huizinga. RPG nie jest grą wizualnie estetyczną czy atrakcyjną dla obserwującego z boku. Niemniej, badanie zjawiska gier fabularnych mogłoby przysłużyć się epistemologii przejawów wielu aspektów kultury. Gry te mogą być (i z reguły są) istotnym czynnikiem wzbogacającym życie jednostki, co wpisuje ją w sferę kultury jako zabawy.

11 marca 2009

17-letni Tim

6 komentarze
Niemiecki siedemnastolatek urządza strzelaninę, razem z nim zginęło 16 osób. Zawsze, gdy słyszę taki news, zastanawiam się w ciągu ilu godzin pojawią się hipotezy o tym, że to wina gier komputerowych czy ciężkiej muzyki. Pierwsza pojawiła się w Tok FM, „być może ma to związek z tym, że grał w Counter Strike, tam się chodzi po korytarzach i morduje ludzi”. Cytat niedokładny, ale miarodajny, czytelnik od razu załapie o co chodzi. Człowiek zaczyna być znużony tego typu zabobonnym bełkotem. Gdyby to były lata 80-te, doszukiwano by się przyczyn tego traumatycznego dla wielu wydarzenia w podręcznikach D&D oraz muzyce Ozzy'ego Osbourne'a. Klasyczne cele witch huntingu. Kilka lat temu był to Marylin Mason i gry komputerowe. Co teraz? Ten jeden komentarz jeszcze nie rozpoczął większej burzy i szamańskich tańców gawiedzi zaklinających deszcz. Wiadomo, że rodzice sprawcy masakry mieli w domu sporo broni i młodziak miał do niej dostęp. Pytanie: gdzie byli jego rodzice, kiedy ładował do torby armament? A wcześniej? To przecież takie normalne, że my, jako kultura dekadencka trzymamy w domu różne, kompletnie niepotrzebne nikomu gówna do zabijania bliźniego.

Etos Bohdana Pocieja: cz.2

0 komentarze
W powiązaniu z pierwszą wartością pojawia się, niejako naturalnie, druga, a mianowicie związana ze sferą obyczajową. Bohdana Pocieja nie można postrzegać jako filozofa „dyplomowaniego”. Sam o sobie mówi: „[...] filozofem z wykształcenia nie jestem; jestem w filozofii amatorem [...]”. Pasja Pocieja jest więc szczera i (przynajmniej z początku) spontaniczna. Nie sili się on na bycie „wielkim, systematycznym filozofem”. Jego inspiracje i filozoficzny język zdają się być anachroniczne (używam tutaj tego pojęcia nie pejoratywnie). W swych wywodach często odwołuje się do konstruktywizmu i stylu myślenia scholastyków, św. Augustyna, Leibniza. Nie jest wiec filozofem „modnym”. Nie podąża za współczesnymi nurtami (postmodernizm) i nie można u niego odnaleźć jakiekolwiek odwołań do bardziej nam współczesnych myślicieli, takich jak Foucault, Habermas czy postmodernistyczni: Lyotard, Derrida czy Rorty. Brak bycia „intelektualnym modnisiem” (jak zaznaczyłem we wstępie), to ważny wątek w ogólnym obrazie sposobu bycia Pocieja. Dowodzi pewnej niezależności intelektualnej, która powodowana jest pasją do muzyki, a nie "trendy" nurtami. Nie ma tu pogoni za intelektualnymi nowinkami czy wykazywania się znajomością intelektualnych kuriozów w postaci taniej socjobiologii czy materialistycznego myślenia o dziejach kultury. Ta niezależność do pewnego stopnia przenosi się na światopogląd Bohdana Pocieja [do pewnego stopnia, gdyż B. P. związał się w ostatnich latach twórczości m. in. z katolickimi kręgami intelektualnymi. To wpłynęło w pewnym stopniu na światopogląd, ale co ważniejsze, na sposób naukowych dociekań (co wielu mu zarzuca)], który nigdy nie podążał za konkretna opcją polityczną, a wręcz był przeciwnikiem ustrojów totalitarnych: komunizmu i nazimu. Dla ilustracji tej tezy przytoczę tu cytat: „Na szczęście nie wytrzymałem na polonistyce dłużej niż dwa semestry, ponieważ panowała tam okropna atmosfera, stalinizm. To był wydział mający około dwustu czy stu pięćdziesięciu ludzi na roku, od góry do dołu przetykany ubecją. To się nazywało „lekka kawaleria”. Czuło się na plecach, że jest pełno agentów. Zresztą całe ukierunkowanie tych studiów było straszne. Na studiach humanistycznych pod największym nadzorem znajdowała się historia i filologia polska, ją właśnie wykładali ci „inżynierowie dusz”, jak powiedział Stalin” [Pisarstwo muzyczne Bohdana Pocieja, s.91]. Mamy więc do czynienia z poglądami filozoficznymi i postawą bardzo tradycjonalistyczną, a co za tym idzie, uznawaną za niemodną.

