30 lipca 2010

Sylvania Smartfoxa

Po 40 sesjach, Smart zakończył swojego samograja (mój prywatny termin na określenie old schoolowego sandboxa). Miałem z nim przeprowadzić Q & A, ale opublikował już wyczerpujące wnioski i wrażenia z prowadzenia swojej epickiej kampanii. Sylvanię śledziłem od początku - właściwie jeszcze zanim Smartfox poprowadził pierwszą sesję. Z początku obawiałem się, że to u nich nie wypali, albo MG (wtedy znałem go tylko z wymiany komci z "D&D"Inspiracji ;) ) odejdzie od free-form RPG w stronę sztampowych sesji a la lata 80-te+ ze scenariuszami, fabułą, railroadem, kropkami, etc.
Niezmiernie się cieszę, że naturalnie i powoli sesje wyewoluowały z "sandboxa z wątkiem głównym" (cokolwiek to nie jest - yh ;D) w normalny SB w jaki grywano w pradziejach, a gracze najwyraźniej to kupili. Smartfox dobrze opisał całą tą ewolucję, wyplusował co mu grało i wyszczególnił minusy. Podał też, co jego zdaniem jest wymagane do tego rodzaju gry (kreatywni gracze - zawsze to powtarzam - i spisane przed sesją njuskulowe scenariusze z plotami na papier toaletowy, nigdy nic nie wiadomo ;) ). Żywy świat, survival, dowolność, nieprzewidywalność, eksploracja - i wiele więcej ciekawych uwag na temat klasycznych aspektów SB. Choć to materiał, który znam i wielokrotnie z nim dyskutowałem o Sylvanii (i samograjach w ogóle) w oparach piwnych lub stosach maili, lektura sporo mi przypomniała i poddała pod rozwagę parę rzeczy. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z tymi wnioskami (jak i całą kampanią) oraz zebranym w moduł materiałem.



P. S. Smartowi gratuluję długiej i udanej kampanii - Bledsaw byłby z Ciebie dumny, Dude. ;) Z pewnością będę śledził Waszego kolejnego sandboxa osadzonego w Hyborii, Boba "Dwa Pistolety" Howarda.

4 komentarze:

smartfox pisze...

Two Fisted Boba czeka.

Wiesz nawet pod koniec nie było to jeszcze to, co chcę wyciągnąć z SB. Liczę, że pozostawienie pełnej dowolności graczom w Hyborii zaowocuje zajebistą opowieścią.

Dzięki za miłe słowa, a jeszcze większe za ciągłą, stałą pomoc. Sylvania bez Twojego wsparcia mogłaby nie wystartować. :)

Ojciec Kanonik pisze...

Ty i oni macie już trochę praktyki za sobą, więc "story" pojawi się na pewno. ;) A świat to archetyp, jak Ci ostatnio pisałem, więc szybko SB chwyci. Ostatnio zastanawiałem się ile czasu można prowadzić samograja. Najdłuższy o jakim czytałem trwał 13 lat - regularne sesje, zero przestojów. Hmm... ;)

E tam mojej pomocy, znalazłbyś w końcu tematyczne linki i retrogaming. ;)

Pozdro i więcej UC w Lisiej Norze! ;D

smartfox pisze...

Więcej UC? Ech pewnie wykraczesz :).

A co do długości grania, takie właśnie wrażenie mam. Wszak nawet jak się jakaś kraina znudzi, to się maszeruje dalej. W zasadzie wydaje mi się, że na raz wystarczy kraina 200x300 km. To i tak aż nadto terenu do eksploracji (przy heksie 5 km, to jakieś 2400 pól, potęga, u mnie było 90x165km, 594 pola, z czego w większości siedzieli na wschodniej połowie, a i tak roik gry przeleciał, a i drugi pewnie by też poszedł).

Ojciec Kanonik pisze...

Temu ważne, coby tych krain sporo było. Pewnie stąd Greyhawk (oryginalna kampania to zaledwie 4-5 lat, większość i tak w Megadungeon) przeistoczył się z mapy Chicago w Oerth z masą państw, etc. Hyboria też jest do tego w pytę.