4 kwietnia 2011

Howard vs Lovecraft #2


Runda druga meczu BOB vs LOVEY!

POEZJA
Twórca Cormaca nie pisał jej zbyt wiele, bo szybko zdał sobie sprawę, że jest kiepski w te klocki i jest gościem od przygodowej literatury rozrywkowej. Twórca Przedwiecznych pisał ich masę, a większość jest zwyczajnie tandetna i już wtedy archaiczna. Dalej: u Boba poezja jest ozdobnikiem prozy, dodatkowym środkiem wyrazu artystycznego, u Lovey'a stanowi autoteliczną część jego twórczości. Sielankowe satyry rasistowskie, politycznie naiwne inwokacje, nudne naśladownictwo nudnego klasycyzmu w erze galopującej Pierwszej Moderny, archaiczny manieryzm, bezsensowna treść. Znowu Lolcraft. BOB vs LOVEY 1:0

PROZA
Tu jest największy problem porównawczy, bo lubienie tego czy drugiego, to rzecz gustu. Co najwyżej mogę wziąć pod uwagę ich styl, wiecie, „popularny mocno”.  Tutaj jednakże „puszki po konserwach zostały otwarte w bluźnierczy sposób” i setki tego typu wstawek zakrawa na (nawet przy dużej tolerancji na pulpę i małej wrażliwości estetycznej) nominację „Grafoman XX wieku”. Niestety, Lovecraft lubił przesadzać, „barokizować”, nawarstwiać, tandetnie psychologizować. Robert wręcz przeciwnie – wolał prostą i wartką akcję, operowanie wyrazistym obrazem i prostymi archetypami, bo wiedział, że sztuczny język – jaki stosował Lovey – i tak ujmowane „problemy wewnętrzne” są bezcelowe w pop-literaturze, nie służą tworzeniu dobrej opowieści przygodowej i jej nastroju. Poza tym, było wielu pisarzy mainstreamowych, którzy robili to w sposób mistrzowski. Howard znał swoje miejsce, wiedział że chodzi o dobrą zabawę przy czytaniu sensacyjnej fabuły. Rozwój obu panów to osobna kwestia, wielu pisarzy wzorujących się na obu autorach wypowiadało się pochlebnie o R. E. Howardzie – także Lovecraft. Widzieli w nim duży potencjał na mainstreamowego „Pisarza Południa”. Jeden z komentujących na Inspiracjach przywołal Twaina, ja dodał bym Hemingwaya – Howard to właśnie taki typ i temperament pisarski. Bob coraz częściej czynił kroki autodydaktyczne na rzecz poszerzenia wiedzy o teorii literatury i rozwinięciu warsztatu, był wszechstronnym pisarzem, znającym wyrazowy umiar i swoje możliwości, otwartym na przemiany w literaturze – wszak nie tylko fantastykę prozą pisał. Co by było, gdyby pożył dłużej - who knows? Lovey miał tendencje fantastyczno”naukowe”, czyli pisał by coraz zawilej językiem jajogłowych o Kosmicznych Blobach. Albo social fiction w stylu parowszczyzny czy RAZ – omg. ;) BOB vs LOVEY 1:0

4 komentarze:

Gonzo / Ancestor pisze...

Czy mi sie wydaje czy ktos jest stronniczy? To co ganisz u HPL`a niektorzy cenią. Za Poezje HPL masakruje REHa karniakami 17:0. W biografi ST. Joshi ładnie wygrzebuje listy HPLa do o ile pamietam CASa, z opinią na temat Howarda. Proza, remis z dowolną ilością wbitych goli :-)

Bardzo fajny wpis, dawaj więcej!

smartfox pisze...

A ja z kolei czytałem nienajgorsze opinie o poezji REHa.

W przypadku prozy REH zdobywa gola za kreatywność i wizyjność, a HPL za pomysłowość, kreatywność. Jednak należy pamiętać, że REH ze względu na wiek nie doszedł do szczytu swoich możliwości, a pod koniec w swoich opowiadaniach o Dzikim Zachodzie pokazał, że ma niesamowity talent do ukazania życia ludzi swojego regionu (i ich historii). Mógłby być teksaskim Caldwellem. Więc też w sumie 2:1 dla REHa.

Gonzo / Ancestor pisze...

wcielo mi komenta, nie bede pisal drugi raz...

W biografi HPLa, dostepna w ksiegarniach, na stronach od 847 do 852, jest sporo o jego korespondencji z REH`em, warto przeczytac nawet tylko po to by poznac rasistowskie poglady autora Conana.

smartfox pisze...

Zgoda, ale nie odbiegały one od typowych poglądów z tamtych lat. Podobny mechanizm mamy u Sienkiewicza w "W pustyni i w puszczy": Magdi jest obrzydliwym, grubym Murzynem, a Kali czarnym, amoralnym idiotą, którego edukować musi prawy Polak - Staś.

Normalnie Kipling w czystej postaci z tego wychodzi.

A co do REHa, w opowiadaniach bokserskich nieraz pojawia się pozytywna postać czarnoskórego boksera, więc na tle sobie współczesnych nawet lepiej wypadał.