10 marca 2009

Dungeon a Day

0 komentarze
Korzystając z tego, że Albino pisze drugą część swoich dywagacji o Pocieju, notka o Dungeon A Day. Inicjatywa stworzenia strony z materiałami do eksploracji mega-dungeon wyszła od Monte Cooka. Gość nie ma kompletnie nic wspólnego z retrogamingiem i bazuje raczej na stereotypach o ol' school RPG (wystarczy poczytać jego podręczniki do D&D 3.x e czy do d20 generalnie), niemniej załapał swego rodzaju iluminację i wprowadza ją w życie.

Materiał na tej stronie jest płatny, pisany pod d20 i na pierwszy rzut oka wygląda jak próba dotarcia do źródeł. Młodziak Cook koresponduje z Maliszewskim, który więcej niż bardzo sceptycznie wyraził się o tym przedsięwzięciu. Z jego słów wynika, że Cook faktycznie nie za bardzo "kmini bazę" i chce uszczknąć z portfeli retrogamerów. Moim zdaniem robi to nieumiejętnie. Nie odwołuje się do nostalgii, nie udziela się na forach społeczności grognardzkiej, jak jego starsi koledzy designerzy, popełnia podstawowe błędy w PR. Gdyby nie wypowiedź Jamesa i związany z nią szum, prawdopodobnie większość grognardztwa by to zignorowała.

Uważam, że inicjatywa jest jak najbardziej ok, nawet jeśli jest gorszą imitacją "good ol' days" niż najgorszy retro-klon. Persony takie jak Monte Cook przyciągają całe hordy ludzi młodych, wychowanych na kolorowych substytutach D&D produkowanych przez kolesi od kolorowych kartoników dla kolekcjonerów. Co gość napisze, a imię i markę sobie wyrobił przecież, jest liczącym się głosem we współczesnym światku RPG, więc nawet takie naciągane ukłony w stronę pierwszych twórców hobby, którzy pośrednio dają mu "wikt i opierunek", jest bardzo pozytywnym sygnałem i w dalszej przyszłości może zaowocować grupami nastolatków eksplorujących puste siatki heksagonalne i nieskończony Underworld. Thumb Up.

P. S. Odpowiedź społeczności grognardzkiej szykuje się sążnista - podobna strona, świadomie nawiązująca do starych modeli i koncepcji RPG - i za darmo. Cheers.

