14 stycznia 2011

S&W - Complete rulebook


Na rozbudowanym rynku amerykańskich retro gier pojawił się nowy produkt ze stajni Matta Fincha. Mowa tu o Swords & Wizardry – Complete Rulebook. Pytanie, na co komu kolejny klon OD&D, zwłaszcza że mieliśmy już dwie pozycje niezbyt wiernie naśladujący materiał oryginalnej edycji D&DS&W Core Rules oraz S&W White Box (przetłumaczony przez Squida na język polski). Obie te wersje pretendowały do miana klonu jeśli oceniać je według tej miary, to rezultat był raczej niezadowalający. Jak na razie jedyną rzeczywiście udaną próbą zrobienia retroklonu RPG okazał się Labyrinth Lord (kopiujący Basic/Expert D&D), wierny oryginałowi zarówno w kwestii samej koncepcji gry jak i samych zasad oraz oprawy graficznej.

W przeciwieństwie do poprzednich wersji gry Fincha, tylna strona okładki nowej odsłony S&W obiecuje nie klon lecz symulakrę. Zresztą, jeśli chodzi o ścisłość, poprzednie wersje S&W (wbrew temu co pisał ich autor) nigdy nie były tak naprawdę klonami, a raczej reinterpretacjami ogólnej idei otwartej gry, kryjącej się na kartach OD&D. Za inny przykład takowej reinterpretacji można podać dobrze znaną grę RPG Castle & Crusades, stanowiącą mariaż AD&D z elementami D20 – taką hipotetyczną "trzecią edycję done right" (czy rzeczywiście "done right" to już inna sprawa) . Osobom znającym temat nie trzeba przedstawiać dogłębnie treści S&W w żadnej z jego poprzednich odsłon. Czytelnicy nie znający jeszcze tematu, mogą bez przeszkód ściągnąć legalnie i za darmo pliki z grą w wersji Core Rules i Whitebox (patrz linki na początku notki) . Zamierzam przedstawić jedynie elementy, dzięki którym S&W Complete Rulebook różni się od poprzednich inkarnacji gry Fincha.

Ideą nowej wersji gry jest reinterpretacja materiały całego Original Dungeons & Dragons – nie tylko samych Brązowych Książeczek, ale i wszystkich czterech suplementów (dodatku Sword & Spells z 1977 roku nie liczę, bo tak naprawdę coś kompletnie innego od poprzedniej czwórki). Generalnie rzecz biorąc, OD&D wraz z oryginalnymi dodatkami (wliczając w to artykuły ze Strategic Review i Dragona) tworzy coś na kształt D&D 0.75. Jeśli przyjrzymy się notkom Maliszewskiego czy prześledzimy wypowiedzi z forum Dragonsfoot okaże się, że wśród wielu amerykańskich miłośników starych RPG wciąż żywa jest idea nieco uproszczonego AD&D, czyli gry typu rules-light, ale zawierającego wszystkie kanoniczne elementy pierwszej edycji AD&D – klasy postaci, rozbudowany bestiariusz, listę czarów i magicznych przedmiotów (czyli, mówiąc inaczej – większąść Gygaxiańskiej „mitologii”). Idea ta już dawno temu trafiła na podatny grunt i sięga przełomu lat 70-siątych i 80-siątych, kiedy to ówcześni gracze dosyć swobodnie korzystali z różnych elementów współistniejących edycji Lochów i SmokówOriginal, Basic oraz Advanced. Dość popularne był na przykład wykorzystywanie AD&D jako nakładki, swoistego zbioru dodatków do zestawu Basic/Expert. Mimo nawoływań Gygaxa do standaryzacji sposobu gry i korzystania jedynie z oficjalnych, kanonicznych materiałów, zasady AD&D traktowano początkowo dosyć swobodnie (żeby było zabawniej, sam Gygax nie prowadził wcale AD&D zgodnie z literą własnych podręczników, lecz raczej coś na kształt rozbudowanego OD&D). Jeśli nie liczyć nielegalnej kompilacji zasad OD&D (Gray Book), pierwszą próbą stworzenia symulakry tego rodzaju nieistniejącej oficjalnie wersji Dedeków, był wydany nieco ponad rok temu Advanced Edition Companion – podręcznik stanowiący nakładkę na bazowe zasady Labyrinth Lord. Wielu graczy narzekało jednak, iż wolałoby korzystać z pojedynczego podręcznika, a nie dwóch. S&W Complete Rulebook wydaje się stanowić zarówno odpowiedź na to zapotrzebowanie jak i produkt mający rywalizować z wspomnianym Advanced Edition Companion.

Pierwszą rzeczą, która różni nową wersję gry Fincha od poprzednich pseudoklonów jest grafika i przygotowanie edycja. Generalnie rzecz biorąc, obrazki z kart podręczników do OSRIC-a, BFRPG czy poprzednich wersji S&W nie powalały i stanowiły raczej nieudolną próbę naśladowania oryginalnej grafiki. Wyjątek mogą stanowić groteskowe obrazki Steve`a Ziesera ilustrujące Labyrinth Lord, które nawiązują stylistycznie do oryginalnych grafik Erola Otusa w stylu „creepy fairy-tale”. Tym milej było mi stwierdzić, że oprawa S&W Complete Rulebook stoi na całkiem wysokim poziomie. Dotyczy to zwłaszcza ilustracji na okładce, która trafnie ewokuje klimat staroszkolnego megadungeon.

Jeśli chodzi o zasady, autor dosyć swobodnie wyciągnął materiał z różnych źródeł, nie tylko samego OD&D, ale także Basic Set Holmesa. Czym w takim razie różni się S&W Complete Rulebook od wersji Core oraz White Box?


