22 czerwca 2010

Labyrinth Lord - recenzja

Wśród zalewu różnych produktów współczesnego OSR, bardzo niewiele jest gier, o których można powiedzieć, że rzeczywiście wiernie klonują materiał źródłowy. Większość z nich, to mniej lub bardzie udane interpretacje oryginałów (np. Swords & Wizardry), bądź wariacje na temat (Castles & Crusades). Do tego można doliczyć także różnego rodzaju gry typu „what if” (Mazes & Minotaurs; czyli symulakry - O. K.). Nie zamierzam się tu zajmować nomenklaturą i typologią tego, co zbiorczo możemy określać mianem retro-klonów. Zamierzam się skupić na systemie, który stanowi możliwie wierne odwzorowanie oryginału; ba, powiedziałbym, że jest wręcz reedycją starych zasad. Mowa tu Labyrinth Lord, czyli w istocie - Basic/Expert D&D edited by Dan Proctor.


Basic/Expert D&D z 1981 jest (obok OD&D) moją ulubioną wersją Lochów i Smoków. Wbrew często spotykanemu wśród Grognardów mniemaniu, nie uważam tej edycji za kiddy D&D. Jeśli nie brać pod uwagę strategii marketingowej TSR-u oraz nieco komiksowego stylu oryginalnych ilustracji, większość „mięcha” pochodzi wprost z 3LBB oraz pierwszego suplementu (choć całość napisana jest innym językiem, rzecz jasna). Główną wadą zestawu Basic/Expert było rozbicie zasad na dwie książeczki, przez co zachodziła konieczność wertowania materiału w poszukiwaniu konkretnej reguły czaru czy potwora. Sprawę nieco ułatwiał niezwykle logiczny układ materiału w obu podręcznikach. Całość obejmuje 8 rozdziałów, które skupiają się na następujących zagadnieniach: informacjach wstępnych, zasadach tworzenia postaci, regułach magii, kwestiach dotyczących „przygód”, spotkaniach i walce, bestiariuszu, skarbach oraz zasadach tworzenia kampanii w lochach i dziczy wraz z przykładowym (jedna strona plus mapka) settingiem.

Dan Proctor, autor (czy może raczej – edytor) LL, w identyczny sposób posłużył się tym układem, kompilując jednocześnie materiał z odpowiadających rozdziałów Basic i Expert Rulebooks w jedną, koherentną całość. Mając wiele doświadczenia z różnymi wersjami Classic D&D, od B/X poprzez BECMI Mentzera oraz Cyclopedię Allstona, muszę powiedzieć, że podręcznik do LL bije na głowę oryginały pod względem wygody użycia. Co prawda, Rules Cyclopedii również używa się całkiem dobrze, ale jest ona napakowana niepotrzebnym, z mojego punktu widzenia, materiałem dla munchkinów. W Labyrinth Lord, a zwłaszcza nowym wydaniu z 2009 roku, podoba mi się również szata graficzna. Ilustracje Steve`a Ziesera tworzą fajny, nieco groteskowy klimat oscylujący trochę w okolicach weird fantasy. Przypominają mi ilustracje z pulpowych, klasycznych modułów Toma Moldvaya, a zwłaszcza słynnych The Lost City (moduł B4) i Castle Amber (moduł X2). [Jako że oryginalna edycja ilustrowana była w dużej mierze przez Erola Otusa, Dan nie bez powodu wybrał właśnie prace Ziesera - O. K.]

Tak jak pisałem wcześniej, ideą Proctora była jak największa wierność oryginałowi. Oczywiście nie obyło się bez drobnych zmian, nie są to jednak tak duże interwencje w strukturę materiału źródłowego, jak w przypadku Swords & Wizardry, które dla mnie jest nie tyle klonem, co raczej indywidualną reinterpretacją oryginału. Tak więc, większość zmian w LL posiada charakter raczej kosmetyczny (pomijam tu kwestię pominięcia usunięcia elementów ze względu na kwestię praw autorskich – głównie chodzi tu o brak tytułów dla poszczególnych poziomów doświadczenia poszczególnych klas postaci). Są to, między innymi:


- niewielkie zmiany w liczbach (np. kleryk na 2 poziom potrzebuje zebrać 1565 punktów zamiast 1500, jak w oryginale; korekty cen, zwłaszcza podniesienie kosztów kupna zbroi; gracze otrzymują na starcie 3k8 sztuk złota zamiast 3k6, itp.)

- niewielkie zmiany w nazewnictwie potworów (np. living statue stała się animated statue, a zamiast Thoula mamy Throgrina)

- z oczywistych przyczyn, zaprezentowany w Expert Rulebook setting został zastąpiony nowym, bliźniaczo podobnym; co ciekawe - główne, największe miast zostało nazwana Dolmvay – kto odgadnie źródłosłów? :). To samo tyczy się zastąpienia przykładowego lochu zupełnie nową wersją.

Jeśli chodzi o zmiany większego kalibru, to nie ma ich zbyt dużo i, poza jedną, nie rzucającą się aż tak bardzo w oczy, są to:


- rozszerzenie awansu klas dostępnych ludziom do 20 poziomu (w Expert Rulebook awans kończył się na 14 levelu, istnienie wyższych poziomów było jedynie wzmiankowane jako guideline bez podania konkretnych tabel). Proctor dodał do tego zaklęcia z poziomów 7-9 (nieobecne w oryginale), rozwijając opcję w system. Jest to duże odstępstwo od oryginału i powiem, że niezbyt mi się podoba, ale łatwo sobie z tym poradzić ograniczając, po prostu, możliwości awansu postaci.

