8 czerwca 2010

Gary Gygax o początkach Dungeons & Dragons


Poniższy tekst stanowi tłumaczenie artykułu napisanego przez Gary`ego Gygaxa na potrzeby Dragon Magazine (Gary Gygax on D&D – Origins of the Game; Dragon Magazine, nr 7, czerwiec 1977, str. 7). Kwestia początków gry Dungeons & Dragons jest nadal dyskutowana [1], a w internecie nadal pełno jest sprzecznych opinii na ten temat. Dlatego oddanie głosu "duchowi przeszłości" wydaje się nader interesujące [2]. Pragnąłbym w tym miejscu przypomnieć, iż treść artykułu Gygaxa stanowi kwestia początków D&D jako gry, a nie początków gier fabularnych jako takich. Wydaje się, że autor tekstu zgodnie z faktami potraktował wkład Dave`a Arnesona w rozwój nowej gry. Na uwagę zasługuje zwłaszcza fragment, w którym Gygax jasno stwierdził, iż D&D w kształcie z 1974 roku, znacząco różniło się od pierwotnej wersji Arnesona (wspomniał o tym chociażby Boggs w przedmowie do "Dragons at Dawn"). Co ciekawe, szef TSR-u (podobnie jak współtwórca gry) nie był ówcześnie zadowolony z OD&D. Dla Arnesona Dedeki zbyt daleko odeszły od pierwowzoru, a dla Gygaxa posiadały zbyt luźną strukturę (ten problem rozwiązał tworząc AD&D). Prawdę mówiąc, poniższy tekst sam w sobie stanowi świetną pożywkę dla dyskusji: "who really is Father of Roleplaying Games"? 


Jednym z pytań najczęściej zadawanych podczas seminariów poświęconych Dungeons & Dragons jest: „jakie były początki gry?”. Z powodu częstotliwości z jaką to pytanie zwykło się pojawiać wymagane jest udzielenie „zaangażowanej” odpowiedzi. Stwierdziłem, iż dobrze by było umieścić ją na piśmie. Przedmowa do Dungeons & Dragons zawiera większość tego, co można przeczytać poniżej, ale rozwinę ją bardziej szczegółowo.

Kiedy działalność Międzynarodowej Federacji Miłośników Gier Wojennych (International Federation of Wargaming) była u szczytu, organizacja zawierała wiele grup, spośród których każda interesowała szczegółowymi zagadnieniami. Sam założyłem jedną z nich – Stowarzyszenie Zamku i Krucjaty (The Castle & Crusade Society). Wszyscy członkowie tej grupy interesowali się średniowieczem, a ja rozpocząłem publikację magazynu zatytułowanego Domesday Book. W jednym z pierwszych numerów zamieściłem mapę „Wielkiego Królestwa" (Great Kingdom). Członkowie stowarzyszenia mogli tworzyć na niej swe własne domeny i w pewnym momencie zaczęliśmy propagować ”kampanijny” styl gry (campaign-type gaming). Dave Arneson był członkiem C&C Society, i stworzył w północnowschodniej części mapy, tuż powyżej Wielkiego Królestwa, baronię zwaną Blackmoor [3]. Rozpoczął prowadzenie lokalnej kampanii w średniowiecznym stylu dla grupy graczy z Twin Cities używając stworzonego przezeń obszaru.

Chainmail - reguły rozgrywania średniowiecznych bitew (Gygax i Perren) zostały opublikowane w Domesday Book przed ich wydaniem przez Guidon Games. Oczywiście, wcześniejsza wersja była nieco mniej rozwinięta i przeznaczona została tylko dla rozgrywek w skali 1:20 [czyli 1 figurka odwzorowuje oddział 20 żołnierzy; K. G.]. Między pojawieniem się zasad w Domesday Book, a ich publikacją przez Guidon Games, zmodyfikowałem i rozszerzyłem reguły dla rozgrywek w skali 1:20 oraz dodałem zasady dla walk w skali jeden-na-jednego, toczenia turniejów oraz wprowadzania elementów fantasy. Rob Kuntz i ja kupiliśmy dużą liczbę 40 mm figurek i wiele z nich wyglądało tak heroicznie, iż wydawało się dobrym pomysłem rozegrać kilka gier, które mogłyby odwzorowywać akcję wspaniałych opowiadań w konwencji sword & sorcery. Tak więc stworzyłem odpowiednie reguły, a Lake Geneva Tactical Studies Association je przetestowało. Kiedy w całości pojawiły się w Chainmail, Dave zaczął korzystać z zasad fantasy w swojej kampanii i przesłał raporty swoich działań do C&C Society w formie artykułów [4].

