28 września 2010

KB RPG #14: OD&D - religia czy filozofia

Motywem przewodnim czternastej edycji Karnawału Blogowego są kwestie związane z religią w RPG. Doczekaliśmy się już tekstów krytykujących tak powszechny w światach fantasy politeizm. Mnie przychodzi na myśl jednak zupełnie inny problem. Czy nie mógłby istnieć świat fantasy, w którym byłaby religia, świątynie i nawet kapłani, ale nie było by bogów? Absolutnie żadnego bóstwa, w tradycyjnym tego słowa rozumienia. Całkowity brak panteonu. Świat bez klasycznie pojmowanej mitologii oraz bogów posiadających różne portfolia, nie musi jednak oznaczać braku różnego rodzaju światopoglądów, z którymi mogli by identyfikować się mieszkańcy, ani braku istot nadnaturalnych, zamieszkujących inne płaszczyzny istnienia. Głównym założeniem świata bez bogów byłoby więc zastąpienie ich niespersonifikowanymi, abstrakcyjnymi siłami wpływającymi na kształt uniwersum.

W oryginalnej wersji D&D istnieją trzy światopoglądy – Ład, Neutralność i Chaos. Zostały one zapożyczone z powieści Moorcocka (cykle Elric i Corum) oraz Andersona (Trzy serca i trzy lwy). W OD&D Klerycy dysponują różnymi mocami, a wyznawany światopogląd ma zasadniczy wpływ na możliwość rzucania niektórych zaklęć. Oczywiście, originalnodedekowy Kleryk ma wiele wspólnego z katolickim świętym rycerzem, ale jeśli nie brać pod uwagę tych nielicznych [ale jedynych w 3 LBB - O. K.] sugestii dotyczących monoteizmu, nadanie ostatecznego kształtu religii w kampaniach OD&D został pozostawione gestii Prowadzącego. Mnie osobiście najbardziej frapowała interpretacja dedekowego Kleryka jako świętego męża w służbie idei Ładu lub Chaosu i czerpiącego swą moc bezpośrednio ze swego światopoglądu oraz nastawienia filozoficznego. Tego rodzaju kapłani staliby się kimś na kształt rycerzy Jedi (bądź Sithów, w przypadku Antykleryków).

Zostanie Klerykiem (lub Antyklerykiem) wymaga od nowicjusza sprecyzowanego światopoglądu. Możliwe nawet, że bezosobowe siły Prawa i Chaosu, w momencie narodzin człowieka, napełniają dziecko swą energią. Duża przewaga któregoś z tych elementów (uaktywniająca się np. w wieku dojrzewania), predestynuje młodych ludzi do określonych zachowań i obrania zawodu Kleryka. W takim świecie, mogą istnieć zakony i szkoły zrzeszające osoby naznaczone przez Ład lub Chaos. Tak więc kapłanami mogą zostać jedynie ludzie, na których ciąży piętno którejś z podstawowych Sił Wszechświata. Oznacza ono, że taka osoba jest wstanie (potencjalnie) nauczyć się korzystać z magii kapłańskiej, ale do pełnego korzystania ze swych mocy konieczne jest odpowiednie szkolenie ciała i umysłu. Możemy także założyć, że zdolności kapłańskie niepoddane „obróbce” zanikają w określonym wieku [Doskonałe! Stetryczały Patriarcha albo Biskup rozumiejący zaledwie zaklęcia 1 poziomu. :D - O. K.].

Przy powyższych założeniach, miejsce religii w społeczeństwie zostaje zastąpione przez filozofię. Świątynie przestają pełnić funkcję miejsc kultu, a stają się miejscami rozważań. Można nawet pokusić się o wprowadzenie kilku różnych interpretacji danego Światopoglądu (tak jakby "różnych wyznań") antagonistycznie nastawionych względem siebie. Do powyższego modelu można wprowadzić kilka wariantów.

1. Ład jest związany z cywilizacją, a Chaos – stanem „barbarzyństwa”, czy też życia zgodnego z Naturą. Dostaniemy tu klasyczny już motyw walki miast z dziczą, zupełnie jak w serii gier komputerowych Thief.

2. Korzystając z powyższego pomysłu, można w ogóle zrezygnować z Antykleryków. Ich miejsce zajmą magowie. Tutaj można wprowadzić zależność mocy czarów kapłanów i czarodziejów od stopnia ucywilizowania (bądź nie – odpowiednio) danego regionu. W tej sytuacji magowie wolą rezydować w Dziczy (miasta i duże skupiska ludzi powodują problemy w używaniu czarów), a kapłani – w miastach.

