18 września 2010

KB RPG #14: Mitologia Grega Stafforda

Borejko ponownie gospodarzy w 14 edycji KB RPG, temat szeroki: "Religia w światach RPG". Słysząc takie hasło, pierwszą postacią w naszym hobby, która przychodzi mi do głowy, jest Greg Stafford, który jako pierwszy do maestrii rozwinął w RPG problematykę i rolę mitu, zespołu wierzeń i kultowości. Zrobił coś, co do dziś jest raczej niespotykane w podręcznikach do tych gier [pomijając naszą Anaborię - rzecz jasna ;)]: skupił się nie na milionach bóstw, ich domen, zaklęć i współczynników, "kranczu" do wykorzystania w grach, a na tym, w co i jak postać gracza wierzy (taka uproszczona ontologia kultu), co dzieje się z nią po śmierci (eschatologia), jak wygląda i jak się zachowuje "personel naziemny"  danego Boga / Bogini / Siły / Idei / Posłańca (głownie od strony uznawanej metafizyki - tu: poszukiwania prazasady istnienia wszystkiego; holizm / uniwersalia) oraz jaki wpływ na ogólny kształt kampanii mają wyznania. W latach 60-tych, Greg był uczniem profesora J. J. Campbella - mitologa i religioznawcy (facet zapoczątkował nurt komparatystyki religijnej / mitologicznej). Może nie była to postać formatu G. van der Leeuwa czy M. Eliadego, ale źródła metodologii i formacji intelektualnej Grega mają solidne fundamenty akademickie. 

Abstrahując od podręcznikowych Kultów, będących centrum rozgrywek w starym RuneQuest, a o których można napisać kilkadziesiąt osobnych podręczników, poniżej przykład mitotwórstwa z Dragon Pass / oryginalnego RQ. Należy pamiętać, że 90% materiałów do pierwszej gry RPG firmy Chaosium było pisanych (podobnie jak teksty prof. Barkera) nie z myślą o FRP czy planszówkach, a stanowiły prace akademickie, czy też wariacje oparte o zebrane notatki badawcze z antropologii religii i religioznawstwa w ogóle. Greg konstruował w latach 60-tych model teozoficzny Gloranthy dla lepszego przyswajania poznawanych na zajęciach struktur i zasad działania różnorodnych, zwykle szamanistycznych / totemistycznych / politeistycznych, realnie istniejących kultów i wierzeń. 

Tekst Grega Stafforda: ANDROGEUSZ
Jest to postać nietuzinkowa i złożona. W swoich pismach, Androgeusz twierdzi, że męskie Niebo jest jego ojcem, a żeńska Ziemia jest jej matką. Wszyscy wiedzą jednakże, że Androgeusz jest takim kłamcą, że potrafi okłamać nawet samą siebie. Niemniej, jego wyznanie zdaje się odzwierciedlać jej psychikę, gdyż jest on po części kobietą, a w części mężczyzną i z żadnej płci nie jest w pełni zadowolony. Efektem tego jest fakt, że nikt jej zupełnie nie ufa, a w zamian Androgeusz nie ufa nikomu innemu - gdzie się pojawi, sieje zamęt.

Kult Earthshaker twierdzi, że Androgeusz urodziła się w Niebie, podczas Wielkiej Nocy, gdy porządek świata został zupełnie wywrócony do góry nogami. Androgeusz, jak powiadają, była Gwiezdnym Kapitanem, który przybył do Gloranthy w celu pozbycia się dzikich demonów nocy. Wyznawcy Nieba twierdzą zaś, że stworzyły ją zakłamane krasnoludy i strąciły na ziemię - wraz z innymi niepotrzebnymi śmieciami wyrzucanymi na głowę wędrującego anioła. Wyznawcy księżyca uważają, że był on żoną i synem Ryczących Piekieł, którzy utorowali sobie drogę na powierzchnię, by na niej zamieszkać. Wiele innych wyznań twierdzi, że zna najgłębszą prawdę oraz obwinia Androgeusza o błędne mity głoszone przez resztę ludzi. Pomimo tych różnych teorii genetycznych, co do reszty kulty zgadzają się w wielu punktach.

Wszyscy są zgodni co do tego, że Androgeusz przybyła na Gloranthę podczas Wielkiej Nocy. W tym czasie, wiele wędrowała, by osiągnąć to, co sobie zamierzył. Przemierzył wszystkie trzy kontynenty, wspięła się na najwyższą grań Kolca, który później runął, zamieniając się w stos pereł i pyłu. Wtedy też był matką piątki dzieci i ojcem kolejnych czworga. Uratował tysiące ludzkich istnień od śmierci.

Jej dzieci nazywane są Nieczystą Rasą, Wędrowcami Chaosu, Pożeraczami Życia oraz Wypaczeniami. Cierpienia jakie sprowadzili na ludzki rodzaj od czasów Świtania są ogromne i niepoliczalne. Heroiczna kariera Androgeusza zespoliła ją ze światem poprzez sieć żalu, zemsty, honorowych długów oraz mistyczną więzią z Czasem i Boską Erą. W efekcie stała się ona wieczną służką ludzi cierpiących. W takim ujęciu, jego potępienie i powtórne zejście do tego świata zostało zreinterpretowane jako błogosławieństwo służenia śmiertelnym.


