11 czerwca 2010

Original D&D: Karta Postaci PL

Zanim przejdę do schabowego, kolejny dobry art Kuglarza o jego sandboxowych przygodach. Polecam zwłaszcza akapit Piaskownica. Ad rem. Poniższa karta postaci bazuje na pierwszej wersji "ever created". Pierwszy raz w historii RPG, w rodzimym języku! Od oryginału, poza szatą graficzną, różni ją tylko dodane miejsce na profesyjny Tytuł, który ma fundamentalne znaczenie dla wpisania postaci w kontekst świata. Przy okazji parę ciekawostek archeologicznych:

- Brak HP-ków na karcie oznacza tyle, że gracze nie mieli pojęcia ile ich postać posiada. W połączeniu z metodą ich losowania, zawartą w 3LBB (opisaną przeze mnie w poście Hit Points) sugeruje, że Punkty Życia losowane były przez Referee przy awansie awanturnika. Metoda "ukrytych HP" nie jest, jak widać, wymysłem lat 90-tych, a starym, odgrzanym schaboszczakiem narracyjnym.

- Brak AC na karcie. Tu powód jest prosty. Tak naprawdę zbroje były posegregowane tylko w trzy grupy:

AC:7 - lekkie (wszelakie skórzane lub części cięższych zbroi)
AC:5 - średnie (kolczugi lub płytowe napierśniki)
AC:3 - ciężkie (różne płytówki)

Wystarczy zapisać na karcie odpowiednią zbroję i wiadomo, jakie AC posiada postać. Nie jest ona modyfikowana przez DEX i inne inflacyjne pierdoły, a magiczne zbroje i ich plusy obniżają level atakującego - nie polepszają samej AC (pole do interpretacji tego rozwiązania jest szerokie, wiele idei co do natury magicznych puszek: inspirujących).

- Brak Rzutów Obronnych i szansy To-Hit. Gracze skupiają się na ogrywaniu wybranej roli, nie na mini/maksie i gdybaniu "trafię / nie trafię". Kogo obchodzi czym i na co Referee rzuca, skoro wszystko zależny od narracji, decyzji gracza, okoliczności i widzimisię Sędziego? Jest to typowy przykład "zabezpieczenia" OD&D przed munchkinami / power gamerami. 

- Brak miejsca na plusy / minusy z cech. Bo atrybuty mają znikomy wpływ na rozgrywkę, nie rzuca się na nie i nie dają więcej niż premia / kara do XP dla określonych ról. Okazjonalne +1 do HP (CON) lub tyleż do trafienia na dystans (DEX) z łatwością się pamięta, zwłaszcza, że to Referee rzuca na To-Hit / Damage. Opis postaci > mechanika. Wielokrotnie wysuwano pomysł, by grać na tzw. Statless D&D, co da się zrobić, ale paskudnie to wygląda.
Klik na powiększenie

4 komentarze:

Nimsarn pisze...

Kiedyś, jakiś chiński mistrz rzekł, że sztuką jest tak długo wpatrywać się w drzewo by móc je namalować jednym pociągnięciem pędzla. Podobnie jest z tą kartą - prostota urzeka i jest ponadczasowa :D

Co prawda proste linie zupełnie nie dodają klimatu ale liczy się treść :D

kuglarz pisze...

Rzeczywiście - absolutny minimalizm. Popatrzyłem na kartę do D&D4E i się za głowę złapałem.

Krzemień pisze...

Ja bym poszedł jeszcze dalej i zostawił na karcie tylko imię - wyobraźcie sobie sesje gdzie wokół stołu siedzi 8 osób i mają przed sobą karteczki z napisami typu "Mauryry Śmiały" czy "Hugon z Greyhawk" ;p

Ojciec Kanonik pisze...

@Nimsarn
Ta prostota grze sprawdza się doskonale. Żadno z nas (w sensie ja i moja ekipa) nie ma ani czasu, ani ochoty wkuwać kolejnych mechanik, które - koniec końców - są i tak wariacją tego samego, więc taka karta to max jaki nam potrzebny na sesjach. Czasami używamy (jak jeszcze wcześniej), zwykłej kartki A5. ;)

@Kuglarz
Nawet nie ma co porównywać z mainstreamem. Mało co wygląda tak minimalistycznie (może jakieś FATEy, Oko Yrrhedesa, niektóre retroklony czy indiasy).

@Krzemień
Oj tam, oj tam. ;)