7 lutego 2010

Classic D&D - łabędzi śpiew

Druga połowa lat osiemdziesiątych przyniosła zasadniczą zmianę w polityce wydawniczej TSR-u. Po odejściu Gygaxa pod koniec 1986 roku, przyspieszono prace nad drugą edycją AD&D. Postanowiono także położyć większy nacisk na rozwój settingów. Rok 1987 przyniósł pierwszą (i chyba najlepszą) wersję opisu świata Forgotten Realms, pierwszy podręcznik systemowy do Dragonlance (wcześniej ten setting funkcjonował wyłącznie na bazie modułów poświęconych War of the Lance), a także pierwsze z serii Gazetteers do D&D. Opisywały one z dużą ilością detali poszczególne krainy Znanego Świata / Known World), ochrzczonego później mianem Mystary (ten setting zamierzam omówić w osobnym artykule). W wyniku pojawienia się 14 Gazetteerów i dwóch boxów (Dawn of Emperors oraz Hollow World) powstał całkiem duży bałagan. Praktycznie każdy nowy suplement wprowadzał kolejne zasady opcjonalne. Dodatkowe problemy sprawiała obsługa boxów Mentzera (jeśli ktoś chciał stosować wszystkie reguły, a nie wątpię, że wielu graczy nie traktowało ich jak opcje, tylko oficjalne zasady). Te wszystkie czynniki spowodowały chęć ponownej rewizji systemu.


Zasady nowej wersji Dungeons & Dragons składały się z trzech zestawów. Były nimi:
1. New easy to master Dungeons & Dragons Game (tak zwany Black Box, 1991)
2. D&D Rules Cyclopedia (1991)
3. Wrath of the Immortals (1992)

Konstrukcja serii opierała się na bardzo prostych założeniach. Black Box był zestawem przeznaczonym dla początkujących graczy. Stanowił on swego rodzaju odpowiednik dawnego Basic Set uzupełnionego o fragmenty zaczerpnięte z Expert Set. Grający wyłącznie przy pomocy tego zestawu, mogli awansować postacie do 5 poziomu doświadczenia. Co więcej, Black Box został zaopatrzony w osobny setting (Thunder Rift) zaprojektowany z myślą o low-levelowych bohaterach. Był wydawany osobno i nie posiadał bezpośredniego związku z Mystarą.

Rules Cyclopedia stanowiła kompilację zasad pierwszych czterech boxów Mentzera. Tekst książki przygotował Aaron Allston. Układ Cyclopedii był nadzwyczaj przejrzysty, a całość podręcznika do dzisiaj robi na czytelniku duże wrażenie. Kompletny system fantasy, zawarty w pojedynczym, samowystarczalnym buchu. Zmian w zasadach właściwie nie było. Zniknęły tytuły przypisane poziomom poszczególnych klas postaci (co ciekawe, utrzymano je w Black Boxie). Ponadto, Allston dodał zasady umiejętności (wzorowane na 2 edycji AD&D) oraz skrócony opis Mystary (Known World i Hollow World). Mimo wielu zalet, Cyclopedia (w porównaniu do boxów Mentzera) miała jeden poważny mankament. O ile w poprzedniej edycji mogliśmy używać dowolnej ilości zasad zaczerpniętych z różnych setów oraz swobodnie je mieszać, o tyle wersja Allstona narzucała konkretny obraz gry. Znikają resztki guidelines (które pobrzmiewały dalekim echem u Mentzera), a zostają niemal wyłącznie rules. Wszystkie uwagi i zastrzeżenia, które miałem odnośnie Companion Set i Master Set, dotyczą również Cyclopedii

Wrath of the Immortals stanowił rewizję zasad z Immortals Set. Całość boxu składała się się z 2 głównych książeczek: poprawionych pod kątem świata Mystary zasad prowadzenia gry dla nieśmiertelnych postaci oraz tytułowej kampanii, przynoszących głównemu settingowi D&D drastyczne zmiany. Dość powiedzieć, że mega plot Furii Nieśmiertelnych przypomina po części Avatar War z settingu Forgotten Realms. Pozytywną stronę kampanii stanowi jednak fakt, iż w wyniku wprowadzonych przez autorów zmian, wizja Mystary uległa zdecydowanie korzystnym zmianom (w przeciwieństwie do Age of Mortals w Dragonlance czy Greyhawk Wars).

Z trójki nowych podręczników do D&D zdecydowanie najciekawiej prezentuje się… Black Box. Kiedy pod koniec 1993 roku TSR zamknęło linię D&D (a świat Mystary zaplanowano przekonwertować do 2 edycji AD&D), jedynym produktem, który przetrwał czystkę był właśnie ów zestaw dla początkujących. Został on wznowiony w 1994 oraz 1996 roku pod nazwą Classic D&D. Różnice między poszczególnymi wydaniami były wyłącznie na poziomie edytorskim. W pierwotnej wersji Black Boxa tłumaczenie idei RPG zostało umieszczone na specjalnej serii kart w formacie bliskim A4 (Amerykanie mają swoje standardy dotyczące rozmiarów papieru), a scenariusz został oddzielony od książeczki z zasadami. W wersji z 1994 roku (którą posiadam) całość zasad skompilowano w jednym podręczniku.

