1 sierpnia 2010

Puszka Pandory: Świat w pięciuset słowach

Jeszcze nie uczestniczyłem w innej inicjatywie blogowej, podobnej do KB RPG, pn. Puszka Pandory Neurocide'a - poniżej wpis na temat: "Setting w 500 słowach" - gospodarzy Kuglarz. Samą ideę odgrzebał gdzieś z Inspiracji, a pochodzi ona z "pamiętnikarstwa" Michaela Mornarda, który prezentował jak wyglądały settingi w pierwszej połowie lat 70-tych: "500 słów dla Sędziego, 50 dla graczy". Miałem wklepaną kolejną notkę o Whitelion i to ją dodaję do Puszki. Po odpowiednim dostosowaniu, cały set zmieścił się w 426 słowach. Na końcu dodałem dwa pomysły, które nie są częścią głównego tekstu. Po opisie fragmentu (jednej z dwudziestuparu) wyprawy do Tul-Astrae (na chwilę obecną, ten Underworld wygląda nieco inaczej) oraz organizacji Triady Zodiakalnej, przyszła pora na miejsce, w którym mam zamiar (kiedyś) rozpocząć kolejny sandbox w OD&D: Whitelion. Całość oparta jest, podobnie jak Tul-Astrae, na modelu Megadungeon. Jak zwykle, moich graczy upraszam o nieklikanie CZYTAJ DALEJ. ;)

Lun-Astrae. Księżycowe miasto, które wyrwało się z barsoomiańskiego więzienia na Ciemnej Stronie Księżyca i powróciło na Ziemię. Niestety, metropolia została całkowicie odcięta od świata i jest niewidoczna dla Astryjczyków. Nie znajduje się jednakże na Lunie, jak wierzą w to uczeni Królestwa Astrae. Lun-Astrae zamknięte jest na jałowym pustkowiu pod kopułą bez szczytu, stworzoną z lunarium, metalu przepuszczającego powietrze i niewidocznego dla Astryjczyków z zewnątrz. Bramy miejskie to jednokierunkowe magiczne portale (z zewnątrz do środka). Wewnątrz bariery, mieszczanie mogą spoglądać bez przeszkód na zewnątrz i zobaczyć piękne, nieznane na Lunie ziemskie pejzaże. Ściany z lunarium stały się idealnie gładkie i niemożliwe do zdobycia, a wszelka magia teleportacyjna i umożliwiająca latanie nie działa. Przez 30 lat ludzie żyjący w nim zmienili się bardzo, stali się samowystarczalni, a pożywienie czerpią z różnych źródeł – miejskie uprawy, szczury, ptaki (które wpadły do miasta przez otwór na szczycie kopuły) oraz zwierzęta żyjące w tajemniczym i bezkresnym Underworld pod miastem.

Specjalnie szkoleni myśliwi [nazywani Żywicielami; tylko Fighting-Men; Swordsman lvl+] polują na zwierzęta Underworld, a rybacy łowią białe ryby w zalanych fosforyzującą wodą, podziemnych komorach. Rzemieślnicy tworzą narzędzia i naprawiają zepsute przedmioty z materiałów, które ktoś wyniesie z Podświata. Zawody mieszczan nie zmieniły się zanadto, zmienił się teren, na którym bazują. Nieludzi w mieście jest niewielu, większość Mgłoludów zeszła do Underworld, nieliczne Alfary zaszyły się w miejskich ogrodach i podziemnych lasach grzybów. Hobbici traktowani są na równi z resztą mieszkańców, w przeciwieństwie do ich rodaków w Królestwie Astrae. Służą Królowi Lun-Astrae w specjalnych oddziałach straży miejskiej, pilnującej węższych i mniejszych tuneli.

Wiele ekspedycji wyprawiało się do mitycznego Podświata w poszukiwaniu przejścia na zewnątrz – bez skutku. Im dalej zapuszczano się w głąb podziemnych kompleksów, tym ciężej było przetrwać, cokolwiek zmapować i trafić powrotem do miasta. Co wiadomo o samym Underworld pod Lun-Astrae? Pierwszy poziom to naturalne, rozległe jaskinie. Pomiędzy nimi znajdują się różne artefaktyczne kompleksy: krypty, zapadnięte wieże, piwnice, etc. Druga kondygnacja jest kolonizowana przez miejskie Mgłoludy. Wcześniej był to chaotyczny labirynt komnat i korytarzy oświetlonych mdłym światłem klejnotów: lapis lazuli, szmaragdów i ametystów. Kolejne poziomy są mało znane, powiada się o kompleksach z metalu, dziwnej architekturze ze szkła i całych krainach pod gołym niebem, ale nietkniętych słonecznym światłem. Podobnie jak w przypadku Tul-Astrae, im niżej, tym fizyka i logika traci na znaczeniu, a mieszkańcy stają się coraz bardziej nieziemscy i obcy człowiekowi. Powiada się, że niższe poziomy nie istnieją w stałym, określonym kształcie, a nawet w normalnym biegu czasu. W głębinach wszystko się zmienia - jak wstępnie ustalono:  wraz z porami roku na powierzchni - i jest niezwykle różnorodne i zupełnie nieprzewidywalne.


