19 maja 2010

Terminal Space - recenzja

Terminal Space to 40 stronicowy suplement do Original Dungeons & Dragons, który wprowadza do rozgrywki dodatkowe opcje i elementy SF oraz rozwija wątki science fantasy występujące w pierwowzorze. Jak w każdym z suplementów do oryginalnej gry, nie ma tutaj settingu, modułów czy zbioru NPC-ów, a wyłącznie zasady homebrew. Autorem dodatku jest Omlet. Zamieszczone opcje znacznie poszerzają zawartość Trzech Małych Rewolucji.

Wygląd

Ucieszyłem się, że Omlet wziął sobie do serca moją radę, by maksymalnie upodobnić ogólną estetykę do 3LBB. Zastosował oryginalny font (Univers 55 lub Helvetica), co rzadko spotyka się w przeróżnych retroklonach i symulakrach. Np. w Encounter Critical, maszynopis kojarzący się z Apple Lane lub Arduin to połowa uroku tej symulakry. Rysunki są trochę z późniejszej epoki, ale nieodmiennie przywodzą na myśl ilustracje Erola Otusa, a to duży plus - bez względu na edycję O/B/A D&D. Zresztą, nie widzę sensu w powielaniu kaszany z oryginalnych 3LBB (chociaż całostronicowe rysunki są bardzo "kwasowe" i "z epoki"). Całość została zgrabnie złożona w PDF, przy czym rozdzielczość okładki i mapy heksagonalnej trochę się posypała (znam ten ból ;) ).


Men & Magic
Pierwszą opcją proponowaną w części dla graczy, jest Poziom Technologiczny. Fajnie, zwłaszcza, że już w samej 3LBB można odnaleźć mnóstwo odniesień do swords 'n' planets, a burroughsowskie światy nasiąknięte są radosną i nieskrępowaną "bezgatunkowością" pulp. Nasza PC może więc pochodzić z cywilizacji o różnych stopniach zaawansowania, od Jaskiniowców po Dzieci Kosmosu.

Umiejętności... Wprowadzenie ich do O/B/A D&D zawsze wiązało się z całkowitą zmianą fundamentalnych założeń rozgrywki. Omlet wprowadza je, a przy tym omija pułapkę uwspółcześnienia oryginalnej wersji. Skille to nic innego, jak bardzo specjalistyczna, zaawansowana wiedza, której gracze zwyczajnie nie mają i nijak nie da się ich "odegrać" czy na ich bazie (ale bez nich) główkować w oldschoolowym stylu. Tak więc, umiejętności jest niewiele i są to najpotrzebniejsze, nie wyręczające gracza w myśleniu na sesjach: Pilotowanie (statków kosmicznych), Naprawy, Nauka oraz Systemy Bojowe. Podstawowym błędem spotykanym wśród retrogamerów jest przekładanie skilli na stałą wartość (w duchu Gygaxa), np. 1-in-6, 3-in-10, etc. Omlet zastosował myk podobny do Zdolności Złodziejskich z suplementu Greyhawk: skille rosną wraz z levelem o pewną wartość i na kolejnych levelach posiadają określoną szansę powodzenia. Bez durnego kupowania czegokolwiek i popadania w "power creep".   

Nowe klasy to Pilot, Technik oraz Naukowiec. Stare role również otrzymały nowe umiejętności. Zastanawia mnie tylko, dlaczego Naukowiec i Technik nie mają skilla Systemy Bojowe, ale widać tak autorowi pasowało. Jeden minus: a co z Elfem, Hobbitem i Krasnoludem? Co warto zauważyć, a co mi się podoba, to olanie OGL i wykorzystanie genialnej cechy OD&D: tytułów klasowych. Tutaj duży plus, bo nawet po kilku dyskusjach z Finchem i Rientsem nadal nie rozumiem, dlaczego nie da się stosować tych myków w retroklonach. Fuck OGL / SRD, Do It Yourself. Na końcu M&M podano klasyczne tabele To-Hit dla nowych ról.

Ekwipunek. Poszerzenie bazowej listy o rekwizyty SF. Tu mam spore zastrzeżenie. Jeśli autor założył, że jest to science fantasy, to gdzie są wytwory weird science (poza Blasterem Mi-Go)? Przecież to kwintesencja tego gatunku - i przedmioty takie niekoniecznie są magiczne (o tym dalej). Trochę za mało tu pulpy, za dużo hard - na mój gust, rzecz jasna.


Monsters & Treasure
Sekcję Referee otwiera kilka tabel do tworzenia różnych mieszkańców kosmosu. Rozwiązanie dobre, ale pochodzące z późniejszych systemów RPG (tu skojarzenia z Gamma World 1E i Classic Travellerem są bardzo na miejscu). Szkoda, że autor nie dodał kilkudziesięciu własnych monstrów, opisanych w stylu 3LBB, czyli dość ogólnej deskrypcji, łatwo interpretowalnej pod gusta Referee. Opis taki zawsze dodaje jednego czy dwa "Potwory-Maskotki" suplementu. Dalej zamieszczono zmienioną tabelę skarbów (dość twórczo rozwiniętą) oraz listę gotowych przedmiotów "magicznych". Tutaj więcej jest pulpowej science fantasy i faktycznie można wyczuć to, co sobie Omlet założył podczas pisania suplementu.


