16 września 2010

TSR i początek settingomanii


Rok 1986. Z TSR-u odchodzi Gary Gygax, a jego miejsce zajmuje Lady of Pain. W tym momencie zmianie ulega polityka wydawnicza firmy. Zamiast skupiania się na wydawaniu modułów, rozwinięciu ulega trend nieśmiało zapoczątkowany w latach 1983-85, czyli – więcej fabuły, więcej dodatków „mechanicznych”, więcej literatury typu gaming-related i więcej settingów. W tej notce interesować mnie będą te ostatnie.



Do 1986 roku TSR-owskie settingi prezentowały się w dosyć luźnej formie. Były to:

1. World of Greyhawk w dwóch wersjach – Folio (1980) i Boxed Set (1983). Ta druga, mimo pozornego rozbudowania, została uzupełniona głównie o opis religii i część z tabelkami. Całość nadal stanowiła dosyć luźno ujęte źródło inspiracji, niż setting z oficjalnym storyline i stertą dodatków.


2. Known World, zapoczątkowany przez Davida "Zeba" Cooka w Expert Rulebook i module Isle of Dread, posiadał jeszcze bardziej szkicową formę niż ówczesny Greyhawk. Kolejne elementy tego settingu pojawiały się następnych modułach z serii EX, a później także i C oraz M, ale w dalszym ciągu był to zestaw klocków do składania niż jednolity opis świata.


3. Dragonlance, który zadebiutował w 1984 roku, nie posiadał nawet swojego Worldbooka. Na tym etapie Smocza Lanca była niczym więcej jak serią 14 modułów tworzących liniową adventure path, której towarzyszył cykl książek (dwie oryginalne trylogie Weis i Hickmana).

Po odejściu Gygaxa z firmy, pracownicy zintensyfikowali wysiłki zmierzając do powstania drugiej edycji AD&D. Podjęto także próbę zohydzenia graczom World of Greyhawk, czego dobitnym przykładem była publikacja Castle Greyhawk - parodii słynnych gygaxiańskich lochów. Oryginalny autor AD&D, zniesmaczony tymi działaniami, postanowił dokonać spektakularnego zniszczenia Oerthu, które odbyło się na kartach jednej z jego powieści. W książce Come Endless Darkness, uwolniony z więzieniu Tharizdun rozprawia się z całym settingiem pozwalać obrażonemu Gygaxowi symbolicznie zerwać nici wiążące go z TSR-em .

Jednocześnie firma z Lake Geneva rozpoczęła poszukiwanie settingu, który mógłby stać się nowym flagowym światem AD&D. Okazał się nim być Forgotten Realms. Niestety, pierwotna wersja tej kampanii (podobnie jak i większości oficjalnych światów AD&D) została koncertowo zarżnięta przez kolejne pokolenia TSR-owskich i WizBrowskich grafomanów. Jednak początki roku 1987 nie były wcale takie złe. TSR wypuścił wtedy na rynek aż 3 osobne settingi:

1. Forgotten Realms – słynny Grey Box zawierał wizję Krain mocno zbliżoną do oryginalnej koncepcji Greenwooda; prawdziwa kampania w stylu sword & sorcery, z dużą ilością dziczy i masą miejsca dla radosnej twórczości graczy i prowadzącego. Jeśli miałbym prowadzić kiedyś FR, to tylko na tym boxie.

2. Dragonlance Adventures wydane jako hardcover, zawierał całą warstwę mechaniczną potrzebną do prowadzenia przygód na Ansalonie z wykorzystaniem zasad pierwszej edycji AD&D. Całkiem niezła książeczka, choć trochę sucha i mało inspirująca.

3. D&D Gazetteers – seria przewodników geograficznych, z których każdy poświęcony został jednej z krain Znanego Świata. Pierwsze cztery wydane w 1987 roku opisywały kolejno: Karameikos, Ylaruam, Glantrię i Ierendi. Każdy z nich wyszedł spod pióra innego autora: Aarona Allstona, Kena Rolstona, Bruce`a Hearda oraz Anne Gray McCready. Przedstawiane w nich wizje były bardzo indywidualistyczne i w efekcie tworzyły niemożliwą do spójnego połączenia kaszanę różnych, niekiedy zupełnie sprzecznych wizji. Niemniej, potraktowane jako ogólne źródło inspiracji – całkiem do rzeczy.
Tak więc, miłe złego początki…

4 komentarze:

Crystal pisze...

Jesteś tym, co kupujesz. Sad, but true.

Squid pisze...

Łał, ktoś z OSR-u pisze o Dragonlance nie cytując od razu Maliszewskiego z "Dragonlance ruined everything" - świetnie!

Swoją drogą, ciekawie by było zobaczyć próby sklonowania oryginalnych, gazetteerowych settingów.

Ojciec Kanonik pisze...

Key jest z OSR? O w mordę! Kill'im!

Key-Ghawr pisze...

@Squid

Mój tekst ma charakter czysto historyczny i jest utrzymany w zupełnie innym stylu niż znany esej Maliszewskiego. Poza tym, mam osobiście sentyment do Dragonlance, co jest o tyle dziwne, że niemal wszystkie próby prowadzenia sesji w tym settingu okazywały się kompletnym niewypałem. Z "Fifth Age" było chyba jeszcze gorzej niż z "Tales of the Lance".

Klonowanie settingów to zupełnie chybiony pomysł. Ktoś pisał na forum Dragonsfoot o klonowaniu WFRP 1ed., ale tu problemem okazuje się właśnie setting. Można zmienić nazwy, np. Imperium na Rzeszę a Kislev na Dzikie Pola, ale to wyglądałoby raczej idiotycznie. Pewną próbę klonowania settingu mamy w LL - porównaj z tłumaczonym przeze mnie oryginałem z Expert Set(cz. 1 i cz. 2).

@ O.K.

No tak, kupiłem LL hardcopy więc pewnie muszę być z OSR-u. Na obronę powiem, że wykonałem kilka dni temu całkiem udane faksymile 3LBB (korzystając ze wskazówek z forum odd74). Nie muszę wydawać min. 160 US na oryginał. Starczyło 11 zł. - 9 za druk okładek w kolorze oraz 2 za gilotynowanie wystających kartek.

Aha, byłbym zapomniał. Przy próbie dekapitacji uważaj na moje nowe oko. :D