W przeciwieństwie do poprzednich zestawów typu Basic Set, Black Box/Classic D&D może funkcjonować jako zestaw typu stand-alone. Mimo, iż przeznaczony dla graczy casualowych, paradoksalnie jest on bliższy OD&D, niż mogłoby się z pozoru wydawać. Osobiście ten box dużo bardziej mi się podoba od serii BECMI Mentzera, a także Cyclopedii. Jest ku temu kilka powodów:
1. Ograniczenie rozwoju do 5 poziomu doświadczenia zamyka grę w kręgu przeznaczonych dla zwykłych awanturników, a nie super-hiper-dopakowanych herosów. Tak więc znika pusty leveling.
2. Czary do 3 poziomu włącznie dają całkiem dużo interesujących możliwości, nie będąc tak ograniczonymi jak w poprzednich Basic Sets (Moldvay, Mentzer).
3. W Rulebooku mamy sporo stworów z Expert Set, mogących stanowić wyzwanie dla postaci graczy bez konieczności sztucznego tworzenia coraz silniejszych monstrów.
4. Zasady pozostawiają sporo luk, które gracze muszą sami załatać. W OD&D trzeba przede wszystkim interpretować reguły walki [zakładając użycie Chainmail, mamy 4 osobne systemy walki przystosowane do różnego rodzaju starć - O. K.], bezkostkowo rozwiązywać sytuacje, których opisu brak w 3LBB oraz dbać [takoż pozamechanicznie - O. K.] o nadanie postaciom indywidualnego rysu (kim jest, co robiła, co potrafi). W Black Boxie/Classic D&D mamy, co prawda, nowoszkolne testy i klasę złodzieja, a także bardziej dookreślone zasady walki, pozostaje jednak szereg pytań wymagających odpowiedzi: jak robić magiczne przedmioty i odkrywać nowe czary, co jest poza lochami (nie ma tu zasad dotyczących Wilderness), jak wzbogacić charakterystykę postaci, itp.

Czuję tu zachętę do improwizacji, której nie doświadczyłem podczas lektury Basic Set Mentzera, czy nawet B/X. Wątpię jednak czy casualowi gracze, biorący tego boxa do ręki 15 lat temu, mieli ochotę uzupełniać go własnymi zasadami czy woleli, zgodnie z sugestiami TSR-u, przenieść się do bardziej „dorosłego” AD&D. Nad Black Boxem/Classic D&D (w rozumieniu tego konkretnego zestawu, nie całej linii wydawniczej) unosi jakaś nieuchwytna aura „dziecięcej” prostoty i niewinności, która sprawia że mam niemal ochotę poprowadzić low-levelową kampanię, opartą wyłącznie na zasadach z tego pudełka (uzupełnionych house rules, rzecz jasna). Szczerze mówiąc, ta ostania wersja gry z jednej strony wydaje się nawiązywać do free-stylowych założeń OD&D (chociaż bez tego szczególnego, zakręconego klimatu oryginalnej wersji [Hyh - O. K]), a z drugiej przywodzi mi na myśl stary Lord of the Rings – Adventure Game (wydanego w Polsce przez MAGa w 1995 roku).

Trudno powiedzieć jaka była rzeczywista popularność Black Box. Jeśli chodzi o Rules Cyclopedia, to w momencie wydania nie cieszyła się szczególną estymą (był, zdaje się, tylko jeden print, który ponoć długo zalegał w sklepowych magazynach). W każdym bądź razie: lata 90-siąte stanowiły już tylko łabędzi śpiew Classic D&D, przerwany w 1997 roku przez WotC. Opublikowany w 1999 roku przez Wizardów box D&D Adventure Game nie miał już nic wspólnego ani z OD&D, ani Classic D&D. Była to, po prostu, okrojona wersja zasad AD&D, uboga i kiepsko napisana.

Król umarł. Choć właściwie należałoby powiedzieć, że udał się na wygnanie. Czy jeszcze kiedyś powróci by zrzucić z tronu uzurpatora?



Kanonik: Ostatnią pozycją "old", firmowaną logiem TSR/WotC, był remake BD&D doktora Holmesa z 1977 roku. Ukazał się on w 1999 roku i, z racji niewielkiego nakładu, odmiennego rynku końca lat 90-tych oraz złej reputacji TSR i rozwałki ich flagowych systemów od kilkunastu lat, nie znalazł większej popularności. Edycja kolekcjonerska w ramach Silver Anniversary.

15 komentarzy:

Krzemień pisze...

