28 marca 2010

Theatrum Mundi #7

Na marginesie kwestii cenzurowania przez TSR ich gier od połowy lat 80-tych, którą poruszył Daniel R. Collins w części swojego eseju, pn. What Made Original D&D Great (Treści dla dorosłych). Trafiłem na kolejny dokument z tamtej epoki, który dobrze pasuje do mojego cyklu z zeszłego roku - Theatrum Mundi [1, 2, 3, 4, 5, 6]. Do ponownego rozkopania tego tematu skłoniła mnie wzmianka o specjalnym pracowniku TSR, którego rolą było uczestniczenie w społecznych debatach i kontrargumentowaniu konserwatywnych stanowisk właściwych dla witchhuntingu na RPG tamtego okresu. Owa osoba, Dieter Sturm, występuje w programie 60 Minutes (Theatrum Mundi #1; osoba argumentująca na rzecz RPG obok Gygaxa) oraz w dokumentach z 1985 roku poniżej. Cholernie ciężka praca, szczerze gościa podziwiam.


Co ciekawe, kanadyjski program (ten pierwszy, chociaż wydaje mi się, że to jeden i ten sam) przedstawia nasze hobby w pozytywnym świetle. Wpisuje się to w racjonalne podejście kanadyjczyków przedstawione w Theatrum Mundi. Zauważcie, że grające w RPG małolaty z pierwszego filmu to Cavalier, Paladin oraz Fighter - bez efekciarskiego wysuwania na pierwszy plan Assassinów, Magic-Userów, zła, magii, demonów, etc. Wszystkie te rzeczy, wywołujące wtedy święte oburzenie wśród chrześcijan, są przedstawione obiektywnie i rzeczowo - w kontekście samego sposobu grania. Dziennikarka cytuje nawet Mentzera z Basic D&D o rozłączności odgrywanej roli od gracza oraz o głównym celu tych gier: zabawie. Jeszcze słowem zakończenia - w dokumencie występuje też pewien psycholog, Thomas Radecki (doktor?! chyba od życia psychicznego owsików), który płodził abstrakcyjne bzdury w 60 Minutes. Kocham psychologów. ;)




Debata jest niestety urwana, a szkoda. Poniżej jeszcze jeden kanadyjski dokument, trochę bardziej w stylu tego z 60 Minutes, ale z większym dystansem (chociaż w starej-ale-jarej polewce sensacji).


8 komentarzy:

smartfox pisze...

Sam kanadyjski reportaż świetnie oddaje ducha lat 80tych.

Swoją drogą historie stare jak świat, dzieciak zabija się, a winne są zjawiska popkultury: RPG, filmy, muzyka (Mansooooooon!!!) czy gry video. Tylko nikt nie widzi wcześniej, że z dzieciakiem dzieje się coś niedobrego.

Robert pisze...

Chyba się trzeba cieszyć, że w dzisiejszych czasach mamy GTA, Counter Strike'a i gangsta rap :-)

Ojciec Kanonik pisze...

Ja się cieszę, panowie, że teraz głownie obrywają gry komputerowe / video i Nergal, a nie RPG. ;)

Key-Ghawr pisze...

A ja myślałem, że obrywa Harry Potter :)

Gonzo pisze...

Nie ma co sie oszukiwac RPG /gry fabularne w PL po prostu w mediach nie istnieja. Stad tez latwiej jest jechac po Nergalu/Harrym Potterze niz jakims tam D&D... co to wogole sa te gry fabularne? Jesli pada nazwa gra to musi to byc cos na komputerze, nie?
Zapytam moherową babcię sąsiadke...

Albino pisze...

Pytałem niejednokrotnie łebków z Polski (15-25 lat) grających w MMORPG i mało który kojarzył o co chodzi z RPG. W US jest trochę lepiej, ale co tu dużo gadać, RPG miarowo i powoli zdycha i znika z masowej recepcji.

Key-Ghawr pisze...

Niedawno byłem z dzieckiem na lekcji instrumentu. Sobotnie zajęcia grupowe przeniesione zostały do jakiegoś liceum. Patrzę tam na tablice informacyjne i co widzę? Ogłoszenie szkolnego klubu fantasyki o profilu RPG (i to bynajmniej nie pseudo-rpg komputerowym). Listek figowy czy "A New Hope"?

Robert pisze...

Ze szkolnego klubu fantastyki trzeba się cieszyć. Może jakiś rpg-owcy prawdziwego zdarzenia z niego wyrosną zanim inicjatywa zdechnie.

W dzisiejszych czasach funkcjonowanie klubów zazwyczaj uzależnione jest od jednej osoby, która trzyma towarzystwo jako tako w kupie. Jeżeli jej braknie wszystko się sypie. Ale może to tylko u mnie w mieście tak jest :-)