8 lutego 2011

Początki Kampanii Greyhawk - cz. 3


Eksploracja pierwszej lochów Zamku Greyhawk zajęła awanturnikom około rok czasu. Już sama ilość przygód w podziemiach świadczy, że pierwotny model dungeon nie miał wiele wspólnego z tym co obecnie określamy mianem dungeon-crawlu. Nie była to liniowa przygoda z czekającym na końcu złym bossem, lecz prawdziwa podziemna dzicz, w której mogło się znaleźć niemal wszystko, jak na przykład tunel na...drugą stronę planety. W tym kontekście, loch stanowił prawdziwie fantastyczny świat, całkocie odmienny od zwykłego świata znajdującego się na powierzchni wraz z miastami i ludźmi przeżywającymi swą zwykłą egzystencję. A propos miast. Równolegle do prowadzenia eksploracji lochów, bohaterowie kampanii Gygaxa musieli mieć także jakąś formę "bazy". Stało się nią Miasto Greyhawk...


W dół i na zewnątrz

Po opisanych uprzednio wydarzeniach, złośliwie umieściłem w lochach serię długich, opadających przejść, które miały zaprowadzić postaci na niższe, nieznane graczom poziomy. Rob, w solowej przygodzie wojownika Robilara, bezwiednie podążył tymi drogami prosto na najniższy poziom lochów Zamku Greyhawk. Tam niewidzialni myśliwi i inni słudzy tajemniczego władcy zamku zwabili go do środka, gdzie magiczny korytarz wciągnął Robilara w głąb Ziemi, aż na drugą stronę świata. Wyjście znajdowało się w dziwnej świątyni w krainie bardzo podobnej do Kitaju (Chin). Tamże nikt nie mógł zrozumieć nic z tego co mówił Robilar. Stamtąd musiał on udać się w pełną przygód podróż powrotną do Greyhawk, zarówno lądem jak i morzem. Jednakże zanim podróż się rozpoczęła, wojownik odnalazł zbroję +3, tarczę i miecz. A kiedy podążał on owym podziemnym przejściem, ujrzał nikogo innego jak Zagyga, Szalonego Arcymaga, machającego Robilarowi na pożegnanie z wnętrza Sfery Mocy. Ten gest zaowocował przyznaniem wojownikowi jednego poziomu doświadczenia (Czyżby Zagyg mógł swą magią rozdawać punkty doświadczenia? Czy może Gygax jako Prowadzący miał zamiar dopakować postać Roba Kuntza przed pełną przygód podróżą powrotną? Chyba to drugie - K-G).


Tego samego dnia (lecz nieco później), Ernie jako Tenser zamierzał odnaleźć Robilara aby razem z nim szukać przygód. W kampanii upłynął już jednen dzień, gdyż czas kampanii nie pokrywał się z czasem realnego świata. Poinformowałem go (czyli Ernie`go - K-G), że po przyjacielu nie został nawet ślad. Jednakże dzięki przenikliwości najmitów Robilara, Tenser odkrył, iż wojownik podążył w stronę najgłębszych poziomów lochu zamku. Poinformowałem Tensera, że towarzysze Robilara – Rob odgrywał więcej niż jedną postać – byli zmartwieni [z powodu jego nieobecności]. Tenser od razu wyruszył na poszukiwania przyjaciela.(…) Po kilku godzinach wędrówki, Ernie w jakiś sposób posłał Tensera tą samą drogą, którą szedł uprzednio Robilar. Podobnie jak on, Tenser otrzymał zestaw przedmiotów +3, by koniec końców, także załamać ręce, zastanawiając się cóż dalej począć w obcej krainie.


A co z Terrym Kuntzem odgrywającym Terrika? Zgadnijcie. Niedługo potem, podczas gdy pilnowałem pary graczy (czyli Roba i Ernie`go - K-G) (...) po to by przekonać się czy nie wysłali oni jakiegoś znaku czy sygnału, także i wojownik (Terrik - K-G) podążył ku najgłębszym czeluściom Zamku Greyhawk w misji odnalezienia i ocalenia swoich przyjaciół lub, w najgorszym wypadku, przyniesienia ich ciał z zamiarem wskrzeszenia. W rzeczywistości, kolejna postać, bez pomocy ze strony swoich towarzyszy, udała się w „spadającą podróż” do Chin.