Ha! Mam tą gierke Lord of the Rings - Adventure Game ;-) to był mój wstęp do RPG.

Świetny wpis, aż zapragnąłem posiadać Black Box.

Key-Ghawr pisze...

Ja zaczynałem od prób rekonstrukcji D&D na podstawie artykułu Jacka Ciesielskiego w Jokerze. Później było "Oko Yrhedesa" i WFRP. O LotR też zachaczyłem.

Black Boxa (W wersji z 1994 r., nota bene w pomarańczowej kolorystyce - por. zdjęcie na górze artykułu) kupiłem w pdfie. Pisząc tekst wczytałem się w treść i sam nabrałem ochoty by to kupić. Na NKG chodzą nówki po 20-25 US.

Ojciec Kanonik pisze...

Key, widziałeś wersję Slavicska (czy jak ten młodziak tam się nazywa ;) )? Albo D&D: Diablo (jeszcze z logiem 2.5E)? :)

Ojciec Kanonik pisze...

Btw. Aaron Allston w zeszłym roku prawie zszedł był (serce), było z nim ciężko - w tym samym czasie co z Arnesonem.

Key-Ghawr pisze...

Tak. Znam wersję Slavicska. Będąc 11 lat temu w Anglii przechodziłem koło sklepu z RPG. A że mi się spieszyło kupiłem na szybko ten box (oraz "Greyhawk" Moore`a). Myślałem, że będzie to coś w stylu starego D&D (którego wówczas jeszcze nie znałem). Okazało się to być intrem do AD&D, w dodatku kiepsko napisanym i bez reguł tworzenia postaci (tylko gotowce). Jedyne, co mi się w tym podobało to fajny woreczek na kostki. Trzymam w tym żetony podziemii z "Labiryntu śmierci" :) Reszta na podpałkę.

D&D Diablo widziałem tylko w sklepach na półce. Na dobrą sprawę nie wiem co tam faktycznie jest w środku.

Ojciec Kanonik pisze...

Box z bezwartościowym intrem, woreczek na kości - i jak można za czymś takim tęsknić? ;D

Key-Ghawr pisze...

A kto tęskni za boxem Slavicska?

Ojciec Kanonik pisze...

Albino, przecie - za boxami! ;)

Key-Ghawr pisze...

Box boxowi nie jednaki :) A 3LBB to niby nie box?

A ja chyba kupię sobie Dragon Age.

Ojciec Kanonik pisze...

No box, box. Wypadek przy pracy. ;) Zresztą mozna je było kupić bez boxa, a nawet pojedyńczo. Albino wulgarnie wyrażał się o Dragon Age, ale jak lubisz cRPGa, to może Ci się spodobać.

Key-Ghawr pisze...

cRPGa nie znam i waham się czy poznawać. Chyba jedyny cRPG jakiego przeszedłem to Icewind Dale 1 (to było wieki temu, jak miałem jeszcze czas na takie rzeczy). Generalnie gry komputerowe mnie nudzą. Kupiłem Thiefa 3, przeszedłem wstępną misję, po czym wyjechałem na dłuższy czas i po powrocie już nie nie wróciłem do gry.

Ciekawe, czy Albino oceniał DA na podstawie lektury zawartości boxa, czy prowadził/grał w tę grę. Zresztą, bardzo ciekawi mnie odbiór DA na Zgniłym Zachodzie. Czy będzie pełnił funkcję podobną do BECMI (wciąganie nowych ludzi w RPG)? Osobiście wątpię czy powtórzy sukces boxów Mentzera, ale wiele zależy od marketigu oraz tego jak silną marką stanie się komputerowe Dragon Age.

WTF pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Ojciec Kanonik pisze...

@Kuglarz
Napisałem.

Albino pisze...

@Key-Ghawr

Prowadzić nie prowadziłem, ale grałem. Powiem tak. Box jest estetyczny, kolorowy, w stylu Mentzera. Nic poza tym.

Kumpel poprowadził nieźle, więc jakość sesji nie miała wpływu na ocenę. System jest dość prosty i nie musiałem męczyć się z wkuwaniem modyfikatorów i poznawać multum opcji, ale bez minimalnej znajomości cRPGa albo chociaz opisu świata, który jest badziewny po przeniesieniu do RPG, to od razu uwidacznia się niepełnosprawny produkt, "gadżet po filmie", dodatek tylko dla fanów komputerowego Dragon Age.

Key-Ghawr pisze...

@ Albino

Dzięki za komentarz. Wyjaśniłeś kwestię, o którą mi najbardziej chodziło. Obawiałem się właśnie zbytniej zależności DA rpg od szczegółów opisu świata zawartych w wersji komputerowej. A miałem nadzieję, że świat DA będzie bardziej uniwersalny w swej naturze i znajomość tła z innych mediów nie będzie konieczna. Jeśli jest tak jak piszesz, to dzięki Tobie zaoszczędziłem 30 US :)