29 sierpnia 2009

Guild Wars 2

6 komentarze
Do fanów dociera coraz więcej konkretów o jednej z oryginalniejszych gier MMO tej dekady (na tle WoW-a czy innych grindowych / farmerskich klisz EverQuesta oraz Ultimy). W jedynkę grałem przez 3 lata i gdzieś od roku w ogóle jej nie ruszam, czekam na sequel. Tłum ludzi, jaki poznałem przez tą grę, ma w większości raczej chłodne lub negatywne opinie co do nowego dzieła ArenaNet. To dość dziwne, bo w zasadzie będzie to tylko podrasowana jedynka, tworzona przez ten sam team, tych samych, znakomitych grafików i wydaje mi się, że ponownie będzie można liczyć na przygody w oryginalnym świecie science fantasy. Concept arty wyglądają wspaniale i na 100% grafika oraz jej twórcy znowu zgarną masę nagród, w tym spoza świata gier komputerowych, za oryginalny i zwarty design oraz estetyzm.

27 sierpnia 2009

Blog Karnawał: Niezapomniana Sesja

4 komentarze
Trochę nie fair pisać drugi post na jednym blogu do Karnawału, ale zarówno Smartfox jak i Kanonik namówili mnie bym siadł i wreszcie opisał coś z sesji w Anaborii. Nie była to w mojej karierze sesja najlepsza, ale na tyle fajna i dość ciekawa, że postanowiłem nią „zadebiutować” w KBRPG nr 3. 

26 sierpnia 2009

Blog Karnawał: Niezapomniany Nehwon

4 komentarze
Stareńka sesja sprzed "wielunastu" lat, zafascynowani nehwońską prozą Leibera, gracze stworzyli sobie Fafhrda i Szarego Kocura. Graliśmy w AD&D Lankhmar TSR-u - rzecz jasna, bez scenariusza, z dwiema tabelkami losowymi i planami jakiejś wielkiej hiszpańskiej fortecy. Założenie było proste, para słynnych łajdaków została w twierdzy uwięziona za bałamucenie i kradzież żon z haremu możnego z Miasta Tysiąca Dymiących Kominów.

24 sierpnia 2009

Anaboria: strumienie

3 komentarze
Strumienie zawsze fascynowały anaboryjczyków. Dzieci Górali z Mrozostóp pytają swoich rodziców czy strumienie mają koniec. Dzieci z Zielonej Piersi pytają o ich początki, a te z M'Głowy właściwie żyją otoczone szemrzącymi, parującymi ciekami. W rejonach Hebanowego Dachu, Murzyni odprawiają przez wiele godzin dziękczynne rytuały za każdym razem, gdy dotrą do choćby najcieńszej strugi wody, która okaże się zdatna do picia. Wśród każdej z ras występuje bogata gama hydronimów związanych ze strumieniem (strumienie "negatywne" nie są określane słowem "strumień"). Oto niektóre z nich:

- marga (strumień)
- müremarga (zdrowy strumień, wody bogate w ryby i roślinność)
- adagmarga (gościnny strumień, o niskich brzegach, łatwe osadnictwo)
- ebelmarga / urdamarga (wartki / szybki strumień)
- nür (strumień nieprzyjazny, trujący)
- tünxi (strumień znikający pod ziemią, carniboryjski)
- šamarga (strumień z górskich czap śnieżnych)
- namarga (bagienny strumień; jeśli zaludniony Wodookimi, wtedy namar)
- šuhan (strumień, w którego wodach znajduje się krew lub padlina)

21 sierpnia 2009

Theatrum Mundi #6

10 komentarze
Ok, dotarłem do końca cyklu i zakończę go materiałem najcięższym: chrześcijańską krytyką RPG. Don Lyons, który (jak wspominałem dawał głos obu stronom konfliktu) powraca w artykule dającym pole wypowiedzi krytykom i dokumentuje wydarzenia z 83 roku jakie miały miejsce w Nanaimo. Z punktu widzenia archeologicznego, nie ma tutaj nic ciekawego. Ew. wartość przy rekonstrukcji stanowi sposób argumentacji ruchów religijnych, ale jest on tak oczywisty i niezmienny, że równie dobrze można poczytać coś współczesnego, a tyczącego się Harry Pottera czy krytyki ruchu New Age. Tu artykuł z The Times:

