8 lipca 2010

"Problemy" ze Starą Szkołą RPG

Jak mawiają: "no to na drugą nóżkę!". ;) Notka nawiązująca do tekstu Key-Ghawra i będąca zbiorem wypowiedzi na interesujący nas temat: stereotypów i zabobonów ad old school RPG. Przetłumaczony tekst jest autorstwa Trenta Fostera i jego bandyckiej ekipy. Pochodzi z K&K Alehouse. W (nielicznych) nawiasach kwadratowych uzupełniłem tłumaczenie dla lepszej jasności. Podkreślenia własne. Pojawił się także post na blogu Kuglarza, odnoszący się do komentarza Paladyna z pierwszej notki - Zamknij się i graj!.



1. "Grałem w D&D już w 197x, tak jak to goście opisują, ale z tego stylu wyrosłem i nie mam ochoty do niego powracać."

Świetnie! Nie jesteś więc targetem OSR. Zapewne miło by było pogadać o twoich doświadczeniach i starych sesjach z 197x, ale jeśli czujesz wyłącznie nostalgię, nadal nie jesteś targetem OSR. Naszą grupą docelową są ludzie, którzy nie grali w RPG 197x (lub tacy, którzy wtedy grali, ale nie w tym stylu - patrz niżej) i nie mają z nim żadnego doświadczenia, a mogliby czerpać z tych gier przyjemność i zabawę. To, że ty "rozwinąłeś się" poza ten styl gry jeszcze nie oznacza, że wszyscy inni dotrzymali ci kroku. Może i nas znudzi ten sposób grania i zaczniemy szukać czegoś innego, ale chcemy i możemy odbyć tą podróż wstecz, bez względu na twoje wartościowanie co jest lepsze, a co gorsze.


2. "Grałem w D&D już w 197x, tak jak to goście opisują, i to było kiepskie!"

Przykro mi, że 30 lat temu miałeś fatalnego DM / gracza. To, że miałeś złe doświadczenia z tym stylem gry nie oznacza, że on zawsze prowadzi do takich negatywnych doświadczeń. Inni ludzie mieli zabawę grając wtedy w ten sposób i mają ją nadal po dziś dzień. Serio! Może byłoby lepiej, gdybyś spróbował zagrać w nim ponownie lub dał sobie spokój, bo zwyczajnie nie czujesz takiego stylu. Nawet jeśli to drugie jest prawdziwe, nie oznacza, że stary sposób gry jest zły dla reszty ludzi.


3. "Grałem w D&D już w 197x, gram w nią nadal, ale to jest zupełnie coś innego niż to, co goście opisują."

Szczerze: jeśli to jest twoim kłopotem, to jesteś częścią problemu przeciw któremu się opowiadamy.  Zalążki tego, co drażni nas najbardziej we współczesnym hobby, były obecne w swojej embrionalnej formie w latach 70-tych. Owy problem szybko urósł i nadał charakteru wszystkiemu, co działo się w latach 80/90-tych. Krytykowanie nas na polu "pełnego powrotu" lub "kompletnego odtwarzania sceny RPG lat 70-tych" mija się zupełnie z celem. Odtwarzamy tylko te elementy, które lubimy, a które zostały w dalszych dekadach wyrugowane z hobby i zanikły wśród innych postaw i sposobów grania. Przywracamy je, ponieważ wiem z doświadczenia, że mogą i dziś dobrze bawić w takim samym stopniu, jak wtedy. Gramy więc raczej w inny sposób i z innym podejściem, niż grałeś wtedy ty (i grasz nadal).


4. "Wielu z tych gości nie grało w D&D w 197x, więc nie mają prawa dyskutować autorytarnie o tym, jak się wtedy grało."

Zabawny bełkot, który udowadnia, że nie masz pojęcia o co w ogóle chodzi. Pewnie, że jest kilku "starców" na naszym hobbystycznym poletku, którzy żyli i grali w D&D na początku lat 70-tych w interesującym nas stylu. "Starców", którzy obserwowali jak zmienia się ich hobby w przemysł i staje się im kompletnie obce. Kilku "starców", których cieszy, że dzisiaj sięga się po oryginalne pomysły z przeszłości, bez względu na współczesny kształt gier i rynku. Tyle że większość z nas to ludzie, którzy zaczęli grać później, w czasach, gdy stary sposób grania był w zaniku lub zupełnie nie istniał w mainstreamowych RPG. Są to ludzie, których zainteresował styl, z którym nie mieli żadnych doświadczeń.