Pomyślałem, iż ten sposób wykorzystania [zasad] jest interesujący i kilka miesięcy później, kiedy Dave przyjechał mnie odwiedzić, zagraliśmy w jego wersję fantastycznej kampanii przy użyciu zasad Chainmail (Fantasy Supplement). Dave zmodyfikował na swoje potrzeby zasady walki jeden-na-jednego oraz reguły fantasy [5]. Gracze zaczynali jako Bohaterowie (Heroes) lub Czarodzieje (Wizards). Osiągając znaczące sukcesy mogli się stać Superbohaterami (Superheroes) [oczywiście nie chodzi tu superbohaterów pokroju Supermana. W myśl zasad Chainmail, siła i wytrzymałość bohatera na polu bitwy równa była sile 2 zwykłych figurek, a superbohatera - 4; K.G.]. Również czarodzieje mogli w podobny sposób zyskiwać potęgę. Dodatkowo, Dave dał graczom możliwość kupowania ekwipunku i znacząco rozszerzył opis postaci – a nawet dodał kilka nowych potworów do króciutkiej listy zawartej w Chainmail.

Pomysł mierzenia rozwoju postaci (punkty doświadczenia) oraz umieszczenie gier w lochach (dungeon) zainspirował mnie i okazał się w praktyce bardzo grywalny. Jednakże ta kampania nie bardzo mieściła się w ramach wyznaczanych przez Chainmail. Poprosiłem Dave`a, by przysłał mi swoje dodatkowe zasady, gdyż uznałem, że należy stworzyć z nich nowy system. Kilka tygodni po jego wizycie otrzymałem 18 stron (lub coś koło tego) rękopisu zawierającego reguły oraz notatki dotyczące jego kampanii i natychmiast zabrałem się do pracy nad nowym manuskryptem. Rozpoczęła się kampania Greyhawk – pierwsza kampania D&D!

Około trzech tygodni później, miałem już około 100 roboczych stron i w Lake Geneva rozpoczęliśmy solidne testy, podczas gdy kopie zasad zostały wysłane do Twin Cities i kilku innych grup w oczekiwaniu na ich uwagi. Narodziły się Dungeons & Dragons. W ostatecznej formie pojawiły się ponad rok później w formie niemal 300 stronicowego manuskryptu, które napisałem podczas niewielu wolnych poranków oraz weekendów [6].

Pierwszymi badaczami lochów w D&D (w przeciwieństwie do wariantu Chainmail) byli: Ernie Gygax, Don Kaye, Rob Kuntz i Terry Kuntz. Wkrótce do nich dołączyli: Dorn Arndt, Brian Blume, Tom Champeny, Bill Corey, Bob Dale, Mary Dale, Chip Mornard, Mike Mornard oraz Tim Wilson. Wszyscy ci uczestnicy, jak i wielu innych playtesterów, nadali grze ostateczną formę.
W tym czasie były tylko 3 klasy postaci, gracze zaczynali przygodę raczej na pierwszym poziomie (niż jako 4-poziomowi bohaterowie bądź dosyć potężni czarodzieje), a każdy poziom otrzymał heroiczną, bądź w inny sposób znaczącą nazwę (tytuł). Naszkicowane zostały akcje, których gracze mogli się podjąć. Lista czarów została rozszerzona. Katalog potworów został ponownie rozszerzony oraz umieszczona została kompletna lista skarbów i magicznych przedmiotów. Reakcje na manuskrypt były entuzjastyczne [7]. Dungeons & Dragons znacząco różniły się od kampanii Blackmoor Dave`a, tak jak ta druga była inna niż Chainmail. Lecz bazując na zdaniu innych testerów, Dave zaakceptował zmiany za akceptowalne. Jakkolwiek D&D nie było w żadnej mierze systemem Dave`a, został uznany za współtwórcę z racji swych wartościowych pomysłów [8]. Gorzko żalił się, że gra nie była taka jaką być powinna, ale inni czytelnicy/gracze ją pokochali. Tak naprawdę, ludzie grający w wersję zaprezentowaną w manuskrypcie byli tak entuzjastycznie nastawieni, iż zażądali publikacji zasad tak szybko jak to było możliwe. Tak więc D&D zostało opublikowane zanim mogłem uznać je za rzeczywiście gotowe. Nie żałuję, iż gra została wtedy wydana (zamiast później), nawet mimo, że często mnie za to krytykowano, ale mam nadzieję, że wy także myślicie podobnie jak ja [9]. Mogę was jednakże zapewnić, że praca nad całkowitą rewizją gry jest w toku i obiecuję, iż dostaniecie znacznie lepszy produkt [10].