20 sierpnia 2009

Anaboria: PDF po raz drugi

6 komentarze
W BOXie jest już skromniejsza (pod względem graficznym; do druku) wersja naszej Anaborii - z 4 MB do jednego. :) Sandboxowe mapy są po słabszym skompresowaniu nieco gorszej jakości. Dołożyłem do niej Słowniczek Terminów. Większość z nich to nazwy indiańskie (obu Ameryk), buriackie (kiedyś ta kultura i lud mocno mnie fascynowały, do dziś wrzucam to tu, to tam jakieś odnośniki do majestatycznego Bajkału), mongolskie, greckie i pochodzące z różnych tekstów okultystycznych (dzieło Ala, hyh). Cheers.

News z ostatniej chwili: retro-klon Mutant Future (w sumie jeden z fajniejszych) zajął drugie miejsce w Indie RPG Awards, w kategorii "Najlepsza darmowa gra fabularna". Gz!

18 sierpnia 2009

Vintage Month #8 (aktualizacja)

5 komentarze
Kolejny miesiąc, w którym sporo się działo i sezon ogórkowy nie objął niemocą fanów staroszkolnego RPG. Zacznę od sprawy, która wywołała mały smrodek na forach i blogach. Mianowanie do ENNies retro-klona Swords & Wizardry. Otóż, zestawienie pełnego i niezależnego systemu z quickstartami, będącymi okrojonymi wersjami znanych i komercyjnych systemów firm takich jak White Reksio czy inne Bitches of the Coast jest, rzecz jasna, kompletnym nieporozumieniem. ENNies od początku swego istnienia znajdowało się w recepcji grognardzkiej gdzieś w niefajnej okolicy "onetowego" RPGNet i właściwie co rok udowadnia, że jest tylko imprezą propagandową wspomnianych wcześniej RPG-owych korpów. Niemałe zaskoczenie wywołał jednak fakt, że Swords & Wizardry zdobyło Srebro, przegrywając z quickstartem do nic nie mówiącego mi komercyjnego tytułu. W kolejce (Indie Awards) czeka kolejny retro-klon (po LL już trzeci), Mutant Future. Tyle zrzędzenia, Mattowi gratulejszyn i ad rem.

17 sierpnia 2009

Theatrum Mundi #5

5 komentarze
Kolejny artykuł z kanadyjskiego The Times. Gus Thomson, podobnie jak Lyons, do którego jeszcze powrócę, opisuje pojawienie się RPG dość obiektywnie i zamieszcza w publikacji dwugłos: fani vs łowcy czarownic. Protest państwa Wolfe rozciąga się już na wspólnoty wyznaniowe - wynikało to prawdopodobnie z tego, że administracja miejska nie wycofała dotacji na popularyzowanie hobby, a temat okazał się dość nośny i wywołał burzliwą dyskusję medialną. Plus, o czym należy pamiętać, u sąsiadów w US budowała się coraz większa fala animująca paranoję moralną, o której pisałem w poprzednich notkach. "Reset" i szczyt witchuntingu przypada na połowę lat 80-tych i samobójstwo Irvinga (oraz założenie BADD). Ale cofnę się do 82 roku i artykułu Thomsona:

14 sierpnia 2009

Anaboria: PDF

9 komentarze
Albinus Elricus: Złożyłem i poprawiłem nasz materiał do AD&D Anaboria: A Soap Opera With Dinosaurs Around w jeden PDF. O. K. zwinął z bloga Smartfoxa fajny gadget i niniejszym zamieszczamy go u siebie wraz z załadowanym końcowym dziełem. Setting będzie nadal rozwijany poprzez sesje, a artykuły do niego nadal będą się tutaj pokazywać. Całość waży 4,2 MB, 30 stron i wszelakie odnośniki w nowych notkach nie będą męczącymi linkami, tylko numerem strony :). Cały czas myślimy jak wykorzystać materiał z The Complete Barbarians Handbook bez naruszania praw autorskich, coby można było przystosować go do ogólnego AD&D. Tak, żeby każdy posiadacz podstawki do Drugiej Edycji mógł - ewentualnie - sobie bez problemowo w nim zagrać bez konieczności posiadania TCBH. Wkrótce planujemy poszerzenie starego PDF-a Kanonika "For Advanced" o poprawione kits z tego bloga oraz mój materiał do tego systemu. Wcześniej było to 6 stron, w planach jest ze 40 (bez obrazków, drobną czcionką, same mięcho). To się jeszcze obaczy.