Jak wspomniano wcześniej, naszym celem nie jest odtworzenie hobby w kształcie z lat 70-tych, ponieważ model ten zawiódł przekształcając się w przemysł lat 80/90-tych, a którego nie lubimy i się sprzeciwiamy. Nie chcemy powtarzać tej historii, a wziąć z niej co było dobre w tamtych czasach, zignorować "przemysłowe zalążki" i pozwolić całości rozwijać się na nowo. W taki sposób, w jaki nie mogło się rozwinąć z powodu gówna, które zdominowało hobby pod koniec lat 70-tych. Nie powoduje nami nostalgia, ani ślepa fetyszyzacja "starego". Jest to racjonalna próba stworzenia "alternatywnej historii", w stylu "co by było, gdyby?". Co by było, gdyby D&D utrzymało swego oryginalnego ducha i nie zmieniło się w gówno w rękach Zeba [Davida Cooka], Eda [Greenwooda], Jeffa [Grubba], Tracy [Hickmana] czy Jima [Warda]? Co by było, gdyby nieD&D-owe RPG jak Boot Hill, Classic Traveller, Stormbringer były nadal sobą i nie zmieniły się w kasodajne krowy, w monstra typu styl-ponad-tworzywem albo gierki bazujące na prostackich rozwiązaniach w stylu metaploty?


5. "Dlaczego goście ignorują naturalna ewolucję i zamykają swoje hobby w określonym czasie jego istnienia?"

Odpowiedź jest prosta: ponieważ okres, który wygraniczamy, jest dla nas najbliżej tego, jak widzimy nasze ulubione style gry, a owa "naturalna ewolucja" w postaci kolejnych edycji naszych ulubionych gier, raczej oddaliła niż rozwinęła to, co nas w nich bawi. Jeśli preferujesz nowsze edycje gry, bo są one Oficjalną Wersją Gry, które są dla ciebie lepsze i bardziej grywalne - super! I zerknij do #1 i #3 powyżej. To że rysujemy sobie patykiem na piasku granicę i staramy się uchwycić istotę gier z określonego okresu czasu, nie jest tożsama z tym, że uważamy je za idealne i w pełni zadowalające. Wręcz przeciwnie: staramy się modyfikować wybraną edycję, dodawać nowy materiał, poszerzać istniejący - w taki sposób, by odpowiadały naszym indywidualnym preferencjom. Nie używamy tylko późniejszych Oficjalnych Wersji jako źródła inspiracji. Tu pojawia się ponownie wątek "alternatywnej historii": co by było, gdyby OD&D nie zastąpiono AD&D i rozwijała się ona we własnym kierunku? Co by było, gdyby Gary nie porzucił TSR i gra stała się czymś innym niż tym, co wydano w postaci AD&D 2E? Nie jesteśmy dogmatyczni czy nieelastyczni - odrzucamy po prostu historię Oficialnych Linii Wydawniczych i preferujemy odkrywanie naszych własnych alternatyw.

5 komentarzy:

smartfox pisze...

I w zasadzie wszystko się rozwija o swoisty leseferyzm erpegowy, którego jestem zwolennikiem.

To, że gramy inaczej, to nasza sprawa. Według nas to lepszy sposób, więc tak gramy, ale nie mamy powołania do ewangelizowania. Niech każdy gra tak, jak dla niego lepiej.

Ciekawy wniosek dla mnie. U nas jeśli już dochodzi do jakiegoś sporu między zwolennikiem OSR a innego typu grania, to raczej nie padną argumenty w stylu: "Ja już tak grałem w latach 70tych i mi się nie podoba":D

Ojciec Kanonik pisze...

@Smartfox
U nas jeśli już dochodzi do jakiegoś sporu między zwolennikiem OSR a innego typu grania, to raczej nie padną argumenty w stylu: "Ja już tak grałem w latach 70tych i mi się nie podoba":D

:D

Bo to wina Ruskich, Kurtyny i masonów. ;)

I w zasadzie wszystko się rozwija o swoisty leseferyzm erpegowy, którego jestem zwolennikiem.

That's the point.

smartfox pisze...

Rzecz jasna "rozbija" miało być. Wrrrrr.

Key-Ghawr pisze...

Ad. leseferyzm - dobra pointa.

By the Way, dobry pomysł z tym tłumaczeniem tekstu Fostera. Generalnie zgadzam się z wiekszością argumentów. Nie podoba mi sięjednak aż tak jednoznacznie negatywna ocena lat 80-90-tych. Tak jak w latach 70-siątych można się doparzeć elementów negatywnych z punktu widzenia staroszkolnego stylu, tak dekadę czy dwie później można trafić na godne uwagi perełki schowane w zalewie komerchy, np.: pierwszą edycję Ars Magica (recenzowaną przez O.K.), otwartą podstawę AD&D 2nd ed. (settingomania się nie liczy), bardzo dobre Basic/Expert D&D (dla mnie to jeszcze old-schoolowa koncepcja gry), trzymające w miarę dobry poziom produkty Chaosium, Fudge (suma sumarum to całkiem sensowny, pod względem zasad toolbox, choć niestety raczej bezpłciowy).

A współczesny OSR grzeszy stertą płatnych, kilkustronicowych pdf-ów. Bleeee

Ojciec Kanonik pisze...

@Key
No pewnie. A o rzeczywistych grzechach OSR można by pisać i pisać. ;) Nie wiem czy widziałeś na Dragonsfoot, że niecały rok temu odkryli BasicRoleplaying + Classic Fantasy i zaliczyli łaskawie do retroRPG. ;D