8 sierpnia 2010

Muzyka a RPG / Classic D&D

Parę maili nazbierało się do napisania tej notki. Trochę o muzyce, trochę o Classic D&D.


Od strony "kulturowej", w połowie lat 70-tych, dobrze miał się (młody wtedy) heavy metal i hard rock - ten prekursorski: Black Sabbath, Deep Purple czy Led Zeppelin. wiele tekstów kapel grających ciężej czerpało z Tolkiena, Lovecrafta, a Moorcock pisał teksty dla Blue Öyster Cult i Hawkwind. W ogóle czasy hippisowskie sprzyjały rozkwitowi fantastycznych treści. Siłą rzeczy, fani tej muzyki, po ukazaniu się D&D, dość szybko znaleźli wspólny język z fanami fantasy wargamingu i środowiska te (w sumie tylko w tym punkcie) przenikały się. W dobie RPG-owego boomu w pierwszej połowie lat 80-tych, na rynku muzycznym funkcjonował popularny New Wave Of British Heavy Metal - wtedy też to przenikanie było najlepiej widać, a na rynku funkcjonowało wiele kapel wykorzystujących scenografię fantasy lub SF. Informacje o tym można znaleźć w artykułach dotyczących heavy metalu, filmografii horrorowej i RPG z tego okresu (o filmach, w których pokazało się RPG można napisać osobny art). Pamiętam, że Maliszewski pisał coś o swoim starszym bracie w 70's, który był jednym z tzw. metalheads, a który grał z nimi i to była jedna z nielicznych "sfer ludycznych", które rajcowały wtedy i proto-nerdy i fanów takiej muzyki. W Polsce, o takim przenikaniu subkulturowym (choć głownie fantaści - rockmeni), ukazywał się czasami artykuły w Fantastyce z lat 80-tych i początku 90-tych.  

Jeśli chodzi o użytkowe funkcje muzyki na sesjach. Synteza muzyki z RPG w zasadzie nie istniała na Zachodzie do późnych lat 80-tych, kiedy zaczęto coraz więcej pisać o "tworzeniu klimatu" na sesjach. Przykładem na ten trend są boxy do AD&D: Mystary, gdzie zamieszczano płytki CD z utworami przypisanymi do określonych części zamieszczonych w podręcznikach przygód. W Polsce, to druga połowa lat 90-tych i teksty w MiM. U nas leciało, co było pod ręką - zwykle muzyka filmowa z kaset (TAKT, Baron, MG i inne jarmarkowe "firmy", nagrywanie kaset z winyli/CD w sklepach [sic]  - nie było większego problemu z dostaniem potrzebnej muzy). później CD (to było objawienie porównywalne z późniejszą możliwością nagrywania samemu określonych ścieżek dźwiękowych do gry). Plus, większość moich znajomych muzykowała, więc sami komponowaliśmy i nagrywaliśmy pasujący mjuzik. Dopasowywało się, co najwyżej, ogólny klimat muzyki do całej sesji, nikt się nie pieprzył z "klimatem". To trochę jak z figurkami w RPG i ustawianiem sytuacji taktycznej na stole - po co tracić czas na bawienie się w DJ-a? Who cares. Podczas gry bez scenariusza, w klasycznym free-form, ciężko byłoby nawet ułożyć ścieżkę przed rozgrywką, nie mówiąc o ciągłym jej zmienianiu w trakcie. Poza tym, ważniejsze jest by wszyscy mieli co pić, palić (ew. wciągać) i jeść. ;)

Jeśli idzie o granie w latach 70-tych, muzyka nie miała znaczenia i jej obecność na sesji była kwestią preferencji - i w zasadzie nadal tak to wygląda. Rzadko kiedy da się znaleźć wynurzenia Grognarda czy retrogamera o wykorzystaniu muzy na sesjach, a w większości videocastów z sesji, muzy po prostu nie ma (albo brzęczy coś-cokolwiek-w-tle). Sam puszczam kapele progresywne i psychodeliczne z tamtego okresu: Frank Zappa, HP Lovecraft Band, Iron Butterfly, Blue Cheer, King Crimson, Pink Floyd - ale to z innego powodu, niż dla "klimatu sceny". Jeśli zaś prowadzę coś w nowszym stylu, ze scenariuszem i w określonej konwencji, gdzie wiem kiedy i jakie wątki / sceny mogą się pojawić, zwykle trzymam się (jak i znajomi Sędziowie) prostego "obrazowania muzyką". Ambient na noc, folk do karczm w fantasy, big bandy do pościgów w czasach amerykańskiego Retro, elektroakustyka / serializm do lochów, etc. Albo puszczam jedną płytkę (nigdy nie mam włączonego kompa na sesji) w ogólnym klimacie i jest git. RPG to nie film, koncert Pink Floyd czy wagnerowski dramat - tutaj taka synteza i problem przystawalności utworu do sceny są kompletnie z dupy i nieistotne.

***

Key-Ghawr zapytał mnie swego czasu o moje zdanie o Classic D&D (edycje B/X, BECMI oraz RC). Classica prowadziłem kilka razy, samą Cyclopedię dostałem w formie kserówki na V Szedarce i wydawała mi się dziwna (klasa=rasa? tak mało HP?). Dopiero z 10 lat później, w ramach powrotu do źródeł RPG, dojrzałem do tej edycji, wiedziałem skąd się w ogóle system wziął, dlaczego tak wygląda i "z czym się go je". Dość szybko, po tych kilku sesjach, przerzuciłem się na "cięższe" OD&D. BECMI / RC zbyt mocno przypomina mi AD&D 2E oraz posiada masę nieprzemyślanych zasad na doczepkę - pisał o tym Key. Tak więc, niewiele się w te edycje bawiłem (B/X znam tylko z lektury), stworzyłem kilka zasad, które szybko trafiły do OD&D, z firmowego setu (Known World) nie korzystałem - choć jest inspirujący, zwłaszcza Pusta Ziemia (Hollow World). Wszystkie trzy edycje są dla mnie zbyt eklektyczne - trochę Holmes'a, trochę 3LBB, trochę 1E - i family friendly.

2 komentarze:

Aureus pisze...

Dzięki wielkie za wpis. : )

Aureus pisze...

Aha - dodałem na blogu do "Warto zajrzeć".