Canonicus: Jest to bodaj pierwszy od czasów przygód w Talizmanie i wczesnych MiM-ach materiał do AD&D 2E w Polsce. ;) Jeśli ktoś będzie sobie chciał coś z tego PDFa wydrukować, to zamieścimy wersję bez tła i obrazków. Dorzucam old schoolowy modułu, Glubbdubdrib. Cheers.

13 sierpnia 2009

Theatrum Mundi #4

25 komentarze
Ponownie Kanada, Nanaimo. 1981 rok: Dungeons & Dragons, przy wsparciu Parks & Recraction Departament, pojawia się w szkołach wywołując pierwsze symptomy Niepokoju o Moralność Dzieci Naszych Albowiem (ale jeszcze nie dominowały chrześcijańskie przesądy w stosunku do tej gry, a raczej "i na takie bzdety ida nasze podatki?"). Był to pierwszy, inicjujący 2 letnią dyskusję artykuł Dona Lyonsa w kanadyjskim The Times, który przedstawiał boom RPG w sposób dość obiektywny i dawał głos obu stronom, zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom - w przeciwieństwie do odpowiedników takich artykułów w US. Albino zauważył ciekawą rzecz: w Kanadzie źródła ataków powinno się raczej doszukiwać wśród jednostek niż całych wspólnot wyznaniowych / światopoglądowych - jak w USA. Dyskutowalna teza postawiona na bazie artykułu z wypowiedziami pani psycholog z poprzedniej notki cyklu jak i doświadczeń Ala w kraju-kolebce RPG odwołuje się do ogólnej mentalności jego północnych sąsiadów i faktycznie, może być niezłym punktem oparcia w rekonstrukcji źródeł i specyfiki tego zjawiska w Kanadzie. Bawiąc się w archeologa recepcji RPG w dobie boomu, zainteresowało mnie postrzeganie samej gry, to jak ówcześni casuale ją widzieli - poza kontekstem społecznym i zjawiskiem rodzącej się pejoratywnej krytyki i Witchhuntingu. Pod artykułem moja amatorska rekonstrukcja (uzupełnienie tej z notki poprzedniej).


(Klik na powiększenie)

- Dungeons & Dragons to niezwykle popularna, amerykańska gra planszowa osadzona w światach fantasy.

- I ad powyższe. W artykule zwraca uwagę drugie zdjęcie - upozowane i upozorowane jak za dobrych czasów PRL-u. Nie ma na nim żadnych kości, podręczników, zasłonek, pisadeł i papierów z modułami / notatkami. Jest coś w rodzaju tiles'ów i bliżej nieokreślone figurki. Być może The Times uznał, że na potrzeby artykułu o grze PLANSZOWEJ, coś takiego wystarcza. :) Z drugiej strony, jedna kostka leży chyba pod ręką jednego z dzieciaków, a Dungeon Master prowadzi klasyczny Underworld bez mapy i tworzy go w locie (lub wkuł podświat na pamięć niczym Master Arneson). Hmm... :)

- Systemem opisywanym jest Advanced D&D, a nie D&D - stąd te "satanistyczne symbole i postacie". Szkoda, że Ms. Wolfe nie zauważyła w DMG, że PCs mogą też złapać kiłę czy innego syfa narządów rodnych (serio). No, ale pentagram i trójkąt taumaturgiczny bardziej rzucają się w oczy, fakt. Hyh.

- Co ciekawe, J. D. Egbert nie pojawia się nawet w jednym zdaniu artykułu - "wstrząs" i "moralna apokalipsa" tych "diabolicznych gier" była więc wtedy raczej lokalna i ograniczała się do rodzimego stanu (ew. całych US, ale w to wątpię) Egberta.

I reszta dotyczy cech RPG osadzonych w dopiero pojawiającym się kontekście czarostwa, okultyzmu i innych zabobonów wyrastających z mentalności "uwarunkowanych odpowiednim światopoglądem" pary rodziców, które są racjonalnie obalane przez gracza (Geluka). Poniżej collage komentarzy z The Times. Po lewej zwolennicy, po prawej atakujący.




