17 maja 2010

Ronnie James Dio: Rockman - Fantasta

Muzykę Ronniego poznałem dzięki rodzicom, z niewielkich pocztówek - płyt gramofonowych. Pamiętam, że na którąś Wigilię (w 83 lub 84 roku), ojciec przyniósł takie świąteczne pocztówki (z choinkami, radzieckim Dziadkiem Mrozem i prezentami) i były na nich dwa utwory, które zapadły mi w pamięci: Changes (Black Sabbath) oraz Rainbow Eyes (Rainbow). W przeciwieństwie do Albino, który lubi bardziej metalową twórczość Ronniego od czasów Sabbatów po Heaven & Hell, mnie podobają się jego najstarsze rzeczy. Te big beatowe, hippisowskie czy hard rockowe.



Po dziś dzień - po 20 latach muzykowania - oldschoolowe, rockandrollowe zagrywki, artykulacja, bluesowe riffy i jazzowe solówki dają mi największą radochę. Black Dog nauczyłem się grać nie z wersji Zeppelinów, a Electric Elves i jeszcze długo później nie mogłem przyzwyczaić się do innej interpretacji, niż Dio. Rainbow, mówiąc językiem RPG-owca, to dla mnie odpowiednik OD&D (chociaż bardziej na miejscu byłoby 5 pierwszych płyt Black Sabbath z Ozzym). Dzieło samo w sobie i, jakkolwiek bym nie cierpiał siermiężnego stylu Blackmore'a, w muzyce tej kapeli są korzenie wielu ważnych nurtów muzyki rockowej z lat 80-tych: hard, heavy i glam metalu (a nawet power metalu - vide Kill the King albo Lady of the Lake).

Dio prawie od początku pisał teksty "nie na czasie". Używał fantastycznych metafor, skrótów, czerpał z Legend Arturiańskich (których był fanem) i scenografii literatury fantasy. Jego teksty, zwłaszcza w późniejszym okresie - od Elfa po Heaven & Hell - są cholernie inspirujące erpegowo. Treści nacechowane XIX-wiecznym, czy wręcz średniowiecznym romantyzmem w czasach disco, kiedy śpiewanie o smokach, tęczach, uwodzicielskich wiedźmach i czarodziejach było zupełnie idiotyczne i niezrozumiałe. Ale wystarczy popatrzeć na lata 90-te i dzisiaj. Nikt nie kryje się z całymi fantastycznymi sagami czy nawiązaniami do literatury popularnej tego gatunku. Ronnie był prekursorem. Dodatkowo nadawał tekstom (swoim niepowtarzalnym i technicznie bogatym głosem) specyficznego kolorytu. Dopiero przy 5, 10, 20 przesłuchaniu wyłapywało się wszystkie melodyczne smaczki, melizmaty, ozdobniki i emocjonalne zabarwienie. Popularny ilustrator okładek kapel rockowych oraz podręczników RPG (sic), Hugh Gilmour napisał o płycie BS, Heaven & Hell:

Heaven and Hell's lyrics were penned by Dio in his dungeons and dragons style well matching with the musical direction of the band.

Poza tym, Ronnie był zwykłym, dostępnym dla fanów "Kumplem Rock and Rollowcem". W stosunku do nich nigdy nie pozował na odległego celebrytę. Ego miał wielkie, ale wiedział, że fan liczy się najbardziej. Tą lekcję wyniósł z czasów muzykowania z Mr. Bufonem w Rainbow, który potrafił opóźnić koncert o 4 godziny, a potem wyjść i grać gówniane improwizacje plecami do publiki. Dio prowadził fundację Children of The Night (dla dzieci wykorzystanych seksualnie) oraz aktywnie uczestniczył w kampaniach na rzecz zwierząt. Może to narzekanie starego zgreda, ale: "dzisiaj już takich rockmanów nie robią". Niestety.   

Whatever happened to the rock 'n' roll song
Breaking your brain
Making you stronger 



P. S. Polecam też notkę Paladyna, Wspomnienie Małego Rycerza.

2 komentarze:

smartfox pisze...

Nie tylko akcję dla dzieci molestowanych, ale i odpowiednik akcji Geldofa dla Afryki, lecz zbierającą tuzy metalu.

Wielka szkoda

Albino pisze...

Hear n' Aid z hmnem "We Stars".

http://www.youtube.com/watch?v=P7eqxg92YG0