Underworld & Wilderness Adventures
Podobnie jak w Original D&D, mamy tutaj zasady rządzące eksploracją i tworzenie mapy rozgrywki w locie. Wszystko w systemie sandboxowym, na heksach, czyli jak Ojcowie przykazali. Każdy kto zna 3LBB, ma doświadczenie z oldschoolowym SB, po przeczytaniu tych kilku zasad i wydrukowaniu mapki z tyłu, może siadać ze swoimi graczami i poprowadzić free-formową rozgrywkę ad hoc. Tutaj nie mam się czego przyczepić, bo każdy system sandboxowy posiada różne procedury i sposoby prowadzenia. Jedno mi w tym miejscu nie gra i jest największym minusem dodatku. Reguły te bardzo przypominają klasycznego Travellera. Wykorzystanie ich powoduje, że z suplementu do OD&D, materiał ten przekształca się w mariaż obu gier. Co więcej, owa hybryda posługuje się wyłącznie scenografią SF i nie uświadczymy tutaj żadnych hord Amazonek z Wenus, latających po kosmosie na pegazach w chainmail bikini. Całość, pomimo świetnych zasad eksploracji wszechświata, pasuje raczej do hard Travellera, niż science fantasy OD&D.



Shipyard
Powyższa niekonsekwencja ma jeszcze mocniejsze odbicie w ostatniej części suplementu. Podobnie jak wyżej, pomimo dobrych zasad (trochę zbyt konkretnych i złożonych) opisujących statki i podróże, nie ma tu krzty science fantasy. Brakuje statków napędzanych siłą umysłu, statków zbudowanych z ciał umarłych bogów / smoków, pojazdów nazistów zagubionych w czasie, czy napędzanych magią. Wiecie o co chodzi.



Suma
Suplement jest bardzo fajny, zwłaszcza pierwsze dwie sekcje mogą wzbogacić rozgrywkę w OD&D. Z dalszych przydatny jest materiał o eksplorowaniu i tworzeniu uniwersum. Niestety, całość nie jest spójna, da się odczuć fragmentaryczność koncepcji, pisanie "etapami" (czyli: "co tam Omleta inspirowało w danym okresie") w miejsce jakiejś z góry założonej, centralnej idei projektanckiej. Podsumuję to tak: Połowa suplementu jest przydatna dla OD&D, druga połowa dla Classic Traveller. Generalnie: kontrastujące 2-w-1, ale jest to rzetelna robota.

Ocena: 7+/10

9 komentarzy:

Omlet pisze...

Dzięki za reckę :-)
Z podobieństwem do Travellera masz absolutną rację, a co do dodatkowych uwag dotyczących brakujących motywów związanych z science fantasy, hm... dzięki za inspirację :D I tak planowałem poprawiać to, co dotychczas umieściłem w sieci, więc pewnie uzupełnię o podobne myki, bo mi też ich brakuje.
Planowałem też dodać klasę postaci Mi-Go (mam nawet już rozpisaną :D), ale nie wiedziałem czy to nie zbytnie przegięcie :D

smartfox pisze...

To jest właśnie fajne w pulpie tudzież SF Złotej Ery, że trudno przegiąć, bowiem konwencje wówczas nie były sztywne jak dzisiaj:).

Omlet pisze...

Fuck, właśnie przeżyłem zalew nowych pomysłów :D Idę wycisnąć batony z psa i biorę się za pisanie nowej wersji :D

Key-Ghawr pisze...

@ Omlet

Gratuluję książeczki. Choć powiem, że bardziej mnie ciągnie w stronę "Hard SF" niż "Pulp SF". Jesli chodzi o klimaty kosmiczne, to wolę jak jest bardzej "Science" niż "Pulp", ale to wszystko matter of taste.

Omlet pisze...

Dzięki :)
Prawdę mówiąc ja chyba też wolę Hard, zresztą od jakichś dwóch lat rzeźbię "dużą" grę SF, niestety nowoszkolną ;)
Na weird/sci-fantasy wzięło mnie po dorwaniu się do bloga Planet Algol jakoś w listopadzie zeszłego roku, zresztą efektem tego jest właśnie Terminal Space.

Ojciec Kanonik pisze...

@Omlet
W starej science fantasy w sumie nie da się przegiąć. ;)

Omlet pisze...

Dobra, czyli zaraz odgrzebuję plik z Migo, jeśli go tylko znajdę :D

Omlet pisze...

Na dniach wrzucę wersję 1.2, uzupełnioną o kilka czarów, potworów, przykładowych statków oraz wspomnianą wyżej dodatkową klasę postaci.

Omlet pisze...

Jak coś jest już v 1.2