8 kwietnia 2010

Dave Arneson: Pierwsze RPG Ever

Zanosi się na retrogamingowe wydarzenie roku. Po 40 latach ma wreszcie szansę trafić pod strzechy gra, która stała się w połowie lat 70-tych (niefortunnie - sic) Original Dungeons & Dragons. Gra, której fragmenty można odnaleźć w 3LBB, w suplemencie II do tej gry, w A First Fantasy Campaign i w Adventures in Fantasy. O czym mowa? O legendarnym proto-D&D, bezpośrednim dziecku Braunstein, pierwszej prawdziwej RPG ever w jej oryginalnym kształcie. Poniżej przetłumaczony blurb reklamowy, a dalej moje uwagi:

Witajcie w piwnicy Dave'a Arnesona. Jest 1971 rok i zostaliście zaproszeni na sesję jego nowej gry... Dragon at Dawn pozwala na poznanie czasów emocjonujących przygód rozgrywanych w najstarszym z systemów RPG, systemie, który powstał u początków tego hobby, gdy wszystko było świeże, a możliwości nieskończone.  Dragons at Dawn to retro-trybut dla pierwszego systemu RPG, stworzonego przez Dave'a Arnesona, człowieka, który później stał się współtwórcą najsławniejszej gry roleplaying na świecie. Dragons at Dawn jest wynikiem wieloletniego analizowania źródeł i zawiera pełny, oryginalny i w większości zapomniany sposób gry, który Dave rozwijał w latach 1970-1973. Jest to swoisty wehikuł wyobraźni w czasy, gdy jakiekolwiek reguły nie były dostępne w sklepach.
Historia: Arneson, częściowo zainspirowany maratonem filmów grozy, usiadł pewnego grudniowego weekendu w 1970 roku i rozpoczął projektowanie zamku i wsi zaludnionych potworami i herosami. Gracz mógł wybrać postać z obu opcji. Mr. Arneson pomyślał, że sporo zabawy może dać graczom odgrywanie pojedynczych wojowników przeżywających przygody w zamkowych lochach. Jego grupa wargamerów epoki napoleońskiej polubiła grę i chciała więcej. Nie było zbyt wielu zasad, więc Dave wynalazł takie interesujące rzeczy, jak klasy postaci, ich atrybuty, punkty doświadczenia, systemy magii, charaktery oraz awans oparty o poziomy. Później, Arneson zaprezentował swoją nową grę Gary'emu Gygaxowi i obaj panowie postanowili napisać coś, co stało się jeszcze później całkiem popularne. Ale tamta gra była dość odmienna od tej, w którą grał Arneson. Dragons at Dawn powraca do pierwszej wersji gry, do świtu gier RPG.
Gra: System zadebiutował w 2010 na nowojorskim Dave Arneson Memorial Game Day. 60 stronicowa książeczka umożliwia grę na dwa sposoby: oryginalna gra, gdzie gracze odgrywają rolę Wojowników lub Czarodziei; rozwinięta wersja z dodatkowymi klasami postaci: Elfi Mag, Złodziej Zabójca, Kupiec, Kapłan oraz Mędrzec. System walki jest bardzo prosty do rozgrywania i wykorzystuje znane z gier strategicznych statystki, ale w zupełnie inny sposób - ten, z którego wyrosło RPG. Na bazowe mechanizmy nakładać można kolejne, bardziej skomplikowane, jeśli grający czują taką potrzebę. Podejście to występuje w każdym aspekcie gry. Dragons at Dawn prezentuje rozgrywkę bez później wykształconych naleciałości i specyfiki nowszych zasad. Zachęca do powrotu do swego rodzaju free-form i otwartego stylu w interakcjach między graczami a prowadzącym. Pozwala na dostosowanie każdego ogólnego aspektu rozgrywki do gustów grupy.

Dragons at Dawn w PDF.

W formie papierowej.