***

Kanonika polemika w przypisach


[1] Od ponad roku powoli przestaje się o tym dyskutować. Po śmierci Gary'ego oraz Dave'a wzięto się w OSR za solidne dokumentowanie i research początków. Mniej więcej wiadomo co każdy z gentlemanów wymyślił i jak przyczynił się do dalszego rozwoju Original, dalszych edycji i wersji oraz RPG w ogóle. Co istnieje jeszcze w tego typu polemikach, to denerwujący pietyzm, którym fani otaczają albo Gygaxa, albo (znacznie rzadziej) Arnesona i obrzucają się argumentami który z nich ważniejszy. W ten konflikt, sięgający czasów sławnego procesu sądowego obu demiurgów RPG, zamieszani są wszyscy - od OSR-owego lurkera, retrogamerów, Grognardów i pracowników TSR z lat 70-tych. Niemniej, kwestia co kto zrobił zanika. [K. G. - Zanika, ale chyba nie w erpegowym mainstreamie]

2] Może i tak, ale przypomnij sobie kolego w jaką pułapkę możesz wpaść oddając głos tylko połowie owego "ducha". Tip: ten zwalony wywiad z Garym w Polyhedronie... [K. G. - Wywiad faktycznie zwalony, ale właśnie dlatego wybrałem wcześniejszy tekst. Tytuł dosyć jednoznacznie sugeruję, iż przytoczona zostanie wersja Gygaxa. Ale masz rację, dla równowagi trzeba będzie pomyśleć o drugim duchu :)]

[3] Wierutna bzdura Gygaxa. Blackmoor leżało trochę w inną stronę od Great Kingdom i dopiero w erze FFC (czyli 77 rok) odgrywało jakąkolwiek rolę w kampaniach Dave'a. Widać tutaj, że Gary nawet nie wiedział za bardzo, gdzie Dave umieścił swoja kampanię, ale wolał z uporem podkreślać, że to jego zarys kampanii dał początek Blackmoor. Dzisiaj jest to już tylko śmieszne, ale wtedy miało to później niefajne konsekwencje: "przejęcia" IP Arnesona i wstawienie go do Greyhawk Folio. [K. G. - W 1985 Blackmoor zostało podłączone pod rodzący się Known World/Mystarę - tym razem przy współpracy Arnesona / O. K. - Bo się na chwilę pogodzili, ale Gygaxa wzięła na ostrza Cow of Pain i się skończyła sielanka ;) ]

[4] Trzeba tu zaznaczyć, że Dave eksperymentował wtedy już od dwóch lat z RPG, a Chainmail była jedną z dziesiątek gier, których zasady wykorzystywał w swoich kampaniach. Np. znacznie większą rolę dla narodzin sandboxa, wędrówek i przygodach po dziczy oraz zarządzania baroniami miała Outdoor Survival. Dla samych pierwocin mechanicznych Ironclads (fundamentalne Hit Points), The Modern War in Miniature (idea mapy bitwy dla Sędziego ukrytej przed oczami graczy i opisywanie otoczenia) oraz różnorakie gry bitewne osadzone w epoce napoleońskiej miały co najmniej taki sam, jeśli nie większy wpływ na powstanie OD&D.

[5] Czyli wszystko poza potworami i tytułami profesyjnymi.

[6] Ego Gygaxa niekiedy powala jak porządny fireball. Stron było znacznie mniej, dopóki nie zaczął pisać Robert Kuntz - już w drugiej połowie lat 70-tych, pod nowe suplementy. Poza tym, dziwnym trafem wiele z akapitów przypomina stylem lub jest koncepcyjnie identyczna z FFC Dave'a. Pomimo tego, sam Arneson przyznał kiedyś złośliwie, dlaczego to Gary odwalał papierkową robotę, a nie on: "Bo umiał pisać". Fakt faktem, Dave miał mało cierpliwości, wolał działać "w terenie" - temu nie ma oryginalnych notatek z Blackmoor 73 roku (cała potężna kampania - dość ogólnie zrekonstruowana, w której uczestniczył m. in. Mornard, pozostaje w głowach zmniejszającego się grona Grognardów), a reszta to szczątki z 70-72 / 74+. [K. G. - I wychodzi na to, że Gygax był egocentryczny, a Arneson miał kompleks tego, że średnio radził sobie (nie lubił/nie chciał?) z pisaniem]

[7] Jak pokazuje historia i recenzje gry z pierwszej połowy lat 70-tych, większość ludzi zupełnie nie wiedziała jak się w to gra. Poza tym, oryginalny box był stosunkowo drogi w porównaniu do innych gier. Suma summarum: gra sprzedawała się przez pierwsze 2 lata bardzo słabo.