9 marca 2009

Etos Bohdana Pocieja: cz.1

0 komentarze
Chciałbym poświęcić dwie notki na przedstawienie, czy też odtworzenie hierarchii wartości składających się na etos (sposób bycia) Bohdana Pocieja – niegdyś krytyka i redaktora Ruchu Muzycznego, dziś filozofa muzyki. Na wstępie pragnąłbym zasygnalizować, że duży problem w rekonstrukcji owego etosu sprawia fakt, że niezwykle trudno jest odtworzyć go z jego publikacji poświęconych stricte filozofii muzyki. W pracach Pocieja łatwiej jest odnaleźć korelaty wartości odwołujących się do estetycznej sfery życia człowieka niż do bardziej ogólnych, składających się na sposób bycia człowieka kulturalnego, wartości etycznych. Celem tych notek – trybutów jest zatem próba odpowiedzenia na pytanie: czy etos ich bohatera świadczy o tym, że jest on człowiekiem kulturalnym, tzn: realizującym i przedkładającym nad resztę wartości etyczne, starającego się nie być „fałszywym dżentelmenem” (tu: naukowym „modnisiem”) czy też, na końcu, humanistą zwracającym się ku ogólnym aspektom duchowym bytu człowieka? W rekonstrukcji niezwykle pomocny okazał się wywiad z Bohdanem Pociejem przeprowadzony kilka lat temu przez Sz. Koleżankę Ewę Sławińską (dołączony do jej pracy magisterskiej napisanej w Instytucie Muzykologii w Warszawie, 2003).

6 marca 2009

Cyfrowe Wędrówki

11 komentarze
Dziesięć tytułów gier PC, które mnie w tej dekadzie in plus zaskoczyły i zainspirowały. Wiele z nich przeszło bez echa, niesłusznie, ale jak to zwykle z popkulturową rozrywką bywa - liczą się nie tylko rzeczy wartościowe, ale i z dobrym PR (a może głównie z tym drugim, patrząc na rynek gier na PC w kończącej się dekadzie). Gry o ambitnej fabule, niepowtarzalnym klimacie, nie zawsze superprodukcje i nie masówki jak różne Warcrafty, Simsy, Guitar Zero. Mocno osadzone w naszej kulturze, bawiące się jej tekstami i utartymi konwencjami, posługujące się różnymi archetypami, legendami, wymagające myślenia/wczucia się. Ogólnie: awangarda gier komputerowych. Są to oczywiście moje ulubione. Jest ich dużo więcej, nie wszystkie widziałem / grałem albo mi nie podeszły:

3 marca 2009

Wędrówki

0 komentarze
Wcielając się w rolę poszukującego inspiracji Jasia Wędrowniczka - Transhumanisty, znalazłem kilka niezłych rzeczy. Pierwsza, to przykład na twórczy eklektyzm. Świetnie zmiksowane, bez sztucznego obniżania / podwyższania tonacji (nawet jeśli, to "gołym uchem" tego nie słychać - no ok, w partii solowej Iommiego słychać, że DJ majstrował) czy prostackiego mieszania muzycznych stylów (jak np. Judas Priest i Britney Spears). Enjoy:

2 marca 2009

K. P.

5 komentarze
Dzień Kazimierza Pułaskiego. Dzień obchodzony w niektórych Stanach (np. w Illinois) jako wolny od pracy. K. P. pamiętany jest tam jako bohater, który wraz z innymi (Lafayette, Von Steuben) podłożył podwaliny pod "Wolność Naszą i Waszą". W Baltimore znajduje się nawet Aleja Pułaskiego. O tym dniu można było dziś usłyszeć w polskich mediach całe gówno. Zerowy PR, jak z Okrągłym Stołem - ot, pożreć się, ponadymać, ukraść 5 minut w historii dla siebie. Standard.

Zapytałem znajomego Amerykanina o ten dzień i o jego ogólne skojarzenia z Pułaskim, Polakami. Oto, co odpisał:


Bleedin' Poles. Who do they think they are? Turning up everywhere and putting the world to rights without so much as a by-your-leave, confirming heliocentrism, inventing helicopters, discovering Radium, supporting Washington. The nerve of it!

"For our freedom and yours" indeed. ;-)



To trochę więcej niż nasze tradycyjne: "
Dzień Pułaskiego? Chujztymkurwa!".

A
pod tym linkiem inny przykład rodzimego idiotyzmu.