W konsekwencji, w kampanii było już trzech wysokopoziomowych bohaterów (11 i 12 poziom, o ile pamiętam). Wszyscy wrócili cało po swoich przygodach w dziczy i opowiedzieli o nich pozostałym [w Greyhawk] towarzyszom. Co więcej, magic-user prowadzony przez Dona Keya był tylko kilka poziomów niżej od tamtej trójki, a kilku innych regularnych graczy awansowało równie wysoko. Mając także dużą grupę niskopoziomowych postaci, od poziomów 1 i 2 aż do silnych na levelu 5 i 6, nadszedł czas na przeprojektowanie całych podziemi. Jednak najpierw omówię otoczenie, w którym postaci graczy zamieszkiwały i przeżywały przygody.



Szkic miasta



Już po pierwszej przygodzie doszedłem do wniosku, że zapomniałem o przygotowaniu miejsca, w którym postaci mogły by kupować ekwipunek, nocować, itp. By zdążyć na czas, zaprojektowałem miasto, robiąc notatki i ramowy plan. Z tego powstała karta papieru, na której umieściłem otoczone murami miasto. Krzyżujące się ulice w większości nie posiadały nazw. Zarysy budowli zostały narysowane szarym ołówkiem. Zaznaczyłem tylko główne punkty, za pomocą kolorowych mazaków – czerwonych (sklepy z uzbrojeniem), zielonych (gospoda), brązowego (kupiec), żółtego (kantor), itd. W miarę postępującej eksploracji miasta pojawiały się takie miejsca jak: gildie, świątynie, inne budynki użyteczności publicznej, ulice, przejścia i inne elementy godne uwagi. Wraz z kolejnymi graczami przyłączającymi się do kampanii, mapa została przeładowana notatkami. W taki sposób Miasto Greyhawk zaczęło się rozrastać.


Powiększyłem więc mapę czterokrotnie. Miasto Greyhawk zajmowało teraz cztery kartki papieru i obejmowało slumsy, dzielnicę złodziei, dzielnicę kupiecką, dzielnicę bogaczy a także obszar cytadeli. W tym czasie istotne stały się także różne świątynie i siedziby czarodziejów. Mimo to, większość mapy pokrywała rzesza bezimiennych budynków i krzyżujących się ulic (…).


Ponieważ stworzenie i zarządzanie tak wielką mapą przerosło mnie, poprosiłem Roba Kuntza o współprowadzenie kampanii. Zgodził się. To doprowadza nas do okresu połowy 1974 roku, kiedy to D&D było już komercyjnie dostępne od około sześciu miesięcy. Trzej najbardziej zaawansowani gracze zdążyli „zjeść” Zamek Greyhawk, więc potrzebowałem dokonać znaczących zmian nie tylko w zamku ale i samych zasadach (zmiany te, czyli pierwszy suplement do D&D wydany później pod nazwą, nomen omen, Greyhawk, stanowił kompilicję zasad, potworów i innych elementów wystepujących w dalszym ciągu kampanii, od tego momentu prowadzonej wspólnie przez Gary`ego Gyxaxa i Roba Kuntza - K-G).

5 komentarzy:

M.P. pisze...

Świetne, dzięki za serię artykułów.

Krzemień pisze...

Jest jakiś podręcznik lub zestaw podręczników opisujący na jakich zasadach oni grali i czy któreś z wydań podręczników do Greyhawk pokrywa się z ich kampanią?

Key-Ghawr pisze...

@ M.P.

Dzięki za miłe słowa. Będzie jeszcze jedna notka. Już w czwartek.

@ Krzemień

I tak i nie. Trochę na ten temat (t.j. przemian w kampanii Gygaxa/Kuntza) będzie w kolejnej części artykułu. Ze starych podręczników jedynie nieliczne (głownie kilka modułów) z czasów pierwszej edycji AD&D można uznać za przedstawiające fragmentaryczne tło omawiamnej kampanii. Jeśli jest takie życzenie, mogę popełnić artykuł dotyczący przemianom World of Greyhawk w oficjalnych produktach TSR-u (a jest to temat, który w miarę dobrze znam).

Krzemień pisze...

Podoba mi się ich sposób gry i sam szukam obecnie takiego zestawu zasad, który ułatwiłby mi prowadzenie sesji w D&D "w starym stylu". Dlatego jestem ciekaw na jakim zestawie zasad się opierali i jak dokładnie wyglądał temten Greyhawk.

Key-Ghawr pisze...

Zasady na których się opierali to...OD&D. a dokładniej - Małe Brązowe Książeczki. Następnie zasady kampanii Gygaxa/Kuntza powoli ewoluowały w stronę tego co stało się AD&D 1st edition, chociaż sam Gygax nie prowadził swojego ukochanego dziecka (czyli AD&D) by the book.

Co do zasad, to najlepiej sięgnąć po oryginalną wersję Lochów i Smoków. Bez suplementów.