3. Oprócz niespersonifikowanych sił Prawa i Chaosu, w innych wymiarach bytują istoty obdarzone kosmiczną potęgą (demony). Część z nich, łaknąc mocy pochodzącej z wiary śmiertelników, starała się przekonać część z nich do wyznawania ich. W mrocznych zaułkach miast i dzikich ostępach spotkać można kulty i sekty poświęcone demonicznym istotom. Ich wyznawcy czczą je jak bóstwa. Moc, którą mieszkańcy innych planów udzielają swym najbardziej gorliwym sługom jest ograniczona i ściśle zależna od siły wiary pozyskanych akolitów. Można też uznać, że do uzyskania potężnych nadnaturalnych efektów (zazwyczaj o jednorazowym działaniu), potrzebna jest krwawa ofiara (zapewne ludzka). „Kapłanem” demona może zostać postać należąca do każdej klasy postaci, a nawet „Normal-Man”. Za wzór settingu, w którym kapłanami nie stanowią klasy postaci, a jedynie „zawód” można uznać adaptację Lankhmaru, dokonaną dla systemu AD&D.

***

DODATKOWE UWAGI

O. K.: Powyższe interpretacje są fajne, twórcze i grywalne, ale niektóre dodatkowe kwestie pominąłeś. Klerycy nie do końca czerpią swoją moc z wiary w jeden z trzech światopoglądów. Wszystkie trzy koncepcje świata / siły, definiują tylko to, czy rzucają standardowe wersje czarów, czy też ich odwrócone warianty. Dodatkowo, Kleryk / Anty-Kleryk są wtłoczeni, dzięki wyznawanemu światopoglądowi, w określoną hierarchię kościelną / kultową. Posiadają, podobnie jak magowie, specjalne księgi i wkuwają z nich zaklęcia jak oni. Są to zapewne święte teksty, rodzaj modlitewników spisanych w języku Prawa, Neutralności czy Chaosu. Tak więc, przynajmniej z punktu widzenia idei wprojektowanej w 3 LBB, Klerycy są Katolikami - Van Helsingami, ale bez wyznawania określonego / osobowego Boga. Przypomina to raczej wybranych (jak napisałeś - napełnionych jakąś ezoteryczną wiedzą lub wybitną wrażliwością) lub specjalnie wyszkolonych ludzi, którzy mają dar głębszego rozumienia tekstów mistycznych - do tego stopnia, że "czytając między wierszami" odnajdują w nich zaklęcia. Idea "bezboskiej" religii w stylu zeuropeizowanego buddyzmu, czy też (trafniej) teozofii jest unikalna tylko dla tej edycji (i niezwykle inspirująca) i jest to "temat morze" - setki interpretacji, etc.

K-G.: Jasne, że tak. Może i pominąłem niektóre kwestie, ale pamiętaj, że ideą tekstu było ukazanie swojej prywatnej interpretacji kwestii religii w 3LBB - bardziej przedstawienie propozycji house-rules niż rekonstrukcji funkcjonowania klasy kleryka w kampaniach Dave`a czy Gary`ego z lat 70-tych. Np. do podanych powyżej interpretacji, nie bardzo przystaje oryginalna zasada, w myśl której kapłani uczą się zaklęć z modlitewników. Zresztą, koncepcja zeuropeizowanego buddyzmu jest dla mnie pociągająca (oczywiście w RPG). I stąd powyższe propozycje.

14 komentarzy:

Tajemniczy Pan C pisze...

Odnoszę wrażenie, że różnica między niepersonifikowalnymi siłami i bogami sprowadza się tylko do nazewnictwa. Nie zmienia to jednak tego, że próba podobnej kreacji kapłaństwa jest bardzo ciekawa i mnie również kusi. Polecam czerpanie inspiracji z „Żywotów i poglądów słynnych filozofów” Diogenesa Laertiosa – setki pomysłów na grupy takich filozofujących mistyków (którym wystarczy dodać odpowiednie moce).

Aureus pisze...

Przykładem kulru nieteistycznego w fantasy jest L5K, gdzie niby mamy bogów, ale są to po prostu potężne byty którym oddawanie czci się opłaca. Natomiast kluczowym punktem duchowym jest bushido i praktykowanie założeń takiego nibybuddyzmu. Samurajowie więc nie gadają o lojalności bogom, ale o samych czynach, honorze itp.

Sprawdza się to bardzo fajnie.

Key-Ghawr pisze...

@ Pan C

Różnica między niespersonikowanymi siłami a bogami będzie się zacierać tylko w sytuacji, gdy mamy do porównujemy tą pierwszą koncepcję z mierną większością erpegowych politeizmów, działającą na zasadzie good guys - bad guys. Sądzę, że jeśli chcemy prowadzić kampanię, w której religia politeistyczna będzie miała jakikolwiek sens, mitologia będzie musiała stanowić spoiwo całego settingu. Wystarczy zerknąć na konstrukcję Gloranthy Stafforda i porównać z większością firmowych światów AD&D, w których różnych bogów po prostu nałożono na konflikt światopoglądów: Ład-Chaos; Dobro-Zło (IMHO, jedynie panteon Jeffa Grubba znany z Dragonlance dobrze wpasowuje się w to założenie - FR to niestety straszna kaszana).

