16 maja 2010

Wieprzomił (SB)


Dzisiaj opis NPC-a. Zmutowanego, rosłego Niemego o imieniu Karl. Termin ten był jednakże tak bełkotliwy dla Ślężan, że przemianowali go na Wieprzomiła, a jeśli używają jego oryginalnego miana, muszą upraszczać fonetykę do prostego beknięcia. Niemy reaguje na to całkiem dobrze. Według tego, co zrozumiało kilku wojów książęcych, kanciasty jak muzyczki Beethovena mutant pochodzi z dalekich stron położonych za graniczną Odrą. Karl został pojmany podczas nalotu wojów na zatęchłą norę (nazywaną w prymitywnej mowie zmutowanych najeźdźców: Heimat), głęboką na 5 metrów i wypełnioną wszelaką padliną, określaną przez ziomków Karla jako wurst. Od słowa tego, Ślężanie nadali nazwę dla całego regionu na wschód od Łaby: Wurstland. Prawie nieznane krainy na zachód od tej rzeki zachowały nazwę przedwojenną: Turkland (w mistycznych księgach kraina ta nazywana jest także Turkland Uber Alles).


Bitwa była nierówna. Niemi nigdy w historii nie potrafili podbić Ślężan i ich przodków działając w pojedynkę lub bez wielkiej przewagi technologicznej. Dzisiaj nie mają wsparcia w antropomorficznych Motylicach Wątrobowych z dalekiego, tajemniczego Wschodu, a ich technologia nie sięga nawet poziomu znajomości papieru toaletowego. Szczęśliwie dla drużyny wojów, w ataku na tamtejsze nory, napotkali opór 3 Gburów / 1 Ślężanina, co w normalnych warunkach nieco wyrównałoby szanse, ale zastosowanie bełtów z napalmem skutecznie zniweczyło nawet i to. Wieprzomił został oszczędzony z jednego powodu. Potrafił namierzyć, jak rzadko który Głupek, kiełbasę i maślankę w promieniu 30 kilometrów. Dodatkowo umiał montować (o dziwo) dość trwałe konstrukcje z blachy i kół oraz nigdy nie spóźniał się na żer. Z biegiem lat zdobył sympatię możnych Księstwa i chociaż nikt go nie rozumiał, wszyscy cenili sobie jego siłę, pracowitość i bawiącą wszystkich amuzykalność i brak wyczucia harmonii, która na długo przed wojną została nazwana przez ówczesnych mędrców jako wagnerowski romantyzm.

Po 10 latach wiernej służby i tropieniu nielegalnych magazynów kiełbasy, Wieprzomił stanął u boku najprzedniejszych wojów Księstwa w walce z demonami z Wielkich Ruin. Należy do elitarnej drużyny łowców diabelskiego nasienia o nazwie Maciora (na wzór przedwojennej organizacji Agora - formacji piętnującej czarnoksiężników nazwanych wtedy AntySajgonistami). Ciekawą rzeczą jest, że zawsze, gdy Karl beka (coś w stylu: Uweee Boooll), jego oczy zachodzą fluorescencyjnymi łzami. Nikt jednak nie wydobył z niego, o co mu chodzi. Podejrzewa się, że mówi o jakieś swojej ulubionej potrawie bądź domu w Turkland. Nie jest jednak tajemnicą dla nikogo, że Karl darzy homoseksualnym uczuciem niepełnosprawnego na umyśle młodzieńca, nazywanego Urodzoną Cipą, który po upadku ze stołka na głowę umyślił sobie, że zostanie nadwornym poetą Bolka.

OD&D STATS
Podczas wypadów, Karl posiada wielką lufę armaty jako maczugę i napierśnik z blachy nazywanej Świętą Karoserią BMW. Taszczy ze sobą torbę wypełnioną napromieniowanymi odchodami zza Odry, które skutecznie odpędzają demony.

Fighting-Man (Swordsman Lvl)
STR 19; INT 4; WIS 6; CON 17; DEX 10; CHA 3; HP 18; MV 10; ML 11; AC 2*
Zdolności: Wyczucie padliny (wurst) i maślanki w promienieniu 30 kilometrów (5x / dzień)
Sprzęt: *Święta Karoseria BMW (AC 4), Lufa Armaty (2d6+1 dmg), Odchody mutantów zza Odry (działa jak kleryckie Turn Undead z poziomu Village Priest) x 10 porcji.

2 komentarze:

smartfox pisze...

Polityczna poprawność nie jest zła. Polityczna poprawność jest przerażająco nudna :).

Wagnerowski romantyzm, Maciora, Uwe Boll :) :). Warto by opublikować taki dżadż-gildowy moduł " Mighty Silesia" a potem "Weird Turkland" :). Doprawić niepoprawnymi żartami. Sukces murowany :).

Pozdr

Albino pisze...

"Polityczna" nigdy nie jest zabawna, jest za to nienaturalnym stanem świadomości. Wiem o czym mówie, bo u mnie trzeba uważać, co się na ulicy mówi, a i tak wiadomo, że w większości Biali mają Czarnych w dupie i na odwrót. A Meksykańców, Cyganów, Arabów i Chinoli się deportuje albo obdarza "specjalną uwagą" za byle pierdół. I to jest północna część US, żadne południe. Te pozory, i to nudne, w końcu padną, kwestia czasu.