Co konkretnie wiadomo o zawartości?
* Kompletny free-form, ale nie w sensie dużo późniejszych generic RPG - budowanie mieszanek konwencji gatunkowych i stylów, a raczej w bawieniu się samą ontologią, fundamentami RPG. Coś co Indiańce Eksperymentujące czy Nowofalowcy nazwali kilka dekad później Rewolucją (hyh).
* Wedle pojawiających się powoli opinii (także grognardów z otoczenia Arnesona, Johna Snidera i Grega Svensona), jest to wierna rekonstrukcja pre-D&D, bez zanieczyszczeń z Lake Geneva, konsultowana z samym Arnesonem i oparta na notatkach jego oraz jego grupy.
* Używane są tylko d6 i d10 (jako %). Ślady tego są jeszcze w 3LBB, które po przeróbce można prowadzić tylko na tych kostkach.
* Hit Point Value ma zawsze wartość 1-100. Bazuje na rozmiarze istoty, jej wieku i "unikalnych właściwościach". 0 = śmierć. Wraca 1HPV na dzień.
* Attack Value. Jak dobrze postać potrafi walczyć. AV bazuje bezpośrednio na Hit Dice oraz na "różnych modyfikatorach".
* Defense Value. Jak dobrze postać potrafi się bronić. DV wylicza się identycznie jak AV.
* Fighting Strenght (FS). Jest to suma AV i DV.
* Hit Dice. Obrażenia jakie zadaje postać (zawsze 1HD=d6). Pulą HD rzuca się na FS.
* Alignment. Postawa życiowa i światopogląd postaci.
* AC jest rosnące. AC:1 (nagi) do AC: 8 (plate + shield).
* Klasy jak w zajawce + Monk, Dwarf, Halfling (w oryginale pewnie Hobbit), Human, Elf (rasy są rozłączone z klasami!). Aby grać daną rasą, należy mieć określoną wysokość współczynnika. Każda rasa ma do wyboru po kilka klas, np. Elf może być Elfim Magiem, Mędrcem lub Wojownikiem. Podręcznik, podobnie jak OD&D, zachęca do grania dowolnymi innymi rasami-klasami.
* Z ciekawostek klasowych: Czarodzieje zawsze widzą w ciemności i potrafią rzucać "at-will" zaklęcia w stylu fireball, wizards light czy lightning bolt. Czarodzieje zdobywają XP tylko za tworzenie przedmiotów (przypomina się Wine, Woman & Song Arnesona ;) ). Zaklęcia bazują na "punktach magii" lub na posiadanych komponentach materialnych. Zero slotów Jacka Vance'a.
* Gracze mogą grać jako drużyna lub jako oponenci. Są to dwa różne sposoby gry, które są bazowymi dla RPG ery pre-OD&D. Znana jest przecież wszem historia Dave'a o PC-wampirze i PC-łowcy wampirów, który dal początek klasie Cleric. Oni nie byli w jednej drużynie - i o to mniej więcej chodzi i stąd, np. Assassini (wykańczający "tych dobrych"). Przedstawiono porady dla Prowadzących i pomocniczych Prowadzących, zachęca się gracza do posiadania co najmniej 2-3 postaci i prowadzić wszystkim na raz (nawet jeśli są daleko od siebie).
* SĄ ROBOTY! ;) Dynamit i kabiny teleportujące też.

Moja opinia. Nie chcę bazować tylko na tych strzępach informacji, ale znając autora (D. H. Boggsa) i jego pasję do gier Arnesona, widząc ile lat poświęcił na rekonstrukcję pierwszych zasad do RPG, wiedząc ile gier rozegrał i dyskusji przeprowadził z graczami Dave'a i nim samym stwierdzam, że to prawdopodobnie jedna z najlepszych rekonstrukcji tak starych zasad i podejścia do gry, jakie miały miejsce w historii RPG. Castle Zagyg i inne współczesne symulakry i retroklony  nawet się do tego nie umywają, niestety. Co rózni ten produkt od różnych rekonstrukcji i retroklonów, to prosty fakt, że jest to w dużej mierze zedytowany materiał znajdujący się w notatkach Arnesona oraz kompilacja wypowiedzi i jego opisów pierwotnej postaci gry. Boggs narzucił sobie dyscyplinę, by nie popaść w typową dla retrogamingu manierę patrzenia na rzeczy sprzed OD&D przez pryzmat 3LBB, suplementów czy różnych innych gier z połowy lat 70-tych. Czekam na konkretniejsze recki, być może kupię. Jest duża szansa, że będzie to pierwszy produkt współczesnego OSR, który zagości u mnie na sesjach. We'll see.

21 komentarzy:

Omlet pisze...

Też o tym chciałem krzyczeć, ale stwiedziłem że "ludzie z Inspiracji" napiszą to mądrzej :)

Omlet pisze...

Poza tym 24 zeta to chyba nawet ja wyskrobię :D

smartfox pisze...

Kurcze, archeologia w zasadzie? Ale przyznaję, że zainteresowało mnie to. Papierowy egzemplarz bym sobie sprawił.

Nimsarn pisze...

Ociec narobiłeś smaku i prawie kupiłem PDFa myśląc, że kupuję papier. Szczęściem powstrzymał mnie brak konta PayPal. Przyszło otrzeźwienie i zostałem z niczym :(

Ojciec Kanonik pisze...

@Smart
Nawet nie archeologia, bo odgrzebywali starsze rzeczy (np. Wesely i jego Braunstein w 2008 roku), a rzetelna rekonstrukcja. Ja poczekam na recki i opinie, bo nie chcę polteryzować. ;)

Gonzo pisze...

Kupic/nie kupic kurde...

Ojciec Kanonik pisze...

Lepiej poczekać, nie ma co się spieszyć.

Albino pisze...

Zamówie podręcznik w sklepie. "Leo" już sie podniecił, Dude! Jak skoncze czytać First Fantasy Campaign to wezmę się za to.