[8] Ani Gary'ego, jeśli patrzeć z takiej perspektywy. [K. G. - Tu wchodzimy na grząski grunt praw autorskich. Ja wymyślę ogólną koncepcję, a ty ją przerobisz na swoją modłę - kto jest autorem? Nie żebym bronił Gygaxa, ale kwestia nie jest tak oczywista jakby mogło się wydawać. I stąd kłótnie]

[9] Na szczęście nieliczni, bo dzięki temu dzisiaj mało kto chce katować się niby-kompletną, restrykcyjną i siermiężną AD&D 1E i wybiera inspirującą kolejne pokolenia wypadkową geniuszu obu demiurgów - niedościgniony i nie do podrobienia wehikuł do RPG. [K. G. - Tu byłbym ostrożny w ferowaniu wyroków. W końcu Dragonsfoot zaczęło jako strona poświęcona głównie AD&D 1E i ta edycja nadal ma sporo fanów w oldschoolowym światku. Sądzę, że sporo jest jeszcze ludzi, którzy chcą się katować tym turniejowym monstrum. Pytanie czy więcej jest miłośników OD&D czy AD&D nie doczeka się chyba obiektywnej odpowiedzi.]

[10] Tak właśnie!

9 komentarzy:

kuglarz pisze...

Ojcowie odeszli z tego świata, a ich wojna pozostała. Przerażające ;)

Czekam na drugiego ducha - nie ma jak porządna eskalacja konfliktu :P

Key-Ghawr pisze...

Drugi duch będzie za jakiś tydzień. Zastanawiam się nad wyborem tekstu źródłowego. Chyba że Kanonik (jako spec od Arnesona) zechce wybrać tekst.

Cóż, wcale nie chciałem eskalować, co zwyczajnie puścić tłumaczenie tekstu "z epoki" :) Do tego doszła krytyka źródeł. That`s all.

Ojciec Kanonik pisze...

Uff, działa wsio ;)

O wkładzie Arnesonie pisałem tutaj.

http://bialylew.blogspot.com/2009/04/unsung-legend.html

Można przetłumaczyć (tylko czy Ci się chce ;) ) fragment wywiadu dla Kobolds Quarterly:

http://www.koboldquarterly.com/k/front-page460.php

Key-Ghawr pisze...

@ O.K.

Myślałem raczej o innym tekście. Szczegóły w mailu. Za ostateczny wybór i translację zabiorę się w weekend

Lehr pisze...

Słuchajcie, jest gdzieś pdf dostępny z tym pierwszym, kultowym Dnd? Chętnie bym poczytał - swoją drogą... był gruby? Może jakieś tłumaczonko amatorskie?

Ojciec Kanonik pisze...

Był dostępny do zeszłego roku za grosze. WotC usunęło wszystkie PDF-y ze sklepów. Tłumaczonko podręczników (jakiekolwiek) jest nielegalne. Zresztą, po co OD&D, jest kilkadziesiąt innych old schoolowych gierek:

http://bialylew.blogspot.com/2009/10/ol-school-rpg-index.html

Poczytanie nic Ci nie da w zasadzie. To nie jest współczesny podręcznik do RPG, nie siądziesz z ekipą i nie zagrasz, bo tam nic o graniu nie ma. Jeśli nie siedzisz w retrograniu, sama lektura będzie stratą czasu. Polecam natomiast inne retro-RPG, napisane bardziej współcześnie i lepsze na początek: RuneQuest I-II (Chaosium, nie klony Mongoose), Gamma World 1E (powinno być dostępne, bo WotC usunęło tylko D&D), Bunnies & Burrows albo Tunnels & Trolls. Do tego wszystkie role-aids z Judges Guild.

Trzy książeczki (małe zeszyty, mniej więcej A5) mają w sumie 116 stron.

Key-Ghawr pisze...

Ewentualnie zostają retroklony (O.K. mnie sfajczy :) ) - S&W oraz LL (choć to klon D&D B/X - http://bialylew.blogspot.com/2010/01/d-basicexpert.html )

Nawiasem mówiąc zestaw Basic/Expert też jest całkiem dobry. No i przy odrobinie szczęścia, można kupić w miarę tanio oryginały. www.nobleknight.com

Ojciec Kanonik pisze...

Jeśli gość szuka 3LBB, to niczego podobnego nie znajdzie. Retroklony Originala to słabe protezy. ;) Od biedy można zassać wariację / demówkę Daniela "Delty" Collinsa:

www.superdan.net/oed/OED-v06.pdf

Ale to i tak porażka. ;)

Key-Ghawr pisze...

Zostaje jeszcze pre-D&D czyli "Dragons at Dawn" Boggsa.

Por. http://bialylew.blogspot.com/2010/04/dave-arneson-pierwsze-rpg-ever.html#more