Nie jestem kulturoznawcą ani antropologiem religii, ale z tego cowiem, to oddawianie czci politeistycznym bogom zasadniczo rózniło się od koncepcji znanych z chrześcijaństwa. Składanie ofiar pełniło funkcję transakcji handlowej miającej na celu pozyskanie określonej usługi od danego bóstwa. Ewentualnie ofiara służyła przebłaganiu jakiegoś złośliwego i okrutnego bóstwa, by nie robiło krzywdy (o ile mnie pamięć nie myli, Aztekowie "karmili" Słońce krwią by to nie zgasło).

Key-Ghawr pisze...

@ Aureus

Dokładnie tak! Oddawanie czci politeistycznym bóstwom to zwykła transakcja.

A rozmawianie podczas sesji o kwestiach filozoficznych jest dla graczy zdecydowanie mniej krępujące (i chyba ciekawsze) niż mamrotanie niby-modlitw do przedstawicieli kolejnego, kaszaniastego panteonu. Chyba, że mamy do czynienia z mitologią determinującą kształt całej kampanii (np. Glorantha).

Ojciec Kanonik pisze...

Nie jestem kulturoznawcą ani antropologiem religii, ale z tego cowiem, to oddawianie czci politeistycznym bogom zasadniczo rózniło się od koncepcji znanych z chrześcijaństwa.

Zalezy którego odłamu / sekty chrześcijańskiej. W katolicyzmie masz zaadaptowany aryjski (kolesi z Indii pre-Hindu) archetyp kultowy: Trickster (Szatan), Bóg Ojciec (Jahwe), Bogini Matka (Maria). Dodatkowo masz boskiego syna (Dziza), pośredników - awatary woli Jahwe (Duch św. i panteon świętych). Wbrew pozorom, katolicyzm nie jest za bardzo monoteistyczny, wręcz przeciwnie (kulty stricte maryjne albo zanoszące modlitwy do Ducha - jako końcowego bytu, nie pośrednika / wysłannika). I tak jest w większości nowych (2000 i mniej lat to zaledwie dziewice teologiczne - już się podzieliły i sypią ;) ) odłamów i wersji religii mojżeszowych.

Ojciec Kanonik pisze...

A Gloranhta Grega to faktycznie zupełnie osobny i oryginalny koncept religijny, rzadko spotykany w RPG. Kulty zazwyczaj są w opozycji nie na różnicę w dogmatach, a ze względu na walkę o wpływy i władzę, różnice kulturowe / cywilizacyjne / rasowe i wydarzenia historyczne - np. potyczki z inną nacją, staje się zarzewiem wojny - a że dominuje tam inny kult, to przy okazji i on jest antagonizowany - wszystko jest społecznie dynamiczne .

Same "bóstwa" nie są zazwyczaj dookreślone etycznie - vide Androgeusz - postać kompletnie dychotomiczna moralnie (przypomina Lokiego). :) W ogóle ciężko mówić w oryginalnym RQ o Bogach i Boginiach sensu stricte. Wspomniany Androgeusz jest w zasadzie ezoteryczną służką cierpiących ludzi, etc.

Borejko pisze...

Dzięki za wpis!

Key-Ghawr pisze...

@ O.K.

Chyba nie do końca zrozumiałeś co miałem na myśli. Jasne, w wielu odłamach chrześcijaństwa mamy do czynienia z zamaskowanym politeizmem. Kult Marii, kulty świętych, którzy przejęli funckje przypisywane dawnym bogom, itp. To zupełnie jasne.

Mnie chodziło o trochę inne kwestie, nie występujące (a przynajmniej tak mi się wydaje) w "pogańskich" politeizmach:
1. nowotestamentową koncepcję miłości do Boga
2. życie i kwestie wiary rozumiane w kontekście pokuty za grzechy (w tym grzech pierworodny)

Jeśli piszę głupoty, to mnie poprawcie :)

Tajemniczy Pan C pisze...

A w poprzedzających chrystianizm politeizmach możemy mieć do czynienia z śladami jeszcze wcześniejszego monoteizmu. (Może kiedyś wykopią jakąś moherową skamielinę.)

Co do meritum: rozumiem, o co chodzi i dlatego właśnie wspomniałem o greckich performerach. Uwielbienie ideałów filozoficznych dystansuje wiarę w wielobóstwo motywacją ich wyznania. Chodziło mi tylko o to, że od strony "technicznej" w RPG niełatwo to jednak rozwiązać. W każdym razie nie tylko w przypadku politeizmu, ale i bytów lub idei trzeba byłoby je uczynić centrum settingu. I tylko do tego odnosiła się moja wątpliwość, zresztą zbędna, skoro karnawałowo zakładamy a priori, że rozmowa/gra toczy się wokół religii.