1. Sama lista klas postaci pokrywa się z tą z pierwszoedycyjnego Player`s Handbook (AD&D), z tym wszakże zastrzeżeniem, iż wersje poszczególnych profesji bliższe są raczej pierwowzorom z OD&D i artykułów ze SR i Dragona niż samemu AD&D. W Complete Rulebook mamy więc do dyspozycji: zabójcę, kleryka, druida, wojownika, magic-usera, mnicha, paladyna, łowcę i złodzieja (brak iluzjonisty z AD&D oraz osyć ciekawych klas, które ukazały się w magazynach, jak
na przykład: fighting-woman czy berserkera).


2. Światopogląd odwzorowuje ten z 3LBB z wyeksponowanym konfliktem Ładu z Chaosem. Zawarte zostały także rozważania na temat miejsca kleryków i druidów w kontekście owego konfliktu Tego brakowało w poprzednich wersjach S&W.


3. Podręcznik zawiera wiele wariantów. W jednym z nich autor powrócił do klasycznego układu pięciu rzutów obronnych. W rozdziale o walce mamy trzy alternatywne sposoby rozgrywnia starć. Różnią się one ilością detali i nawiązują do wersji z Basic Set Holmesa oraz Eldritch Wizardry. Dwie metody obliczania klasy pancerza (w tym relikt z D20) niestety pozostały. Plusem jest umieszczenie wszystkich tabelek ataku (także dla potworów) w jednej części podręcznika, dzięki czemu nie trzeba kartkować książki, jak w przypadku S&W Core Rules.


4. Zawarty zostało materiał dotyczący tworzenia kampanii (wzorowany na Underworld & Wilderness Adventures), którego brakowało w poprzednich wersjach gry. Mamy więc opisy lochów i dziczy, budowania twierdz, wynajmowania specjalistów, rozgrywania większych starć na lądzie, morzu i powietrzu. Pojawiają się też rozbudowane tabele spotkań losowych. Materiał dotyczący przygód w lochach jest całkiem do rzeczy. Niestety kwestia kampanii w dziczy potraktowana została nieco po macoszemu (tworzenie i używanie map).


5. Lista potworów i skarbów została znacznie rozszerzona. M.in., pojawia się pełna lista demonów z suplementu Eldritch Wizardry. Niestety, autor pozostawił nowoszkolny Chalenge Rating (zupełnie niepotrzebny i szkodliwy element gry i w dodatku wzięty z innej bajki).

Podsumowanie
S&W Complete Rulebook jest całkiem dobrym produktem. Jednakże jego ostateczna ocena musi zostać uzależniona kilku elementów. Na plus należy zaliczyć brak pretensji do bycia retroklonem. Ta wersja gry jest z samego założenia symulakrą – autorską i indywidualną wizją zasad OD&D. Na plus zasługuje edycja i oprawa graficzna, która ewokuje klimat sword & sorcery. W przeciwieństwie do poprzednich wersji S&W, Complete Rulebook jest produktem komercyjnym (wydawcą jest Frog God Games; obecnie dostępna jest wersja softcover oraz płatny PDF).

Pytanie brzmi: kto jest potencjalnym odbiorcą omawianej gry? Do kogo może trafić nowy produkt OSR? Na pewno S&W CR szerokim łukiem powinny omijać osoby aktywnie grające/prowadzące OD&D przy użyciu oryginalnych materiałów. Nie znajdą tam niczego nowego. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy posiadają i pielęgnują swoją autorską wizję gry. Nowa wersja S&W poprzez wykorzystanie rozbudowanego bestiariusza i dużego zasobu klas postaci dąży ku bardziej „określonej” konwencji gry, której, pod pewnymi względami, bliżej do AD&D 1st edition niż czystego OD&D w postaci Brązowych Książeczek. Tak więc S&W CR może zainteresować następujących odbiorców:
- osoby dopiero zaczynające przygodę z old-schoolem, zwłaszcza jeśli są mocno przyzwyczajone do D20. Duża ilość zawartych w podręczniku opcjonalnych zasad i rozważań ułatwi im poruszanie się po grze.
- osoby lubiące klimat pierwszej edycji AD&D, ale pragnące bardziej swobodnego, luźniejszego zbioru zasad.
- osoby, które przekona wizja autora i klimat podręcznika (mnie osobiście nasunęły się skojarzenia z powieścią Twierdza na moczarach autorstwa A. Norton).
Osobiście wątpię bym miał zamiar grać/prowadzić S&W w jakiejkolwiek wersji. Z czasów legalnych PDF-ów udało mi się nabyć oryginalne 3LBB i to mi wystarczy. Gdyby przyszła mi jednak kiedyś ochota na takie AD&D w wersji light, będę pamiętać o tym nowym produkcie OSR-u.
Ocena 7/10

2 komentarze:

Omlet pisze...

Też mam wydrukowane 3LBB, więc dobrze wiedzieć że nie mam co kupować z ciekawości PDFa z nowym S&W. A jakbym chciał coś nieco bardziej "złożonego" to mam LL - bardziej skomplikowane rzeczy już mnie odrzucają.
Dzięki za reckę, niestety udało mi się na nią trafić dopiero teraz, gdyż napisałeś ją w czasie gdy miałem totalnie dość internetowej aktywności :D

Key-Ghawr pisze...

Jeden z plusów mojego zakupu S&W Complete (poza zaspokojeniem ciekawości), to rozbudzenie chęci do ponownego przyjrzenia się oryginalnym suplementom do OD&D.