12 lipca 2010

Tajemnice RPG - David Trampier

Paladyn popełnił ciekawy tekst o "zaginionym" projektancie, Carlu Sargencie. Sama idea artykułu bardzo mi ("kopaczowi") się spodobała, więc ukradnę jego pomysł i napiszę o innej, ważnej niegdyś postaci naszego hobby. Mam nadzieję, że się Paladyn nie wkurzy za to małe thievery. ;)

David A. Trampier - postać legendarna, twórca ikonicznych ilustracji, autor popularnego komiksu Wormy w Dragonie oraz kilku planszówek (Divine Right, Titan). Swoją karierę w hobby zaczął w drugiej połowie lat 70-tych w TSR i został "z biegu" wybrany na głównego ilustratora tej firmy. Do jego najważniejszych (arcy)dzieł zaliczyć trzeba poniższą okładkę, kopiowaną po dziś dzień, parodiowaną i adorowaną przez współczesne RPG (wymienię tylko kilka systemów, które powielały tą ilustrację: Exalted, D&D 3.5E, AD&D 2E).

Poza ikonicznymi okładkami AD&D 1E (PHB, DMG, MM, Deities & Demigods), David, obok Erola Otusa, ilustrował większość klasycznych modułów: Glacial Rift of the Frost Giant Jarl, Tomb of Horrors, Shrine of Kuo-Toa, Village of Hommlet i wiele innych. Jego rysunki zdobiły okładki i wnętrza settingów, np. Greyhawk Adventures czy znakomitą okładkę B/W dla pierwszej edycji Gamma World (1978).


Trampier stworzył wiele rozpoznawalnych rysunków w różnych produktach RPG-owych, których wariacje takoż można znaleźć w dzisiejszych produktach: Paladin in Hell czy Emrikol The Chaotic. Rysował popularny w latach 80-tych komiks dla Dragona, pn. Wormy. Komiks ten zainspirował dzisiejszy Order of The Stick.


W 1988 roku przestał odbierać czeki z honorariami za komiksowe paski. Zaczęto się z nim kontaktować, następnie szukać, pytać jego bliskich - efekt ten sam: gość zniknął. Na początku lat 90-tych T$R oraz fani byli przekonani, że rysownik nie żyje. Pamiętam artykuł w Dragonie z pierwszej połowy lat 90-tych, który sumował dokonania i bio Trampiera, oddawał mu "hołd" za inspirację i wpływ na ilustratorstwo TSR lat 80-tych. Typowy memoriał dla zmarłego. Dopiero w 2004 roku, inny znany rysownik TSR od-najdawniejszych-czasów i przyjaciel Trampiera, Tom Wham zdementował informację o jego śmierci. Po kilkunastu latach. Tom twierdził, że David żyje w Illinois. W tym czasie, istniejące już OSR (tyle że bez tak wydumanej nazwy) odkrywa artykuł ze studenckiej gazety Daily Egiptian (z Illinois właśnie) z 2002 roku,  na którym widnieje zdjęcie taksówkarza, które zamieściłem na początku tej notki. Podpisane: David Trampier - taksówkarz z Carbondale (bez żadnej wzmianki o ilustratorskiej przeszłości). Była to fotka Davida "The Red Idol" Trampiera, rzecz jasna.

Wizards of the Coast także potwierdzili, że artysta ma się dobrze, ale nie pracuje w growym przemyśle. Co ciekawe, OSR dokopał się dalej i odkrył, że Trampier żyje dość skromnie (by nie rzec: ubogo). Pojawiło się masę spekulacji o tak radykalnej i nagłej zmianie stylu życia. Z najczęściej przewijających się wątków, pojawia się ten o wstąpieniu Davida do kościoła o restrykcyjnych zasadach albo sekty. David już w połowie lat 80-tych deklarował chęć zarabiania na życie "rzeczywistą, ciężką pracą", a nie rysowaniem. Jaka jest prawda - nikt nie wie. Sam Trampier, po tym jak został namierzony, nadal nie odpowiada, nikt go w tej mieścinie nie widział, nie przyjmuje zaległych od lat 80-tych czeków, nie pokazuje się na żadnym konwencie, nie udziela wywiadów.

P. S. Ta cała sprawa przypomina mi trochę naszą rodzimą sytuację z Jackiem Ciesielskim. ;)

5 komentarzy:

Borejko pisze...

Kontakt z Ciesielskim jest. Rozmawiałem z sekretarką - nie jest upoważniona do podania mi numeru, zapewnia jednak że na maile odpowiada. Jest jednak inaczej. Fajnie że przypomniałeś. Tak co pół roku się upominam więc i tyknę. NiebaVem.

Paladyn pisze...

Fajny artykuł, kolejna ciekawa, rzekłbym fascynująca sprawa. Przypadek Sargenta, a teraz Trampiera, dał mi wiele do myślenia. Co też musi się takiego wydarzyć, że człowiek nagle, z dnia na dzień, porzuca dotychczasowe zajęcie, bez śladu znika i rozpoczyna życie na nowo, częstokroć decydując się na gorsze warunki, niż te które zapewniały mu dotychczasowe środki utrzymania?

Fascynujące...

kuglarz pisze...

@Paladyn
Czasami wystarczy zadać sobie o jedno pytanie za dużo. Np. "Gdyby to był ostatni dzień mojego życia to co chciałbym robić?"

Odpowiedź potrafi zmienić życie.

Paladyn pisze...

"All it takes is one bad day to reduce the sanest man alive to lunacy" - Joker

Ojciec Kanonik pisze...

@Borejko
Ja próbowałem niedawno i cisza. Może się odezwie.

@Paladyn
Może religijna iluminacja, osobista tragedia, sekciarskie pranie mózgu albo zwyczajne znudzenie i ekstrawagancja. Przy tym ostatnim lub prostym konflikcie personalnym, których wtedy w T$R było pełno, na pewno zainkasowałby zaległe $ i dał 1-2 wywiady. Nie mnie jednak zgadywać, temat śledzę.