Ktoś chce Ją-Go mieć za służkę? ;)

8 komentarzy:

Borejko pisze...

Dzięki za wpis!

Ojciec Kanonik pisze...

Nie ma za co. Wrzuciłem komcia z linkiem do tej notki u Ciebie, ale wycięło ją do spamu.

Michał Dzidt pisze...

A to było pisane jeszcze w latach '80-tych? Czy to Twoja radosna Twórczość O.K.? Jako typ androgyniczny ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Androgynia_(psychologia) ) wnoszę stanowczy sprzeciw! ;)

BTW tematu cech psychicznych to w ciągu 20 lat zanotowano jakoś pod 500% przyrostu osób androgynicznych - widać elastyczność zachowań jest wielce pożądana (nie mylić z orientacją seksualną).

Ojciec Kanonik pisze...

Jest to tekst Stafforda z White Bear and Red Moon z 1975 roku. Tłumaczenie (w oryginale są bardziej pokręcone płcie i liczebniki ;) ) bazuje na reedycji tej gry, Dragon Pass z 1981 r.

Stafford jest fenomenologiem, więc mało prawdopodobne, że brał pod uwagę (bez obrazy) psycholigizm czegokolwiek w swojej mitosferze. ;) Zresztą, w latach 60/70-tych dzisiejszy, wrzeszczący genderyzm czy płciowa tożsamość były mało istotne lub raczkowały (i słusznie, bo to zazwyczaj jest upolityczniony bełkot). Raczej czytałbym Grega przez pryzmat źródłosłowu greckiego, zjawisk fizycznej dwupłciowości (interseksualności, jak ją rozumiano w latach 40-tych).

Michał Dzidt pisze...

Zgadzam się z Tobą co do upolitycznienia genderyzmu i o zgrozo promowaniu go jako "odpłciowionego" podejścia do życia. Sporo osób myli genderyzm z jakimś paranoicznym odseksualnieniem komunikacji międzyludzkiej, w szczególności w kontaktach biznes/praca. Potem rosną takie potworki co pozywają za najdrobniejszy gest zainteresowania na płaszczyźnie seksualnej. Rytuały godowe homo sapiens stają się karalne i wyklęte. A to nie tak miało być...

Natomiast sama androgynia jest po prostu sposobem funkcjonowania w szerokich relacjach społecznych. Osobiście uważam, że to bardzo rozwija. Wychowywanie dzieci na zasadzie 50%-50% pomiędzy kobietą, a mężczyzną niesamowicie rozwija całą rodzinę. Nie wspomnę o współodpowiedzialności za budżet domowy, gotowanie, sprzątanie czy naturalne okazywanie uczuć i emocji, bo to już powoli raczej norma (a przynajmniej mi się tak wydaje).

Ojciec Kanonik pisze...

Może i rozwija, ale interseksualność (poza psychospołeczna, czysto fizyczna) pewnie nadal przeraża - jak ci wszyscy "freak people" ze starych cyrków i panoptikonów. No i się sprzedaje, vide: "Shemales", etc.

Btw. "neuter" (bezpłciowy) to też era Antyku, wątek ostro przemielony przez mitologię. Ciekawe kiedy i jak się za to weźmie genderyzm. ;)

smartfox pisze...

@ Jarl
Od strony gramatyki tekst rozpieprza. Trudno się tłumaczyło?
Stosowanie różnych rodzajów sprawia, że chaos, który ponoć generuje Androgeusz jest wyjątkowo plastyczny.

Mówisz, ze Stafford opierał się na pracach Campbella? Kolejny dowód wpływu Campbella na kulturę popularną. RPGi jak widać też z niego czerpały.

@ Kugi
Cholera, chyba dobrze Ci się wydaje. Właśnie siedzę na L4, bo córa ma anginę. Zrobiłem obiad, pranie, kurde, by przypomnieć sobie, że jestem facetem naprawiłem włącznik do bojlera :).

Ojciec Kanonik pisze...

Da, Campbella - jego metodologia porównawcza była swego czasu dość popularna, w sumie to zapoczątkował akademicki nurt myślenia o holistycznym ujęciu (cechach wspólnych, tych samych mitów, podobnych stworzeń) wszystkich istniejących religii. Do dziś przecie można przeczytać w popowych tekstach o tym, że smok był i tu i tam, bo [tu powody zgodne z określoną formacją intelektualną].

Co do tłumaczenia - trudno nie, gdyby był to dłuższy tekst pewnie bym się pogubił o kim mowa - o wyznawcach, o Androgeuszu czy jego dzieciach (w jednej wersji mitu jest ona i matką i synem). Se koncypuję, że Grega na ostrym BONGU peyotlowym był. ;D