(Klik na powiększenie)


Przypomina się scena z filmu z Karloffem, gdzie przesądny plebs z pochodniami zagania Adama do młyna.

9 sierpnia 2009

Theatrum Mundi #3

6 komentarze
Cykl artykułów i fragmenty dyskusji jakie zostały opublikowane w The Times (81-83 r.) w erze boomu i początku Witchuntingu. Dzisiejszy fragment przedstawia opinię kanadyjskiej psycholog dziecięcej z Nanaimo (i kilku innych), w którego szkołach nowy target RPG - dzieciaki zaczęły uczestniczyć w sesjach organizowanych i sponsorowanych przez rządową administrację (Parks & Recraction Departament). Był to jeden z pierwszych, rzeczowych artów wpisujących się w późniejsze publikacje naukowe wydawane przez amerykańskie Centers for Disease Control and Prevention.

W kwestii technicznej: wycinki leżały u mnie na HD od kilku lat i nie wiem, z której strony je mam. Nie są to moje skany, wszelkie zaczernienia i wąsy na zdjęciach nie są moim dziełem. :)


Klik na powiększenie



Suma:
* RPG (nadal istnieje na rynku tylko D&D) animuje kreatywne myślenie, kooperację, wyobraźnię. Są czymś innym od planszówek i zasady są drugorzędne - liczy się stymulacja wyobraźni.

* Nie da się okreslić wieku, w którym dziecko nie powinno grać w RPG, a obcowanie ze swoją postacią umożliwia lepsze poznanie siebie. Pytanie: kiedy fantazja może mieć wpływ na patogenne zachowanie?

* Twórcza natura RPG, choć bez porównania uboższa od uprawiania różnego sortu sztuki, posiada podobne sztuce wartości [I tutaj: nie chodzi o to, że ma cokolwiek wspólnego z teatrem, aktorstwem czy profesjonalnym scenariuszopisaniem, a zwykłą pasję budującą w pewnym zakresie tożsamość dojrzewającej osoby, jak i powodującą wzmożone rozrywką procesy twórcze].

* Dzieci (normalne) nie mają problemów z odróżnieniem fantazji i realności. Dzieci (z psychicznymi problemami) mogą być stymulowane negatywnie przez grę, ale to tyczy się każdej gry [żeby tylko gry: Rippera negatywnie stymulowały dziwki, C. Mansona Polański, a Ruskina zanikanie prawdziwego rzemiosła i "taśmowość", so...]. To czy wpływ jest negatywny nie zależy więc od treści samego RPG, a od tego, co kto wnosi ze sobą na sesję. Relatywizm.

* Pytanie 2: Jakiego rodzaju ludzie (rodzice) wszczynają witchhunting? [padają tam tezy, że odpowiednio uwarunkowani światopoglądowo]:

Apland believes the roots of the problems lies in conflict of ideologies and beliefs od proponents of the game and its detractors


I, rzecz jasna, nie do wszystkich to dotarło:


(Klik na powiększenie)


Notka czwartkowa: "Chaos i panika, rząd promuje okultyzm w miejscach publicznych!". ;)

***
Albino: Ja tylko na marginesie i tradycyjnie. Pojawił się nowy czytelnik, Gregory K, prowadzący blog (z autorskimi, całkiem inspirującymi zdjęciami), Cyfrografia. Witamy. :)

7 sierpnia 2009

Sandboxowe Cross Purposes

19 komentarze
Kolejna notka z cyklu "Theatrum..." przesunie się na niedzielę. Dzisiaj spontanicznie - komentatorsko. Smartfox (jak i Paladyn) konstruują sandboxy i będą eksperymentować z tą old schoolową formą RPG. Zaskoczył mnie ten pierwszy pewnym "mykiem" - in minus ;). Po wielu mailach z nim wymienionych, stwierdziłem, że to prawdopodobnie moja wina, bo nigdzie nie wspomniałem o bazie, która jest oczywista retrogamerom i posiadającym stare podręczniki, a może być kompletnie obca początkującym adeptom. Otóż, Smartfox zamieścił mapę do eksploracji, która powinna być znana tylko prowadzącemu, a którą mogą zobaczyć gracze Smarta. Podstawowy błąd - to jak pokazać graczom scenariusz oraz wyjawić a priori wszystkie miejsca, w których będzie toczyć jego się akcja. I zapomniałem wspomnieć o takiej oczywistości (dla siedzących w temacie) jak to, że gracze dostają PUSTĄ mapkę heksagonalną. Bez niczego poza miejscem startowym (miastem, bazą wypadową, traktem, whatever).