Spróbuję o religii napisać coś jeszcze przy okazji zapisywania miniaturki z perskim sandboxem, który obecnie prowadzę. W odległym tle nadal mam Greków i ich mitologię, ale pierwsze skrzypce postawiłem tym razem na zoroastryjski dualizm (skonfliktowany z wygasającym, monistycznym pojmowaniem zoroastryzmu) i bardzo ciekawie to wychodzi. Konflikt nie odnosi się do tego, kto wyznaje Ciemność, a kto Światło, a między tradycją monistyczną, a "nowoczesnym" dualizmem, szokującym starsze pokolenia.

Michał Dzidt pisze...

Uwaga będzie mega offtop ale nie potrafiłem się powstrzymać :D Advanced Urodzona Cipa!!!

http://www.youtube.com/watch?v=aaxIUB6975g&NR=1

Ojciec Kanonik pisze...

@Key

Odniosłem się dokładnie do tego, o czym było w cytowanym przeze mnie, Twoim akapicie (wiara jako transakcja) - nic tam nie widzę o grzechu-pokucie i miłości, a komparatystykę politeizmu do chrześcijaństwa. ;) Co więcej, w katolicyzmie masz odpusty - typowa łapówka na luzackie życie po śmierci. To samo z ofiarami na tacę, zanoszenie modlitw do określonego patrona / świętego - czysty kato-politeizm - do tego prymitywny i zamaskowany. Oblecha. ;) Jeśli idzie zaś o politeizm "bez transakcji", to zajrzyj do tekstów brahmińskich - tam chodzi tylko i wyłącznie o pojednanie się z wszechrzeczą, bez marketingu "coś za coś" w stylu chrześcijańskim (niektóre odłamy protestanckie mają swoich TV-Healerów i kursy pastorskie online, a to skutecznie zastępuje stare płacenie określonemu bóstwu za przysługę).

@Kugi
Hehehe. Myślisz, że Cipa też tak tańcuje w wolnym czasie? ;)

Key-Ghawr pisze...

@ O.K

Dzięki za komentarz. Jasne, teoria nowotestamentowa teorią, a praktyka swoje (odpusty, taca). Mnie chodziło raczej o kwestie toretyczne. Tym niemniej dzięki za uwagę dotyczącą tekstów brahmińskich.

MidMad pisze...

@Pan C
A w poprzedzających chrystianizm politeizmach możemy mieć do czynienia z śladami jeszcze wcześniejszego monoteizmu.

Tu kłaniają się teorie m.in. antropologa Wilhelma Schmidta jeszcze z przełomu wieków: XIX i XX. Problem jest tu następujący: na tyle niewiele pozostało materiału źródłowego, że można go interpretować różnorako (vide próby klasyfikacji pozostałości po Homo Neanderthalensis jako religijnych, np. kult niedźwiedzia, które równie dobrze mogły być po prostu śladami niezłej imprezy), dodatkowo naukowcy popierający takie teorie zajmowali się religioznawstwem z konfesyjnego punktu widzenia (np. sam Schmidt był księdzem katolickim).

@Ojciec
Teksty brahmińskie i brak zasady "do ut des" (aka "coś za coś"):
ogólnie w całej religii/filozofii indyjskiej (nie tylko hinduistycznej, również buddyjskiej) można zauważyć jej zanik. Niejeden religioznawca lub filozof zjadł zęby na problemach w stylu "czy buddyzm to religia, czy filozofia?". Niewiele twórców RPG decyduje się na pełną inkorporację tego systemu do ich gry, bo, no cóż, chyba musiałaby wyglądać tak:
http://www.religiousforums.com/forum/attachments/buddhism-dir/1465d1247676411-buddhist-role-playing-game-capybarabros.jpg
;)

Wracając do meritum - uważam, ze kwestie religijne celowo są w RPG spłycane i sprowadzane w większości do wspólnego politeistycznego mianownika (bo każdy w szkole uczył się o greckich bogach). Lekko, łatwo, przyjemnie, w dodatku filozoficzne dyskusje nie odwracają uwagi od starego, dobrego hack&slasha. W końcu za to się dostaje pedeki, nie?

Ojciec Kanonik pisze...

Mid - ale po co w ogóle "bóstwa" skoro jest kilka rodzajów totemizmu czy animizm? Albo bóstwa kompletnie rozmyte, co najmniej dychotomiczne, jak w RQ. Nie mówiąc o wierze w bezosobowe idee. Temu mi się widzi, że zarówno oryginalny RQ, jak i np. odsakralizowany Planescape (wiesz, Odyn to koleś to rozwałki, ew. popijawy)?