- brak dosyć istotnej w B/X opcji walki, w myśl której postaci operujące bronią dwuręczną automatycznie przegrywają inicjatywę. Moim zdaniem wygląda to na zwykłe niedopatrzenie.

- ograniczenie rozmiarów podrozdziału dotyczącego prowadzenia gry (w B/X „Dungeonmastering as Fine Art”). Co prawda oldschoolowcy nie potrzebują tego typu rzeczy, które były tam zawarte, ale niemniej jest to pewne odstępstwo.

Reasumując, uważam Labyrinth Lord za jedyny (jak na razie) retroklon rzeczywiście zasługujący na tą nazwę. Co więc, Dan Proctor wpadł także na interesujący pomysł możliwość niewielkiej zmiany bazowych zasad za pomocą dodatków konwertujących część systemu B/X na wersję OD&D (Original Edition Characters) i AD&D (Advenced Edition Companion). Chodzi tu głównie o modyfikację zasad rządzących klasami postaci, nowe listy czarów, potworów i skarbów, przy pozostawieniu trzonu mechaniki z głównego podręcznika. Jeśli chodzi o ten pierwszy suplement, to z LL jako klona OD&D wychodzi zupełna klapa. W zamyśle miało wyjść coś na kształt 3LBB Only, a zostało całkiem sporo elementów z suplementów (HD, lista czarów).

Znacznie lepiej prezentuje Advanced Edition Companion. Jak wiemy, wielu graczy za wielką wodą jeszcze na początku lat 80-tych, dosyć swobodnie mieszała elementy różnych edycji Lochów i Smoków tworząc mix OD&D, B/X i AD&D. Dosyć powszechną praktyką było wykorzystanie podstawy mechaniki Basic/Expert i nakładanie na nią dodatkowych klas postaci, czarów, potworów i skarbów. W AEC Dan Proctor stworzył interesującą wersję AD&D 0.75 ed. (takie „what if”). Osobiście nie zamierzam z tego produktu korzystać (choć przyznam, z ciekawości kupiłem). Sam pomysł nie jest taki zły (trochę przypomina mi The Grey Book, tyle że opracowany od nieco innej strony), ale mało który purysta go kupi.

Moja ocena bazowego Labyrinth Lord jest dosyć wysoka – 8,5/10 (z tendencją zwyżkową). Wynika to po części z mojego sentymentu do D&D B/X, jednak w dużej mierze z tego, iż wersja Dana Proctora jest naprawdę dobrze napisana, zilustrowana i wierna oryginałowi.

13 komentarzy:

Omlet pisze...

Nareszcie coś sensownego a nie złorzeczenie jaki to PL fandom jest ujowy :D

Key-Ghawr pisze...

Thanks

Ojciec Kanonik pisze...

Chyba sobie kupię hardcopy tego klona. B/X w wersji Dana jest super. Mutant Future chyba też zamówię.

Key-Ghawr pisze...

Ja zrobiłem sobie wersję pocket w formacie A5. Trochę mały tekst ale za to jak poręczny wyszedł mi podręcznik. I idealnie pasuje mi do kupionego ostanio Mongoose Traveller Pocket Edition. Jak będę miał wolną kasę, to też kupię hardcopy LL i może też S&S od Goblinoid Games. Póki co, mam LL softcover z Amazona i niestety szybko się zużywa - chodzi o kwestie takie jak zaginanie się rogów. Już lepiej druknąć pdf-a. A wydać 5 US na grafę Ziesera naprawdę warto.

Ojciec Kanonik pisze...

Sądzę, że starczy Ci Classic Traveller, S$S za wiele nie wnoszą nowego.

Krzemień pisze...

Świetny artykuł, sam nie przepadam za "starociami" ale i tak chce więcej o nich wiedzieć ;-)

Ojciec Kanonik pisze...

LL ma dopiero ze 3 lata, druga wersja z rok. ;)

Key-Ghawr pisze...

@ O.K.

Jeszcze nie kupiłem S$S, nawet w pdf-ie. Będę musiał to naprawić.

flinstone pisze...

Graliśmy kilkanaście sesji w Mutant Future. Bardzo pozytywna mechanika! Teraz płynie do mnie oryginalna Gamma World do której się przekonałem... dzięki MF.

Key-Ghawr pisze...

@ flinstone

Mutant Future to przeróbka Gamma World na mechanikę D&D B/X vel Labyrinth Lord. Tak więc znasz już (w dużym zakresie) grę bazową.

Albino pisze...

Pytałem wczoraj mojego dealera RPGów i powiedział, że box S&W lepiej schodzi niż LL.

Key-Ghawr pisze...

Pewnie, że S&W Box szybciej schodzi, bo jedzie na nostalgii (a przecież brakuje tam treści prawie 1/3 oryginału).

Nawiasem mówiąc, ciekawe jak w USA chodzą podręczniki do "Castles & Crusades"?

Ojciec Kanonik pisze...

Teraz pewnie słabiej (ale lepiej od S&W). Nie bardzo jest sens porównywać retroklonami, bo C&C były od początku projektem komercyjnym.