***
TOP SECRET #1: Jeden z korytarzy zablokowany jest przez metalowe wrota, przecięte skośnie szczeliną (wiecie, otwierane jak w Star Wars). Nad nimi widnieje napis: SWMOOJKNIY [dla młodocianych remizowiczów: PGOALYTSETR]. Obok framugi znajduje się zamek cyfrowy z literami astryjskiego alfabetu. Drzwi otwierają się po wklepaniu odpowiedniego kodu (są to dwa słowa ukryte za co drugą literą z napisu nad drzwiami); drugie słowo otwiera kolejne drzwi znajdujące się za pierwszymi. Za automatycznymi drzwiami znajdują się opustoszałe Komnaty Żółtych Marsjan (tych rzekomo wymarłych; z marsjańskiego Bieguna Polarnego). Postacie zmniejszają się z każdym kolejnym pokojem. Komnaty też. Na końcu czeka ich walka z „gigantycznym” karaluchem [Vol. II Monsters & Treasure: Large Animal]. Powrót jest dla awanturników prawdziwym szokiem, gdy stwierdzą po powrocie przez automatyczne drzwi, że wcześniejsze sale, korytarze i drzwi są ogromne, a oni nadal mali.
TOP SECRET #2: Mały psikus. Podczas licznych rozgrywek w Whitelion, dziwnym zrządzeniem losu gracze unikali spotkania z pewnym stworem, którego wrzucałem gdzie się tylko dało. W kampanii Lun-Astrae, istota ta będzie czymś w rodzaju szczurów lub prusaków w naszym świecie. Ten stwór to Robak Z Beczki. WORM FROM THE BARREL: Dziwny owad przypominający ość ryby. Jest niewielki, ale potrafi daleko skakać i poruszać się poza wodą. Jest obojnakiem i zabija każdego innego przedstawiciela swojego gatunku w obrębie jednego akwenu wodnego (beczki). Bez jedzenia potrafi hibernować do 2 lat. [#APP: 1/beczkę; AC: 9; MV:2/6Sw; HD: ½; % in Lair: -; Treasure: -]

10 komentarzy:

kuglarz pisze...

Dawaj numer do swojego dilera! :)

Ojciec Kanonik pisze...

Wszyscy nie żyją od kilku lat :/

kuglarz pisze...

W takim wypadku albo to kompot albo butapren. Nic innego w '70 w PRLu nie było dostępne ;)

Ojciec Kanonik pisze...

Samosieje były (nawet w Poslkiej Kronice Filmowej polecali) i importowane dobra. ;)

kuglarz pisze...

Z Baltony? No co Ty? A, jeszcze tussipekty były ale po tym nie ma halo... No chyba żeby zjeść z dwa opakowania awiomarinu i popić kroplami żołądkowymi.

Ojciec Kanonik pisze...

Nasze hippy inhalowały z rozgrzanej patelni proszek Ixi. ;)

kuglarz pisze...

To już wiem skąd Albino wziął tą całą Ixtę. :D

[ link dla niezorientowanych: http://bialylew.blogspot.com/2010/04/ixta-byt-niecierpliwy.html ]

Ojciec Kanonik pisze...

Eeehehehe. Znając jego asortyment dóbr (Totally Awesome Sweet Alabama Liquid Snake) spodziewałby się raczej opisu Peyotli, fakt. ;D

Lehr pisze...

Ciekawe, baardzo mocna mieszanka klimatyczna :D

##TOTAL SPAM ON##
a propo mięska - są jakieś systemy które mają jakieś rozwiązania dotyczące własnych dworów/hrabstw/państw zakładanych przez graczy?
##TOTAL SPAM OFF##

Ojciec Kanonik pisze...

Pendragon
AD&D + Birthright
BECMI D&D (w Master Set bodajże)
trochę w OD&D (baronie)
od biedy Ars Magica (Zgromadzenia)