2 czerwca 2010

Q&A: Anaboria

Ojciec Kanonik: Sorry, że tak na wstępie o czymś innym. ;) Kuglarz zamieścił swoje kolejne pomysły do wykorzystania w sandboxie. Przy okazji kwestii "karty vs kostki". Jest to jak najbardziej na miejscu. Co więcej, jest to nawet starsze niż pierwsze SB publikowane przez TSR, JG czy GDW. Arneson Style. W Dragons at Dawn, Hobbs nadmienił o roli kart do tworzenia rozgrywki free-from. Idea pochodzi z The First Fantasy Campaign Dave'a i chodzi w niej (w skrócie) o to, że Referee wykorzystuje karty tarota, które podsuwają mu elementy do improwizacji i interpretacji, a gracze mogą dostać o nich cynk dzięki specjalnym NPC-om: Cyganom. Podobnie z normalną talią kart (i dowolnie inną), które w różny sposób można wykorzystać jako ogólnie rozumiane "Oracle Dice" (pisałem niejednokrotnie, że nie muszą to być kości + tabele). Ad rem.  


Miłe zaskoczenie, gdy dostaje się info o 8 (!) obcych osobach, które graja regularnie w Anaborii. Jeszcze milej czyta się, że specjalnie pokupowali sobie Barbarian's Handbook i kilka podstawek do AD&D i wsiąkli w zabawę w "mydlaną operę z T. Rexem w tle". :D Napisałem do Kanonika, że trzeba będzie znowu przywdziać szaty etnologów i zrobić parę wypraw do naszego neverlandu, by poprzez obserwację uczestniczącą zadokumentować kolejne niuanse z życia dzikich. Owi koledzy i koleżanki spisali kilka pytań, na które odpowiedzieliśmy z O. K., a które zamieszczam poniżej.

Czy da się grać w Anaborię w AD&D 1E?
Da, ale należy stosować oryginalna klasę barbarzyńcy z Unearthed Arcana (Gygaxa), a Szamana można z łatwością przekonwertować z TCBH. Problem pojawia się przy kits, które wprojektowaliśmy w rdzeń settingu. Przenosząc je, łatwo przegiąć w pierwotnej edycji. Podobnie jest z zaklęciami, które są inaczej poukładane w levele ze względu na moc (inflacja mechaniczna). Można to zrobić w locie, ale Advanced to nie Original i szybko przesadzicie z "power creep". Sama klasa Barbarian z 1E jest znacznie fajniejsza, ale i bardziej dopakowana. Radzę zostać przy 2E.

Anaboria jako Sandbox?
Dzicz, zmagania z Naturą, wędrówki plemion - jak najbardziej. Zasady do SB są w 2E szczątkowe, ale wystarczające. Polecam dodatkowo suplement Creative Campaign. Niemniej, ludy "prymitywne" niespecjalnie pasują do modelu awanturniczych odkrywców, dlatego w naszych kampaniach skupiamy się na interakcjach wewnatrz i międzyplemiennych oraz walce o przetrwanie.

Anaboria jako Megadugeon?
Po to jest w zasadzie Carniboria. Im niżej, tym dziwniej i mniej logicznie (od strony praw fizyki) oraz posiada niezbędny aspekt mitologiczny (megadungeon jako Zaświat). W podręczniku podaliśmy też pomysł na wertykalny megadungeon osadzony w Amazonii. Wystarczy znaleźć odpowiednią lisią norę.

Zastanawiałam się czy nie stworzyć większej liczby tabu oraz bardziej złożonych hierarchii wewnątrz danego plemienia.
Cool, byle nie przesadzić ze szczegółowością, bo gracze będą cholernie ograniczeni w swoich działaniach. Zbyt wiele obowiązków i zakazów niszczy potencjalny sandbox oraz zmniejsza swobodę Mistrza w kreowaniu interakcji wewnątrzrodzinnych. Radzę tworzyć kolejne tabu i inne kasty plemienne tylko wtedy, gdy zaistnieje potrzeba oraz na ogólnym poziomie - np. kobiety w okresie żałoby po wodzu ścinają włosy. Raczej nie: każdy dojrzały mężczyzna plemienia musi poświęcić swoje nasienie by zapłodnić żony wodza, jeśli ten jest impotentem.