Omlet pisze...

To napisz czy warto bo dla mnie ta kasa to i tak sporo :D

Key-Ghawr pisze...

Kupiłem PDF-a. Wydrukowałem i oprawiłem. Zacząłem przeglądać. Wygląda zajebiście, ale trzeba to będzie sprawdzić w praniu.

Pierwsze wrażenie: zachęca do własnych interpretacji i światotworzenia.

Coś mi się zdaje, że 3LBB to było w równym stopniu podsumowanie epoki, co początek czegoś nowego. Od suplementów do OD&D zaczęło się powolne przekuwanie toolboxu w system - AD&D.

Ojciec Kanonik pisze...

Rzecz jest absolutnie zajebista, niesamowicie inspirująca, no i czysty free-form z wieloma poradami jak prowadzić w stylu 70-73. W ogóle muszę sobie sprawić miarkę i będziemy masowe bitwy wargamingowe robić. ;)

Omlet pisze...

Kup mi ktoś, oddam kasę przelewem albo w browarach. Jestem społecznie upośledzony - nie mam ani paypala ani karty :D

Key-Ghawr pisze...

Kurcze, jakoś nie widzę wielkiego odzewu na zamorskich forach oldschoolowych. Na Dragonsfoot dwa krótkie wątki. Brak większego entuzjazmu :( Może dlatego, że za pdf trzeba płacić a S&W czy LL są za free?

Ojciec Kanonik pisze...

Źle szukałeś. ;)

http://www.rpg.net/reviews/archive/14/14768.phtml

http://rollonward.blogspot.com/2010/04/dragons-at-dawn-review.html

Key-Ghawr pisze...

Znalazłem obie recki wczoraj. Ta z rpg.net była wcześniej na forum odd74. No, ale to raczej "własny sos" (czyli odd74) niż wyjście w świat szeroki :)

Ojciec Kanonik pisze...

Wiesz, im mniej szumu, tym lepiej - po co nam kolejne S&W i sprzedanych kilka printów, kolejne nagrody ENnies, itepe. Yh.

Albino pisze...

No trochu błędne koło by wyszło.

Key-Ghawr pisze...

Niby macie racje. Ale wg mnie "Dragons at Dawn" wykracza poza samo OSR i, jak dla mnie, stanowi wydarzenie ogólnoerpegowe, które w istotny sposób zmienia sposób patrzenia na historię naszego hobby. I chociażby z tego właśnie powodu, First Fantasy Game System powinien się spotkać z większym zainteresowaniem szerokiej społeczności erpegowców, nie tylko old-schoolowców. Tak się raczej nie stanie. Klony O/B/A/D&D jadą na fali nostalgii do oryginałów, a tutaj tego nie ma... Ale za to otrzymujemy żywy system, który w tej formie ukazuje się po raz pierwszy! No i raczej nie będzie sterty kilkustronicowych suplementów po 5 US. Nawiasem mówiąc, ciekawe w jaki sposób Boggs rozwinie oryginał Arnesona w "Dragons at Twilight".

Ojciec Kanonik pisze...

Oczywiście że wykracza poza OSR, nie powstał w kółkach LL / S&W czy TARGA i przez to nie będzie miał należytego wsparcia "w mediach". To pokazuje w linii prostej dlaczego tzw. OSR jest ograniczony i jałowy - skupia się tylko na linii D&D i w zasadzie niczym więcej. Żenujące jest jak Maliszewski zaczyna się podniecać RuneQuestem Chaosium o którym wcześniej nie miał pojęcia. Na szczęście Advanced czy Original to nie jedyna droga rozwijania hobby, dzięki takim ludziom jak Hobbs czy Hargrave.

Dragons at Twilight. Myślę, że to produkt mocno opcjonalny, dla zagorzałych fanów DatD, którzy lubią zbierać "przypisy do Arnesona".

Key-Ghawr pisze...

Wiesz, to może zaczniemy promować OWFRP (Original Warhammer Fantasy RolePlay)? Zawsze będzie jakaś odmiana i trafimy do ludu. Problem tylko w tym, że wizja Starego Świata w podstawce do jedynki nie jest tak deszczowo-błotniście-jesienno gawędowa, jak przyjeło się sądzić - ja widzę tam skrzyżowanie AD&D z Call of Cthulhu, podlane angielskim czasrnym humorem. Musielibyśmy walczyć z mitem założycielskim RPG by PL...

Ojciec Kanonik pisze...

Wtedy to już na pewno na stosie się sfajczysz. ;) Btw. Nie pisz tak głośno, że WFRP to młodszy klon 1E + CoC, bo się w ojczyźnie, wiesz, w opozycji te gry zestawia (inna sprawa, że zestawiający nie mieli zazwyczaj w rękach AD&D 1E, nie mówiąc już o zagraniu sesji w tamtym stylu). ;)