5 sierpnia 2009

Theatrum Mundi #2

2 komentarze
Pierwsza połowa lat 80-tych to (wspomniany w poprzedniej notce i w notce o Hobgoblinie) boom. Gry doczekały się w miejsce niejasnych zasad dla wargamerów klarownych instrukcji, RPG wyszło poza swoją macierzystą niszę i zaczęło podbój szerszego rynku przynosząc miliony zielonych firmom takim jak GDW, Chaosium czy TSR. Podobnie jak w obecnej dekadzie, przy wsparciu ze strony literatury Nowej Fali (głównie brytyjskiej, która wykształciła i zdefiniowała gatunek) fantasy i niepodobnie dzięki rozwojowi przemysłu figurkowego celującego w "ludkach" z kart różnych mitologii i powieści fantastycznych oraz "dziwnym" wydarzeniom - samobójstwom. Pomijając już wędrówki Gygaxa do Hollywood i gadżeciarstwa podobnemu pokemonom, to właśnie tego typu patologie były jednym z tych elementów, które tylko podsyciły istniejące już wcześniej, a bazujące na niezrozumieniu tego hobby, obawy "casuali". Nazwę ten okres egbertowskim, od nazwiska pewnego samobójcy znanego chyba każdemu fanowi RPG. Był to punkt zapalny zakończony swoistą paranoją anty-RPG w US. Jego umiejscowienie w czasie zbiega się z umownym końcem staroszkolnego RPG, hobby przeznaczonego dla dojrzałych wargamerów. Każdy hobbysta lubi czuć, że przynależy do wyjątkowej, hermetycznej grupy; RPG-owiec raczej nie chciałby być identyfikowany z ćpającym klej dresem po podstawówce i nie uświadczy się takiego w zadymach Hoolsów FC Legia z Hoolsami United Suwałki. Hobbysta, zwłaszcza taki, którego pasja opiera się na towarzyskiej rozrywce i trawieniu setek stron różnych książek, lepiej czuje się w gronie sobie podobnych, gdy mówi podobnym żargonem - to samo tyczy się członków różnych subkultur.

2 sierpnia 2009

Theatrum Mundi #1

7 komentarze

Pisząc o obu książkach wykorzystujących w swojej fabule RPG doby boomu na te gry w US (w komentarzach pojawił się Dream Park Barnesa / Nivena, takoż w temacie), pomyślałem o innej stronie tego pokoleniowego fenomenu. Korespondując z J. Maliszewskim zdumiało mnie, że RPG w latach 79-86 było na tyle popularne, że dotowane z państwowych podatków. Organizowano specjalne świetlice, kupowano podręczniki do publicznych bibliotek oraz organizowano kółka hobbystyczne dla małolatów - wszystkie projekty opłacane przez lokalne administracje. Rozmawiając z kolei z kilkoma innymi grognardami, dowiedziałem się, że te wszystkie kolorowanki, pluszaki, komiksy, pisaki i inne gadżety były dostępne, obok normalnych podręczników, w odpowiednikach Polskich sklepów papierniczych czy takich quickstopach jak nasze Żabki czy Ruch . Ot, kostka d20 obok kondomów - pełna kultura. Oczywiście - tak było i już od dziesięcioleci nie jest. Wg Josepha Goodmana podobny boom miał miejsce na początku tej dekady, przy wsparciu kina w rodzaju Władca Pierścieni, gier cRPG i książek Rowling. Pojawił się kolejny, komercyjny wyż i RPG na kilka lat wynurzyło się z otchłani nerd-klubów. Wg tego co Goodman napisał, nakłady 3E dorównywały tym z czasów 1E. Tyle współczesności i podobieństw.

1 sierpnia 2009

List Otwarty

11 komentarze



Do Jego Ekscelencji, Vescovo di Roma, Vicario di Gesù Cristo, Succesore del Principe degli Apostoli, Sommo Pontefice della Chiesa Universale, Primate d'Italia, Arcivescovo e Metropolita della Provincia Romana, Sovrano dello Stato della Città del Vaticano, Servo dei Servi di Dio.