Wg jakiego klucza przydzielić nowe przysłowia do określonej kultury?
Przysłowia są odzwierciedleniem mentalności, typu terenu oraz próbą intuicyjnego oswojenia niepojętej rzeczywistości (zabobonami). Mrozostopy - góry, zimno, jaskinie i niedźwiedzie. Zielona Pierś - wolność, równiny, konie, wędrówka. M'Głowa - woda, mgła, tropik, dżungla, choroba. Hebanowy Dach - głód, susza, pustynia, skwar. Społeczności Anaborii są patriarchalne (poza Amazonkami) - większość przysłów traktuje płeć nierówno. Dużą rolę pełnią pozostałości zoototemizmu, każda z ras posiada inne kultowe zwierzęta - przysłowia powiązane są ściśle z określonym zwierzakiem / potworem.

Anaboria w innym okresie historycznym?
No pewnie. W AD&D macie do wyboru multum epok, od starożytnego Egiptu, Grecji, Rzymu przez rządy Karola Wielkiego, średniowieczną Arabię, Wikingów i Celtów po XIX wiek. Kwestia dostępu do odpowiedniego sourcebooka / settingu. My osadziliśmy ją "firmowo" w erze elżbietańskiej (A Mighty Fortress) ze względu na łatwość wprowadzenia częstych interakcji z Europą i koloniami obu Ameryk. O. K. podłączył Anaborię pod lata 30-te XX wieku (HEX) i zaproponował wykorzystanie naszego materiału do zaludnienia Wnętrza Ziemi.

Bazowe fantasy a Anaboria.
Pisaliśmy o tym w For Advanced Edition (download w blogowym BOXie). Przyznam jednak, że ani mnie, ani Kanonikowi ta opcja zupełnie nie pasuje (vide Tolkien a D&D).

12 komentarzy:

flinstone pisze...

Dzięki :D

Key-Ghawr pisze...

@ O.K.

Jeszcze lepsza od Tarota będzie współczesna gra karciana "Once upon a time". Gracze opowiadają "bajkę" na podstawie otrzymanych kart. Mam gdzieś na półce, będę musiał to odkurzyć.

http://www.atlas-games.com/onceuponatime/index.php

Do kupienia w sklepie "Rebel"

kuglarz pisze...

A propo "Once upon a time" to na szkoleniach z kreatywnego rozwiązywania problemów wykorzystuję bardzo podobną grę swojego autorstwa. Dzielę grupę na trzy zespoły, każda dostaje jedną talię - horror, komedia i akcja. Zadaniem uczestników jest układanie fabuły i wdrażanie wątków, które losują z decku. Mój pomysł okazał się bliźniaczo podobny do OUaT choć myślałem, że sam na to wpadłem. Widocznie kiedyś czytałem o tej grze, a podświadomość wypluła ten pomysł po kilku latach jako własny. Mózg lubi płatać figle. ;)

Dzięki za linka!

Ojciec Kanonik pisze...

Te szkolenia i karcianka. Bliżej im do "THE" RPG pre-D&D, niż ma się to w przypadku którejkolwiek z mainstreamówek od lat 90'. ;) Ciekawe jaki z Arnesona byłby coach.

kuglarz pisze...

Pewnie niezły. Miłosz Brzeziński (ten co pisywał w Magii i Mieczu w '90 latach) został trenerem i to świetnym. Nawet w "Dzień dobry TVN" miał cykliczny kącik o psychologii pracy.
RPG i Szkolenia leżą całkiem blisko siebie, choć mało kto to dostrzega. :)

Ojciec Kanonik pisze...

Kojarzę gościa z wczesnych numerów, ale z późniejszych słabo (mało co MiM-a czytałem w "erze Skrótów do Cthulhowa"+). Coachingu próbowałem, ale mnie generalnie ludzie wkurwiają i dałem sobie spokój. Wolę być agentem CBA. ;)

kuglarz pisze...

No tak, zapominam, że nie każdy czuje powołanie do pedagogiki ;)

Ja sobie chwalę.

semaiko pisze...

Powołanie do pedagogiki - trudno łatwiej belfra zdenerwować :).

Jest szansa na inne materiały do Anaborii?

smartfox pisze...

To powyżej, to moje. Znowu nie zauważyłem, że żona mi na kompie się zalogowała. Sorry.

neurocide pisze...

Brzeziński z wczesnych numerów i Brzeziński od Skrótów to różne osoby. Ten pierwszy to zdaje się Jacek, ten drugi to Miłosz - z tego co wiem nie są spokrewnieni.

kuglarz pisze...

Neurocide, dobrze, że zwracasz na to uwagę. Chodzi mi oczywiście o Miłosza (arty do ZC). Widać Brzezińskich prawie tyle co Nowaków i Kowalskich.

Ojciec Kanonik pisze...

Aha, no to arty Jacka dobrze pamiętam i lubię, a owego Miłosza już nie bardzo kojarzę.

@Smartfox
Pewnie tak. :)